poniedziałek, 29 marca 2021

526-529 || Słabości jedzeniowe

 Poniedziałek, 18:21


Cześć, 

Przez weekend się nie odzywałam, ale byłam dosyć zajęta. Mam teraz sporo nauki i pracy na uczelni, ale do mojego 3-dniowego urlopu zostały już tylko trzy dni, także cieszę się niezmiernie. 

Właściwie to nie mam Wam zbytnio o czym pisać, życie jakoś mija. Póki co skupiam się na tym, aby jakoś przetrwać na studiach, mam nadzieję, że przez święta odpocznę i wrócę z nową energią. 

Ale mam do Was pytanie, jakie są Wasze słabości jedzeniowe? Ja mam właściwie trzy: chipsy - kocham i uwielbiam. Staram się nie jeść często, ale zazwyczaj jest to silniejsze ode mnie. Lubię i chipsy i chrupki typu duszki. Kolejna rzecz - żelki w kształcie takich kółeczek o smaku brzoskwini - uwielbiam! A ostatnią, ale równie ważną jest sushi. Uwielbiam każdą z tych rzeczy! Jestem ciekawa czemu wy się nie możecie oprzeć. 

czwartek, 25 marca 2021

525 || Zakupy, zamówienie z guiltyfree i ZACZYNAM ODLICZANIE

 Czwartek, 21:19


Cześć dziewczyny! 

Dzisiaj zaczynam wielkie odliczanie. Postanowiłam sobie, że czwartek, piątek i sobotę w przyszłym tygodniu robię sobie wolną! 3 dni tylko dla mnie... wysypianie się, seriale, domowe sushi, czytanie książek, zero nauki, zero pracy, zero sprzątania. Brzmi pięknie, prawda? Także zaczynam odliczanie, do moich wakacji zostało dokładnie 7 dni.. niestety będą bardzo pracowite, ale myślę, że też przez to potem bardziej docenię ten wolny czas. Bo serio przyda mi się przerwa, już nawet czuję, że mój organizm domaga się takiego urlopu. 


Miałam dzisiaj standardowo zajęcia na uczelni i korepetycje, w międzyczasie byłam też na zakupach spożywczych. 



A tutaj moje zamówienie z guiltyfree, wiele razy widziałam jak Olcia zamawia takie produkty, ale dopiero teraz zdecydowałam się na coś. Kupiłam m.in. ryż i makaron, które w 100 gr mają tylko 9 kcal. Robiłam już dzisiaj makaron spaghetti z sosem pomidorowym i mięsem z tofu i smakował obłędnie! Myślę, że zrobię sobie zapas takiego makaronu. Próbowałam też sosów i smakują jak budyń, więc jeśli ktoś lubi takie smaki to będą mu odpowiadać. Ja niestety budyniu nie lubię, więc średnio mi pochodzą (te budynie, które zamówiłam będą do ciasta). Próbowałam też tego aromatu o smaku twixa i jest pyyyszny! Opórócz tego zrobiłam wodę z bolero (wybrałam smak banan i truskawka), ale średnio mi pochodzi. Nie jest zły, ale wydaje mi się, że inne smaki będą lepsze. Trochę się zawiodłam wielkością tych galaretek... z tego co kojarzę kosztowały koło 10zł. 

To tyle na dzisiaj, ja idę robić zadania na angielski. Wczoraj zapomniałam napisać, że zrobiłam zrobiłam drugi dzień wyzwania z Kołakowską, dzisiaj było wolne, a jutro jest kolejny trening, ale będę miała czas chyba dopiero w niedzielę żeby go zrobić. 

środa, 24 marca 2021

524 || Skąd taka kaloryka... czyli o tym jak nieustannie porównuje się z innymi

 Środa, 21:47



Cześć dziewczyny :) 

Dzisiaj wstałam dopiero o 9, zawsze mam tak, że jak coś mi się śni to dłużej śpię i dzisiaj też tak było. Szybko się zebrałam, miałam dwa zajęcia, potem chwila przerwy i 2h korepetycji. Zaraz po nich wzięłam się za ogarnianie angielskiego na studia. Wydaje mi się, że jakoś niesamowicie mało dzisiaj zrobiłam, a dzień i tak szybko zleciał. Za ćwiczenia wzięłam się dopiero przed 20.


