niedziela, 31 stycznia 2021

472 || Podsumowanie stycznia i nowe wyzwania na luty

Niedziela 21:36

Hej! Jak Wasza niedziela? Moja w sumie tak średnio. Nadal dokucza mi zmęczenie nawet pomimo tego, że spałam te przepisowe 8h. Wstałam koło 9, dojadłam sushi, które zostało mi ze wczoraj, ogarnęłam się i usiadłam dalej do ogarniania rzeczy na korepetycje. Skończyłam o 13 i zajęłam się robieniem rzeczy na studia, potem miałam godzinkę korepetycji z nową dziewczyną, była całkiem okej, ale denerwuje mnie jak ktoś nie włącza kamerki i go nie widzę. Resztę dnia spędziłam na nauce do egzaminu, wieczorem poćwiczyłam, ale tylko 15 minut, na więcej nie miałam siły.

Dzisiaj kończy się miesiąc, a co za tym idzie chciałam zrobić małe podsumowanie. Krótko ujmując, jaki był styczeń? Inny od reszty miesięcy, niezwykle intensywny!

1) Aktywność fizyczna: 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31

Ćwiczyłam: 25 dni

W sumie ćwiczyłam 837 minuty w tym miesiącu, czyli ok 14h. Jestem zadowolona z tego wyniku, jedynie w tym ostatnim tygodniu trochę się opuściłam, ale to przez nadmiar obowiązków. 

Po miesiącu ćwiczeń moje ciało bardzo się zmieniło! Jest jędrniejsze, jestem go bardziej pewna, skóra jest gładsza. Oprócz tego poprawiła mi się kondycja. Zaczynałam od 15 minutowych treningów na początku, a teraz takim standardem jest dla mnie jakieś 40 minut ćwiczeń. 

2) Oprócz tego zaczęłam udzielać korepetycji. Mam wielu uczniów, wiele godzin, ale naprawdę to lubię. 

3) Na początku stycznia namalowałam swój pierwszy obraz. 

4) 24 stycznia skończyłam 24 lata

5) Z okazji urodzin wykupiłam sobie pakiet zabiegów depilacji laserowej. Byłam juz na pierwszym i bardzo się cieszę, że w końcu o siebie zadbam. 

6) Byłam bardzo regularna jeśli chodzi o pielęgnacje. Często robiłam maski, maseczki, peelingi itd. 

7) Pierwszy miesiąc od dawien dawna kiedy nie miałam narzuconej żadnej diety. Jadłam właściwie na co miałam ochotę. Ani razu nie zdarzył mi się napad/binge, więc mogę być z siebie zadowolona. Starałam się natomiast jeść zdrowo. Nie wiem ile schudłam, bo się nie ważę.

8) Z takich negatywnych rzeczy, to chyba tylko przychodzi mi na myśl... kawa. Praktycznie już bez niej nie działam. 5-6 kaw dziennie to taki standardzik, ale wszystko spowodowane jest tym, że mało śpię. 

9) W tym miesiącu przeczytałam 3 książki o obejrzałam 10 filmów/seriali. Jeśli chodzi o ilość obejrzanych filmów/seriali to oczywiście jest to zasługa tego, że serial leci w tle, a ja np. sprzątam, gotuję albo robię jakieś mniej ważne rzeczy na uczelnie. Raczej nie zdarza się żebym leżała i tylko oglądała. 


Pod koniec ubiegłego roku zrobiłam sobie w kalendarzu taką rozpiskę na 2021 z zamiarem, że w końcu zacznę regularnie ćwiczyć. Patrząc na to jestem z siebie bardzo dumna! 

A jakie mam plany na luty? 
1. Kolejne, nowe wyzwanie. Tym razem 80h pracy w tygodniu. Wiem.. brzmi przerażającą, ale chyba mam jakąś potrzebę przetestowania swoich granic. W miesiącu luty moją najlepszą przyjaciółką będzie aplikacja "Forest", która po prostu mierzy czas trwania danej czynności. W swoim przypadku przez pojęcie praca, rozumiem "PRACĘ NAD SOBĄ". Będę skupiała się na nauce, pracy (korepetycjach), a także na ćwiczeniach. Czyli takie moje trzy obszary aktywności :) Nawet jeśli mi się nie uda osiągnąć tego pułapu to nie będzie miało znaczenia. Chodzi mi bardziej o wykorzystanie w 100% swojego czasu. I takie założenie, że kiedy pracuje to pracuje na maxa i nic mnie nie rozprasza. 

W styczniu takim moim wyzwaniem były właśnie regularne ćwiczenia i się udało :) 

Kochane, życzę Wam świetnego nowego miesiąca. Zróbcie coś dla siebie w tym miesiącu :) 


A na koniec dodaje jeszcze zdjęcia futrzaka. Przyszedł mu dzisiaj spóźniony świąteczny sweterek z Alli. Nie martwcie się, założyłam mu to może na 5 minut tylko :) 


sobota, 30 stycznia 2021

471 || Update ćwiczeń i niezdany egzamin

 Sobota, 23:40 


Hej! 

Wczoraj siedziałam jednak do 1, bo niestety wcześniej się nie wyrobiłam, dzisiaj wstałam po 7, bo rano pisałam egzamin. Niestety go nie zdałam, winna mogę być samej sobie bo się nie uczyłam. Myślałam, że jak prosty przedmiot to sobie poradzę, ale niestety pytania były ciężkie. No ale cóż.. mówi się trudno, poprawkę mam dopiero 20 lutego, więc zdążę się nauczyć. Jedyny minus to taki, że pamiętacie jak stale tutaj mówiłam "jeszcze chwila, jeszcze trochę i będę miała dwa tygodnie wolnego", no to niestety nie będę miała. Ale tydzień też brzmi bardzo dobrze! Oby moja sesja poprawkowa zaczynała i kończyła się tylko na tym jednym przedmiocie. Zaraz po egzaminie skończyłam sprzątać mieszkanie, bo wczoraj się już nie wyrobiłam. Także ogarnęłam dwie łazienki i kuchnie, a potem wyszłam do sklepu na małe zakupy. Od 12 miałam korepetycje, niestety dziewczyna średnia. Zaraz po korepetycjach wpadła moja przyjaciółka, zaprosiłam ją na sushi żeby odwdzięczyć się jakoś za prezent, który od niej dostałam. Jadła pierwszy raz i bardzo jej smakowało także jestem z siebie zadowolona :) Nawet zapakowałam jej trochę do domu. K. poszła koło 18, od razu wzięłam kąpiel i chwilę później usiadłam do ogarniania rzeczy na korepetycji. Zeszło mi aż do teraz.. a właściwie nie.. jeszcze nie skończyłam. Zostały mi dwie osoby "do zrobienia". Po raz kolejny przybyło mi uczniów, a ja mam jakieś problemy z odmawianiem. Zrobiło mi się bardzo miło, bo osoby, z którymi już mam korepetycje zaczęły mnie dalej polecać. 

Aktywność fizyczna: 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 

Niestety, ale ten tydzień nie będzie tak imponujący jeśli chodzi o ćwiczenia. Chciałam jakoś dobrze zakończyć ten miesiąc, ale niestety mam bardzo dużo rzeczy na głowie. Mówiąc bardzo, mam na myśli baardzo. Jutro mam zamiar zrobić ostatni trening w tym miesiącu (dodam też wpis podsumowujący wyzwanie - moje miesięczne), a w poniedziałek jest ostatni dzień wyzwania z Kołakowską. Mam też juz nowe plany/wyzwania na kolejny miesiąc. 

