sobota, 30 listopada 2019

#32

Sobota, 20:46


"Cheers to all the people working on their dream and not working for the weekend"

Haj Kochane :) 
Dzisiejszy dzień miałam już dużo lepszy niż ostatnie, więc bardzo się cieszę, czuję, że wracam na właściwą drogę. Pobudka o 8:30. Ogarnęłam siebie, kota, mieszkanie i po 10 usiadłam do nauki. Udało mi się jedynie poprawić esej z prawa rzymskiego i już musiałam wychodzić. Pojechałyśmy z mamą na zakupy, obskoczyłyśmy trzy sklepy, a ja jak zwykle dopiero w domu przypomniałam sobie o tabunie rzeczy, których zapomniałam kupić. Ale trudno, kupie w poniedziałek, nic się przecież nie stało. Tak jak pisałam, weszłyśmy na chwilę do domu, rozpakowałyśmy zakupy i od razu poszłyśmy do babci do szpitala, mam szczęście, bo szpital jest na przeciwko mojego bloku, więc bliziutko. Posiedziałyśmy u babci godzinkę i znowu wróciły do domu. Ja ugotowałam obiad, zjadłam i znowu usiadałam do nauki. Skończyłam poprawianie eseju z prawa rzymskiego, zrobiłam notatki na kolokwium, także z tego przedmiotu i troszkę posiedziałam nad materiałem na kolokwium z prawoznawstwa. Zjadłam kolację i zaraz uciekam zrobić maseczkę i wziąć kąpiel. 
Ten tydzień zapowiada się całkiem spokojnie. Mam tylko dwa kolokwia, projekt i prawdopodobnie wejściówkę, więc jest całkiem okej. Ostatnio spisałam sobie wszystkie zaliczenia, które czekają mnie w semestrze zimowym i wyszło okrągłe 20 (egzaminy plus kolokwia). Ta sesja nie powinna być taka zła, ale letnia.. to będzie pogrom, czekają mnie wszystkie egzaminy z rocznych przedmiotów. Ale oki, do sesji letniej jeszcze kawał czasu :) 

BILANS:
9:00- jogurt kokosowy, 2x wafel ryżowy, 2x pomarańcza
13:45- kasza gryczana z tofu, warzywami na patelnię i sosem czosnkowym 
17:00 - zupa krem z pomidorów z kaszą gryczana i tofu
20:00 - bułka z pastą warzywną, sałatą, 1/2 plasterka wegańskiego sera żółtego, pomidor, 3x mini papryczki z serkiem

Odpowiadając na wasze pytania, babcia czuje się już dobrze. I tak jak na początku nie pamiętała jak się nazywa, zapominała nazw różnych przedmiotów, tak teraz jest już wszystko w porządku. Całe szczęście. 
I na koniec dodam parę zdjęć :) 


Dzisiejsze śniadanie :) 


Takie ciasteczka znalazłam dzisiaj w Kauflandzie. Ja zawsze staram się kupować produkty typu fit/zero/ light itd. Wiem, że nie zawsze są one zdrowe, ale ja czuję, że mam wtedy czyste sumienie. Tych akurat nie kupiłam, bo nie miałam ochoty na słodkie, ale warto wiedzieć, że ma się taką opcje. 


Jakieś tam zdjęcie żeby miała kiedyś z czym porównać xd Tak w ogóle to czarny to mój ulubiony kolor jeżeli chodzi o ubrania :) 


Notatki z pierwszych dwóch miesięcy studiów prawniczych haha :) 


Jogurty, które kupiłam wczoraj w Biedronce. Aktualnie są na promocji, jeżeli kupi się dwa to kosztują tylko 2,19. Jadłam ten po prawej i był pyszny, poza tym mają piękną szatę graficzną. 


Maffin <3


Zdjęcie sprzed jakieś godziny, czyli nasza wspólna nauka :) 


Lecę się kąpać! Miłego wieczora i niedzieli, ja odezwę się jutro wieczorkiem ;*

piątek, 29 listopada 2019

#29-31

Piątek, 20:05


Dziewczyny ostatnie dni to jakiś wielki żart. Ale chyba tak działa Prawo Murphy'ego, jeżeli coś ma pójść źle, to pójdzie tak źle, jak to tylko możliwe. Przekonałam się o tym na własnej skórze. W kilka dni posypało się dosłownie wszystko. Studia, nauka, dieta, dobre samopoczucie, a dzisiejsza noc była chyba taką wisienką na torcie. Wczoraj moja babcia się przewróciła, trzeba było zabrać ją do szpitala, bo miała rozcięte czoło, okazało się także, że nie pamięta podstawowych słów ani nawet tego jak się nazywa. Dokładnie o 1:48 moja mama dostała telefon ze szpitala, że babcia nie żyje. Obudziła mnie, przekazała złe wieści, a następnie, pomimo późnej godziny, zadzwoniła do kilku osób z rodziny. W czasie rozmowy z ciocią znowu dostała telefon ze szpitala.. okazało się, że doszło do pomyłki i że babcia żyje. Eh, ja serio nadal nie mogę tego ogarnąć, okazało się, że pomylili osoby, zmarła pani, która leżała na łóżku obok babci. Jak sobie pomyślę o tym, co przechodziłam przez te kilka minut kiedy myślałam, że babcia nie żyje, to aż mi łzy do oczu napływają. W środę miałam iść do niej, ale zrezygnowałam, wiecie czemu? Bo mi się nie chciało. Tak po ludzku nie chciało mi się ruszyć dupy i wyjść z domu żeby ją odwiedzić. Musiałam to tutaj napisać żeby kiedyś móc do tego wrócić, kiedy następnym razem nie będzie mi się czegoś chciało. 
Byłam dzisiaj u babci w szpitalu, na szczęście wszystko jest z nią w porządku :) Oczywiście ona pozostaje w głębokiej nieświadomości, nie wie o tej pomyłce, która wydarzyła się w nocy. Niech tak zostanie. 

Kochane, ta sytuacja dała mi duuuużo do myślenia, bardzo dużo. Nie będę pisać tutaj, że od jutra w magiczny sposób zmienię swoje życie, bo tak się nie stanie i wiele razy się o tym przekonałam, ale obiecuje starać się jeszcze bardziej. Chce być zadowolona ze swojego życia, szczęśliwa, pracowita i uśmiechnięta.

Idę teraz spać, w nocy niemal w ogóle nie spałam. 

środa, 27 listopada 2019

#28

Środa, 11:02



"to be the best you have to work overtime" 

wtorek
Pobudka o 6, szybko się zebrałam i pojechałam na uczelnie, miałam mieć cały dzień zajęć, ale rano okazało się, że jedne odwołali i posypał mi się cały plan dnia. Zostałam tylko na zajęciach do 11, a potem wróciłam do domu, kompletnie nie opłacało mi się czekać na dwa wykłady. W innym przypadku poszłabym do biblioteki i się trochę pouczyła, ale tym razem nie wzięłam żadnych notatek/materiałów. Zostając po prostu zmarnowałabym czas. Pierwszy raz byłam w domu tak wcześnie i pomyślałam, że wykorzystam ten czas.. na odpoczynek :) Spędziłam super popołudnie i wieczór, najpierw trochę posprzątałam, potem segregowałam notatki, przygotowałam jakieś materiały do wydrukowania, byłam na zakupach w Lidlu i oglądałam Better caul Saul. Dzisiaj miałam też szansę nie wyspać i serio, czuję się jak nowo narodzona, mam dużo siły do działania. 


