środa, 31 maja 2023

1316 || Kolejny fajny dzień

 Środa, 23:23


Haj :) 

Niedawno pojechał Szymek, więc w końcu mogę się do Was odezwać.

Wstałam dzisiaj specjalnie wcześniej żeby na spokojnie wypić sobie kawkę na balkonie przed zajęciami. Udało mi się :) Miałam jedne zajęcia, później pojechałam do babci na obiad i wróciłam jeszcze na zajęcia. W drodze powrotnej do domu wstąpiłam jeszcze na straganik i do sklepu. Kupiłam truskawki, czereśnie, ogórki, paprykę i świeże pieczywo. Wszystko zaczyna się robić takie dobre! 

Udało mi się też dorwać ciasteczka digestive, czyli jedne z moich ulubionych. Kupiłam też jakąś nowość w postaci karmelowych, też dobre, ale jednak co klasyki to klasyki. W domu napiłam się kawki i niedługo później przyjechał Szymek. Trochę pogadaliśmy, zrobiłam nam na kolacje kanapki i obejrzeliśmy wspólnie film. To był bardzo miły wieczór, zwłaszcza zakończenie. 

Teraz idę spać, jutro czeka mnie intensywny dzień. Widzę się znowu z przyjaciółką i mamy załatwić kilka rzeczy, na 17 mam korki, a o 19 przyjeżdża po mnie Szymek. Weekend spędzamy u niego i powiem Wam, że już bym inaczej nie umiała. Chodzi mi tu głównie o matkę... Mimo że się ze sobą nie kłócimy, to ja nie potrafię z nią spędzać zbyt dużo czasu. W ogóle zapomniałam Wam powiedzieć! Gdy byliśmy z Szymkiem na komunii, to S. po wszystkim mi powiedział, że moja mama jest dwa razy taka jak jego. Zapytałam się co to znaczy, a on mi odpowiedział, że dwa razy gorsza i że się nie dziwi, że nie mogę z nią wytrzymać. Takie sytuacje jeszcze bardziej mi uświadamiają, że to nie ze mną jest problem i inni ludzie też to widzą. 


wtorek, 30 maja 2023

1315 || In my healthy girl era

 Wtorek, 21:54



Hej!

Wstałam o 6:30 i poszłam na uczelnie, zajęcia miałam dzisiaj krócej, bo do 11:15. Niedaleko uniwersytetu spotkałam się z przyjaciółką, w drodze weszłam jeszcze do koreańskiego sklepu i kupiłam sobie mój ukochany ramen. Miałyśmy iść z K. na wyżerkę na Rynek, bo były straganiki. Miałam dużą ochotę na oscypka i kapuśniak, a tu się okazało, że już wszystko zlikwidowane niestety. Także stwierdziłyśmy, że jedziemy do mnie, po drodze jeszcze zahaczając o Galerie Krakowską. 

Wiecie jak to jest, jak człowiek głody to kupuje wszystko na co ma ochotę. My także poszalałyśmy. 


W końcu udało mi się spróbować nowego mochi i muszę powiedzieć, że ten smak jest obłędny! Najlepszy z dotychczasowych :) Szkoda, żę są tak drogie, bo jadłabym częściej. 


Kupiłyśmy też dwa takie precle. Jeden był z białą czekoladą i kokosem - pyszny, a drugi z chałwą i orzechami - średni. Raczej na żadnego już się więcej nie skuszę, głównie dlatego, że myślałam, że będą mięciutkie, a były twarde jak cholera. 


Z nowości kupiłyśmy jeszcze coś takiego w Biedronce. Było super, cała paczka około 400 kcal. Pyszne i chrupiące. 


O 18:30 miałam korepetycje, które się trochę przedłużyły. I właściwie tyle na dzisiaj. 