Okej. Ja już na dzisiaj kończę prace. Jutro zamierzam się wyspać. Z rana ogarnąć pozostałe dwie osoby z korepetycji. O 15 mam jedną dziewczynę na korki, a tak to cały dzień zamierzam poświęcić na naukę. Mam egzamin w poniedziałek, wtorek oraz czwartek. Także już teraz proszę - trzymajcie mocno kciuki! 


piątek, 29 stycznia 2021

467-470 || Depilacja laserowa & prezenty urodzinowe & cardio bunny i masa roboty!

 Piątek, 22:09


Hej! 

Nie było mnie tu tylko trzy dni, a wiecie, że czuję jakby to były wieki? Bardzo się zżyłam z tym miejscem przez ostatnie miesiące :)  Nie pisałam, bo nie miałam czasu, nawet na dwa dni musiałam sobie odpuścić ćwiczenia, bo po prostu nie wyrabiałam. Ale wiecie co? Zdecydowanie bardziej wolę taki styl życia niż leżenie do góry brzuchem. Teraz mam satysfakcję, że po prostu jestem w stanie tyle rzeczy ogarnąć. Chociaż może ogarnąć to za dużo powiedziane, bo jutro mam egzamin i jeszcze nic nie umiem, dodatkowo zaraz siadam do zrobienia projektu na studia, a deadline miałam wczoraj (ale ten deadline to sama sobie wyznaczyłam xd). 

Jeśli chodzi o wtorek i środę, to w te dni skupiłam się na studiach oraz korepetycjach. Miałam esej do napisania, prasówki do ogarnięcia i jakieś bieżące rzeczy. Generalnie 15h pracy na dobę. 

Wczoraj wstałam o 7:30, bo chwilę po 8 zaczynałam korepetycje. Następnie na zajęciach prezentowałam zadanie i całkiem dobrze mi poszło, a później skoczyłam szybko do pepco. Wyszła nowa kolekcja z cardio bunny i udało mi się kupić dwa komplety dresów. Ten fiolecik jest przepiękny! Moje pierwsze dresy w szafie, raczej nie chodzę w takich rzeczach, ale pomyślałam, że to będzie miła odmiana. 


Tak wyglądają te dresy, jakoś jest bardzo dobra. Wczoraj miałam na sobie górę od fioletowego i zwykłe jeansy i wyglądałam super. Normalnie a jednak jakoś tak inaczej. A dzisiaj miałam na sobie czarny komplet. 

Jak wróciłam z Pepco to szybko przebrałam się w ciuchy sportowe i po dwóch dniach wolnego od ćwiczeń zrobiłam kolejny dzień wyzwania z Kołakowską, w tle cały czas słuchałam zajęć. Z kolei na kolejnych poszłam się wykąpać i szykowałam się do wyjścia. Kiedyś ktoś mi powiedział, że nie da się robić dwóch rzeczy jednocześnie, ale ja nie wyobrażam sobie inaczej. Zaraz po zajęciach miałam godzinkę korepetycji i od razu pojechałam do przyjaciółki. 

Dostałam od niej piękny prezent urodzinowy! Winko, świeczka, filiżanka, makaroniki (te do jedzenia) i kilka produktów z The body shop, bo stale jej mówiłam, że chce coś przetestować. Aaa i jeszcze mgiełkę z VS, ostatnio obie mamy na ich punkcie obsesje. Jeśli wy jeszcze nie próbowałyście to też polecam, zapachy są piękne. 


Od drugiej mojej przyjaciółki dostałam nową zawieszkę do Pandory (sówkę, bo ponoć "sówka mądra główka") taką książkę oraz ten piękny bukiet, który jest poniżej. 


Czułam dużą potrzebę żeby Wam się pochwalić. Bardzo mnie cieszy, że ktoś zadał sobie tyle trudu żeby coś mi kupić, raczej się tego nie spodziewałam i byłam już zadowolona z samych życzeń złożonych mi punkt o północy. 
A jeśli chodzi o wizytę u przyjaciółki to było bardzo miło. Kupiłam nam winko, sushi i spędziłyśmy fajnie czas. Wróciłam do domu jakoś po północy, wykąpałam się i od razu poszłam spać. 
Dzisiaj wstałam chwilkę po 8, poszłam się wykąpać i o 10 pomogłam przyjaciółce napisać egzamin. Zaraz po nim wyszłam z domu i pojechałam na depilację laserową. Ostatnio Wam wspominałam, że na urodziny jako prezent od siebie dla siebie wykupiłam sobie całą serię zabiegów- łydki, bikini i pachy. Powiem Wam, że ból był znośny i wszystko poszło całkiem szybko, bo po godzince już byłam wolna. Najgorzej chyba zniosłam pachy o dziwo, nawet w domu ponownie zrobiłam sobie okład z lodu i posmarowałam aloesem, bo jednak czułam jakiś dyskomfort. Reszta ciała super zareagowała, więc zdecydowałam, że następnym razem dołożę jeszcze uda. Po powrocie do domu szybko coś zjadłam i o 15 miałam godzinkę korepetycji. Później 2h okienko w czasie, którego posprzątałam całe mieszkanie, no prawie, bo zostały mi jeszcze dwie łazienki do ogarnięcia, ale to zostawiam na jutro. Kolejne korepetycje skończyłam chwilę po 19 z naprawdę świetnym humorem, bo uczennica jest po prostu przesympatyczna! Zaraz potem przebrałam się w strój do ćwiczeń i zrobiłam trening. Co prawda po depilacji laserowej to nie jest wskazane, ale babeczka powiedziała, że jak będę się dobrze czuła, to jak najbardziej, a w końcu czułam się fenomenalnie. 
Widać, że nie było mnie tu kilka dni bo się strasznie rozpisałam :) Idę! Biorę się do do roboty z tym projektem na studia, myślę, że posiedzę do północy, a potem uciekam spać. Rano chciałabym wcześniej wstać i poczytać notatki na egzamin, przedmiot jest prosty, więc się raczej nie stresuję. 

Pa dziewczyny!

poniedziałek, 25 stycznia 2021

466 || Naiwna Panna A.

 Poniedziałek, 22:52


Hej! 

Wstałam dzisiaj przed 9 i zajęłam się pisaniem eseju na studia. Pierwsze korepetycje miałam o 12, a w przerwie znowu pisałam esej. Później miałam kolokwium z angielskiego, które poszło mi całkiem okej, jak na to że się w ogóle nie uczyła, wychodząc z założenia, że to przecież angielski. A zaraz po nim 2h korepetycji, po godzince z dwoma dziewczynami. Miałam dzisiaj nowych uczniów i póki co okazali się całkiem mili i "kumaci". Zaraz po korepetycjach poszłam poćwiczyć.

Aktywność fizyczna: 10 dzień wyzwania z Kołakowską - 40 minutowe cardio 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25

Jest już prawie 23, ale mam sporo rzeczy do zrobienia, więc nie wiem kiedy pójdę spać. Aaa właśnie, przypomniało mi się, że miałam nawiązać do tytułu posta. Dzisiaj napisała do mnie pewna dziewczyna czy nie chciałabym jej napisać pracy za pieniądze. Odmówiłam, bo mam już dużo obowiązków, ale przypomniało mi się, że podobną prace pisałam już kiedyś na studiach, więc pomyślałam, a co mi szkodzi, trzeba sobie pomagać i wysłałam ją tę pracę na za darmo. Zadowolona z siebie, że zrobiłam dobry uczynek. Dziewczyna nie odpisała mi nawet głupiego dziękuję... wiem, że to niby głupota, ale serio taka bezczelności ludzi mnie denerwuje. Chyba mam nauczkę na przyszłość. Mam tylko nadzieję, że dobra karma do mnie wróci, chociaż sama nie jestem pewna, czy wierzę w takie rzeczy. 