Bilans: 






2x wafel ryżowy z serkiem śmietankowym i burakiem, polane sosem (łyżeczka musztardy miodowej wymieszanej z sokiem z cytryny); papryki nadziewane serkiem, 2x jajko, ketchup = 439 kcal

Boże, ale mi smakowało to śniadanie... było też bardzo sycące. 


Trio warzywne (brokuł, marchewka, kalafior); wegański gyros, posypane serem żółtym, domowy sos z czosnkowy na bazie jogurtu, papryka =478 kcal


Uprażone jabłka z kakao, banan = 302 kcal, ale zjadłam całego banana, a te jabłka tylko dziubnęłam, bo nie przepadam za taką konsystencją. Także rzeczywiście kalorii znacznie mniej, ale już nie liczyłam od nowa.


4x cienki wafel ryżowy, buraczki z sosem z musztardy i soku z cytryny, pomidor, ogórek, twaróg president, kawałeczek pstrąga łososiowego, trochę rzodkiewki = 351 kcal
Ta kolacja to takie wyjadanie resztek z lodówki, jutro idę na zakupy, więc chciałam kilka rzeczy zużyć. 

Suma = 1570 kcal 
(ale tak jak mówiłam ,tutaj pasowałoby odliczyć trochę kalorii z podwieczorku)

Okej, a teraz nawiązanie to tematu posta, czyli skąd taka, a nie inna kaloryka. Przez ostatnie kilka miesięcy nie byłam w ogóle na diecie. Jadłam głównie to co chciałam.. do czasu. No właśnie do czasu kiedy moja przyjaciółka nie zaczęła korzystać z kateringu dietetycznego i mi więcej o tym opowiadać. Jeśli chodzi o jej figurę to jest taka przeciętna dosyć, ale nie nazwałabym jej grubą. Wykupiła kalorykę 1500 kcal i stale mi narzekała, że to jest masa jedzenia, że nie jest w stanie tego zjeść, że nie wie jak w ogóle kobieta może tyle jeść i tak, że ona po połowie jest pełna... potem zmniejszyła do 1200 kcal i znowu słyszę to samo, że żadnej różnicy i to nadal jest maaaasa jedzenia. I powiem Wam, że te jej komentarze zaczęły mi nieźle działać na psychikę, no bo skoro ona jest szczupła i się tak ogranicza, to dlaczego ja gruba tego nie robię? Też z tego względu zaczęłam liczyć kalorie i ustaliłam sobie taką kalorykę. Czy jestem pojedzona? Gdy kładę się spać to jestem trochę głodna, ale w czasie dnia nie. Czy gdybym mogła to jadłabym więcej? Jasne, że tak, nawet ze dwa razy więcej. Wieeem, że pewnie mi napiszecie, że nie ma się co porównywać, ale niestety takie komentarze nic nie zmienią, bo nie mam takie pstryczka w głowie dzięki, któremu mogłabym nagle zmienić swój sposób myślenia. 

Zrobiłam wczoraj zamówienie z guiltyfree, czyli sklepu, który polecała mi Olcia. Czekam na paczkę, mam nadzieję, że jutro już u mnie będzie, z pewnością Wam pokaże. Zamówiłam m.in. dwa sosy zero kcal - czekoladowy i coś chyba takiego jak kinder bueno, aromat snickers, galaretki 0 kcal, makaron i ryż 0 kcal i te słynne aromaty (?) do wody bolero. Nie mogę się doczekać aż to sobie przetestuje :) 



wtorek, 23 marca 2021

523 || Porażka sosu sezamowego

 Wtorek, 20:41


Hej! 

Wstałam dzisiaj po 8, mogłam się wyspać, bo korepetytorka odwołała lekcje gry na pianinie. Cały poranek aż do 13:30 spędziłam na pisaniu konspektu pracy magisterskiej, bo miałam go jutro prezentować, ale okazało się, że odwołali seminarium. Wysłałam jednak swój plan i czekam na odpowiedź, więc trzymajcie kciuki żeby się spodobało. Potem miałam 2h korepetycji, po godzince z dwoma osobami, a później jedyne dzisiaj zajęcia. 

