wtorek, 27 października 2020

375 || rewolucja jest KOBIETĄ

 Wtorek, 22:44


Hej :) 

Byłam wczoraj na strajku, jednak jak coś robię to czuję się spokojniejsza. Jutro także zamierzam pójść, bo wykładowcy odwołali mi zajęcia. Olcia zapytała się jak było. U mnie w Krakowie, bardzo spokojnie, bez żadnych zamieszek :) 

Oczywiście konfliktu z moją matką ciąg dalszy. W ogóle Ola też zapytała mnie jak się do niej zwracam i chyba nigdy Wam o tym nie mówiłam, ale mówię do niej po imieniu już od kilku lat. Nie wyobrażam sobie powiedzieć "mamo", nie przeszłoby mi to przez gardło. I to nie jest tak, że ja jej "wiernie służę", po prostu czasami serio jest się lepiej nie odzywać niż potem ciąąąąągle wysłuchiwać tego samego. Ona ma taki talent do zrzędzenia, że aż jestem w szoku. Potrafi mi nieustannie powtarzać to samo żebym tylko przyznała jej rację. Teraz czuję się bardziej pewna siebie, nie waham się jej powiedzieć tego co myślę, więc dochodzi do całej masy konfliktów. 

Udzielałam też dzisiaj pierwszych korepetycji z wosu, podłapałam sobie taką pracę :) Wszystko było online, dziewczyna miła, więc myślę, że będzie fajnie i mam nadzieję, że zgłosi się jeszcze kilka osób. 

poniedziałek, 26 października 2020

372-374 || Cruella Demon is back :(

 Poniedziałek, 09:06


Niestety nastał dla mnie bardzo, bardzo smutny dzień... moja matka wraca do domu. Dzisiaj rano mi to oznajmiła, a moje i tak już marne samopoczucie stało się jeszcze gorsze. Poza tym cały czas nasze kontakty są złe, w kierunku tragicznych. Kompletny brak szacunku w stosunku do mnie. Nie ważne ile kierunków studiów bym nie skończyła, iloma językami nie mówiła ona i tak zawsze będzie mnie uważała za skończoną kretynkę.Według niej nie znam się na niczym, nic nie umiem zrobić dobrze, wszystko jest źle. Ciągłe wyrzuty, pretensje, krzyki. Nie mogę dosłownie sama myśleć. Dzisiaj przyjechała do mnie po 7 rano i pierwsze co powiedziała to "wywal śmieci", tak samo złożyła parasolkę, która miałam powieszoną na balkonie na znak protestu. Wiecie dlaczego? "Bo parasolka moknie", dokładnie tak powiedziała. Tak samo, że ja nigdy nie umiem się zająć tym co jest ważne tylko samymi głupotami...


Ten rok (chyba) już nie może być gorszy. 

piątek, 23 października 2020

369-371 || mój pierwszy raz z sushi

Piątek, 21:04


Hej dziewczyny! 

Jak tam u Was? Ja środę spędziłam na spokojnie, pisałam esej z angielskiego i już wiem, że dostałam za niego maksa, bardzo się cieszę :) Wczoraj miałam zajęcia od rana do 16:30, a wieczorem spotkałam się z przyjaciółką. Pierwszy raz w życiu jadłam sushi i.. kocham i uwielbiam. Było przepyszne, totalnie trafiło w moje gusta smakowe. Dzisiaj walczyłam ze sobą cały dzień czy by nie zamówić, ale w końcu zrezygnowałam, to jednak droga zabawa. Byłam także dzisiaj na dosyć sporych zakupach spożywczych, a oprócz tego po prostu leżałam i oglądałam serial - Gambit królowej. Spodobał mi się, teraz też zamierzać go obejrzeć jeszcze odcinek, bo mam kiepski humor przez to co dzieje się w kraju. W niedziele razem z przyjaciółką wybieramy się na strajk, nie darowałabym sobie gdyby mnie tam zabrakło, ale koniec już o tym, bo nie chce kończyć wpisu tak negatywnie i przekazywać Wam tą energię. 

Jutro w planie mam posprzątanie, mieszkania, naukę i obiad u babci. Cieszę się na jutrzejszy dzień, mimo iż wiem, że nic się nie będzie ciekawego działo :) 

 

wtorek, 20 października 2020

DZIEŃ 368 || bilans w zdjęciach

 Wtorek, 21:51


Dzisiaj wstałam przed 10 i w końcu mogę powiedzieć, że się wyspałam i odpoczęłam. Od razu zaczęłam się zbierać, trochę się pouczyłam i około 12 wyszłam do pepco, kupiłam narzutę na łóżko, ale średnio jestem z niej zadowolona. Byłam też biedrze po mleko do kawy i się wkurzyłam, bo po raz kolejny było tylko czekoladowe. Jest dobre, ale niepotrzebnie podbija mi kalorie, innych natomiast nie kupuję, bo są za drogie, a krowiego nie jestem w stanie wypić. W domu ugotowałam obiad na dwa dni, pouczyłam się i miałam tylko jedne zajęcia o 15. Teraz biorę się jeszcze za pisanie eseju na angielski, chce się położyć wcześniej spać, bo jutro zajęcia od 8. 