Ariela napisała mi też w komentarzu pod poprzednim postem, że pierwszy raz czyta u mnie o ojcu. Jak się w sumie dłużej nad tym zastanowiłam to chyba prawda i wspomniałam o nim po raz pierwszy od kiedy prowadzę bloga. A dlaczego? Bo właściwie nie mam o czym mówić. Kiedy miałam jakieś 10-12 lat wyjechał na ryby i już nie wrócił. Absolutnie go za to nie winię, z matką juz wtedy nie dało się żyć. Od tego czasu raz zabrał mnie do kina i raz na wakacje, a tak to dzwoni na urodziny... i za każdym razem pyta się co studiuje. Kiedy wczoraj mu powiedziałam, że studiuje dwa kierunki i udzielam korepetycji usłyszałam "to odpoczywaj dalej". 

Lecę dziewczyny, mam jeszcze dużo rzeczy do zrobienia. Jutro także zapowiada się ciężki dzień, na szczęście w czwartek widzę się z moją przyjaciółką i zamierzam sobie spędzić wieczór na spokojnie :) 

niedziela, 24 stycznia 2021

464-465 || 24-latka

 Niedziela, 20:59


Cześć! Wita się z Wami solenizantka! Dzisiaj kończę 24 lata, wiecie, że to moja ulubiona liczba? To musi coś oznaczać, prawda? 

A jak spędziłam swoje urodziny? Po prostu się wyspałam. Wstałam dopiero o 10 i jeszcze długo leżałam w łóżku. Potem zajęłam się obowiązkami domowymi, a dopiero koło 12 usiadłam do pracy. Chyba los sam zrobił mi prezent, bo w ostatnich dniach zgłosiło się duuużo nowych osób na korepetycje. Aktualnie mam 14 uczniów i na tym już mówię pas.  Z większą ilością pracy idzie oczywiście więcej kasy, ale także niestety samej roboty. Dlatego dosłownie od 12 do wieczora siedziałam na laptopie przygotowując materiały, sprawdzając wypracowania itd. Cieszy mnie fakt, że mam dodatkowe zajęcie, ale jednocześnie jestem trochę zestresowana czy ze wszystkim sobie poradzę. W końcu zaczyna się sesja. Wczoraj właśnie zdałam swój pierwszy egzamin, a niestety mam ich jeszcze wiele w tym semestrze. Ale... jak wszystko zdam to czekają mnie dwa tygodnie wolnego! 

Po północy dostałam już pierwsze życzenia od moich przyjaciółek, byłoby mi bardzo miło, że o mnie pamiętały. Rozmawiałam też dzisiaj z tatą.. niestety po tej rozmowie się poryczałam. Wieczorem wzięłam długą kąpiel z kulą do kąpieli i dobrze mi to zrobiło.

Kojarzycie ten zwrot, gdy ktoś mówi "...i czego sobie życzysz ", to ja w tym roku serio postanowiłam sobie czegoś zażyczyć:

Wytrwałości - w dążeniu do lepszej sylwetki, codziennych treningach 

Motywacji - w nauce do egzaminów 

Pogody ducha - bo tego nigdy za dużo 

Najlepszego i najbardziej przełomowego roku w moim życiu :) 

Aktywność fizyczna za wczoraj: 30 minutowy trening brzucha z Kołakowską 

Dzisiejsza aktywność fizyczna: 15 min. cardio dance z Pamelą oraz 25 minut z tym facetem TEN

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24

Ten ostatni trening był naprawdę super! Myślę, że jeszcze nie raz go zrobię. 

Pisanie bilansu za wczoraj i dzisiaj sobie daruje. Nie zawaliłam, ani nic takiego, po prostu mam dzisiaj dużo pracy, a jadłam praktycznie wszystko to co zwykle. 

PS. Ania bardzo dziękuje za życzenia! Byłaś pierwsza :) 

Teraz myślę, że poświęcę jakieś 30 minut na ogarnięcie ostatnich rzeczy związanych z korepetycjami i kładę się do łóżka. Zamierzam pooglądać serial i w miarę wcześnie się położyć, bo jutro czeka mnie ciężki dzień :) 

PS.2 W dniu 24 urodzin czuję, że moje życie się zmienia. Autentycznie doświadczam tego procesu i jest to z pewnością zmiana na lepsze. 

sobota, 23 stycznia 2021

463 || Dobry powód by rano wstać

 Piątek, 23:45


Kiedyś usłyszałam, że żeby rano wstawać z uśmiechem na ustach, to trzeba wyznaczyć sobie bardzo dobry cel w życiu i wtedy wszystko będzie nam przychodziło łatwiej. Wyznaczyć fajny cel i dążyć do niego. I jakbyście mnie zapytały co jest takim moim celem, to może byście się zawiodły, bo nie jest to nic niesamowitego, przynajmniej dla Was. Ja po prostu chce jechać na wakacje :) Dlatego codziennie ćwiczę, aby mieć piękne ciało, zdrowo się odżywiam, uczę aby zdać całą sesję w pierwszych terminach oraz pracuję żeby mieć za co jechać i móc pozwolić sobie na wszystko! Niby dosyć proste marzenie, ale mnie motywuje do działania najbardziej na świecie! 

Dzisiaj z rana posprzątałam całe mieszkanie, a o 13 miałam godzinkę korepetycji z nową dziewczyną. Okazała się bardzo fajna. Potem kolejne korepetycje o 15, a w przerwie ugotowałam obiad. Zrobiłam prawdziwe wegańskie spaghetti. Wyszło przepyszne i idealne na dzisiaj, bo jakoś stale byłam głodna. Wieczorem miałam ochotę zamówić coś, nawet ściągnęłam znowu uber eats, ale finalnie dojadłam spaghetti z obiadu i zrobiłam sobie sałatkę. Było mi szkoda i pieniędzy i przede wszystkim odzwyczaiłam się od uczucia "zawalania".

Aktywność fizyczna: 9 dzień wyzwania z Kołakowską, 40 minutowe super cardio i ćwiczenia na brzuch; 10 minutowy trening "pod szpagat" 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

BILANS: 

śniadanie - 2x kromka chleba pełnoziarnistego z wege szynką, camembertem i mozarellą light, pomidor; jajecznica z dwóch jajek z pieczarkami 

obiad - spaghetti 

podwieczorek- trochę fit ziemniaczków, 2x mandarynka 

kolacja - resztki z obiadu i sałatka (sałata, papryka, pomidor, ogórek, oliwki, kawałek camamberta); sos: jogurt z łyżką majonezu wegańskiego i czosnkiem 


śniadanie



To "mięsko", o którym wcześniej pisałam 


Spaghetti = wyszło obłędne! 


Fit ziemniaczki, pyszna przekąska. Jeden wafelek ma tylko 5 kcal. 



czwartek, 21 stycznia 2021

462 || Dzień babci

 Czwartek, 22:29 


Haj! 

Dzisiaj wstałam chwilkę przed 8, bo od 8:30 miałam godzinkę korepetycji. Potem od razu zajęcia na studiach, aż do 16:30. Po zajęciach szybko się zebrałam i poszłam do babci z okazji jej święta, po drodze wstąpiłam jeszcze do sklepu po dodatek do prezentu. W tym roku dostała kwiatka oraz miód o smaku czarnej porzeczki, który zamówiłam ze strony Lewandowskiej. Wyglądał super, spróbuje go następnym razem jak będę u babci i może sama też sobie zamówię. Do domu wróciłam po 19 i od razu się przebrałam i zabrałam za ćwiczenia. Miałam dzisiaj jakiegoś lenia, ale koniec końców zrobiłam świetny trening. Potem kąpiel, kolacja, ogarnianie mieszkania i teraz siedzę i piszę post :) Miałam jeszcze dzisiaj sprawdzać wypracowania na korepetycje, ale zostawiam to na jutro, a resztę wieczora mam zamiar spędzić oglądając Netflixa. Chociaż ostatnio stale Wam piszę, że "lecę obejrzeć serial/film", a wiecie jak to się kończy? Oglądam 15 minut i idę spać. Dzisiaj nie jestem jakoś super zmęczona, więc mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć coś do końca. 

