piątek, 29 kwietnia 2022

922-925 || Wiosenne przesilenie?

 Piątek, 12:03


Hej! 

We wtorek nie poszłam na uczelnie, nie miałam siły. Wstałam z łóżka dopiero o 17... Zaczęłam przymierzać swoje stare ubrania, w które kiedyś się nie mieściłam, a teraz weszłam bez problemu. Nawet mam zrobione zdjęcia porównawcze, więc z pewnością Wam pokaże. W środę już musiałam jechać na uczelnie, bo miałam dwa seminaria. Ale jak wróciłam to znowu byłam wypompowana dosłownie. Ostatnio jestem tak zmęczona jakbym codziennie pracowała w kopalni, a robię mniej niż zazwyczaj. Wieczorem przyjechała do mnie przyjaciółka, zrobiłyśmy pyszną kolację i obejrzałyśmy kolejną część 365 dni.. nie, nie polecam. Wypiłam sporo alkoholu i przynajmniej przez chwilę czułam się dobrze. Poza tym przyjaciółka stale mówiła, że bardzo schudłam, to też sprawiło mi przyjemność. Z kolei wczoraj miałam zajęcia zdalnie i też nawet nie chciało mi się połączyć... Masakra. 

A może to po prostu kwestia przesilenia wiosennego? Może dużo osób  tak ma? Ja sobie przed chwilą przeczytałam swój wpis z maja ubiegłego roku. I o boże.. wspomnienia wróciły. Nigdy więcej nie chce doprowadzić do takiego stanu w jakim wtedy byłam. Dlatego muszę trzymać się rutyny, tylko ona mnie uratuje. Nie myśleć, a robić. Idę napisać esej. 




poniedziałek, 25 kwietnia 2022

921 || Już dawno tak mało nie ważyłam

 Poniedziałek, 23:31


Dzisiaj zasnęłam dopiero grubo po 4 nad ranem. Nie poszłam na pierwsze zajęcia na uczelni, zebrałam się dopiero na 13. I nie chodzi o to, że odsypiałam, bo wstałam z samego rana. Po prostu nie dałam rady, psychicznie jest ze mną bardzo źle. Nawet jeść nie mogę, a to już o czymś świadczy.

Z pozytywnych rzeczy to się dzisiaj zważyłam i.... nie pamiętam kiedy ostatnio tyle ważyłam. Bardzo schudłam. No właśnie... schudłam czy wychudłam? Mam wrażenie, że zmizerniałam. Zrzuciłam już około 12 kilogramów. 

Nie wiem czy jutro uda mi się pójść na uczelnie... to bardzo źle, bo mam kilka rzeczy do zrobienia. Zastanawiam się nad napisaniem do dwóch prowadzących, czy ze względu na zły stan zdrowia (psychicznego) mogłabym wysłać zadania z lekkim opóźnieniem. Aż sama się sobie dziwię, że w ogóle rozważam taką opcję, ale to tylko potwierdza, że nie jest ze mną dobrze. Co prawda nie jest tak tragicznie jak w ubiegłym roku. Wtedy nie chodziłam w ogóle na zajęcia.. ba!... ja nawet z łóżka nie wstawałam. Sama zastanawiam się co robić. Czy dać sobie wytchnienie, czy cisnąć. Nie wiem co mi teraz bardziej pomoże. Boję się, że jak dam sobie wytchnienie to wrócę do tego co było w ubiegłym roku, z drugiej strony nie potrafię się zmusić do niektórych rzeczy. 


PS. Ola! Widziałam Twój komentarz na blogu Arieli, mam nadzieję, że przynajmniej tę część mojego wpisu przeczytasz. Od wielu miesięcy zastanawiam się co u Ciebie, daj proszę znać. Jeśli nie chcesz zakładać bloga, to po prostu napisze w komentarzu. 

niedziela, 24 kwietnia 2022

919-920 || Pora dżdżysta

 Niedziela, 22:21


Przechodzę obecnie przez porę dżdżystą, inaczej mówiąc deszczową. Ryczę po prostu. 