Powiem Wam, że ostatnio mam mega ochotę na takie czyste jedzenie (chociaż nie widać tego po dzisiejszym dniu hahha). Ale czuję po prostu potrzebę zdrowego jedzenia, dużej ilości warzyw i owoców i ćwiczeń fizycznych. Chciałabym się czuć lepiej ze sobą. 




poniedziałek, 29 maja 2023

1314 || Stracone możliwości

Poniedziałek, 21:21



Haj dzień dobry!

Jak u Was? Powiem Wam, i powtarzam to już chyba od roku, że to miejsce powoli staje się taką umieralnią. Kiedyś czułam, że żyło, kwitło, dało się poznać wiele ciekawych osób, a teraz mam wrażenie, że jestem tutaj sama. Nie myślałam, że będzie mi to przeszkadzać, bo od zawsze pisałam głównie dla siebie, ale jednak tęsknie za jakąś interakcją. 

Ale co tam u mnie... Rano wstałam po 7, ale w nocy coś źle się ułożyłam i cały dzień pobolewała mnie lewa łopatka. Mimo to się wyspałam. Pojechałam na uczelnie na wykład, a później miałam jeszcze dwa zajęcia, na jedynych przedstawiałam prezentację razem z grupą. Poszło mi bardzo dobrze, mogę być zadowolona :) Kolejna rzecz z głowy. W drodze powrotnej wstąpiłam do Lidla i kupiłam kilka rzeczy. Między innymi jogurt grecki na domowy serek kanapkowy, który już zresztą zrobiłam. Teraz postawiłam na smak czosnkowy. Udało mi się też dorwać batony-lody proteinowe, a także dużo warzyw. 


Oj były pyszne! Jedna sztuka ma tylko 144 kcal. Dużo osób twierdziło, że są za słodkie, ale dla mnie takie w sam raz. Pięć sztuk kosztuje 13 zł, więc wychodzi tylko 2,6 zł za batona. Myślę, że dobra cena. Były dostępne także smaki czekoladowy i śmietankowy. 

O 17 miałam korepetycje zdalnie, zajęło mi to 1,5 godzinki. Następnie przygotowałam sobie coś do jedzenia, zrobiłam śniadanie na jutro, wykąpałam się i odpoczęłam. 


Po siedmiu latach chyba już całkowicie porzuciłam swój wegetarianizm. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale po prostu mam ochotę na mięso. Tutaj widzie mój obiad i kolacje. Czyli frankfurterki (jadłam pierwszy raz w życiu i smakowały jak kiełbasa z grila). No i do tego dużo warzyw. Na dole leży mix młodych listków, a na to pomidorek, ogórki szklarniowe i ogórki małosolne. Do picia miałam zupę zalewajkę. 


Ostatnio tak się zastanawiałam, że jestem zadowolona ze swojego związku i jakie to szczęście, że poszłam wtedy na tą randkę. Nie wiem czy pamiętacie jak to było, ale poznałam S. na Tinderze, ale do pójścia na randkę to przekonała mnie przyjaciółka, bo szczerze to nie miałam na to ochoty. I tak sobie uświadomiłam ile pięknych chwil ze swojego życia zapewne straciłam przez jakieś głupie obawy. Nie wiem jak to jest, ale dopiero gdy schudłam życie zaczęło mnie cieszy. Sory dziewczyny, ale taka prawda. Kiedyś nie lubiłam nawet wychodzić z domu, a teraz cieszę się na każdy dzień, spacer, obiad w fajnej knajpie, wycieczkę za miasto :)

Tym akcentem kończę wpis.... jutro wtorek. Jeśli nie wiecie to jakoś nie przepadam za tym dniem, ale wiem, że szybko zleci do godziny 13, a później widzę się z przyjaciółką i lecimy na Rynek :) 

niedziela, 28 maja 2023

1310-1313 || Mój weekend

 Niedziela, 21:36



Cześć :) 

W czwartek udało mi się dokończyć pozostałą część obowiązków, które miałam zaplanowane mimo tego, że jakoś słabo się czułam. Cały środowy wieczór manifestowałam sobie żeby mama dziewczynek, z którymi miałam mieć korki następnego dnia, odwołała zajęcia. Tak się jednak nie stało, ale gdy już poszłam na te lekcje, to dziewczynka mi powiedziała, że "mama miała odwołać dzisiaj zajęcia, ale ja nie chciałam". Haha dziwne. S. przyjechał po mnie chwilkę po 19 i pojechaliśmy do niego. Ten wieczór spędziliśmy przygotowując się wspólnie do prezentacji, którą S. miał mieć kolejnego dnia w pracy. Ja zrobiłam nam jeszcze kolacje i położyliśmy się wcześnie spać. 