Bilans: 


3x wafel ryżowy z serkiem śmietankowym, roszponką, pstrągiem łososiowym i kiełkami; oliwki, rzodkiewka, papryczki nadziewane serkiem i twarożek president z rzodkiewką = 431 kcal


Zielone jabłko, banan i pomarańcza =239 kcal


Trio warzyw (marchewka, kalafior i brokuł) z wegańskim mięsem gyros, posypane serem żółtym i polane sosem sezamowym - 628 kcal
Ostatnio bardzo polubiłam sos sezamowy z biedronki, taki kupny i serio dodawałam go wszędzie m.in. na to danie i to co widzie na zdjęciu to aż 242 kcal!!! Jestem w szoku, że sos może mieć aż tyle kalorii. Skończę ten, który mam w domu, ale kolejnego z pewnością nie kupię. Na zdjęciu jest 45 gr tego sosu. 


Sałatka - roszponka, oliwki, pomidor, papryka, kukurydza, burak oraz kromka chleba z ziarnami = 315 kcal

Suma - 1613 kcal


Miałam ogarniać jeszcze jakieś rzeczy na studia, ale szczerze mówiąc to mi się nie chce, więc zrobię to już jutro. Teraz idę obejrzeć nowy odcinek Snowpricera :) 


poniedziałek, 22 marca 2021

519-522 || Liczę kalorie i kolejne wyzwanie z Kołakowską!

Poniedziałek, 21:55


Cześć! 

Przez ostatnie kilka dni miałam jakiś gorszy czas, kompletna niemoc i jakieś zawieszenie, ale dzisiaj jest już lepiej i wracam do żywych. Miałam zacząć liczyć kalorie od soboty, ale ostatecznie zaczęłam dopiero dzisiaj. Założyłam sobie limit około 1500-1700 kcal, ale dzisiaj akurat wyszło mniej. 

Ogólnie wstałam po 8 i cały dzień zleciał mi dosyć szybko. Jak nie na korepetycjach, to na zajęciach. Na środę muszę przygotować zarys swojej pracy magisterskiej, więc teraz głównie nad tym pracuje. 

Bilans:


2x kromka chleba słonecznikowego z serkiem śmietankowym, pstrągiem łososiowym, roszponką i kiełkami; twaróg prezydent z rzodkiewką (100 gr) i rzodkiewka = 446 kcal


Jabłko zielone i gruszka = 183 kcal


2 porcje zupy krem z pomidorów = 116 kcal
(2x marchewka, puszka pomidorów, cebula i kostka rosołowa + woda)


Jabłko i śliwki pieczone pod kruszonką = około 173 kcal

(Tutaj miałam problem z policzeniem kalorii, więc policzyłam tak jak jadłabym zwykłe owoce plus dodałam 20 gr. z gotowej kruszonki)


Sałatka - sałata, burak, ogórek, pomidor, papryka, kukurydza, oliwki, feta oraz sos z musztardy miodowej, połówki soku z cytryny i przypraw = 449 kcal

Suma = 1367 kcal


Aktywność: pierwszy dzień wiosennego wyzwania z Kołakowską - 40 minutowa tabata

Dzisiaj w końcu pojawił się pierwszy dzień wyzwania z Kołakowską i jestem bardzo zadowolona, brakowało mi tego. Zamierzam ćwiczyć z nią te trzy razy w tygodniu i myślę, że przy tym się zatrzymam póki co :) 

Uciekam teraz popracować jeszcze chwilę nad esej, a potem idę spać. Jutro mogę się wyspać, bo korepetytorka odwołała moje zajęcia z pianina.

czwartek, 18 marca 2021

517-518 || Trochę jedzenia i zakupy spożywcze

 Czwartek, 21:01


Hej! 

Wczoraj wstałam koło 8, zaczęłam dzień od korepetycji, potem miałam zajęcia i znowu korki aż do 17:30. Wykąpałam się, ogarnęła trochę mieszkanie i przed 20 wyszłam z domu. Spotkałam się z moją przyjaciółką, zjadłyśmy sushi, obejrzałyśmy nowy odcinek Snowpricera i Straszny film. W domu byłam po północy, tylko tyle co zmyłam makijaż i położyłam się spać. 