Aktywność fizyczna: 40 minutowy trening Kołakowskiej TEN oraz 3/14 dzień rozciągania do szpagatu (20 minut) TEN

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 

BILANS: 

9:30 - 3x kromka chleba pełnoziarnistego z serkiem śmietankowym, president, mozarella light, pomidor, kabanos wegański 

14:30 - sałatka z pieczonymi warzywami i tofu (sałata, pomidor, ogórek, kukurydza, papryka) + pół kostki pieczonego tofu, 2x mały ziemniak i marchewka (to upiekłam)+ sos na bazie jogurtu naturalnego i łyżki majonezu wegańskiego 

18:00 - kawałek ciasta tiramisu (ale zjadłam tylko bitą śmietanę z wierzchu xd)

21:30 - omlet z dwóch jajek, 3 łyżek płatków owsianych, oliwkami, kukurydzą, pieczarkami i na wierzch trochę mozarelli light oraz pomidor 

Zjadłam także w międzyczasie daktyla i gruszkę. 

W ogóle poszłam za Waszą radą i dodałam jeszcze raz to ogłoszenie o korepetycjach (nawet podniosłam cenę o dyszkę) i zgłosiła się do mnie dziewczyna. Jutro mam z nią pierwsze zajęcia. Super! Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że znajdę jeszcze ze 2-3 osoby. 

Uciekam i miłej nocki! 


461 || Food haul

 Środa, 23:49


Cześć! 

Wstałam dzisiaj chwilę po 10, specjalnie nie nastawiałam budzika żeby się wyspać i udało się. Po zjedzeniu śniadania usiadłam na chwilkę do przygotowania materiałów na korepetycje, a potem zajęłam się porządkami. Posprzątałam lodówkę, bo wieczorem jechałam na zakupy, zmieniłam pościel, odurzyłam i takie tam obowiązki domowe. Jak skończyłam to zrobiłam obiad i wzięłam się za robienie notatek z prawa karnego. Miałam też jedną godzinkę korepetycji. Koło 19 pojechałam na zakupy spożywcze, bo w Kauflandzie był tydzień wege, ale niestety już niemal nic nie zostało. 


Z takich ciekawszych rzeczy to kupiłam jedynie daktyle. Pierwszy raz jadłam takie nie-suszone i bardzo mi smakowały. Zjadłam jednego na spróbowanie, a z reszty zamierzam zrobić ciasto. Kaloryczne, bo kaloryczne, ale wegańskie i zdrowe. Z pewnością pokaże Wam efekty. 

W domu byłam dopiero po 20, rozpakowałam zakupy i zjadłam szybką kolację. Potem od razu zaczęłam ćwiczyć. 

Aktywność fizyczna: 8 dzień wyzwania z Kokłakowską, dzisiaj było, dzisiaj było 40 minut na brzuch i ręce, a potem zrobiłam 20 minutowy trening rozciągający "do szpagatu"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20

BILANS: 
11:00 - 3x kromka chleba pełnoziarnistego, z roszonką, camambertem, mozarellą light, pomidorem, kabanos wegański, president z rzodkiewką 
14:30 - sałatka (sałata, pomidor, ogórek, papryka, kukurydza) i sos na bazie jednej łyżeczki pesto bazyliowego, wody, musztardy i przypraw; do tego dodałam 70 gr makaronu (waga przed ugotowaniem)
20:30 - zupka w proszku kimchi (ze zdjęcia), 2x pieczywo crispy (ze zdjęcia) z presidentem z rzodkiewką, mozarellą light i plasterkiem wege szynki 
+ jeden daktyl 


Dzisiaj zrobiłam zdjęcia tylko śniadania. 


Idę teraz obejrzeć odcinek serialu, aktualnie oglądam "AJ and the Queen" i idę spać, bo jutro mam korepetycje od 8:30 :) 

Miłej nocki! 


wtorek, 19 stycznia 2021

459-460 || Rozpieszczam siebie!

 Wtorek, 22:25


Heeeej dziewczyny! 

Przed chwilą nałożyłam sobie maseczkę, zrobiłam herbatkę i pomyślałam, że usiądę do napisania wpisu. Wstałam koło 8, zebrałam się i pojechałam do kosmetyczki. Generalnie to pierwszy raz byłam w takim "salonie urody", bo zawsze uważałam, że mam ważniejsze wydatki, że to miejsce nie dla mnie, że nie teraz, że kiedyś pójdę, ale stwierdziłam no nie.. To w końcu miał być ten rok zmian, więc Aga zawijasz kiece i lecisz. No i poleciałam. Wczoraj umówiłam się na wizytę i dzisiaj poszłam dobrać odpowiedni pakiet. Zdecydowałam się na depilację laserową nóg, pach i bikini. Wykupiłam nawet od razu cały zestaw, bo po pierwsze była promocja, a po drugie znam siebie i wiem, że potem mogłabym szukać wymówek typu "masz ważniejsze wydatki". Ale szczerze mówiąc.. inwestycja w siebie, pod względem urodowym, też jest ważna :) 

W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze na swoją poprzednią uczelnię, bo musiałam odebrać dokumenty, a potem prosto do domu. Wysiadłam kilka przystanków wcześniej i zrobiłam sobie spacerek, więc finalnie w domu byłam dopiero po 12. Zjadłam posiłek i usiadłam do ogarniania rzeczy na korepetycje. Sprawdzałam zadania, robiłam notatki i takie tam. Potem miałam jedne zajęcia i godzinkę korepetycji. 

A właśnie.. żeby nie było dzisiaj tak kolorowo.. Musiałam wyrzucić jedną dziewczynę z korepetycji, a raczej dałam jej wybór albo bierze się do roboty, albo z korkami koniec,  bo nie miały one żadnego sensu, no i wybrała. Potem okazało się, że kolejna dziewczyna zrezygnowała, tym razem nie z korepetycji, a po prostu z udziału w olimpiadzie, do której ją przygotowywałam, więc w jeden dzień odpadło mi 7 godzin korków. Eh.. no mówi się trudno. Napewno na ich miejsce znajdę sobie inne osoby, bo jednak korepetycje to bardzo lukratywny biznes. 

BILANS: 

13:00 zupa pieczarkowa i dwa gołąbki z sosem pomidorowym 

17:00 gruszka i banan 

21:00 sałatka i wrap 

Aktywność fizyczna: 15 minutowe rozciąganie i 20 minutowy trening "pod zrobienie szpagatu"

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19

Lece zmyć tę maseczkę i pewnie obejrzę jeszcze jakiś film, ale to jak kot zwolni telewizor hahah Włączyłam mu latające ptaszki w telewizji i patrzy jak zahipnotyzowany :) 

niedziela, 17 stycznia 2021

457-458 || oby przyszły tydzień był lepszy

 Niedziela, 13:13


Cześć!