W grudniu miną trzy lata od kiedy nie jem mięsa i w tamtym tygodniu spontanicznie podjęłam decyzję - spróbuje weganizmu! Minął już tydzień od kiedy jem wegańsko i czuję się dobrze, w sumie tak samo jak wcześniej. Jedyne na co mogę narzekać to, to że mój portfel na tym cierpi. Takie jedzenie jest dosyć drogie, a wiadomo, że na początku chciałabym spróbować wszystkiego, by wiedzieć co mi posmakuje, a co nie :) Jeżeli chodzi o parówki, burgery i kiełbaski to jem je już dosyć długo, napoje roślinne, sery i jogurty są dla mnie nowością. Od razu chciałam zaznaczyć, że nie będę jadła tak przetworzonych rzeczy codziennie, teraz kupiłam więcej "na spróbowanie" :) 


Grażyna, pięć minut i będe gotowy hahah


Kochane! Chciałam Wam jeszcze bardzo, ale to baaardzo podziękować za wszystkie komentarze! Są po prostu cudowne, nigdy nie myślałam, że mogę kogoś motywować, raczej nudzić xd Na wszystkie odpisałam :) 



poniedziałek, 25 listopada 2019

#24-27

Poniedziałek, 18:16



"Stan Twojego życia jest niczym innym jak odbiciem stanu Twojego umysłu"

Piątek 
Wstałam o 8:30, szybko się zebrałam i usiadłam do nauki. Miałam jechać do biblioteki, ale ostatnio tak rzadko jestem w domku, że postanowiłam zostać. Potem zajęcia od 15 do 17 i do domu wróciłam dopiero wieczorkiem i zgadnijcie co robiłam? Tak.. uczyłam się na kolokwium z rzymu. 

Sobota
Pobudka o 6 i na pierwszy ogień poszło kolokwium z rzymskich/ łacińskich paremii. Poszło mi super, napisałam wszystko, ale nie chce zapeszyć tak jak ostatnim razem. Cieszę się jednak, że poszło mi dobrze, bo siedziałam nad tym dwa tygodnie! Myślałam, że tylko ja jestem tak ułomna i nie potrafię się tego nauczyć, ale okazało się, że każdy spędził nad tym dużo czasu. Potem ćwiczenia z Konsty, pani (przemiła kobieta!) oddawała kartkówki i wiem już jakie błędy zrobiłam. Jednokrotny wybór poszedł mi super, ale wielokrotny, no masakra.. Następnym razem pójdzie mi lepiej, teraz cieszę się, że byłam w tej małej grupie osób, które kolosa zaliczyły. Zajęcia skończyłam o 13 i na dwie godzinki poszłam do kawiarni żeby się pouczyć. Potem ćwiczenia z prawa kościelnego, które jak zwykle były świetne, mimo że pan nas odpytywał (kolejna wykładowca, którego uwielbiam!). Wróciłam do domu koło 18, szybko się ogarnęłam i zgadnijcie co robiłam? Uczyłam się..

Niedziela
Pobudka o 6 i dzień zaczęłam (tak dla odmiany) od kolokwium z prawoznawstwa. Poszło mi w miarę dobrze - 8/10 punktów. Te kolokwia są bardzo stresujące, na odpowiedź mamy 30 sekund lub 1 minutę, a potem slajd znika z tablicy i już nie można do tego wrócić, myślę że gdybym miała więcej czasu na niektóre pytania, to pisałabym lepiej. Następnie ćwiczenia z Korony i znowu stres, stres i jeszcze raz stres. Pan niby fajny, ale wieczne pytania.. To są takie zajęcia, gdzie trzeba być ciągle skupionym. Do domu wróciłam już koło 14 no i po raz kolejny zgadnijcie co robiłam do samego wieczora? Taaak.. uczyłam się. 

Poniedziałek/ Dzisiaj 
Pierwszy raz odpuściłam wykład z konstytucji, bo nie byłam w stanie wstać o 6. Trochę szkoda, ale bardzo potrzebowałam się wyspać. Wstałam dopiero przed 9, zebrałam się, powtórzyłam materiał i o 12 byłam już w czytelni żeby nadal się uczyć, bo o 15 miałam.. kolokwium. Rany, normalnie never ending story xd Nie wiem jak mi poszło, pytania opisowe okej, ale te zamknięte tak średnio. Akurat na moim drugim kierunku aż tak mi nie zależy, więc tutaj satysfakcjonują mnie przeciętne oceny, bylebym nie musiała długo siedzieć nad nauką. 
Niedawno wróciłam do domku, zjadłam coś i biorę się za zrobienie szkolenia BHK, jutro mija termin więc najwyższa pora. Dzisiaj już nauki więcej nie planuje, bo mózg mi wybuchnie. Jak tylko zrobię to szkolenie to idę wziąć długą kąpiel z pianą i będę oglądać Better call Saul :)

A jakie plany na ten tydzień? Oj kochane, będzie się działo. Moja lista TO DO dosłownie nie ma końca, stale dopisuje nowe rzeczy. Pomijając fakt, że mam ogrooom nauki to jeszcze pozadawali dużo zadań, które muszę odesłać do końca tygodnia. Oprócz tego w tym tygodniu koniecznie musze się zabrać za chociażby napisanie konspektu pracy licencjackiej, upieczenie kilku blach pierniczków i kupienie prezentów! To konieczność! Ale wiecie jak to jest, skoro mam dużo nauki, to dzisiaj sobie odpocznę :) 

czwartek, 21 listopada 2019

#22-23

Czwartek, 21:15 

"Żyje się raz, ale jeżeli żyjesz dobrze, ten raz wystarczy"


Wczoraj
Jeżeli chodzi o wczoraj to jakoś nie miałam ochoty na pisanie, więc stwierdziłam, że nie będę się zmuszać. Rano była nauka, potem poszłam do babci. Ugotowałam nam obiad, posprzątałam jej mieszkanie i zrobiłam zakupy, po powrocie do domu znowu nauka i tak zleciał cały dzień. Jakoś nie miałam wczoraj humorku. 