Tego dnia spróbowałam też swojego domowego serka a'la almette. I wyszedł pysznie! Teraz już zamierzam robić tylko takie, w różnych kombinacjach smakowych. Następna będzie z suszonym czosnkiem. 


Normalny serek śmietanko ma w 100 gramach około 260 kcal, natomiast mój miał 121 (o ile nie mniej). 
Przepis jest banalnie prosty. Wystarczy jogurt grecki przełożyć na siteczko wyłożone gazą (albo jakąś pieluszką) i mocno związać u góry gumką. Sitko dajemy na miskę żeby serwatka mogła skapywać. Do jogurtu możecie dawać różne przyprawy. 



Byłam też na zakupach na weekend. Dodatkowo kupiłam dla mamy kwiaty, ptasie mleczko i jeszcze prezent, ponieważ następnego dnia był dzień matki i jej urodziny. 


Połączyłam dwa kolory róży i wyszło pięknie!

Następnego dnia, to znaczy w piątek S. poszedł do pracy, a ja zostałam sama u niego w domu. Powiem Wam, że lubię ten czas! Wszystko robię sobie na spokojnie, bez pośpiechu, nie to że jak jest S. to coś na mnie wymusza, ja sama to robię. Posprzątałam mieszkanie, a uwierzcie, że było co, później przeszłam się jeszcze do sklepu w poszukiwaniu lodów-batonów z Lidla, ale niestety nie dostałam. 

Gdy S. wrócił dostał pyszny obiad. To jest chyba ta część, która mnie najbardziej cieszy. Gotowanie. No kocham to i uwielbiam, zwłaszcza jak mam dla kogo. 


Zupa krem z marchwi i pomidorów. Podana ze śmietaną i czosnkowymi grzankami. 


Pieczone ziemniaki. Pierś z kurczaka faszerowana mozarellą i suszonymi pomidorami, sałatka. 


Próbowałam też tych lodów, a raczej zjadłam wszystkie całe na dwa posiedzenia. Są przepyszne!


Próbowałam też takiej nowości z Żabki, czyli Bubble Tea, powiem Wam, że nawet dobre to było. Chociaż ja nigdy nie piłam innej. 


Następnego dnia się wyspaliśmy, zjedliśmy śniadanko i pojechaliśmy na Rynek. Pochodziliśmy chwilę, zjedliśmy oscypka, a później poszliśmy coś zjeść. Trafiliśmy na meksykańską knajpę, ale szczerze to średnio mi smakowało. 


Wczorajsze śniadanie


Dzisiejsze śniadanie


Dzisiejszy obiadek


A tutaj deser, czyli ciasto mango-marakuja. Też nie było jakieś szałowe niestety. 

Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy to ja byłam dosyć zajęta, bo musiałam robić projekt na studia. Także od rana do godziny 15 spędziłam czas siedząc przy stole i pracując, S. w tym czasie grał w coś na laptopie. Tak spędzony czas też mi się podobał, grunt, że razem. 

Uciekam spać :) 


środa, 24 maja 2023

1309 || Dzień organizacyjny

 Środa, 21:34



Haj dzień dobry :)

Dzień organizacyjny. Czym jest? Dla mnie jest to dzień na ogarnianie swojego życia po większym lub mniejszym dołku. Pozwala mi wrócić na odpowiednie tory, ułożyć sobie kilka rzeczy, przede wszystkim w głowie. 