BILANS 


Bułka wieloziarnista z ćwiartką awokado, camembertem, plasterkiem szybki sojowej z pistacjami, pomidorem i cebulą


Zupa pomidorowa z ryżem 


Kasz z tofu sweet chilli, warzywnym trio

Kolacja - sałatka (sałata, kotlety sojowe a'la gyros, kukurydza, papryka, pomidor, sos czosnkowy, camembert) - zapomniałam o zdjęciu 

W między czasie zjadłam jabłko i 4 kostki białej czekolady kokosowej



Uciekam do pracy :) 







poniedziałek, 19 października 2020

367 || nowy tydzień to nowe możliwości

 Poniedziałek, 22:14


Cześć :) 

W końcu zaczął się nowy tydzień. Poprzedni nie był taki zły, ale nie powiem.. było ciężko, mimo tego wszystko mi się udało. 

Dzisiaj wstałam o 9, bo chciałam jakoś odespać ostatnie dni, ale ni cholery mi się nie udało, jutro zaczynam późno zajęcia, więc będę spać ile się da. Miałam rano jedne zajęcia, potem od razu wyszłam. Byłam w Tigerze, odebrać materiały z uczelni, a także zawiozłam papiery odnośnie stypendium naukowego. Trzymajcie kciuki żeby mi się udało! Wróciłam do domu koło 14, miałam zajęcia z angielskiego,  a po nich od razu wyszłam. Poszłam na promke w Rossmannie, na zakupy spożywcze i do pepco. Po powrocie posprzątałam jeszcze całe mieszkanie. Generalnie teraz padam, miałam się jeszcze uczyć, ale sobie odpuszczam, jutro przysiądę porządnie, bo mam tylko jedne zajęcia :) 

BILANS:

śniadanie: parówka i dwie kropki chleba z masłem i serem żółtym, pomidor

obiad: pomidorowa z ryżem; tarta z brokułem 

kolacja: sałatka z camembertem 


niedziela, 18 października 2020

364 - 366 || I tydzień z głowy

 Niedziela, 22:39


Cześć :) 

Na wstępie chciałabym Wam podziękować za komentarze, które od Was dostałam pod poprzednim postem. Nawet nie wiecie jak podniosłyście mnie na duchu, czytałam je wielokrotnie :) 

Na szczęście dzisiaj mam już o wiele lepsze nastawienie, głównie dlatego, że tydzień dobiegł końca i wiem, że nadchodzi nowy, w którym będę jeszcze lepszą wersją samej siebie. A jak na studiach? Całkiem w porządku, chociaż plan zajęć mi nie sprzyja, wiele zajęć się na siebie nakłada przez co muszę potem sama wszystko nadrabiać. Ale jakoś to przeżyje. Oprócz tego jest okej, wybrałam sobie ciekawe zajęcia. W tym roku mam na tapecie głównie prawo karne, administracyjne, konstytucyjne i międzynarodowe publiczne. Na drugim kierunku przedmioty są raczej średnie, ale przynajmniej przepiszą mi kilka ocen z pozostałych kierunków. 

Jeśli chodzi o dietę to jest już lepiej niż było, a było serio źleeee. Doszłam nawet w pewnym momencie do stanu, w którym nie rozróżniałam posiłków, bo jadłam co i ile chciałam. Masakra, mam nadzieję, że więcej do tego nie wrócę. Aktualnie wcale mało nie jem, ale też nie popłynęłam, więc uznaje to za duży sukces. Niestety nie ćwiczę i póki co nie zamierzam. Zwyczajnie nie mam na to ochoty i mam wiele innych rzeczy do zrobienia. 


A tutaj kilka zdjęć Maffina, aby podnieść Wasz poziom szczęścia w nowym tygodniu :) 












czwartek, 15 października 2020

360-363 || Ja nie wiem czy to przeżyje

 Czwartek, 15:37 


Cześć... 

Jeśli ktoś nie lubi narzekania, to możecie od razu stąd wyjść. Myślę, że rzadko narzekam, ale dzisiaj po prostu mam taką potrzebę, a gdzie jak nie tutaj? 