Dzisiaj pobudka o tej samej godzinie, miałam jedne zajęcia, a potem robiliśmy projekt z kolegą, skończyliśmy jakoś koło południa i od razu poszłam na zakupy spożywcze. W domu ogarnęłam mieszkanie, miałam korepetycje i zajęcia do 18. Wieczór spędziłam oglądając serial, zaraz także mam taki zamiar. 

I trochę jedzenia :) 


Omlet z dwóch jajek, 3 łyżek płatków owsianych, z kukurydzą i serem camambert; pomidor i roszponka


3 połówki chleba z serem żółtym, wege szynką i rzodkiewką. Sałatka.


Ryż jaśminowy z sosem słodko-kwaśnym i kotlecikami sojowymi 


Kawałek domowej pizzy z pieczarkami, kukurydzą, papryką i mozarellą light. Sałatka dokładnie ta sama co zawsze :)


I zakupy z dzisiaj, jak zwykle starałam się żeby było dużo warzyw i owoców :) 

Od poniedziałku zaczyna się nowe wyzwanie z Kołakowską i nie mogę się już doczekać. Co więcej, postanowiłam, że przez najbliższy czas będę liczyć kalorię (od soboty). Chcę orientacyjnie liczyć ile mniej więcej jem, myślę, że potrwa to dosłownie kilka dni. Na stałe nie chce liczyć kalorii, bo zawsze kończy się to u mnie obsesją. 


wtorek, 16 marca 2021

516 || Wtorek

 Wtorek, 21:56


Cześć

Dzisiaj wstałam o 7, bo na 9 byłam umówiona na pianino. Coraz lepiej mi idzie, uczę się powoli zsynchronizować obie ręce, z pewnością nie żałuję, że się zapisałam. Czuję, że to coś dla mnie. Później pojechałam do babci, bo ostatnio żyć mi nie dawała. Stale pytała kiedy przyjadę, także w końcu pojechałam i trochę żałuję. Powiedziałam, że właśnie chodzę na pianino, to od razu usłyszałam jakieś dziwne teksty, że dlaczego, że po co, żebym się na nauce skupiła, że to nie dla mnie itd. Czyli dokładnie to samo co usłyszałabym od matki gdybym utrzymywała z nią kontakt. A propo matki to uciekłam tuż przed tym jak miała wrócić do domu, chciała nawet mnie odwieźć do siebie, ale omówiłam, bo potem wypomniałaby mi tą sytuację jeszcze pewnie z 10 razy. Po powrocie do domu poćwiczyłam jeszcze trochę grę na pianinie, a później miałam wykład, a jeszcze później usiadłam do przygotowania materiałów na korki. Sporo czasu poświęciłam także na rozmowę z moją przyjaciółką, od niemal roku nasze kontakty są bardzo dobre. 

Oprócz tego to źle dzisiaj jadłam, bardzo źle. W drodze do babci weszłam do biedry żeby kupić jej coś dobrego i przy okazji wzięłam dla siebie czekoladę i żelki, a także bagietkę czosnkową na śniadanie. Jutro będzie lepiej, bo jak jem tak jak dzisiaj to czuję się okropnieeee!

poniedziałek, 15 marca 2021

509 -515 || Życiowo

 Poniedziałek, 21:45


Hej, 

Nie było mnie tydzień, więc jak na mnie to bardzo długa przerwa od bloga, ale właściwie nie miałam o czym pisać. Jedyną rzeczą, z której zdałam sobie sprawę w ciągu tego tygodnia jest, to że jeśli nie zainicjuje jakiś zmian to nieustannie będę miała te same problemy i będę narzekać. Tak, wiem ogromny przełom. Ale to jest tak, że piszę tutaj, narzekam sobie, wy mi coś radzicie, a ja i tak tego nie robię. Sama nie wiem czemu, ale mogłabym to trochę przyrównać do diety, bo wiem co i jak trzeba zrobić, aby schudnąć, a tego nie robię. W tym tygodniu było trochę inaczej, stwierdziłam, że coś się musi zmienić, bo ja nie dożyje końca roku. Zrezygnowałam z części korepetycji, z tych, gdzie uczniowie nic się nie uczyli albo ciągle odwoływali zajęcia, więc w zasadzie i mi i im wyjdzie to na dobre, a także zrezygnowałam z części przedmiotów na uczelni. Muszę bardziej skupić się na uczelni i właśnie w ostatnich dniach to robiłam. W tym roku akademickiem realizuje dokładnie 35 przedmiotów, oczywiście część już zdałam w poprzednim semestrze, teraz mam ich tylko 19, ale to i tak jest ogrooom nauki. 