Dzisiaj
Pobudka o 8:30, szybko się zebrałam i pojechałam na uniwersytet. Nie miałam dzisiaj żadnych zajęć, po prostu chciałam się pouczyć w czytelni. Byłam tam od 10 do 15, przerobiłam sporo materiału. Do domu wróciłam przed 16. Ugotowałam obiad, byłam w aptece, na zakupach w biedronce, bawiłam się z kotem, sprzątałam, przesłuchałam kilka podcastów i wiadomości, ugotowałam zupę, powtórzyłam materiał, obejrzałam 30 minut The Game changers. Przed chwilą posprzątałam całą kuchnie, teraz siedzę z maseczką na twarzy, poczekam aż trochę przeschnie i idę się kąpać. Mam zamiar pouczyć się jeszcze na kolokwium z prawa rzymskiego i lecę spać! : )

BILANS:
8:40 - 2x kropka chleba z guacamole, pastą sojową, pomidorem
16:20- 5 łyżek kaszy bulgur z mieszanką warzyw na patelnię
19:10 - 2x kromka chleba z pastą sojową, sałatą, ogórkiem, pomidorem; talerz kremu pomidorowo-paprykowego


Dzisiejszy wpis jakiś taki bardzo merytoryczny, ale mam jeszcze trochę rzeczy do nauki, więc staram się sprężać. Mhm.. to był naprawdę wspaniały dzień! Zrobiłam bardzo dużo rzeczy, miałam wieeele energii i to jest coś niesamowitego! Zmykam kochane dalej działać! 


W odpowiedzi na Wasze komentarze
Imperfect - sama Ci nie powiem jak ustawiłam taką tapetę, bo było to dawno temu i nie pamiętam, ale kiedyś Nikoletta P (you tuberka) objaśniała jak to zrobić, po prostu wpisz w yt jej nik i konkretne zapytanie i na pewno Ci wyskoczy :) Jeżeli będziesz miała jakieś problemy to pisz, może uda mi się coś pomóc :) 

wtorek, 19 listopada 2019

# 21


Wtorek, 21:09
"Historia będzie dla mnie łaskawa, bo mam zamiar ją napisać"

Haj dziewczyny!

Pozwólcie, że najpierw napiszę co u mnie, a za chwilkę zerknę do Was :)
Pobudka o 6. Najpierw zajęcia od 8 do 13 na jednym uniwersytecie, potem 14-15:30 wykład na drugim, a po nim znowu wróciłam na pierwszą uczelnię. Przed konwersatorium udało mi się na 30 minut zajrzeć do biblioteki i się pouczyć, zajęcia miałam do 18 i potem wróciłam do biblioteki jeszcze na 1,5h. Uczyło mi się bardzo dobrze, z chęcią zostałabym dłużej, ale już zamykali. Do domu wróciłam chwile po 20. 
Powtórzyłam dzisiaj wszystkie rzymskie paremie, nauczyłam się 52 slajdów z komentarzami do nich i kilku slajdów z prawoznawstwa. Jutro będę miała więcej czasu, więc na pewno poświęcę się temu w 100%. 
BILANS: 
6:10- pół bułki serowej (president, guacamole, pomidor); parówka sojowa
12:20- druga połowa bułki z rana 
19:40 - 3x chrupkie pieczywo żytnie -warzywne 
20:30- 2x naleśnik z pieczarkami, kapustą, serem żółtym, kubek barszczu czerwonego
+ energetyk 500 ml 


                          



Na uczelni trochę zgłodniałam i postanowiłam kupić coś takiego. Skład jest po prostu świetny, same naturalne składniki, co prawda trafił się też cukier, ale na jednym z ostatnich miejsc w składzie, więc jestem w stanie przymknąć oko. Były też inne smaki: serowe, pomidorowe. Ja jadłam już wszystkie i ten warzywny smakuje mi najbardziej :) 
100 gr - 441 kcal 

Idę zobaczyć co u Was, zrobię brzuszki, kąpiel, serial i sen. Miłego wieczorku Kochane! :) 




Odpowiadając na wasze komentarze
Olcia - Ja chyba też wolę nazywać posiłki 1,2,3 lub po prostu pisać w jakich godzinach je jadłam. Kiedy wypisuje śniadanie, obiad, podwieczorek... itd to mam wrażenie jakbym zjadłam całą masę jedzenia. 
Lil - Nie zawsze miałam tyle energii, większość życia przesiedziałam na kanapie z laptopem na kolanach. Sama nie wiem co spowodowało taką zmianę w moim zachowaniu, ale masz rację, stałam się bardziej pozytywną, radosną osobą. I uwierz mi, tak się łatwiej żyje :) 
bipolar - odpowiadałam już na Twoim blogu, ale odpowiem także tutaj. Nie, nie liczę kalorii, zawsze popadam wtedy w niezdrową obsesję. 

                         

I jak zwykle zdjęcie z biblioteki haha :)

poniedziałek, 18 listopada 2019

#20

Poniedziałek, 21:00

"Once you see results it becomes an addiction"

Haj! :)
Dzisiaj jestem na nogach od 6. Od 8 do 12 byłam na zajęciach na UJ, potem do 15 miałam przerwę, którą wykorzystałam na naukę w bibliotece. Kolejne ćwiczenia od 15 do 16:30 na drugiej uczelni, a później znowu do biblioteki na dwie godzinki. W domu byłam grubo po 19, bo zdecydowałam się wysiąść wcześniej i przejść kilka przystanków na nogach. 
Poświęciłam się dzisiaj w 100% paremią rzymskim, o ile wymowę mam całkiem okej, o tyle z pisaniem idzie mi.. kiepsko. Jutro powtórzę te paremie jeszcze raz i zacznę się uczyć komentarza do każdej z nich. W planie mam także naukę prawoznawstwa, ale szczerze to nie wiem kiedy to wszystko ogarnę, zajęcia mam od 8 do 18:15, przerwa pomiędzy nimi starczy mi jedynie na dojechanie z jednej uczelni na drugą. Jutro o tym pomyślę! 

BILANS: 
6:10- omlet (2 jajka, 3 łyżki płatków owsianych, papryka)
12:40- kanapka (dwie kromki chleba, guacamole, pasta z suszonych pomidorów, pomidor)
20:00 - 2 naleśniki z pieczarkami, kapustą, żółtym serem (odrobina); kubek barszczu czerwonego

Nie wiedziałam jak nazwać dzisiejsze posiłki, więc po prostu wypisałam godziny, o których jadłam. Jest dopiero 21, a mi oczy się zamykają.. Idę wysuszyć włoski,  zrobić brzuszki, wypić herbatę i obejrzę odcinek Better Call Saul 




niedziela, 17 listopada 2019

19. Trochę przemyśleń i małych zmian

Niedziela, 20:27


"Jeśli od czasu do czasu nie ponosisz porażki - oznacza to, że nie robisz nic bardzo innowacyjnego"

BILANS: 
śniadanie - kromka chleba z pastą z suszonych pomidorów, pomidorem; parówka sojowa
II śniadanie- jabłko 
obiad- krem z marchwi; 2x pita z warzywami
kolacja- 2x kromka chleba z guacamole, pastą z suszonych pomidorów, pomidorem, pół papryki