Zazwyczaj zaczynam od tego żeby się wyspać i zjeść jakieś pożywne śniadanko, by później mieć energię do działania. Później robię sobie liste rzeczy do zrobiania. Ja akurat podzieliłam sobie zadania na dwa dni z racji tego, że jutro jadę do Szymka. Poza tym było tego sporo i w jeden dzień bym się nie wyrobiła. Przyważnie umieszczam tam rzeczy, z którymi od dawna zwlekam, te które tak czy inaczej mam zrobić, obowiązki na studia oraz pielęgnacje. Także dzisiaj zrobiłam: 

- poszłam do Rossmana 

- pojechałam do galerii i oddałam ubrania 

- odwiedziłam babcie 

- byłam w pepco 

- zrobiłam menu na następne dni 

- zrobiłam sobie manicure i pedicure 

- posprzątałam całe mieszkanie 

- umyłam kotu dwie kuwety 

- zrobiłam pielęgnacje całego ciała: depilacja, maska na włosy, peeling, maseczka na twarz

- zrobiłam domowy serek a'la almette

Generalnie roboty na cały dzień, ale uwierzcie mi, że było warto. To taki świeży start. Na jutro zostawiłam sobie: zrobienie zakupów, spakowanie się, zrobienie cynamonek, przygotowanie materiałów na korki, pójście na korki, ogarnięcie części prezentacji na studia. Też sporo roboty, mam czas do 19, bo na tą godzinę umówiłam się z Szymkiem, że po mnie przyjedzie :) 

Robiłam dzisiaj zdjęcia wszystkiemu co jadłam i zamierzam to robić także przez najbliższe dni. Ostatnio trochę to zaniedbałam i to nawet nie dlatego, że gorzej jem, ale po prostu wydaje mi się, że wszystko tu już pokazywałam. 


Pożywne śniadanko, czyli jedna bułka przekrojona na trzy części. 


zupa kalafiorowa


ziemniaczki, kotlet i sałatka (obiad u babci)


szakszuka z dwóch jajek, kanapki i pomidorki 


Paznokcie, które dzisiaj zrobiłam :) Wyszły zajebiście! U stóp zrobiłam natomiast bordowe :) 


Zakupy z pepco
Ten koszyczek kupiłam na ziemniaki/ cebulę, bo brakowało mi czegoś takiego u S. Kosztował tylko 3 zł, więc wzięłam. Te organizery też kupiłam do S., zamierzam lepiej zorganizować sobie u niego kosmetyki. Wieszaków- bo mi brakowało, a także zwykłe krótkie spodenki po domu.


A tutaj małe zakupy z rossmanna. 

Nie mogę się doczekać jutra i spotkania z Szymkiem. Dzisiaj do mnie zadzownił i chyba przez to tęsknie jeszcze bardziej. 

wtorek, 23 maja 2023

1308 || Nowa książka z przepisami

 Wtorek, 21:47



Cześć dziewczyny!

Nie lubię wtorków, zawsze są jakieś takie bez kształtu, kiepskie po prostu. Rano pojechałam na uczelnie i siedziałam tam aż do 13, na dodatek nic nie udało mi się zrobić, bo się skupić nie mogłam. Później poleciałam na korki, do sklepu i do domu. Miałam na dzisiaj dużo planów, ale finalnie nie zrobiłam nic. Ostatnio źle się czuję z tym jak jem, nawet jak nie zjem jakoś dużo. Czuję się grubo, a to bardzo wpływa na moje samopoczucie. Postanowiłam coś z tym zrobić i kupiłam sobie e-booka z przepisami. W środku jest już podana kaloryczność przepisów. Był akurat na przecenie za 50 za około 160 przepisów, więc uważałam, że się opłaca. Przed chwilą sobie część rzeczy przejrzałam i wypisałam przepisy, które mogłyby mnie zainteresować. Jutro wypróbuje jeden na śniadanie oraz na kolacje, bo obiad jem u babci. Od dłuższego czasu chcę też wrócić na siłownie, więc jutro planuje albo pójść na 30 minut na orbitrek albo poćwiczę 20 minut w domu. Do tego 10 tys. kroków dziennie. I tyle. Będę Wam codziennie dawać znać jak mi poszło. Szymek też jest na diecie, więc będzie mi łatwiej. Planuje już jedzenie na weekend. Będzie dużo sałatek :) 


Dzisiejsze śniadanko :) 


A to wzięłam jako drugie śniadanie. Omlet z dwóch jajek, 3 łyżek płatków, połowy jabłka, to wszystko usmażyłam na patelnii. Następnie wysmarowałam masłem orzechowym i dałam połowę banana. 