Jest tak jak kiedyś. Potrafię jechać autobusem i się rozpłakać, kroić paprykę i się rozpłakać, oglądać coś i się rozpłakać. Nie ma to żadnego związku z hormonami, a po prostu chujowym okresem w moim życiu. Jestem już bardzo zmęczona, bardzo. Ale nie chodzi o coś takiego, że "aa zrobię sobie wolny weekend". To nie jest ten typ zmęczenia. To typ zmęczenia permanentnego, przygniatającego i zżerającego mnie od środka każdego dnia. Ale... ten wyjazd jest moim światełkiem w tunelu. Gdybym nie miała nadziei na lepsze jutro, to myślę, że powtórzyłby się mój najgorszy epizod depresyjny, przez który przechodziłam dokładnie rok temu. 


Nadal ćwiczę. Dzisiaj minęło 21 dni. 

piątek, 22 kwietnia 2022

916-918 || 48 godzin katorgi

 Piątek, 11:39


Miałam ciężkie dwa dni, nawet bardzo ciężkie. 

W środę wstałam po 6 i pojechałam na zajęcia, na szczęście miała tylko seminarium. W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do Action i w domu udało mi się napisać jedno wypracowanie. Później miałam korepetycje w czasie, których do domu wróciła matka. Cały czas przeciągałam korki, bo myślałam, że sobie w końcu pójdzie, ale niestety tak się nie stało. Pierwszą rzeczą, którą usłyszałam po wyjściu z pokoju było "najpierw opierdol, a później życzenia" (miałam tego dnia imieniny). Finalnie skończyło się tylko na opierdolu. Ona jest chora psychicznie dziewczyny.... Nie wierzę, że ktoś o zdrowych zmysłach mógłby się tak zachowywać. Szybko wzięłam kilka rzeczy i wyszłam na kolejne zajęcia sporo przed czasem, bo nie potrafiłam tego znieść. I od kiedy wyszłam dosłownie nie mogłam się uspokoić, ciągle ryczałam. Usiadłam w parku i na prawdę myślałam, że już nie wytrzymam, że wolę to zakończyć niż tak żyć. Doprowadziła mnie do stanu, w którym nie byłam od dawna. Jak wróciłam do domu to minęło dużo czasu zanim się uspokoiłam, nawet trening robiłam rycząc, a to nie było nic przyjemnego. 

Wczoraj, czyli w czwartek, obudziłam się przed 7. Czułam się jak na kacu, ból głowy i ogólnie słabe samopoczucie. Natomiast miałam tyle rzeczy do zrobienia, że nawet nie miałam czasu o tym myśleć. Dosłownie od 8 do 21 wczoraj byłam ciągle zajęta. Trening zaczęłam robić chwilę przed 22. 

Dzisiaj pozwoliłam sobie na dłuższe spanie. Niby obudziłam się jeszcze przed 8, ale stwierdziłam "nie, idziesz spać". I tak przespałam jeszcze ze dwie godzinki i długo leżałam w łóżku. Niedawno się ogarnęła i teraz siadam do pracy, znowu mam pracowity dzień. Ogólnie nastrój mam już lepszy, ale nadal nie jest idealnie. Wczoraj kontaktowałam się z koordynatorką od Erasmusa (czekałam na audiencje ponad godzinę) i powiem Wam, że jestem zagubiona. Właściwie to bardziej mi nagmatwała w głowie niż wyjaśniła. Jutro mam luźniejszy dzień i myślę, że porządnie nad tym usiądę, tak aby w przyszłym tygodniu mieć już gotowe wszystkie papiery do podpisu. 


Ja zawsze tak sobie wyobrażam swoją rodzinę. Z drugiej strony boję się, że jestem już tak "zepsuta", że nigdy nie będę umiała stworzyć stabilnego związku, a co dopiero rodziny. 


wtorek, 19 kwietnia 2022

914-915 || Balansuje

 Wtorek, 22:07 


Hejka! 