Cześć Kruszynki, 
Ja wstałam chwilę po 8, szybko się ogarnęłam i przed 9 usiadłam do nauki. Najpierw powtórzyłam wszystkie notatki na jutrzejsze kolokwium z negocjacji, po czym okazało się że grupa przełożyła je o tydzień, potem usiadłam do rzymskich paremii, zostały mi tylko 4 z 59 do nauczenia się! Udało mi się też posiedzieć nad prawoznawstwem i zrobić naprawdę sporo notatek :) W międzyczasie posprzątałam łazienki, umyłam pędzle i przygotowałam sobie jedzenie na jutro. Przed chwilą obejrzałam pierwszy odcinek "Better call Saul" i wzięłam szybką kąpiel, zaraz lecę dalej oglądać :) 



 Wczorajszy dzień skończył się dla mnie dosyć kiepsko. Tuż przed samym pójściem spać dowiedziałam się, że dostałam tylko 9/15 (dst) punktów z kolokwium z prawa konstytucyjnego, zrobiło mi się baaardzo przykro. Poświęciłam na ten przedmiot masę czasu, myślałam, że jestem obkuta na blachę, po napisaniu byłam z siebie zadowolona jak paw i liczyłam na zupełnie inny wynik, a tu coś takiego. Ale są także pozytywne strony tej sytuacji, wczoraj długo nie mogłam zasnąć i postanowiłam, że dam sobie trochę luzu, wprowadzę zmiany i będę miałam po prostu jakieś życie poza uczelnią. Nie mogę się tak wszystkim stresować i zamartwiać bo oszaleję jeszcze w tym roku. Uwierzcie, że dla mnie takie rzeczy jak wyjście ze znajomymi czy pochodzenie po galerii to istna abstrakcja, konieczność, sytuacja krytyczna. No bo jak to mam "marnować czas" na takie rzeczy?!  Wiecie, że nawet telewizor odłączyłam żeby czas nie przyszło mi do głowy żeby coś obejrzeć? 

Naprawdę muszę coś zmienić. Wyjść gdzieś, siłownia, kino, basen, nawet jakiś zakupy czy serial, przecież kiedyś tak bardzo to lubiłam.. Postaram się, po prostu postaram się.. żyć. 

Przepraszam za tę melancholię, to do mnie zupełnie niepodobne! Zawsze jestem raczej pozytywnie nastawiona do życia, ale od wczoraj jakoś nie mam humoru, mam nadzieję, że już jutro będzie lepiej. Idę zmyć maseczkę, spakować się na jutro i obejrzę jeszcze jeden odcinek serialu :) Trzymajcie się Kochane! 

sobota, 16 listopada 2019

18. Tylko umarli widzieli koniec wojny

Sobota, 19:51


" Tylko umarli widzieli koniec wojny"

Uwielbiam ten cytat, porównanie wojny do ludzkiego życia. Mówiąc o wojnie nie mam na myśli żadnego konfliktu zbrojnego, a przezwyciężanie samego siebie, każdego dnia :) 

BILANS:
śniadanie- parówka sojowa, pół bułki z serkiem naturalnym, pastą warzywną, pomidorem, ogórkiem
II śniadanie - jabłko
obiad- zupa krem z marchwi; 3 plastry półtłustego twarogu, łyżeczka miodu
kolacja- bułka pita z warzywami 


Szybko zleciał mi ten dzień. Zaraz po napisaniu wpisu wzięłam się do nauki. Posiedziałam 1,5h nad rzymskimi paremiami, a potem ugotowałam zupę. Dzisiaj postawiłam na krem z marchwi. Był pyszny, sycący, a kalorii miał bardzo malutko - około 60 kcal w porcji. Po zjedzeniu uczyłam się na poniedziałkowe kolokwium z negocjacji międzynarodowych i tak czas zleciał mi do 17, przerwa na kolację i znowu usiadłam do nauki, przed chwilą skończyłam powtarzać wszystko czego się dzisiaj nauczyłam. Zrobię jeszcze jedną rudne powtórek przed snem. Teraz zmykam się wykąpać. Zrobię fioletową płukankę, nałożę maseczkę na włosy i na buzię :) 


17. Świąteczne inspiracje & wczorajszy bilans

Sobota, 10:00


Dzisiejszy cytaty w nieco inne formie :) 

BILANS:
śniadanie - serek wiejski light, kromka chleba z pastą warzywną i warzywami
obiad- zupa pomidorowa bez makaronu; kasza bulgur ze szpinakiem i pomidorkami
podwieczorek - 3 małe pomarańcze
kolacja- 2x pita z warzywami 


Ostatnio w pepco kupiłam kilka świątecznych rzeczy i zaczęłam się zastanawiać co w tym roku upiekę. W poprzednim nie zrobiłam niemal nic, bo miałam chyba najgorszy czas w życiu, teraz zamierzam sobie to wszystko odbić!  Zazwyczaj robię tak, że pakuje pierniczki czy inne łakocie po parę sztuk do folijek przeźroczystych i robię komuś taki mały prezent. 


Oczywiście będą pierniczki, udekorowane lukrem i posypkami :)


Takie choinki, robiłam je już jakieś trzy lata temu i wychodzą świetnie. Idealne na prezent. 


Takie renifery robiłam co roku na wigilię klasową, zawsze wzbudzały dużo zainteresowania. 



Bałwanki będę robiła po raz pierwszy. 


Lecę się uczyć, odezwę się wieczorem :) 


piątek, 15 listopada 2019

16. Jestem Julią..

Piątek, 10:46



"Jestem Julią.."

Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysałam zmysły

odeszła

Jestem Julią
na wysokim balkonie
zawisła
krzyczę wróć
wołam wróć
plamię
pogryzione wargi
barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią
mam lat tysiąć
żyję-




Postanowiłam dodać dzisiaj ten wiersz, bo to jeden z moich ulubionych. Za pierwszym, drugim, trzecim razem go nie zrozumiałam, ale potem.. jest wyjątkowo piękny. 

Plany na dzisiaj:
  1. Skończyć notatki z prawoznawstwa
  2. Przerobić resztę materiału na kolokwium z negocjacji 
  3. Powtórzyć paremię i nauczyć się 5 nowych
  4. Zrobić zadanie na gry strategiczne
  5. Posprzątać mieszkanie (kurze, odkurzanie, zmiana pościeli, a reszta jutro)
Ostatnio tak robię te listy TO DO, ale mało kiedy uda mi się zrobić wszystko. Dlatego dzisiaj założyłam sobie realne cele i pomyślałam, że wieczorem zdam relację z tego, co udało mi się zrobić. W planach mam jeszcze upieczenie jakiegoś dietetycznego ciasta, ale w sumie nie mam póki co na nie ochoty. 

Udanego piątku i jeśli możecie napiszcie mi co myślicie o tym wierszu, czy w Was także wzbudza takie emocje? 





czwartek, 14 listopada 2019

15. Dietetyczny i zdrowy obiadek

Czwartek 21:14

"Nic się nie spełni, co najpierw nie jest marzeniem."