Tak jak w tytule.. ja nie wiem czy przeżyje ten rok akademicki. Minęły dwa tygodnie, a ja sobie nie radzę. Kompletnie nie radzę, z niczym nie mogę się wyrobić. W tym roku poszłam na magisterkę na inną uczelnię i obecnie oba kierunki studiuje na uj. Padam. Nie dość, że na prawie zrobiło się ciężej, to jeszcze na dyplomacji mam od samego początku zapierdol. Myślę, że jest to w dużej mierze spowodowane tym, że na uczelni wprowadzono obowiązkową obecność na zajęciach, w poprzednich semestrach chodziłam tylko na to co było trzeba, więc miałam więcej wolnego czasu. Teraz nie dość, że chodzę na wszystko to jeszcze mam pełno zadań domowych... 

Zaczęłam wątpić w siebie i w to czy sobie poradzę, boję się po prostu, że jestem na to za głupia. Staram się robić wszystko na bieżąco żeby nie mieć zaległości, ale nie wyrabiam zwyczajnie. Nie wiem jak to dalej będzie, może najlepiej byłoby zrezygnować z jednego kierunku, ale byłoby to dla mnie jednoznaczne z porażką.. Muszę to przemyśleć. 

niedziela, 11 października 2020

343-359 || Dużo pracy

 Niedziela, 11:08


Cześć :)

Po raz kolejny nie było mnie tu trochę, ale przyznaje się bez bicia- zwyczajnie nie miałam ochoty pisać. Chyba odzwyczaiłam się od tego miejsca, co nie znaczy, że mi go nie brakuje dlatego teraz postaram się wrócić do takiej regularności jaką miałam przez ostatni rok :) 

Co u mnie? Studia zajmują mi sporo czasu, już zdążyłam się przekonać, że nie będzie tak łatwo jak na poprzednim kierunku, ale trzymam się swojego postanowienia i naprawdę staram być regularna. Wczoraj wieczorkiem poświęciłam godzinkę i pogotowałam posiłki na najbliższe dni, nie wszystkie, ale gdy będę zajęta to zawsze wiem, że mam coś zdrowego do zjedzenia. Byłam też na dużych zakupach spożywczych i posprzątałam całe mieszkanie. Niedzielę natomiast poświęcę na naukę, właśnie do tego siadam. Powoli ogarniam także jedzonko, żołądek stopniowo się kurczy. 

Miłej niedzieli :) 

piątek, 2 października 2020

342 || Pierwszy dzień zajęć i lepszego odżywiania

Piątek, 21:46


Cześć dziewczyny! 

Dzisiaj miałam zarówno dobry jak i kiepski dzień. Wstałam o 7, szybciutko się ogarnęłam, bo miałam zacząć zajęcia o 8, ale niestety nie udało mi się dostać. Później miałam ćwiczenia z kryminologii, które bardzo mi się nie podobały, wykład z karnego, który był świetny, a reszta zajęć została odwołana. Skończyłam o 15:30, zrobiłam obiadek, trochę odpoczęłam i o 17 znowu wzięłam się "do roboty'. Poszłam na spore zakupy spożywcze, a potem posprzątałam całe mieszkanie. 

BILANS:

śniadanie: 3x kromka chleba z z pasztetem sojowym, serem żółtym, pomidorem

II śniadanie: winogrona 

obiad: tortellini serowe z warzywami zapiekane w piekarniku 

kolacja: sałatka "ta co zawsze", połowa bagietki czosnkowej 


Dzisiaj starałam się także jeść mniej i inaczej. I o czym się przekonałam? Mam cholernie rozepchany żołądek, muszę stopniowo ograniczać jedzenie żeby wrócić do tego co było wcześniej. 



Płatki na szybkie śniadanie, mieszanka chińska, bo chce zrobić ryż z sosem słodko kwaśnym, pełno warzyw do sałatki i coś na kanapkę. 

Przed chwilą zrobiłam sobie apple cider, czyli sok jabłkowy na ciepło z cynamonem i miodem. Pycha <3 Typowo jesienny napój, planuje jeszcze obejrzeć odcinek Friends i lecę spać. 


czwartek, 1 października 2020

339-341 || Koniec wakacji :)

 Czwartek, 21:10


Cześć :) 

Dzisiaj był mój ostatni dzień wolnego, jutro już zaczynam zajęcia. Obiecałam sobie sumienność i regularność, mam nadzieję, że w tym roku wszystko pójdzie mi lepiej. Wiem, że ponownie wiele ciężkiej pracy przede mną, ale bardzo odpoczęłam przez ten tydzień.

Jutro wracam też do diety, przyznam Wam szczerze, że to co się ostatnio dzieje ze mną to dramat. Ciagle jem frytki, popcorn i białe pieczywo. Pora z tym skończyć.