 Znacie to uczucie takiej wewnętrznej niemocy, takiego "zawieszenia"? Mi towarzyszy już od kilku dni i jest to coś czego przezwyciężyć nie mogę. Jak zazwyczaj cisnę do samego końca, tak teraz po prostu nie jestem w stanie się do niczego zmusić. Na dodatek mam jakiegoś pecha.. Wczoraj miałam mieć egzamin i koleś nie mógł mnie dodać do zespołu.. więc egzaminu finalnie jako jedyna nie napisałam, co prawda to była tylko zerówka, no ale i tak mi szkoda. Miałabym już z głowy. Dzisiaj rano nawet mi się nie chciało przystępować do kolokwium, ale jakoś się zmusiłam i zdałam. Tak jak mówiłam, po prostu mam kilka gorszych dni. Myślę, że to po prostu efekt przemęczenia, ostatnio naprawdę dawałam z siebie 100%. Dużo się uczyłam, miałam wiele korepetycji oraz codziennie ćwiczyłam.

A jakie plany na dzisiaj? Tak jak mówiłam, rano napisałam kolokwium i zrobiłam sobie paznokcie na przyszły tydzień. Resztę dnia zamierzam spędzić na oglądaniu Good Girls i czytaniu książki. Myślę, że zrobię też sushi, bo mam wszystkie składniki :) Wieczorem poćwiczę. 


piątek, 15 stycznia 2021

456 || Czasami trzeba odpuścić

 Piątek, 22:10


Jak spędzacie piątek? Ja wczoraj poszłam spać po 2, bo pisałam ten.. sory za wyrażenie.. pieprzony esej na temat "Gdy Europa choruje, Rosja nie jest lekarstwem".. Dzisiaj też siedziałam nad nim dosłownie cały dzień. I wiecie co doszłam do wniosku, że muszę sobie odpuścić trochę. Zawsze w takim momentach (kiedy byłam bardzo zmęczona) odpuszczałam sobie ćwiczenia, diete, dbanie o dom, a teraz stwierdziłam, że będzie inaczej. W ten weekend robię tylko to co muszę, nauczę się na egzamin i kolokwium, a resztę olewam. Postawa kompletenie do mnie niepodobna, ale to miał być w końcu rok zmian i kiedyś zdrowie psychiczne trzeba postawić na pierwszym miejscu. 

Aktywność fizyczna: 6 dzień wyzwania z Kołakowską (30 minut) + taneczne cardio z MadFit (15 minut)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

BILANS: 

śniadanie - 3x wafel ryżowy z serkiem śmietankowym, camembertem, rukolą i pomidorem

II śniadanie - kawałek fit brownie z winogronami 

obiad - sałatka z makaronem

kolacja - 2x kromka chleba z camembertem i wege szynką, rukolą, presidentem; jajecznica z dwóch jajek

Oki, idę jeszcze poczytać prezentacje, porobię zadania i o 1 najpóźniej uciekam spać! 

Chce żeby już była niedziela wieczór... 

czwartek, 14 stycznia 2021

455 || Zapowiadają się ciężkie 3 dni

 Czwartek, 21:53


Cześć! 

Przede mną ciężka noc i ciężkie kilka dni. Jak tylko skończę pisać post to lecę pisać esej, bo jutro do wieczora mam termin. Oprócz tego jutro czeka mnie (chyba) jakieś kolokwium z angielskiego, w sobotę mam egzamin, a w niedzielę kolokwium, oprócz tego jeszcze takie bieżące odpytki... Nie jest dobrze, a ja jestem zmęczona. Serio zmęczona. I to nie jest ten typ zmęczenia kiedy wystarczy się wyspać, albo zrobić wolny wieczór czy chociażby dzień. Ja potrzebuję minimum tygodnia, a najlepiej to wakacji! Oczami wyobraźni już widzę siebie na plaży popijającą drineczka... Eh.. jeszcze kilka miesięcy. Aktualnie ciężko pracuje na te wakacje. Zarabiam kasę, odkładam i przygotowuje ciało! 

Dzisiaj wstałam przed 8, szybko się zebrałam i o 8:30 miałam godzinkę korepetycji, a potem tylko jedne zajęcia, bo resztę mi odwołali. Cały dzień przesiedziałam nad esejem, po południu miałam jeszcze jedne korki. Punkt o 20 wzięłam się za ćwiczenia i nawet one nie były w stanie postawić mnie dzisiaj na nogi. Na szczęście kolejny tydzień jest odrobinę luźniejszy. 

Aktywność fizyczna: 2x 15 minutowe ćwiczenia taneczne z MadFit 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 

BILANS:

8:10 - kawałek fit brownie ze wczorajszego przepisu, winogrona ciemne 

11:00 - 3x wafel ryżowy z serkiem śmietankowym, camembertem, mozarellą, sałatą i pomidor

15:30 - sałatka ze szklanką makaronu 

21:00 - 2x tortilla z warzywami w środku 

Przepraszam za taki szczątkowy bilans, ale śpieszę się dzisiaj wyjątkowo. 


To jest to fit brownie, które Wam wczoraj polecałam. Jest bardzo dobre, aż ciężko uwierzyć, że główny składnik to jabłka, bo w ogóle ich nie czuć. 





środa, 13 stycznia 2021

453-454 || Bardzo fit brownie

 Środa, 22:11


Hejka! 

Wczoraj się nie odzywałam, ale też nic się nie działo. Byłam jakaś bez życia. Niby cały dzień miałam wolny, a jedynie udało mi się przygotować jakieś materiały do korepetycji i pójść na zakupy spożywcze. Cały dzień spędziłam na czytaniu książki i podejmowałam próby napisania eseju, ale poległam po wyprodukowaniu kilku zdań. Nawet nie poćwiczyłam. 

Ostatnio mam dużo, bardzo dużo nauki, a jednak... po prostu mi się nie chce. Zebrało się kilka esejów do napisania, prezentacji do zrobienia no i oczywiście samej nauki. Dwa kierunki studiów robią swoje, więc nawet jak siedzę cały dzień z nosem w książkach, to jestem w stanie ogarnąć może ze 2-3 przedmioty, a to dosłownie tyle co nic. 

Okej, trochę sobie ponarzekałam, a teraz już koniec. Wstałam dzisiaj po 7, pojechałam do babci, a potem do przychodni, bo musiałam coś za nią załatwić. W domu poleżałam jeszcze chwilę i poczytałam książkę. A wy czytacie teraz coś fajnego? Ja skończyłam dzisiaj już trzecią powieść w tym roku. Koło południa wzięłam się za pisanie eseju i wyprodukowałam 2 strony z 6, po drodze miałam zajęcia i godzinkę korepetycji. Wieczorem upiekłam fit brownie, które możecie zobaczyć na dole i poćwiczyłam. 


Spróbowałam dzisiaj kawałeczek tego brownie i jest bardzo dobre, oczywiście dobre biorąc pod uwagę ilość składników. Całość ma około 500 kcal, a wychodzi całkiem spora porcja. Jutro będę miała kawałek do kawy :) Myślę, że następnym razem dodam też trochę orzechów i żurawiny. Aaa.. jeśli chodzi o sam przepis. Ja dodawałam wody dopiero jak widziałam, że jabłka się przypalają i to tak po łyżeczce. Dodałam też trochę rozpuszczonego słodzika, bo moje jabłka były kwaśne. 

Aktywność fizyczna: 5 dzień wyzwania z Kołakowską (22 minutowy trening brzucha) + 15 min. ćwiczenia taneczne z MadFit 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 

BILANS:
12:00 4x małe kromki chleba pełnoziarnistego z masłem, serem, sałatą i pomidorem
21:20 - sałatka i dwie kromki chleba z serkiem kremowym
W międzyczasie zjadłam gruszkę i spróbowałam brownie 

Lecę.. siadam jeszcze do tego eseju, chociaż jestem już zmęczona. Jutro też muszę wcześnie wstać, bo mam korepetycje. 
Oh.. myślę już tylko o tych dwóch tygodniach wolnego, które będę miała gdy zdam sesję... Piękna wizja. 



poniedziałek, 11 stycznia 2021

452 || Zakupy Rossmann

 Poniedziałek, 21:16 


Haaaj! 