Zamierzam już pisać regularnie od jutra, bądź co bądź bardzo za tym tęskniłam przez ten tydzień. 

poniedziałek, 8 marca 2021

507-508 || Dzień Kobiet

 Poniedziałek, 21:45


Hej! 

Właściwie odzywam się tylko, aby życzyć Wam wszystkiego co najlepsze z okazji Dnia Kobiet! Mam nadzieję, że dobrze spędziłyście ten dzień :) 

Jeśli chodzi o wczoraj to dzień bardzo szybko mi minął. Miałam dwie godzinki korepetycji, a wcześniej zajmowałam się już sama nie pamiętam czym.. Dzisiaj natomiast było produktywnie. Wstałam po 8 i cały czas aż do godziny 15 poświęciłam na angielski, musiałam nadrobić trochę zaległości z tego przedmiotu na obu kierunkach. Potem miałam zajęcia, a później korepetycje. Dzisiaj aż trzy osoby przełożyły mi korepetycje, a jedna spóźniła się 25 minut... Powiem Wam, że wcale mnie to nie cieszy, bo to, że odwołują teraz, to znaczy że będzie trzeba te zajęcia odrobić w tygodniu, a już serio mam zajętą każdą minutę w ciągu dnia. Po korkach od razu się wykąpałam, posprzątałam kuchnię i trochę pooglądałam serial. Teraz zabieram się znowu za angielski, bo jeszcze dużo rzeczy mi zostało do zrobienia. 

Nie wiem kiedy następnym razem się odezwę, następnym razem kilka godzin wolnego czasu będę miała dopiero w przyszły piątek... Oby jakoś wytrwać do tego piątku

sobota, 6 marca 2021

506 || Plany na marzec

 Sobota, 11:44


Cześć

Już prawie pierwszy tydzień marca za nami, a ja dopiero teraz będę spisywać jakieś krótkie cele czy postanowienia. Ten miesiąc nie zaczął się dla mnie jakoś super, miałam dużo problemów... z głową, ale już kilka rzeczy sobie ułożyłam i jest lepiej. W moim życiu podstawą jest organizacja, tylko wtedy czuję, że mam wszystko pod kontrolą i jestem jakaś spokojniejsza psychicznie. 

1. Nauczyć się grać jedną, całą melodię na pianinie (na dwie ręce). 

2. Regularnie robić prace na studia, notatki itd.

3. Skończyć malować obraz. 

4. Mieć wieczorem trochę czasu wolnego, tylko dla mnie. I ten czas ma wyglądać tak, że jestem tu i teraz, a nie że oglądam serial prasując, robiąc notatki czy coś innego, to nie jest odpoczynek. 

5. Codziennie czytać kilka stron książki po angielsku (aktualnie Czysta Krew)

6. Stosować meal prep 

I to by było na tyle, większość (właściwie wszystkie punkty oprócz 4) już stosuje, chce teraz tylko to utrwalić. Punkt 4 jest dla mnie baaardzo ważny, bo ja nie umiem odpoczywać, serio nie umiem. 

Wczoraj byłam na kolejnej lekcji pianina i było bardzo dobrze. Jedynie co mnie denerwuje to, to że kontakt z nią jest kiepski, ale jakoś to przeżyje. Do domu wróciłam koło 12, bo jeszcze po drodze musiałam załatwić kilka rzeczy, potem zajęłam się sprzątaniem mieszkania. Zrobiłam takie większe porządki, w międzyczasie miałam jeszcze korepetycje. Wieczorem znowu ćwiczyłam grę na pianinie. 