Cześć :) Mamy obecnie chwile po 21, ja planuje napisać ten post i od razu kładę się do łóżka, poczytam godzinkę książkę i idę spać, w ostatnich dniach wstaje po 8, a to dla mnie zdecydowanie za późno dlatego spróbuje się wcześniej położyć. 
Po napisaniu wpisu rano od razu wzięłam się za naukę. Posiedziałam w czytelni do pierwszej, potem poszłam jeszcze załatwić jedną sprawę w dziekanacie i w domu byłam koło drugiej. Szybko ugotowałam obiadek i znowu zabrałam się za naukę. Dzisiaj jestem z siebie zadowolona, chęci do nauki nie miałam, ale mimo to bardzo się starałam. Ale wracając do tematu obiadu, to wyszedł mi dzisiaj przepyszny, najpierw więc dodam bilans, a potem przepis. 

BILANS:
śniadanie- 2x kromka chleba z guacamole i serkiem śmietankowym
obiad- zupa pomidorowa bez makaronu, kasza bulgur ze szpinakiem i pomidorkami
kolacja- zdrowy burger, 2x mała pomarańcza



KASZA BULGUR ZE SZPINAKIEM ~ około 200 kcal 

- 5 łyżek kaszy bulgur
- 4x kostka mrożonego szpinaku 
-parę pomidorków koktajlowych 
- trochę cebulki 
-dodatkowo sos jogurtowy

Nie ma co w punktach wypisywać jak zrobić coś takiego, dodaje ten przepis tylko jako źródło inspiracji. Ja cebulkę podsmażyłam na suchej, teflonowej patelni, dodałam szpinak i różne przyprawy, a gdy całość była gotowa wrzuciłam kaszę i parę pomidorków koktajlowych. Wszystko polałam sosem, który został mi ze wczorajszych burgerów (sos- jogurt+przyprawy). Wyszło pysznie, jutro zamierzam zaserwować sobie to samo, bo zostały mi składniki. Na weekend chciałabym też upiec jakieś dietetyczne ciasto <3 





14. Nauka w czytelni i parę faktów o mnie

Czwartek, 11:10

"Państwo prawa to mit. Państwo prawników to fakt."

Cześć, witam w czwartek :) Ja niedawno przyjechałam na uczelnię, byłam wydrukować pracę i już ją oddałam, teraz przyszłam do czytelni żeby trochę przysiąść do nauki, dzisiaj w planie mam naukę łaciny, zrobienie notatek z prawoznawstwa, naukę na poniedziałkowe kolokwium z negocjacji i myślę, że więcej nie uda mi się zrobić. 
Wczoraj zaczęłam oglądać film "Grad Budapest Hotel", a średnio mi się podobał, zobaczyłam jakieś 30 minut i potem przerzuciłam się na książkę, poszłam spać po północy i wstałam o 8, jestem bardzo wypoczęta. 

A teraz napiszę kilka faktów o mnie żebyś my się lepiej poznali, początkowo planowałam coś w rodzaju zabawy w sensie, że ja np. nominuje dwie osoby, które mają napisać jakieś fakty o sobie, te osoby jeszcze kogoś itd. Jednak wiem, że dużo osób dba tutaj o swoją prywatność, więc nie chce nikogo stawiać w niekomfortowej sytuacji, jeżeli ktoś będzie chciał coś o sobie napisać, to zachęcam, ale nie zmuszam :) 

  1. Jestem prawdziwą kinomaniaczką, gdyby nie studia prawnicze, to z pewnością wybrałam coś związanego z filmem. Po obejrzeniu danego filmu/serialu od razu daje mu ocenę na filmwebie. Według tamtych statystyk obejrzałam 690 filmów i 121 seriali, ale myślę, że było tego znacznie więcej. 
  2. Jestem pracoholiczką. Tak, wiem, że punkt pierwszy z drugim trochę się kłócą, ale naprawdę postrzegam siebie jako pracoholiczkę i wiecie co? Jest mi z tym wspaniale. Bardzo lubię pracować/ uczyć się, daje mi to niesamowitą satysfakcję, zwłaszcza teraz kiedy studiuje kierunek, który uwielbiam. 
  3. Nigdy nie miałam przyjaciółki. Jakoś tego nie żałuję, lubię ludzi i uważam, że są z natury dobrzy, a mimo to nie potrafię nikomu zaufać, o wyrażania siebie, zdradzania swoich sekretów mam bloga. 
  4. Od gimnazjum marzyłam o zostaniu prawniczką (tak, ostatnio staram się używać form żeńskich) i w tym roku w końcu postanowiłam zrealizować swoje marzenie. To był strzał w 10! Jest ciężko, owszem, ale jestem pewna, że warto. 
  5. Ana zmieniła moje życie. Dokumentnie. Niepowtarzalnie. Na zawsze. Na lepsze. Nie chodzi mi tutaj o wagę, bo z tym nadal mam problemy, ale ona mówiła także o perfekcji w najczystszej postaci. I po jej poznaniu (07.08.2011) stałam się zupełnie inną osobą. Zaczęłam się starać. Ładnie ubierać, dobrze odżywiać, uczyć. Nigdy nie będę żałować tej decyzji. 

To chyba na tyle i siadam do nauki :) Odezwę się wieczorem! 

środa, 13 listopada 2019

13. Wynik pierwszego kolokwium z prawa!

Środa, 21:36

Hej! Jak wasza środa? U mnie szczerze mówiąc tak sobie, może tak powiem, były plusy i minusy. Do plusów należy na pewno to, że z pierwszego kolokwium na prawie dostałam 4/5 punktów, całkiem dobry wynik, następnym razem mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Jeżeli chodzi o minus to cały dzień nie mogłam się skupić na nauce, no po prostu mi nie wychodziło! Ciągle coś mnie rozpraszało, byłam jakaś niespokojna, no generalnie mało zrobiłam. Ale zacznijmy od początku.. 
Po napisaniu wpisu od razu pojechałam do babci, w drodze wstąpiłam jeszcze do Rossmanna, przechodząc obok sklepu zadzwoniłam do babci i zapytałam czy mimo wczorajszych zakupów czegoś jeszcze potrzebuje, powiedziała że nie. Dosłownie pięć minut później jestem u niej i co się okazuje, że trzeba iść do sklepu po wodę. Nosz kurde! Ja wiem, wiem, starość, ale ja czasu na loterii nie wygrałam i serio nie mogę latać w tą i z powrotem. W drodze powrotnej wstąpiłam do Pepco, oddałam mamie książkę do biblioteki, doładowałam jej kkm i jeszcze poszłam jej kupić napoleonka do cukierni.  Czyli kolejne czynności przez, które straciłam czas... 


Aj jakoś zdjęcia masakra, niestety to wina bloga, a nie mojego telefonu. Zakupy z rossmanna, nic ciekawego, ale jestem przyzwyczajona, że stale cykam zdjęcia, więc no cóż dodaje hahah


A to zakupy z Pepco, czyli stricte świąteczne rzeczy :) Od grudnia zaczynam pieczenie pierniczków. W tym roku chce także po raz pierwszy mieć choinkę w pokoju i myślę, że właśnie mogłabym powiesić na niej kilka takich pierników. To coś po prawej to stempel, w zestawie były trzy sztuki :)


Zdrowsza wersja burgera :) Użyłam bułki z ziarnami, sosu na bazie jogurtu naturalnego, połowy wegańskiego burgera, sera żółtego light, sałaty, ogórka kiszonego, guacamole i odrobiny ketchupu. Wyszedł baaardzo dobry. 