Jeśli chodzi o dietę z książki to mam zamiar jeść w miarę możliwości śniadanie, obiad i kolację. A jakieś przekąski będę sobie robić sama, bo akurat pojawiają sie sezonowe owoce i warzywa, więc chcę też skorzystać z tego. Chciałabym jeść około 1600 kcal. 


poniedziałek, 22 maja 2023

1307 || Czy to ten jedyny

 Poniedziałek, 22:10



Hejka!

Wstałam dzisiaj po 7 i pojechałam na uczelnie. Na pierwszych zajęciach były tylko trzy osoby, dacie wiarę? Później zostałam na kolejnych, a na ostanie nie poszłam, bo chciałam sobie pozałatwiać kilka spraw. Pojechałam do biblioteki wypożyczyć książkę, wywołałam zdjęcia, zaszłam też do pepco i w drodze do domu kupiłam trochę truskawek. W domu coś zjadłam i usiadłam do pisania pracy, robiłam to też na uczelnii. Finalnie udało mi się zrobić tyle ile dzisiaj zamierzałam, więc jestem zadowolona. 


W pepco kupiłam talerzyk z myszką Mini (kolekcjonuje), a także taki pojemniczek na bieliznę, ja sobie tam poukładałam majtki. Kupiłam też dwie ramki na zdjęcia, jedno stanie u mnie, a drugie dam do Szymka :) 


A tutaj książka, którą wypożyczyłam. Już kiedyś chciałm ją przeczytać, a ostatnio zobaczyam ją na liście książek do przeczytania na jeden przedmiot, który mam w tym semestrze. Później muszę napisać z niego recencję i zaliczyć na rozmowie, wszystko po angielsku, ale jakoś sobie poradzę. Przeczytałam dzisiaj 30, przed snem przeczytam kolejne 20, bo pod koniec tygodnia chce mieć gotować pracę. 



Znalazłam dzisiaj na tik-toku taki film. Co prawda, uważam, że na obraz "tego jedynego" składa się o wiele więcej czynników, ale można powiedzieć, że to jest taka krótka ściąga. Przeanalizowałam to sobie pod kątem mojego związku. Przyznam się, że nie na wszystko umiałam odpowiedzić, bo te pytania/tezy były postawione trochę ogólnie.


1) Kocha w Tobie te dobre cechy i akceptuje to, co złe. 
Myślę, że tak. 
2) Możesz być w pełni sobą.
Tak. Chociaż np. chodzenie w jakiś znoszonych ciuchach i niewymalowaną to by chyba nie przeszło, S. mi nawet sam kiedyś powiedział, że woli mnie taką zadbaną. Nie mam z tym problemu, bo ja sama siebie taką wolę i sprawia mi to przyjemność. 
3) Jest przy Tobie mimo tego, że w danym momencie jest to dla niego niewygodne.
Zdecydowanie tak. Właściwie robi wszystko o co poproszę, nawet jak wiem, że wolałby czegoś nie robić, albo gdzieś nie iść.
4) Zaczyna myśleć w kategorii, co będzie najlepsze dla nas.
Zdecydowanie tak. Jakiś czas temu się mnie nawet zapytał jaka forma pracy (jego pracy) byłaby dla mnie wygodniesza. 
5) Chce wzrastać w związku
Na to nie wiem jak odpowiedzieć. Czy liczy się to, że chce schudnąć? Uczyć się angielskiego? Po prostu, że nie spoczywa na laurach. 
6) Ważne jest posiadanie tych samych wartości
Ogólnie tak, właściwie jedyna rzecz, z którą się ze sobą nie zgadzamy to zwierzęta. S. uważa, że ich miejsce jest na polu i nie rozumie jak mogę np. całować kota. Chociaż już widzę, że się do niego przyzywczaja, nie robli problemu, że kot śpi z nami w łóżku. 
7) Chce pracować nad związkiem
Zdecydowanie tak. 