W niedzielę byłam u babci i mamy na świątecznym obiedzie. Jedną z pierwszych rzeczy, którą usłyszałam od matki to oczywiście była obelga. No standard. Ale jakoś przetrwałam. Wcale nie zjadłam dużo. Wczoraj natomiast była u mnie przyjaciółka i zjadłam zdecydowanie więcej. Robiłyśmy gofry, jakieś prażynki, popcorn. Ale w sumie nie żałuje. Gdy wychodziła oddałam jej wszystkie rzeczy, które mogłyby mnie kusić. Gofry, prażynki, a nawet czekoladę, którą dostałam od babci. Ja niestety mam "słabą silną wolę" i prędzej czy później bym się na to rzuciła. Dzisiaj z kolei wróciłam już do rzeczywistości i ciężko pracowałam cały dzień. 

Trochę updatu moich strików:

Nie przerwałam aktywności fizycznej od 16 dni :) 

Nie przerwałam nauki hiszpańskiego od 118 dni :) 


Obecnie balansuje na bardzo... BARDZO cienkiej granicy. Z jednej strony możecie tu widzieć super produktywność. Studia, hiszpański, ćwiczenia itd. ale to czego nie widzicie to moje ciągłe napady płaczu. One nigdy nie zwiastowały niczego dobrego. 


niedziela, 17 kwietnia 2022

912-913 || Wesołych Świąt :)

 Niedziela, 12:11


Hejka!

Odzywam się, bo chciałam Wam życzyć po prostu Wesołych Świąt. Wiem, że trochę oklepane, ale ja sama wiele bym dała żeby jakiekolwiek święta były dla mnie wesołe, także jeszcze raz... Wesołych Świąt. 

Ja zrezygnowałam ze śniadania wielkanocnego, decydując że w te święta podaruję samej sobie spokój. Idę natomiast na obiad, ale zjem i zaraz wracam do domu. Nie jestem w najlepszym stanie psychicznym. Myślałam, że na kilka miesięcy przed wyjazdem będę chciała spędzać czas z rodziną, ale okazuje się, że wcale tak nie jest. 

Dzisiaj jest trzeci mój wolny dzień z rzędu, ale powiem Wam, że nie zrobiłam jakoś dużo. Poza takimi podstawowymi rzeczami jak posprzątanie mieszkania, zakupy i bieżące ogarnianie udało mi się trochę popracować nad wyjazdem z Erasmusa. Ale bardzo wielu rzeczy zrobić nie umiem, więc na czwartek umówię się z koordynatorką, niestety przyjmuje w godzinach kiedy ja pracuję, więc idąc do niej stracę zarobek...Ale no już trudno, muszę to kiedyś załatwić. 

Wczoraj zaczęłam też ogarniać rzeczy związane z wolontariatem, na który chce się wybrać w wakacje. Myślę, że dla mnie jest to wręcz idealna opcja. Ja nie jestem osobą, która potrafi całymi dniami nic nie robić, więc taka "praca" połączona z wypoczynkiem w pięknym miejscu to świetna opcja. Póki co tworzę filmik z faktami o mnie aby moja przyszła host family mogła mnie lepiej poznać. Bo wspominałam Wam, że będę mieszkać z rodzinką? I tutaj pojawia się kolejny problem dla mnie. Jedyne rodziny, które biorę pod uwagę to te... rozbite. Kiedy udzielam korepetycji i widzę pełną, szczęśliwą rodzinkę, to po prostu robi mi się gorzej i nie mogę tego znieść. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że zazdroszczę, nie jestem już w końcu dzieckiem. Po prostu czuję dyskomfort, a nie wyobrażam sobie jechać do kogoś i przez dwa miesiące czuć się w ten sposób. Chociaż czasami zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby właśnie pojechać do takiej szczęśliwej rodzinki i zobaczyć, że też w przyszłości będę mogła się odnaleźć w takim życiu. No i znowu mam łzy w oczach.... ostatnio zdarza mi się to zdecydowanie zbyt często. 