Tak mi się dzisiaj chciało uczyć, że wolałam robić zdjęcia xd Muszę koniecznie ograniczyć energetyki, koniecznie! 


BILANS: 
śniadanie - 3 małe kromki chleba, 4 łyżki surówki porowej
obiad - pomidorowa bez makaronu, makaron z marynowanymi pieczarkami
podwieczorek-  1,5 pomarańczy, połowa energetyka
kolacja- burger ze zdjęcia

Już od tygodnia jestem na "diecie". Mhm.. jeżeli ktoś nie czytał wpisów, to przypomnę, że robię to tym razem stopniowo. Zaczęłam od jedzenia regularnie (to akurat przez studia kiepsko mi wychodzi) i zmniejszenia porcji posiłków. Po tygodniu chce jeszcze bardziej zacisnąć pasa i od jutra jeszcze bardziej się starać. 
Wiem, że miałam dodać dzisiaj fakty o mnie, ale ten wpis wydaje mi się bardzo długi, więc dodam go jutro. Jutro niby mam wolne, ale jadę na uczelnie zawieźć zadanie (średniowiecze, jakbym nie mogła tego wysłać mailem), skoro już musze tam jechać to pójdę od razu do biblioteki i pouczę się przez godzinkę czy dwie lub porobię notatki z prawoznawstwa, bo na następnych zajęciach znowu czeka mnie kolokwium. 

Miłej nocki, ja obejrzę jeszcze jakiś film, bo w ogóle nie jestem śpiąca :) 









12. Zabiegany wtorek i wolna środa

Środa, 10:36


"Plus ratio quam vis"


Pomyślałam, że tak samo jak na poprzednim blogu, także tutaj na początku posta będę pisała zdania/cytaty/motta, które mnie w jakiś sposób interesują. Mam cały zeszycik poświęcony tego typu rzeczom, a od czasu kiedy uczę się łaciny mam tego znacznie więcej. Dzisiejsze, to motto mojej uczelni - rozum znaczy więcej niż siła. 
Próbowałam wczoraj dodać wpis, ale coś szwankowało. W każdym razie, rano odpuściłam sobie jednak ten wykład z Korony i zamiast niego porobiłam notatki z tego właśnie przedmiotu, na 11:30 pojechałam na ćwiczenia na jednej uczelni, potem na wykład z prawa rzymskiego na drugą uczelnię i potem znowu wróciłam na zajęcia z pierwszego kierunku xd Wyszłam z uczelni po 17 i pojechałam zrobić zakupy spożywcze babci i mnie, oczywiście tak mi się wszystko pomieszało, że zapomniałąm zostawić jednej rzeczy i dzisiaj znowu muszę do niej jechać, nieciekawie bo już nastawiłam się na dzień w domu i naukę, ale może uda mi się to przełożyć na jutro, zobaczymy. U babci zjadłam frytki na obiad... zło, wiem, zwłaszcza, że jadłam je dopiero koło 19, posprzątałam kuchnię i ogarnęłam z grubsza mieszkanie, a do siebie wróciłam po 20. Taki oto dzień, mało interesujący. 
Kiedy mam więcej czasu pomiędzy zajęciami, to idę na drugą uczelnię przez Rynek, akurat w jednej z księgarni były jakieś promocję, więc kupiłam sobie książkę "Milczące dziecko", z opisu wydaje się bardzo ciekawa. Oprócz tego poszłam także odebrać planer z jednej z uczelni, na której studiuje. Sama nie wiem czy mi się przyda, jestem poukładana, ale w sumie nigdy nie lubiłam pisać w kalendarzu. 



Jeden z moich ulubionych energetyków, kupuje go w Lewiatanie za jedyne 1,50zł. Uwielbiam wszystkie rzeczy o smaku mohito, ten pije chyba tylko dla smaku, niestety pijąc takie ilości energetyków i kawy jakie pije ja, to po czasie przestają one działać tak jak powinny. 




Plany na dzisiaj: 
- dobry bilans
- zawieść babci zakupy, jednak xd 
- skoczyć do Rossmanna 
- notatki z Korony
- notatki z Rzymu 
- rzymskie paremie 
- poczytać coś na kolokwium z negocjacji 

Odezwę się do Was wieczorem, planuje wpis z kilkoma faktami o mnie. Na poprzednim blogu już każdy mniej czy bardziej mnie znał, tutaj jestem nowa, więc pomyślałam, że coś takiego się przyda. Ja przynajmniej lubię, gdy na blogu jest trochę prywaty :) 

poniedziałek, 11 listopada 2019

11. Spokojny i jak na mnie leniwy poniedziałek

Poniedziałek, 21:29

Uczyłam się dzisiaj tylko 5,5 godzin, więc mogę powiedzieć, że ten poniedziałek był jak na mnie leniwy. Odpoczęłam sobie bardzo i mam wiele siły do działania. Niestety, nie udało mi się zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowałam, ale to nic, zawsze wychodzę z założenia, że lepiej zaplanować sobie więcej i zrobić połowę niż mniej i też połowę. Mam nadzieję, że rozumiecie sens tego ostatniego zdania xd Za chwilę usiądę jeszcze na jakieś 40-60 minut do nauki. Chciałabym opracować jedno zagadnienie z Korony, jakby ktoś się zastanawiał to chodzi mi o przedmiot, który się nazywa Historia państwa i prawa polskiego, powtórzyć paremie, których się dzisiaj uczyłam i pouczyć się z notatek z konstytucji, które też dzisiaj zrobiłam. Przed chwilką dowiedziałam się też, że nie mam jutro dwóch porannych zajęć na jednym kierunku, dobrze się złożyło, akurat pojadę na wykład z Korony, niestety stale musze go opuszczać, bo mam w tym samym czasie ćwiczenia na innej uczelni. Okej, wiem że przynudzam z tą nauką, ale sami rozumiecie, to główny element mojego życia. 
Żeby nie było tak nudno to przynajmniej dodam bilans. 

BILANS:
śniadanie - ciemna bułka z almette, awokado i pomidorkami koktajlowymi
obiad- zupa ogórkowa, racuchy
kolacja- sałatka porowa, kanapka z almette, awokado i pomidorkami

Przypominam, że jestem w pierwszej fazie odchudzania tzn. ograniczam jedzenie i staram się jeść regularnie. 

Oki, uciekam do nauki! 