Moje dzisiejsze śniadanie
Kanapeczki sobie zrobiłam, a reszta jest ze wczorajszej komunii. 


Patrzcie jaki słodziak!



Dobra! Lecę czytać ksiażkę, potem pooglądam tik toki i do spania :) Jutro widzę się z przyjaciółką, natomiast w środę mam wolny cały dzień i mam zamiar wykorzystać go na pisanie pracy, robienie zadania na studia, czytanie książki i takie tam. 


niedziela, 21 maja 2023

1305-1306 || Rodzinna impreza

 Niedziela, 20:45



Cześć dziewczyny :)


Ostatnio odzywałam się do Was w piątek. Gdy skończyłam pisać wpis to tylko dokończyłam kilka rzeczy i czekałam na Szymka, który przyjechał koło 17. Gdy weszliśmy do mieszkania to się prawie załamałam, bo był bałagan jak jasna cholera,  S. mnie wcześniej uprzedzał, ale na to nie byłam przygotowana. Tak czy inaczej, był usprawiedliwiony, bo nie dość, że chory to tego dnia wstał o 4 rano i pojechał do Warszawy wymienić samochód, więc dużo rzeczy wniósł na górę. Postanowiłam jednak, że bałagan nie ucieknie. Także chwilę sobie odpoczęliśmy i pojechaliśmy na Krakowską Noc Muzeów. Naszym pierwszym wyborem był Ogród Botaniczny UJ. Wystaliśmy się strasznie w kolejce, ale w końcu przyszła nasza pora. Było pięknie, nawet mogłabym powiedzieć, że romantycznie :) 





Nie jestem jakąś zwolenniczką roślin, ale te były wyjątkowo piękne :) 

Później wybraliśmy się do MOCAKA, czyli muzeum sztuki współczesnej. Wystaliśmy się w kolejce jakieś pół godziny po czym dowiedzieliśmy się, że więcej osób nie wpuszczają :( No jakie rozczarowanie! Ale mówi się trudno, Szymek powiedział, że jeszcze tam wrócimy, bo sam był zainteresowany. Wróciliśmy więc do domu, byliśmy jakoś przed 23, a po drodze jeszcze kupiliśmy sobie winko. Nalaliśmy sobie po kieliszku, a raczej szklance, bo wszystkie kieliszki (wszystkie dwa) ostatnio wytłukliśmy. Wtedy wzięliśmy się za szybkie sprzątanie. S. powynosił rzeczy do samochodu, ja ogarnęłam zmywarkę, zrobiłam porządek w kuchni i poodkładałam rzeczy Szymka. Wszystko zajęło nam jakieś 20 minut.
W tym samym czasie wstawiłam do piekarnika gotowe zapiekanki, które zapobiegawczo kupiłam rano, bo wiedziałam, że wrócimy zmęczeni i na szybko będziemy chceli coś zjeść. Wzięłam jeszcze szybki prysznic, obejrzeliśmy odcinek Biura i położyliśmy się spać. 