Witam się z Wami wieczorkiem. Dzisiaj wstałam po 8, ale leżałam jeszcze długo w łóżku ćwicząc prezentacje. Od 10 do 13 miałam korepetycje, po 1,5 godziny z dwoma dziewczynami, przebiegły całkiem dobrze. Później trochę poczytałam książkę, zjadłam coś i znowu usiadłam do tej prezentacji. Zajęcia zaczęły się o 15, byłam pierwsza i poszło mi całkiem okej, zaraz po zajęciach poszłam do rossmanna i odebrałam książkę do angielskiego. Przy okazji zrobiłam sobie godzinny spacerek. W domu szybko coś zjadłam i wzięłam się za trening z Kołakowską, dzisiaj był dzień czwarty, taki sobie trening, ale nie narzekam. Jestem już wykąpana, po kolacyjce i jak tylko skończę pisać post to biorę się za pisanie eseju na studia, bo mam deadline w piątek. 

Aktywność fizyczna: 4 dzień wyzwania z Kołakowską 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

BILANS: 

9:00 - 3x wafel ryżowy z serkiem śmietankowym, łososiem wędzony, kawałek sera żółtego

13:30 - 1,5 porcji zupy ogrókowej

18:00 - 2x pomarańcza i ciastko jaglane 

21:00 sushi z żabki 


Trochę pielęgnacji z Rossmanna. Takie głupoty, ale zrobiłam zdjęcie więc wstawiam. Kupiłam też dwa ciastka jaglano-orzechowe. Jedno już dzisiaj zjadłam i było pyyyszne. Dużo kalorii, bo około 200 jedno ciastko, ale jest bardzo sycące, nie smakuje sztucznie i ma super skład. jest akurat na promocji jakbyście chciały spróbować.



Uciekam do tego eseju.. chociaż oczy mi się same zamykają, więc nie wiem czy dużo napiszę. 


niedziela, 10 stycznia 2021

451 || Podsumowanie pierwszych dni nowego roku

 Niedziela, 21:21


Jak Wam mija 2021? Ja powiedziałabym, że dobrze, ale strasznie boje się, że zapeszę. Póki co ćwiczę, dobrze się odżywiam, czytam książki, maluje, dbam o siebie psychicznie, fizycznie i urodowo. Teraz pozostaje tego nie spieprzyć. 

A jeśli chodzi o dzisiaj.. to zrobiłam sobie paznokcie na ten tydzień, ćwiczyłam prezentacje, którą jutro wygłaszam, robiłam notatki z angielskiego i takie standardowe codziennie czynności. Wieczorem poćwiczyłam. Teraz siadam jeszcze na chwilę do nauki, a później zamierzam poczytać książkę. 

Aktywność fizyczna: 30 minutowy trening na wewnętrzną stronę ud i pośladki z Kołakowską 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

BILANS: 

śniadanie: jajecznica z 3 jajek, kawałek bagietki z serkiem śmietankowym i łososiem wędzonym, pomidorki

obiad: 1,5 porcji zupy ogórkowej 

kolacja: wrap i sałatka 

Miłego tygodnia! Mój będzie dosyć ciężki. Pierwszy raz przyjdzie mi połączyć dwa kierunki studiów i taką ilość korepetycji, ale wierzę, że mi się uda. 


sobota, 9 stycznia 2021

450 || Trening -900 kcal

 Sobota, 19:59


Cześć dziewczyny :) 

Wygrzebałam się z łóżka dopiero po 10 i zajęłam ogarnianiem niektórych rzeczy. Zamówiłam książkę na uczelnie, prezent na Dzień Babci i przygotowałam materiały na korepetycje na przyszły tydzień. Zajęłam się też robieniem notatek do egzaminów. Koło 17 wzięłam się za zrobienie treningu i dzisiaj to naprawdę była petarda. Zrobiłam chyba jeden z najcięższych treningów, ten TUTAJ. Ponoć spala 900 kcal. Ja te 55 minut treningu robiłam dobrze ponad godzinę, bo potrzebowałam przerw pomiędzy. Natomiast dzięki temu mogę powiedzieć, że zrobiłam ten trening na 100%. 

BILANS: 

11:00 - 3x wafel ryżowy z serkiem president, plasterek sera żółtego, kawałek wędzonego łososia

16:00 - 2 porcje zupy ogórkowej 

19:00 - domowy hot-dog z wegańską parówką 

Zjadłam też kilka ciasteczek owsianych (właśnie przez nie zrobiłam dzisiaj taki ciężki trening) oraz malutkie jabłko. 

Aktywność fizyczna: 55 minut z Kołakowską (Tabata na stojąco)

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Idę nadal ogarniać rzeczy na uczelnie. 

piątek, 8 stycznia 2021

449 || W końcu się wyspałam!

 Piątek, 22:28


Haaj dziewczyny! 

Tak jak w tytule.. w końcu się wyspałam! Wczoraj położyłam się spać koło północy i zasnęłam od razu. Jak przebudziłam się na chwilę koło 5, to nadal spałam w tej samej pozycji, w której zasypiałam. Świetne uczucie po tylu dniach bezsenności. 

Ostatecznie wstałam dopiero o 9, bo godzinkę później zaczynałam korepetycje. Miałam dzisiaj 2h z dziewczyną, którą przygotowuje do olimpiady. W trakcie dosyć źle się poczułam, bolało mnie gardło i jedyne o czym byłam w stanie myśleć to położenie się do łóżka i herbata z miodem. Jestem sama sobie winna, wczoraj zaraz po kąpieli, z mokrymi włosami wypaliłam papierosa przy otwartym oknie.. Normalnie nie palę (czasami do alkoholu), ale wczoraj jakoś mnie naszło. Mimo to postanowiłam dokończyć korepetycje (chęć zarobku była silniejsza), dobrze zrobiłam bo później poczułam się lepiej. Po korepetycjach poświęciłam jeszcze trochę czasu na powysyłanie uczniom zadań, notatek, skanów itd. Poprawiłam także swój esej na studia i go wysłałam. Potem wysprzątałam całe mieszkanie, ugotowałam obiad i znowu zajęłam się robieniem rzeczy na studia. Wieczorem zaliczyłam świetny trening z Kołakowską. Interwały (których generalnie nie lubię), ale te były świetne!

Aktywność fizyczna - 3 dzień wyzwania z Kołakowską 

1 2 3 4 5 6 7 8

Ponadto Kołakowska zaczęła podawać ile kalorii spala średnio każdy trening. Ten dzisiejszy jest w granicach 260-330 kcal. Dla mnie to fajne i motywujące. Zastanawiam się nad kupnem nowej opaski, kiedyś już miałam, ale niestety się zepsuła. 

BILANS: 

9:20 - reszta sushi ze wczoraj (dosłownie kilka kawałków)

16:30 - pieczone ziemniaki z dipem guacamole, trochę sałatki ze słoika

21:30 - wrap i sałatka 

W międzyczasie zjadłam: małą gruszkę, małe jabłko, kilka malin i dwa ciastka owsiane 


Idę teraz zrobić sobie herbatę z miodem i cytryną. Położę się do łóżka i obejrzę jakiś film :) Miłego weekendu! 

czwartek, 7 stycznia 2021

448 || Pracowity czwartek i plany na dietę

 Czwartek, 22:38


Cześć laski! 