Dzisiaj znowu podnoszę Wasz poziom serotoniny :)






piątek, 15 kwietnia 2022

909-911 || Only me, myslef and I

 Piątek, 22:30


Hejka!

W końcu mamy wolne :) Ja środę miałam prawie całą wolną i udało mi się sporo rzeczy ogarnąć. W czwartek normalnie miałam zajęcia. Przedstawiłam prezentacje, więc jedna rzecz z głowy, a także skończyłam robić zadanie na zamówienie. Później zrobiłam porządek w lodówce. Bardzo mnie denerwuje jak przyjeżdża matka i zostawia różne rzeczy, które potem się psują (takie produkty, których ja nie jem). Także wszystko sobie ładnie ogarnęłam, potem pojechałam do chińskiego centrum handlowego i na zakupy spożywcze. Zrobiłam większe zapasy korzystając z tego, że matka mnie odwiozła samochodem. Powiem Wam, że przekonałam się, iż moje relacje z matką już nigdy nie będą "normalne". Ja nawet już nie umiem z nią normalnie rozmawiać, bo po prostu jej obecność mnie przygniata, a ja będąc z nią cały czas jestem smutna. 


Do mnie chyba też z biegiem lat coraz lepiej dociera przekaz tej piosenki. Cieszę się, że tak dobrze sobie radzę będąc samą, ale czasami mam takie depresyjne myśli, że no właśnie... jestem sama. Dosłownie ze wszystkim. Nawet myślałam dzisiaj czy by nie założyć tindera i nie pochodzić na randki, ale koniec końców uznałam, że to bez sensu. Po pierwsze niedługo wyjeżdżam, a po drugie nie cierpię gdy mnie ktoś dotyka. Nawet moja matka zdaje się to szanować (chociaż nie omieszka wyśmiewać i krytykować mówiąc, że "zachowuję się jak psychiczna"). 


Minął kolejny tydzień wyzwania z Kołakowską. Ja sama od 12 dni codziennie ćwiczę, wiem że niby potrzebny jest dzień odpoczynku, ale póki co nie zamierzam go robić.  W moim przypadku najgorzej jest jak wybiję się z rytmu. 

Na koniec trochę zdjęć Maffina żeby podnieść Wasz poziom serotoniny :) 







wtorek, 12 kwietnia 2022

907-908 || Pyyyyycha obiad

 Wtorek, 22:57



Odwołali mi dzisiaj 2 zajęcia na uczelni, a na jedne nie poszłam, bo uznałam, że nie opłaca się jechać. W zamian za to zrobiłam niemal całe zadanie na zamówienie i popracowałam trochę nad swoją prezentacją. Miałam też korepetycje i spotkanie w ramach projektu naukowego, który ostatnio realizowałam. Za ćwiczenia wzięłam się dopiero po 21, ale trening odhaczony. Był świetny. To już 9 dzień aktywności fizycznej pod rząd i dobrze mi z tym. Przypominam, że moim wyzwaniem jest 21 dni :) Zobaczymy jak mi to wyjdzie. Przed chwilą byłam też umówiona z koleżanką na zrobienie projektu na studia, ale finalnie przełożyła to na juro. Dla mnie w sumie lepiej, bo już jestem zmęczona. Myślę, że obejrzę jeszcze jakiś film dla relaksu i przed północą położę się spać. Aktualnie siedzę z maseczką na twarzy :) 


A teraz trochę jedzonka :) 



Ostatnio robiłam gofry z ciasta francuskiego. Wystarczy włożyć kawałek do gofrownicy i wychodzi pycha! Tutaj akurat trochę blady, ale i tak bardzo mi smakował.


Cienkie wafle ryżowe z serkiem, jajkiem i warzywami. 