Następnego dnia była piękna pogoda, a my się niestety trochę posprzeczaliśmy i mogę powiedzieć, że to był nasz pierwszy raz. Nie wiem właściwie co się stało, ale S. tego dnia nic się nie podobało. Mieliśmy razem pojechać zwiedzić jakiś zameczek, S był już gotowy, a ja się ciągle przebierałam, bo nic mu się nie podobało. Dosłownie skrytykował wszystkie moje nowe ubrania. Różowa bluzeczka - babciowata, inna mi prześwituje, buty nie takie, stanik koronkowy też mu się nie podobał i pytał dlaczego ja w ogóle takie nosze, bo też babciowate. No i powiem Wam, że już się wkurzyłam, co więcej, ja już nawet nie miałam w czym jechać na ten zameczek. Poszłam do innego pokoju, przebrałam w rzeczy po domu i powiedziałam, że nigdzie nie jadę, na co S odparł "dobra to będziemy siedzieć w domu". Po jakiś 20 minut się złamał i do mnie przyszedł przytulać. Wiem, że to głupota, z jednej strony cieszę się, że szczerze mi powiedział, że coś mu się nie podoba, ale z drugiej skrytykował wszystkie moje nowe ubrania i po prostu poczułam się brzydko. To samo mu powiedziałam i wyjaśniliśmy sobie tę sytuację. Postanowiliśmy, że zajmiemy się czymś innym. Pojechaliśmy na szybkie zakupy do Lidla, poszliśmy na spacer, na lody, a wieczorem zrobiliśmy sushi. W nocy, przed snem, jeszcze raz obgadaliśmy całą sytuację, potem seks na zgodę i tak się to wszystko zakończyło. Tak jak mówiłam, głupota totalna, ale mam takie zdanie - jak cię coś boli, to kurwa boli i tyle. A mnie to w pewien sposób zabolało, bo poczułam się się serio brzydko. 


Wyszło zajebiste jak zwykle!

Dzisiaj rano już oboje wstaliśmy w lepszych humorach. Koło 8:30 podnieśliśmy się z łóżka i zaczęliśmy się zbierać na komunię mojego kuzyna. S. zrobił nam śniadanie, a ja w tym czasie się malowałam. Powiem Wam, że to było takie dziwne! Pierwszy raz od... nie pamiętam jakiego czasu, chyba kilku lat, ktoś zrobił mi posiłek, podał, a ja tylko musiałam zjeść. Oczywiście nie mówię tutaj o sytuacjach, w których jestem w restauracji, bo to wiadome. 


Gdy usiedliśmy to stołu to Szymek zapytał "a nie zrobisz zdjęcia?". A więc zrobiłam :) Tylko kanapeczka, ale nawet nie wiecie jakie to było miłe!

Na komunię oczywiście się spóźniliśmy, chociaż nie wiem czy można to tak powiedzieć, my nawet nie mieliśmy zamiaru być na czas. Na mszy postaliśmy jakieś 15 minut i akurat się wszystko skończyło, pod kościołem spotkaliśmy się z moją rodziną. Przedstawiłam Szymka i pojechaliśmy do restauracji. Tam obiadek, tort, trochę rozmów, zdjęć i po 15 wróciliśmy do domu.


Ja uważam, że to i tak był genialny weekend. Trudno bo trudny, ale świetny :) To było też pierwsze spotkanie Szymka z moją rodziną i przebiegło pomyślnie, więc jestem zadowolona. 

Szymek przyszedł do mnie na chwilę, poleżeliśmy moment i zostałam sama. Usiadłam do pisania pracy magisterskiej, przed chwilą się wykąpałam i dojadam resztki z komunii, bo dużo tego dostałam. Za chwilkę lecę do spania :) 



piątek, 19 maja 2023

1307-1308 || Co za pogoda, dużo nowości

 Piątek, 13:23



Haj :)

Pogoda w ostatnim czasie to jakiś koszmar, nie uważacie? Ciągle leje i jest ponuro. Nigdy to na mnie nie oddziaływało, ale teraz jestem już lekko poirytowana, wydaje mi się, że przez to mam też mniej energii. Na szczęście już od jutra pogoda ma być cudna, ponad 20 stopni! Nie mogę się doczekać. 

Ale jak zwykle zacznę po kolei z racji tego, że wczoraj posta nie dodałam. 