Wstałam dzisiaj chwilkę przed 6 (bezsenność nadal się mnie trzyma). Od 8 miałam 1,5h korepetycji, a potem od 9:45 do 16:30 zajęcia. Na całe szczęście były nieco luźniejsze, więc mogłam sobie porobić także inne zadania, udało mi się skończyć esej i przygotowałam jakieś dodatkowe materiały. Od razu po zajęciach miałam dwie godziny korepetycji. Po godzince z dwiema nowymi dziewczynami i jeśli mam być szczera to było kiepsko. Obie zachowywały się jakby były na tych zajęciach za kare. 

Aktywność fizyczna: dzisiaj nie ćwiczyłam 

1 2 3 4 5 6 7

Zanim napisze bilans to chciałabym szybko wspomnieć o mojej aktualnej diecie. Ale prawda jest taka, że pierwszy raz od 9 lat (ponad) nie jestem na żadnej diecie. I czuję potrzebę żeby się tym pochwalić. 

BILANS: 

śniadanie - 3x kromka chleba pszennego z plasterkiem żółtego sera, wege szynki, president, awokado i pomidor 

obiad - 100 gr makaronu ze szpinakiem i 3 suszonymi pomidorami

kolacja - sushi 

W międzyczasie wypiłam energetyka (500 ml) oraz zjadłam banana. 


Idę się położyć, pewnie jeszcze trochę pooglądam Netflixa i spróbuje się położyć spać. Jutro od 10 mam korepetycje, więc przynajmniej jest szansa, że się wyśpię. 

środa, 6 stycznia 2021

447 || Dietetyczne placki z cukinii

 Środa, 20:46


Cześć dziewczyny! 

Witam się z Wami totalnie padnięta. Od początku roku mam zapracowany okres, ale nie narzekam, bardzo mi to odpowiada. Właściwie cały dzień siedziałam nad esejem z parlamentaryzmu, idzie mi jak krew z nosa, ale wiem, że nie tylko ja się nad nim tak męczę. Potem o 16:30 miałam nową dziewczynę na korepetycjach, była przesympatyczna. Kolejna natomiast przełożyła na jutro. Później poćwiczyłam, był dzisiaj kolejny dzień wyzwania z Kołakowską, interwały. Przyznam Wam, że zrobiłam tylko 20 minut, nie dlatego, że byłam zmęczona, ale po prostu nie lubię interwałów. Jeśli następnym razem będą takie treningi, które mi nie odpowiadają to zamierzam w ogóle nie włączać, a zamiast tego zrobić jakiś inny. Kołakowska ma wiele super zestawów, więc nie widzę sensu, aby męczyć się nad czymś czego nie lubię. 

BILANS: 


2x kromka chleba pszennego, plasterek sera żółtego, wege szynki, president z rzodkiewką; jajko; pieczarki marynowane, pomidor i kawałek wege kabanosa




Placki z cukini z sosem tzatziki 
Ja na swoją porcję użyłam jedną startą cukinię (240 gr), kawałek startej cebulki, dodałam 20 gr mąki, jedno jajko i przyprawiłam. Najpierw obsmażyłam na łyżeczce oliwy z oliwek na patelni, a potem włożyłam do piekarnika żeby zrobiły się w środku. Wyszły bardzo dobre, nie rozpadały. Jedyne, ale które mam to, to że takim czymś ciężko jest sobie "pojeść" mimo, iż porcja wydaje się duża. Cukinia ma po prostu bardzo mało kalorii. 

Wrap i sałatka z sosem z jogurtu naturalnego.

W międzyczasie zjadłam jeszcze dużego banana i małą gruszkę. 

Aktywność fizyczna: 
20 minut interwałów z Kołakowską 

1 2 3 4 5 6 

Lecę. Muszę przygotować materiały na jutrzejsze poranne korepetycje, a potem przysiądę jeszcze na chwilę do eseju, bo jutro kompletnie nie będę miała na to czasu. 
Dzisiaj był także ostatni dzień mojego wolnego. Jutro "wracam" na uczelnię, dobrze, że tylko jeden dzień, a piątek i weekend wolny.


wtorek, 5 stycznia 2021

446 || Taneczne ćwiczenia z Pamelą Reif

 Wtorek, 22:14


Cześć dziewczyny! 

Niestety, ale dzisiaj w nocy też dopadła mnie jakaś bezsenność i myślę, że udało mi się zasnąć dopiero po 3. Wstałam o 9, szybko się zebrałam, bo o 10 miałam 2h korepetycji. Później zajęłam się swoimi sprawami na uczelnię, w międzyczasie wyskoczyłam jeszcze do sklepu po zakupy. Mam zapas tortilli, więc myślę, że przez najbliższe dni będę powtarzać ten przepis co wczoraj. Cieszę się, że Wam też przypadł do gustu, jeśli zrobicie w domu to dawajcie znać, czy też Wam tak smakowało jak mi. Właściwie to do 20 siedziałam nad esejem, a potem zrobiłam trening, dzisiaj padło na ćwiczenia taneczne z Pamelą. Polubiłam tę dziewczynę :) Zrobiłam takie dwa zestawy po 15 minut każdy -> Ten oraz ten. Oba były świetne, pierwszy bardziej "ćwiczący" drugi bardziej taneczny. 

BILANS: 

9:00 - bułka z twarożkiem presidente, serem żółtym i szynką wege, kawałek kabanosa wege, pomidor

13:30 - 1,5 porcji zupy krem z pomidorów 

16:30 - 3/4 paczki Fit ziemniaczków, pomarańcza

21:30 - sałatka i tortilla (to samo co wczoraj)

Wiem, że późno ta kolacja, ale nie miałam wcześniej czasu. 

Aaa! Wasze trzymanie kciuków pomogło, bo dzisiaj zgłosiła się do mnie kolejna dziewczyna na korepetycje. Jutro mam dwie nowe osoby, więc bardzo się cieszę :) 


No i standardowo zakupy :) Półbagietka wieloziarnista - zamierzam zrobić hot doga. Oczywiście tortilla. Szpinak zużyje do makaronu, a jutro na obiad będą placki z cukinii :) 

Pomyślałam, że zrobię sobie takie wyzwanie jak w z sierpniu i będę zaznaczać dni, w których ćwiczyłam :) 

aktywność fizyczna: 

1 2 3 4 5 

Uciekam spać, bo padam.. Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się zasnąć bez problemu.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

445 || Wyzwanie z Kołakowską i tortilla z tik toka

 Poniedziałek, 21:23


Haj! Witajcie! 

Znowu dzisiaj późno wstałam, niestety wszystko przez to, że ostatnio mam sporo problemów ze snem. Także wstałam o 10 i jeszcze przez godzinkę czytałam książkę w łóżku. O 12 miałam 1h korepetycji, a następna dziewczyna przełożyła na jutro, więc w zasadzie resztę dnia miałam wolną. Robiłam prezentację na angielski, której jeszcze nie skończyłam, kiepsko mi idzie, ale przynajmniej wpadłam na ciekawy pomysł. O oszustwie w teleturnieju Milionerzy w wersji brytyjskiej :) Uśmiałam się już zbierając materiały. 

Miałam dzisiaj nie ćwiczyć, bo po prostu mi się nie chciało, ale moja przyjaciółka powiedziała mi, że jest nowe wyzwanie z Kołakowską, więc pomyślałam, że a co mi szkodzi, zobaczę. Pierwszy trening trwał 40 minut i baaardzo mi się spodobał! Dlatego podejmuje się wyzwania! Będzie trwało miesiąc, 3 treningi w tygodniu. To moje pierwsze takie wyzwanie, więc jestem ciekawa czy podołam, bardzo bym chciała. 