Krem z pomidorów i tortilla z warzywami i kotletami sojowymi a'la gyros


Bułka z oscypkiem i burakiem; szakszuka na pomidorach i szpinaku 


Tosty z serem i ketchupem i szakszuka (ta wyszła mi pycha)


I dzisiejszy obiad. Oj bardzo mi smakował. Jutro robię to samo. 
Na patelnię wrzuciłam suszone pomidory, cebulę i czosnek. Następnie dodałam tofu wędzone i podsmażyłam. Później kukurydza, ciecierzyca i szpinak. Wszystko doprawione do smaku. Wyszło przepyszne. 


niedziela, 10 kwietnia 2022

906 || 16 calls

 Niedziela, 22:52


Rano dostałam sms, że mamusia znowu odwołuje korki dla bąbelka także mogłam dłużej pospać. Zjadłam sobie pyszne śniadanie, a później ogarnęłam projekt na studia. Wymalowałam także paznokcie u rąk i stóp oglądając przy tym nowy sezon Szkoły dla elity. Później ugotowałam posiłki na najbliższe dni i popołudnie spędziłam czytając książkę. Obecnie czytam trzecią część trylogii hell na wattpadzie. Niby mi się podoba, a jednak uważam, że jest raczej skierowana do młodszych osób. No nastoletnia wersja mnie byłaby zachwycona, niemniej jednak przeczytam do końca. Wieczorem poćwiczyłam, tym samym robiąc swój 7 trening w tym tygodniu. Planuje wykonać 21 treningów pod rządów, ponoć tyle wystarczy by wyrobić w sobie nawyk. A ja bardzo teraz tego potrzebuję. 

Co więcej, w trakcie dnia pokłóciłam się z matką. Właściwie to ona się na mnie wydarła, a ja jak słyszę jej niektóre teksty, to już po prostu nie wytrzymuję. Najbardziej denerwują mnie zdania zaczynające się w ten sposób:  "Ja Ci powiem co Ty myślisz...., Ja wiem co Ty robiłaś......," Zauważyłam, że jestem na to przewrażliwiona i nawet jak słyszę coś  takiego od innych osób, to od razu wzbudza to we mnie gniew. Dzisiaj serio nie wytrzymałam i rzuciłam słuchawką gdy rozmawiałam z matką. Ja wiem, że źle się zachowałam, ale po prostu nie umiałam wytrzymać jej pretensji i narzekań. Poza tym, policzyłam i od piątku do dzisiaj, czyli do niedzieli do południa, dzwoniła do mnie 16 razy! Tak jest ciągle. 

Stanęłam dzisiaj na wadze. Po dwóch tygodniach "pracy", w tym jednym bardzo intensywnym zrzuciłam 1,5 kg. Dobry początek. 

sobota, 9 kwietnia 2022

904-905 || dietetyczny makaron i babeczki

 Sobota, 22:32


Zbliża mi się okres, a co za tym idzie mój apetyt także rośnie... niedobrze, ale póki co dzielnie się trzymam. 

Dzień wczorajszy i dzisiejszy zaliczam. Zarówno trzymałam dietę jak i ćwiczyłam. Mam teraz postanowienie, że będę ćwiczyć codziennie. Szalone, co nie? Ale ja niestety znam siebie, kiedy jeden dzień sobie odpuszczę, to później nie będę umiałam wrócić na właściwe tory. 


Wczorajsza kolacja. Na zdjęciu (ogromny talerz!) są tylko 174 kcal. A to wszystko zawdzięczam makaronowi konjac. Kupiłam kiedyś w biedronce i się nie zawiodłam, odpowiednio przyprawiony smakuje jak zwykły makaron. Ja podałam go w takim stylu azjatyckim z tofu i mieszanką chińską. Doprawiłam sosem sojowym, sokiem s cytryny i srirachą. Na wierzch sezam. 
Pycha! Szkoda tylko, że makaron jest drogi w porównaniu do normalnego. 


A to mój dzisiejszy obiad. Sałatka z pieczonymi ziemniakami i sosem czosnkowo-musztardowym. 




Babeczki. Ten przepis już kiedyś podawałam, tylko robiłam go w formie ciasta. Link do przepisu
Dzisiaj zrobiłam z mniejszej porcji i w formie babeczek. Dodatkowo do środka dałam banana i na wierzch brzoskwinie. Całość, czyli 4,5 babeczki miały 231 kcal. 