10. Co zrobić z niedojrzałym awokado

Poniedziałek, 10:27


Wow. Już tak późna godzina, a ja jeszcze nic produktywnego nie zrobiłam. Po części zmuszam się do tego, aby trochę poprokrastynować dzisiaj, chociaż zapewne inni nazwaliby to odpoczynkiem. Mniejsza z tym, piszę wpis, dopijam herbatę i kawę i biorę się do nauki. Jeżeli chodzi o wczoraj to posprzątałam pokój i posegregowałam notatki, to ostatnie zajęło mi maaaasę czasu, chyba z dobrą godzinę. Na stosunkach międzynarodowych notatek mam tyle ile kot napłakał, ale na prawie.. no tego nie da się opisać, drzewa na Borneo płaczą. Na każde zajęcia muszę drukować ogrom materiałów, tekstów źródłowych, ustaw, grafów itd. Powoli mam problem z tym gdzie to trzymać, więc w najbliższych tygodniach muszę coś wymyślić, bo umrę pod stertą papierów i nigdy mnie nie znajdą. 
Ostatnio rozkroiłam niedojrzałe awokado, oczywiście nie miałam pojęcia, że jest jeszcze nie dobre. Rozkrojone poleżało jeszcze kilka dni, ale za nic w świecie nie chciało dojrzeć, więc dzisiaj postanowiłam w końcu coś z nim zrobić. 


Dlatego pokroiłam awokado i pomidorki koktajlowe w mini kosteczkę, doprawiłam solą, pieprzem, sriracha i sokiem z cytryny. Taka mieszankę wyłożyłam na bułeczkę posmarowaną zwykłym, naturalnym serkiem. Było bardzo dobre, a pewnie wiecie, że ciężko zrobić tak, aby niedojrzałe awokado dało się zjeść. 

Rzeczy, które zrobię po wypiciu jeszcze jednej kawy:
  • zadanie na przedsiębiorczość
  • rozdział zadań na gry strategiczne 
  • wymyślić temat eseju na transport międzynarodowy
  • zrobić notatki z Korony (Unia lubelska, litewska i artykuły henrykowskie)
  • notatki na ćwiczenia z Konstytucji
  • notatki z prawa rzymskiego
  • nauczyć się 10 paremii 
  • przygotować materiały do wydrukowania 
Ale najpierw idę złożyć jedno pranie i wywiesić kolejne. A druga kawa jest już prawie wypita :)

niedziela, 10 listopada 2019

09. Ciężki tydzień, ale czuję, że żyje

Niedziela, 16:28




Zdjęcie dosłownie sprzed minutki. Dziewczyny, jestem naprawdę PADNIĘTA. Ledwo żyję i sama się zastanawiam jak po takim maratonie nauki jaki miałam ostatnio jestem w stanie nadal normalnie funkcjonować. Wróciłam do domu 30 minut temu, zdążyłam już zjeść zupkę i jak tylko wypije energetyka to biorę się do pracy. Dzisiaj z takich naukowych rzeczy to chciałam jedynie przepisać łacinę do quizleta, oprócz tego czeka mnie ogrom sprzątania. Aż wstyd się przyznać, bo zawsze byłam pedantką, ale nie sprzątałam pokoju od ponad dwóch tygodni, wszędzie jest kurz, notatki walają się po pokoju, mam tutaj pełno papierków, a w szafie bajzel. Uroki studiowania dwóch kierunków, mam zajęte siedem dni w tygodniu, a od tego tygodnia, który teraz będzie zaczynam jeszcze TBSP z dwóch przedmiotów. To coś w rodzaju korepetycji/ dodatkowych zajęć, które studenci ze starszych lat dają młodszym. Ja biorę z prawa konstytucyjnego i rzymskiego. 

Jeśli chodzi o dzień wczorajszy, to kolokwium z prawa rzymskiego poszło mi świetnie. Nie zdążyłam dokończyć jedynie jednego zadania, czyli nazwać części rzymskiej formułki, ale myślę, że reszte mam dobrze. Kolokwium z prawa konstytucyjnego też poszło mi niemal śpiewająco, miałam jedynie problem z zadaniami wielokrotnego wyboru, ale mimo to jest okej. Dzisiejsze kolokwium też poszło mi w miarę okej - napisałam na 80%, no mogło być lepiej, przyznaje. Ale jakoś się tym nie przejmuje, bo kolokwium mamy na każdych zajęciach, więc zdąży się wyrównać. 

Jeśli chodzi o jedzenie w ten weekend to nawet nie pytajcie. Mam zajęcia po zajęciach, nie mam czasu na jedzenie w ogóle. Jedynie pod koniec dnia zjem jakiś obiad, a rano śniadanko. 

Oki lecę do roboty! Gdy już wszystko zrobię, to wieczorem planuje wziąć długą kąpiel i położyć się wcześniej, ostatnio śpię po 5/6 godzin, a dla mnie to bardzo mało. 


piątek, 8 listopada 2019

08. Okres i nauka do 3 nad ranem

Piątek, 10:00


Cześć moi Kochani! Dzisiaj dodam tylko jeden wpis i kolejny pojawi się dopiero w niedzielę, bo czeka mnie ciężki weekend na uczelni. 
Wczoraj pomimo zapewnień, że będę się uczyć tylko do pierwszej położyłam się dopiero przed trzecią. W związku z tym planowałam dzisiaj pospać jakoś do 9/10, ale już o 8 obudził mnie okres, a co za tym idzie ból brzucha. Leżałam jednak w łóżku prawie do 10 i czekałam aż zadziałają leki, wzięłam dwie tabletki, ale efekt jest marny i myślę, że za chwilę skoczę jeszcze do apteki. W sumie dobrze, że wczoraj tak przysiadłam, bo dzisiaj od rana nie jestem w stanie. Tak to wczoraj przerobiłam jakieś 90% materiału, więc jestem zadowolona, zobaczymy ile z tego zostało w głowie. 

Teraz jem zupę, bo myśle, że coś ciepłego mi jakoś pomoże, a zaraz idę do apteki i siadam do powtórek. Dzisiaj planuje wcześniej skończyć i położyć się spać już o 9. 

WCZORAJSZA DIETA: dzień po względem diety zaliczam
NAUKA: 8 godzin i 32 minuty nauki 

czwartek, 7 listopada 2019

07. Pierwszy bilans na blogu

Czwartek, 21:11

Hejka! Ja jak zwykle dodaje szybko wpis i uciekam się uczyć. Planuje dzisiaj posiedzieć tak maksymalnie do pierwszej, a jutro wstać o 8 i znowu zacząć naukę.. No cóż, tak wygląda rzeczywistość osoby studiującej dwa kierunki. 

Jak Wam minął czwartek? Bo mi dokładnie tak jak planowałam. Rano porowbiłam notatki z prawa konstytucyjnego, potem pojechałam do banku, biedronki, zrobiłam zakupy babci i poszłam do niej na obiad. Zupkę zrobiła ona, a drugie danie ugotowałam ja, pomogłam jej też w różnych obowiązkach domowych, wywiesiłam pranie, posprzątałam kuchnie. W domu byłam już o 16 i znowu siadłam do nauki. Udało mi się skończyć wszystkie notatki z konsty i powstórzyłam już proces legislacyjny na prawo rzymskie. Zaraz idę zrobić kawkę i cisnę dalej. 