BILANS: 


2x kromka chleba pszennego z awokado i pomidorem, cebulka; jajecznica z dwóch jajek na maśle z cebulą


Zupa krem z pomidorów, zjadłam 1,5 porcji (bez makaronu)


Nie wiem czy macie tik toka, ale ostatnio wszędzie widzę taką tortillę i w końcu sama postanowiłam spróbować. Potrzebujecie jeden placek, który nacinacie od połowy dół, na każdą ćwiartkę nakładacie składniki. Ja na jedną dałam pesto z papryki i pomidora, na drugą awokado i sałatę, na trzecią musztardę i podsmażonego kotleta sojowego w przyprawie do gyrosa (zrobił dobrą robotę), na czwartą mozarellę light z papryką. Teraz trzeba to wszystko odpowiednio złożyć. Gdyby filmik się nie wyświetlił to szybko wytłumaczę. Tę część z pomidorem nakładacie na sałatę, potem to nakładacie na kotleta sojowego, a na końcu na paprykę :) Wszystko możecie podsmażyć na patelni lub w tosterze. Wyszło pyyysznie! Ta wersja smakuje mi znacznie lepiej niż zwykła tortilla i łatwiej się je. 





Ja zjadłam taką tortillę z sałatką :) 
W międzyczasie zjadłam też dzisiaj banana. 

Teraz idę posprzątać kuchnię, wykąpać się, poczytam książkę i postaram się zasnąć.. mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się pójść spać o przyzwoitej porze. 





niedziela, 3 stycznia 2021

444 || Zmierzam ku lepszemu

 Niedziela, 21:14 


Pierwszy raz od dawien dawna czuję, że idę w stronę lepszego, że coś się zmienia. Uwierzcie, to najlepsze uczucie na świecie! 

Wczoraj położyłam się spać koło 23, a zasnęłam chyba przed 3. Miałam, jak ja to mówię, "myślicę natręctw". Głównie myślałam co by tu jeszcze zrobić żeby więcej zarobić, ale po kilku godzinach doszłam do wniosku, że próbowałam już chyba wszystkiego. Sprzedaż ubrań, książek, notatek, korepetycje. To ostatnie akurat dobrze mi idzie, więc zamierzam przeć w tę stronę. Odświeżyłam ogłoszenie o korkach, trzymajcie kciuki żeby kolejne osoby się zgłosiły! Ostatnio podziałało :) 

Cały dzień właściwie miałam okej, mimo że średnio mogłam się skupić na robieniu rzeczy na uczelnie. Wieczorkim poćwiczyłam. Zrobiłam 20 minutowy trening od Pameli Reif i serio dał mi w kość..Będę więcej ćwiczyć z tą babeczką, bo bardzo mi się spodobała. Potem zrobiłam sobie mini spa. Zrobiłam fioletową płukankę na włosy, aby nieco ochłodzić mój blond, potem maseczki, peelingi i relaks w wannie. Jestem gotowa na nowy tydzień! 

BILANS:

12:00 - bułka z 2x plasterek szynki wege, 2x plasterek sera żółtego, pomidor

16:30 - sałatka z odrobiną makaronu z pesto (został mi ze wczoraj dlatego takie dziwne połączenie)

19:00 - 2x pomarańcza, gruszka

21:00 - 3 wafel ryżowy z twarożkiem president, łososiem wędzonym, plasterek wege szynki i ser żółty 

Idę zrobić sobie herbatkę z domowym sokiem z pomarańczy i goździków (dostałam od koleżanki) i będę oglądać dalsze odcinki Stranger Things żeby odpocząć przed nowym tygodniem :) 

sobota, 2 stycznia 2021

443 || "no już nie mów, przecież się nie przemęczasz"

 Sobota, 21:21


Obudziłam się dzisiaj koło 8 przez ból brzucha spowodowany okresem, wzięłam dwie tabletki przeciwbólowe i postanowiłam się jeszcze położyć i przespać najgorsze. Kiepsko mi to wyszło, bo jak obudziłam się 2h później to nadal byłam w kiepskiej formie. Zrobiłam jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i usiadłam do pracy. Skończyłam przygotowywać materiały na wszystkie korepetycje, które mam w przyszłym tygodniu, a póżniej wzięłam się za trochę swoich spraw na uczelnię i tak właściwie czas mi minął do 20. 

Po drodze wpadła "mamusia" i jak zwykle nie zakończyło się bez awantury. Najpierw poszło o to, że cały dzień siedzę przed laptopem. Nie wiem o co jej chodzi, przecież na nim nie gram tylko pracuję, a potem to już standard, który słyszałam po milion razy. Typowa gadka, że nic nie robię i jestem egoistką. Tym razem za wzór postawiła mi moją kuzynkę, która pracuje i studiuje. I mogłabym jej tysiąc razy powtarzać, że ja przecież studiuje dwa kierunki i udzielam tych korepetycji, co traktuje jako swoją pracę, ale ona jest dosłownie głucha na takie argumenty. I jedynie podsumowuje to słowami "no już nie mów, przecież się nie przemęczasz". 

Wieczorem jeszcze zrobiłam jedną 15- minutówkę na nogi, wykąpałam się  i wymalowałam paznokcie. Teraz uciekam do łóżka poczytać książkę. 

BILANS:

śniadanie - bułka wieloziarnista z plasterkiem sera żółtego, wege szynki, presidentem z rzodkiewką, pomidorem, 2 wegańkie kabanosy i trochę papryki 

obiad - makaron z pesto paprykowym

podwieczorek - 2 pomarańcze

+ 30 gr. chipsów lay's oven baked (zostały mi z Sylwestra)

Miłej nocki dziewczyny :) 

piątek, 1 stycznia 2021

442 || Namalowałam swój pierwszy obraz!

 Piątek, 21:57


Witam się z Wami w nowym roku! Z ręką na sercu powiem Wam, że mam co do niego dobre przeczucia, ale w poprzednim miałam takie same... 

Jak spędziłyście pierwszy dzień nowego roku? Wasze zwierzaki bały się fajerwerków? Mój kot na szczęście nie, nawet wzięłam go na chwilę do okna żeby popatrzył. Poszłam spać po 1 i wstałam koło 10, musiałam odespać też poprzednią noc, ale chyba kiepsko mi to wyszło, bo cały dzień przysypiałam na stojącą, mimo to całkiem sporo udało mi się zrobić. Przede wszystkim skończyłam malować obraz. Moje "dzieło" możecie zobaczyć poniżej. Jakby ktoś miał wątpliwości, to było to malowane po numerkach. Super zabawa i każdemu mogę polecić. Z pewnością był to pierwszy z wielu obrazów namalowanych przeze mnie w tym roku. 


Całe popołudnie, aż do wieczora spędziłam na przygotowaniach do korepetycji. W przyszłym tygodniu oprócz stałych uczniów mam też dwie nowe dziewczyny, więc i więcej pracy, ale niesamowicie mnie to cieszy! Więcej pracy = więcej kasy. Przyda się, ponieważ odkładam na wakacje :) 
A i zrobiłam też swój noworoczny trening! Tylko 15 minut na brzuch, ale lepszy rydz niż nic, prawda? Oprócz tego z jedzeniem było dzisiaj też okej. Jadłam samo sushi, więc można powiedzieć, że rok zaczęłam najlepiej jak się dało haha :) Po prostu sporo mi zostało z tego co wczoraj robiłam i starczyło akurat na dzisiejszy obiad i kolacje. Śniadanie sobie odpuściłam, bo za późno wstałam. 
Teraz popijam pokrzywę, kończę pisać post, zobaczę co u Was i poczytam książkę. Ostatnio mam trochę problemów ze snem, więc dzisiaj chciałabym się jakoś wyciszyć i może akurat porządnie się wyśpię.