Lecę wywiesić pranie i obejrzę ostatni odcinek Euforii :)

czwartek, 7 kwietnia 2022

903 || Logika zmęczonego umysłu

 Czwartek, 21:49


Ostatnio coś mało osób pisze na swoich blogach, a to mnie smuci. Jestem ciekawa co się dzieje w życiu wielu z Was. Mam wrażenie, że blogger to jest takie miejsce, do którego ktoś przychodzi i po kilku miesiąc czy latach znika, ponieważ udało mu się ułożyć sobie życie. I takiej myśli będę się trzymać. Więc czy i ja kiedyś stąd odejdę, bo uda mi się "ułożyć życie"? Cokolwiek to znaczy. 

Dzisiaj miałam zajęcia do 13, a później korepetycje. W międzyczasie udało mi się popracować nad konspektem magisterki oraz popisać esej zaliczeniowy. Wieczorem poćwiczyłam, ale dzisiejszy trening z Kołakowską nie przypadł mi do gustu. 

Bilans: 

śniadanie: 4x wafel ryżowy z serkiem i jajkiem

obiad: tortilla z warzywami i krem z pomidorów

kolacja: sałatka z ryżem i wafle ryżowe z pasztetem wegańskim 

1158/ 1500 kcal

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać kiedy najczęściej bierze mnie ochota na "zawalanie". Odpowiedź brzmiała: wieczorem. Dlatego postanowiłam cały dzień się oszczędzać i na wieczór zjeść większą kolację żeby nie chodzić spać głodną. Dziwne, większość osób robi inaczej i zdaję sobie z tego sprawę, ale no tonący brzytwy się chwyta. 

Aktywność fizyczna: 36 minutowy trening z Kołakowską 

PS. Dostałam dzisiaj od dziewczynki, którą uczę mini paczkę żelków Haribo i jezu nawet nie wiecie jak chory mam umysł. CAŁY czas o nich myślę. Zaraz je zjem, bo zostało mi jeszcze sporo kalorii do wykorzystania, a po prostu zmęczona jestem samym rozmyślaniem o tej jebanej paczce żelków leżącej w mojej torebce. 

PS. 2 Widziałam dzisiaj zwiastun drugiej części 365 dni i nie mogę się doczekać :) Nie załamujcie się, normalnie oglądam filmy wyższych lotów :) 

środa, 6 kwietnia 2022

902 || Olśnienie naukowe

 Środa, 22:03


Hej! 

Dzisiaj rano, w drodze na seminarium magisterskie dostałam olśnienia co do tematu. Długo się nie zastanawiałam i od razu przedstawiłam go promotorce, oczywiście tak mniej więcej. Zgodziła się. Powiem Wam, że ulżyło mi, bo nad ostatnim długo pracowałam i został odrzucony, a teraz od pomysłu do jego przedstawienia minęło jakieś 15 minut i z marszu dostałam zgodę. Będę pisać o suwerenności narodowej państw UE. 

Kończyłam dzisiaj zajęcia już o 9:30. Wróciłam do domu i wzięłam się za prasowanie i inne obowiązki. Siedziałam na esejem i oglądałam Euforię. Wieczorem poćwiczyłam, chociaż bardzo mi się nie chciało. 

Bilans:

śniadanie: parówka wegańska, wafle ryżowe z buraczkiem

obiad: ryż, warzywa, kapusta

podwieczorek: 2x wafel ryżowy i  krem z pomidorów

kolacja: sałatka i wafle ryżowe z buraczkiem

1309 / 1500 kcal


Aktywność fizyczna: 44 minutowy trening z Kołakowską 

Posiedzę 15 minut nad konspektem magisterki i lecę oglądać Euforię. Oglądam po angielsku żeby był z tego jakiś pożytek. Chciałabym się też wyspać, bo dzisiaj w nocy ciągle się budziłam. 