Przede wszystkim to spałam wczoraj jak zabita, zresztą dzisiaj też. Wstałam trochę po 8 i pojechałam do galerii żeby oddać ciuchy, które ostatnio kupiłam, a nie pasowały. Odebrałam też dwie nowe paczki, ale niestety wszystko do zwrotu. Gdy byłam w galerii weszłam do Croppa, widziałam dużo ładnych sukienek, ale kupowanie ubrań stacjonarnie to nie moja bajka, także wieczorem pooglądałam je sobie na stronie.


To zamówiłam z Mohito. Torebka jest piękna i ze mną zostaje. Dotychczas kupowałam tylko takie najtańsze, ale już miałam dosyć, że po miesiącu się niszczyły, więc postanowiłam na coś (mam nadzieję) lepszego. Bluzeczkę natomiast już oddałam. 



A to zamówiłam z Shein. Bluzka jest piękna, a kosztowała nie więcej niż 30 zł. Kupiłam też pędzelki, które będę wykorzystywać do robienia hybryd oraz takie małe kwiatuszki jako ozdoby. Wybrałam sobie też gumkę do włosów, ale jest z mega dziwnego materiału i chyba trochę dziwnie wygląda. Torba była gratis. 


Natomiast ten kubek kupiłam sobie ostatnio w Tigerze. Miałam takich już bardzo dużo, ich największą wadą jest jednak to, że gdy ciągle stoi w nich woda, to ta góra rdzewieje. 


Te spodenki do spania zamówiłam z sinsay, ale są za duże, więc je oddaje. 


Te spodnie też trochę za duże i średnio na mnie leżą.


 A teraz wracając do tematu... po powrocie do domu zrobiłam sobie hybrydy. Ścięłam moje długie paznokcie na krótko i wymalowałam na blado-różowy kolor. Później poszłam do babci na obiad, a następnie na korepetycje. Z korepetycji poszłam jeszcze na chwilkę do sklepu i tak do domu wróciłam dopiero po 19.

Dzisiaj też spałam bardzo mocno, a mimo to cały dzień chodzę senna. Spisałam sobie obszerną listę rzeczy do zrobienia, a po czasie stwierdziłam, że zrobię absolutne minimum, bo jestem zmęczona. Także byłam już w sklepie na małych zakupach, ogarnęłam rzeczy związane z kotem, zrobiłam wafla z masą krówkową, pozmywałam naczynia, spakowałam się. Teraz na chwilę się położyłam żeby napisać wpis i popijam herbatę zieloną. 


A jeśli mowa o herbatach to chciałabym Wam coś polecić. 
Te herbaty z Liptona są przepyszne! Mój ulubiony to chyba pokrzywa z mango. Ta herbata po prawej stronie jest dostępna w Biedronce i też ją uwielbiam, piję codziennie, zielona herbata to silny antyoksydant. Na dodatek 40 torebek kosztuje mniej niż 3 zł. 


Przed chwilą trzasnęłam takiego wafla, za chwilę pójdę sórbować jak wyszedł 


A tutaj trochę lodowych nowości.
Lody po prawej stronie próbowałam już wczoraj, są dobre, ale bez szału. Kolejny raz ich nie kupię. Udało mi się też dorwać niskokaloryczne lody, myślę, że jeszcze ich nigdy nie próbowałam. A lody po lewej to dla mnie całkowita nowość. Na dole mają ciasteczka korzenne. 

Za jakieś dwie godzinki widzę się z Szymkiem. Już trochę lepiej się czuje, pojechał dzisiaj do Warszawy po nowy samochód. Wieczorem uciekamy na Krakowską Noc Muzeów. Ja chciałabym iść do Mocaka (muzeum sztuki współczesnej), a także do ogrodu botanicznego UJ, może jeszcze pojedziemy do muzeum Czartoryskich żeby zobaczyć Damę z łasiczką. 
Jutro ma być świetna pogoda, więc z pewnością coś wymyślimy, jakieś aktywności na świeżym powietrzu, a w niedzielę jedziemy na komunię :)

Życzę Wam udanego weekendu, ja odezwę się dopiero w niedzielę, nie biorę ze sobą laptopa. 
Korzystajcie z weekendu i świetnej pogody! :)