Dzisiaj natomiast dostałam okres i czuję się niezbyt specjalnie. Przygotowuje właśnie jakieś półprodukty do meal prepu i za chwilę biorę się za gotowanie. Tak to zamierzam spędzić dzień ogarniając rzeczy na studia i korepetycje. Zgodnie z postanowieniem wieczór robię sobie wolny. 

piątek, 5 marca 2021

504-505 || Narzekań ciąg dalszy, ale w końcu się ogarniam

 Piątek, 21:10


Dzisiaj będzie narzekań ciąg dalszy, bo po prostu muszę z siebie wyrzucić kilka rzeczy. 

Ponoć przyjaciół poznaje się w biedzie, ale wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Aż głupio mi się przyznać, ale ostatnio coraz częściej zazdroszczę mojej przyjaciółce. Nie w jakiś negatywny sposób, cieszę się z jej sukcesów i zawsze wspieram, ale w pewnych momentach mam takie myśli... kurwa dlaczego ona ma wszystko, a ja jestem taką życiową sierotą? Ona ma kochaną rodzinę, rodzice płacą jej za studia, mieszkanie, jedzenie, całe utrzymanie, kupują samochód, a chłopak telefon. No generalnie ma wszystko podane na tacy. A mnie ojciec zostawił, matka się znęca całe życie, teraz nawet nie daje mi złotówki z tych alimentów, które płaci jej ojciec. Nie znaczy to, że kiedyś było inaczej, oczywiście, że nie. Pamiętam, że gdy w podstawówce źle się uczyłam to któregoś dnia wróciła z zebrania i powiedziała, że taka idiotka jak ja powinna mieć korepetycje z każdego przedmiotu i zapytała się czy chce je mieć. odpowiedziałam, że tak, a ona na to, że za wszystko mam sobie sama zapłacić. I na tym się właściwie kończyła pomoc ze strony mojej matki. Z jednej strony byłam zostawiona sama sobie, a z drugiej nieustannie kontrolowana, negowana, poprawiana, wyśmiewana i manipulowana. Pewnie ciężko będzie Wam uwierzyć w to co teraz powiem, ale moja matka potrafi być dobrą osobą, serio. Tylko, że nie w stosunku do mnie.  Np. ostatnio uparła się żeby zasponsorować zakupy dla dziewczyny mojego brata. Także on (mój brat) i jego dziewczyna pojechali za zakupy, matka za wszystko zapłaciła, a ja następnego dnia szłam na zakupy spożywcze i jak zwykle odliczałam każdą złotówkę żeby mi na wszystko starczyło. Wiem, że dla Was może się to wydawać śmieszne albo co gorsza dziecinne, że jestem w pewien sposób "zazdrosna" (myślę, że zazdrość to złe słowo) o takie rzeczy, ale gdy widzę jak osoby w moim środowisku są dobrze traktowane lub po prostu mają wsparcie w innych osobach, to zastanawiam się dlaczego kurwa trafiło na mnie? Wiem, że pewnie napiszecie, że nie ma się co do innych porównywać, ale u mnie dzieje się to automatycznie. Nie panuje nad tym. 

Musiałam to z siebie wyrzucić. Teraz przeczytałam ten wpis i serio brzmi żałośnie, ale nic na to nie poradze 

środa, 3 marca 2021

501-503 || Bo ja jestem... wykończona i przerażona

 Środa, 21:23


Cześć 

Dzisiaj nie będzie tak radośnie jak zwykle, ale nie mam się z czego cieszyć. Tak jak w tytule, jestem wykończona i przerażona. Nigdy w życiu nie miałam tyle na głowie i zaczęło mnie to przerastać. To dopiero tydzień nowego semestru, a dosłownie padam z nóg. Nie jestem w stanie wyrobić się ze wszystkim na uczelnie, na dodatek doszło mi także pisanie pracy magisterskiej. Cały czas myśle sobie "za mało z siebie dajesz", ale może już więcej się nie da? Bo chyba każdy ma jakieś swoje limity. W tym semestrze mam 18 przedmiotów na studiach, po prostu nie nadążam z robieniem wszystkiego. Do tego dochodzi mi jeszcze praca, z której zrezygnować nie mogę, bo muszę się sama utrzymywać. 

Muszę się jakoś bardziej zorganizować, wykorzystywać czas albo coś innego, sama nie wiem co. Teraz nie ma nawet 10, a ja padam ze zmęczenia. Dzisiaj sobie ponarzekałam, ale jutro wrócę z nowym planem działania.