Mój pomocnik przy ćwiczeniach :) 


wtorek, 5 kwietnia 2022

901 || kolejny dzień

 Wtorek, 21:38


Hej :) 

Zajęcia zaczynałam dzisiaj dopiero o 9:45, więc się wyspałam, a u mnie to serio robi robotę. Później miałam 3 zajęcia, z czego dwa z nich nudne jak zwykle. Ja jestem już tak nauczona, że nie marnuje czasu. Zawsze mam przy sobie laptopa i robię jakieś zadania z listy. Tym sposobem dzisiaj napisałam jedną stronę eseju (właśnie na ten przedmiot, na którym się nudziłam) oraz ogarnęłam wszystkie rzeczy na korepetycje. 

Bilans: 

śniadanie: wafle ryżowe z serkiem, papryką i parówka wegańska 

II śniadanie: jogurt do picia 

obiad: ryż z warzywami, tofu i kapustą

kolacja: sałatka i wafle ryżowe z burakiem 

1317 / 1500 kcal

Aktywność: 32 minutowy trening z Kołakowską (robię aktualne wyzwanie)


A teraz uciekam przeczytać artykuł na jutrzejsze seminarium, a potem spać, bo pobudkę mam o 6. Za to tylko jedne zajęcia i reszta dnia niemal wolna. Oczywiście zamierzam to dobrze wykorzystać i już zrobiłam sobie listę rzeczy do zrobienia. 


poniedziałek, 4 kwietnia 2022

896-900 || Nadeszła chwila, w której wszystko się zaczyna

 Poniedziałek, 21:59


Nadeszła chwila, w której wszystko się zaczyna. Moja dieta i ćwiczenia. Wracam do tego na poważnie. Zmotywowana jak cholera. 

Dzisiaj miałam dosyć dobry dzień. Rano odwołali mi zajęcia, więc się wyspałam i pojechałam na uczelnie dopiero na 9:45. Później dowiedziałam się, że jestem zwolniona z egzaminu końcowego z angielskiego i zwolnili mnie też z tego przedmiotu, który musiałam realizować po angielsku. Nice! Ulżyło mi nawet. Później babeczka odwołała mi dzisiejsze korki, więc jak wróciłam do domu przed 16, to cały dzień miałam dla siebie. W ogóle.. tak mi się teraz pozmieniało, że w tygodniu mam naprawdę sporo czasu wolnego. Także bijcie mnie w tyłek jakbym nic nie robiła! W domu zajęłam się swoimi sprawami. Coś zrobiłam na uczelnie, wymalowałam paznokcie, zrobiłam pranie, kolacje i wieczorem poćwiczyłam. Za chwilkę lecę powtarzać hiszpański. Ostatnio znalazłam pełno materiałów z tego języka i chce je wykorzystać. 


Bilans: 

śniadanie: serek wiejski z rzodkiewką, wafle ryżowe

II śniadanie: jabłko

obiad: warzywa na patelnie z ryżem, kapustą, oliwkami, tofu

kolacja: sałatka z tortellini 

1383/ 1500 kcal 


Aktywność fizyczna: 42 minutowy trening z Kołakowską (-208 kcal)

W najnowszym wyzwaniu, Kołakowska podaje ile kalorii spala na każdym treningu i jestem w szoku. Zazwyczaj spala około 150-200 kcal więcej ode mnie, a ja ćwiczę niemal na 100% swoich możliwości. Zastanawiam się skąd taka różnica. Może mój zegarek do ćwiczeń zawodzi? Sama nie wiem, ale póki co będę się kierować kalorycznością, którą on wskazuje, a nie tą podaną przez Kołakowską. 




I tutaj jeszcze dwa przepisy, które ostatnio wypróbowałam. Sernik wyszedł średnio... ale ja ogólnie nie przepadam za sernikiem, więc może dlatego. Gofry z ciasta francuskiego to za to cud, miód i orzeszki. Ja użyłam ciasta francuskiego light (kupiłam w Lidlu) i posmarowałam truskawkowym dżemem domowej roboty.



Buziaki! <3