BILANS:
ŚNIADANIE: 2x kromka chleba ziarnami z guacamole i serkiem president, wegańska kiełbaska
OBIAD: zupa ogrókowa, kasza z sosem pieczarkowym
KOLACJA: 2x kromka chleba z ziarnami, pasta warzywa, ćwiartka awokado, kilka pomidorków koktajlowych; duże jabłko 

Zmykam! Trzymajcie za mnie kciuki żeby nauka łatwo wchodziła :) 


06. Pomysły dotyczące prowadzenia bloga i plany na czwartek

Czwartek,  09:34


Cześć! Niestety mam trochę mało czasu, ale mimo to postanowiłam się odezwać, bo w końcu obiecałam. Napiszę szybki wpis, w którym przedstawię jakieś pomysły dotyczące tego jak chce, aby ten blog wyglądał w najbliższej przyszłości. Przyznaje, że pisząc to nieco się boję, że znowu się napracuję, a ktoś mi zaraz tego bloga usunie. Mój poprzedni "pamiętnik"był trochę takim oczkiem w głowie, nawet często Wy mi pisaliście, że podoba Wam się jak go prowadzę, przez co było mi niezmiernie miło. Chciałabym, aby ten wyglądał podobnie, a co ja mówię, jeszcze lepiej, bo to w końcu dla mnie ogromna pamiątka. Mam swoje wpisy z czasów kiedy miałam nawet 14 lat i czytanie ich to coś niesamowitego. Oki, ale do rzeczy..

1. W pierwszym tygodniu miesiąca chce zamieszczać swoje wymiary wraz z wagą 
2. Codzienne bilanse (codziennie raczej wpisu nie uda mi się dodać, ale wtedy np. pojawi się jakiś zbiorczy wpis z bilansami)
3. Podsumowanie dni pod względem nauki (to dodaje głównie ze względu na siebie, bo nie mam gdzie tego zapisywać, wątpię żeby was zainteresowało, ale może akurat ktoś złapie trochę motywacji)
4. Przepisy na niskokaloryczne dania - tego na moim poprzednim blogu akurat było bardzo dużo i żałuje, że nie mam już do tego dostępu, ale co tam, odtworzę wszystko
5. Fotorelacje z dnia, czyli trochę więcej życia prywatnego :) 

Oki, to póki co wszystko co wpadło mi do głowy. Jeżeli coś jeszcze mi się przypomni to z pewnością dopiszę. 
Teraz uciekam się wymalować i siadam do nauki. Plan na dzisiejszy dzień jest następujący: teraz porobię notatki z prawa konstytucyjnego przez jakieś 1,5h, potem jadę do banku, do rossmanna i na obiad do babci, po powrocie cisnę z prawem konstytucyjnym i rzymskim procesem :) 


Zrobiłam to zdjęcie w tym tygodniu gdy wracam z zajęć :) Perspektywa marna, kąt też, zdjęcie szaro bure, ale i tak postanowiłam dodać. 





05. Faza IN IURE

Czwartek, 00:24

Hej! Dodaje szybko wpis i lecę spać, bo jutro chciałabym wstać w miarę wcześnie i przysiąść do nauki. Dzisiejszy dzień w ogóle nie był ciekawy, nie ruszyłam się z domu nawet na krok (chyba, że wyjście do piwnicy się liczy) i cały czas siedziałam z nosem w książkach, no prawie. W między czasie udało mi się obejrzeć pierwszy odcinek "Żmijowiska". Jakiś czas temu czytałam książkę, bardzo mi się spodobała i serial zapowiada się równie ciekawie. Obecnie czytam 10 część serii o Chyłce, czyli "Wyrok" autorstwa Remigiusza Mroza. Jeszcze nic nie mogę o niej powiedzieć, bo czytam na duże raty, zaczęłam w tamten poniedziałek i jeszcze nie skończyłam, bardzo wolne tempo jak na mnie, ale myślę, że jestem usprawiedliwiona przez dużą ilość nauki. 

Przemyślałam sobie także jak chciałabym żeby wyglądała moja dieta, u mnie podstawą są małe kroczki, więc plan na cały najbliższy miesiąc jest następujący:
- nie podjadam 
- jem około 4 posiłków dziennie 
- zmniejszam ilość porcji
- zapisuje wszystko co jem 
- ograniczam: makaron, gazowane napoje (wyjątek stanowią energetyki, bo te są dla mnie niezbędne przy obecnym trybie życia), pieczywo staram się zastąpić pieczywem chrupki, wybieram produkty typu light

To jest pierwsza faza procesu odchudzania tzw. in iurem xd Sorry, tak to jest jak się całe dnie spędza nad łaciną haha. In iurem to faza przygotowawcza, mnie ma przygotować do "właściwej" diety. Gdybym teraz wypisała sobie milion postanowień i ograniczeń to pewnie rzuciłabym to w cholerę jeszcze tego samego dnia, a tak idę powoli. Czas i tak upłynie. 





Jutro rano postaram się napisać wpis, coś w rodzaju jakie mam oczekiwania wobec tego bloga, bo już teraz chciałabym powiedzieć, że chce, aby był bardziej merytoryczny. Nie spodziewajcie się tutaj tylko rzeczy sticte związanych z odchudzaniem, bo będzie także dużo o nauce. 

Oki, a nawiązując do zdjęcia, to to jest mój "naukowy" dzień na foreście. Jakby ktoś jeszcze nie wiedziała, to jest to aplikacja, która ustawiamy, gdy się uczymy potem możemy zobaczyć ile czasu poświęciliśmy na nauke danego dnia, miesiąca itd.

06/11 - 6 godzin 51 minut 


LECĘ SPAĆ! DO JUTRA, ODEZWĘ SIĘ RANO :) 

środa, 6 listopada 2019

04. Wymiary listopad

Środa, 10:42

WYMIARY LISTOPAD 06/11/2019

WAGA 85,0 kg
WZROST 170 cm
RAMIĘ 33
BIUST 107
POD BIUSTEM 92
TALIA 89
BIODRA 102
PĘPEK 99
UDO NAJGRUBSZE 62
UDO NAD KOLANEM 43
ŁYDKA 43
KOSTKA 25
NADGARSTEK 17

Chyba daruje sobie komentarz odnośnie moich wymiarów, komentować mogę jak już coś ruszy z miejsca. Teraz po prostu to przemilczę. 
Jest już niemal 11 godzina, a ja się dzisiaj jeszcze w ogóle nie uczyłam, więc od razu do tego siadam. Dzisiaj w planie mam przerobić cały Proces rzymski, bo w sobotę mam kolokwium, muszę także przygotować się do zajęć z tematów, które będziemy przerabiać. Przerobić cały materiał na kolokwium z prawa konstytucyjnego - temat źródła prawa. Dobrze, że zarówno proces rzymski jak i te źródła prawa już mniej więcej ogarnęłam. Aaa oczywiście powtórzyć łacinę na kolokwium i powtórzyć materiał na kolokwium z prawoznawstwa. Zejdzie mi z tym cały dzień, ale się tym nie przejmuje, tak już jest jak się studiuje to, co się lubi :) Nauka nie jest taka straszna. 

Miłej środy :)