piątek, 29 maja 2020

212-213 || Coma

Piątek, 20:45


Cześć!
Wczoraj był zwykły dzień. Uczyłam się, a wieczorkiem wysprzątałam całe mieszkanie. Nie ma o czym pisać. Dzień pod względem diety też zaliczony, mimo iż zamiast obiadu zjadłam kilka cukierków. Normalnie mi się to nie zdarza, same wiecie, ale akurat nie chciałam tracić czasu na gotowanie, a potrzebowałam energii. 
Położyłam się spać o 23 i wstałam dzisiaj o 9:40 i to z trudem. Nie wiem co mi się stało, ale normalnie powiek nie mogłam podnieść, spałam tak głębokim snem. Może po prostu potrzebowałam dłuższego odpoczynku. Mimo to dzień udany, sporo zrobiłam. Jak zwykle prawo konstytucyjne, w niedzielę skończę materiał i zostaną mi dwa tygodnie na powtórki, więc jestem dobrej myśli. Te dwa tygodnie będę chyba najgorszy, chce na ten czas zwiększyć ilość nauki, oby wyszło. Oprócz tego uczyłam się na egzamin, który mam w tym tygodniu. 

Bilans: 




Kromka chleba o smaku buraka z mixem sałat, plastrem wege szynki, mini pomidorkiem, 2x papryka nadziewana serkiem
(mały talerzyk)


Skyr i banan


5 małych ziemniaków pieczonych w piekarniku w przyprawach (pycha!) + sos na jogurcie (ziołowo-koperkowy)
(mały talerzyk)
- najpierw pokroiłam ziemniaczki na kawałki, podgotowałam i następnie obtoczyłam w przyprawach i upiekłam 


Sałatka + dwa wafle ryżowe o smaku buraka z chilli 


Ostatnio kupiłam bazylię i teraz wszędzie ją wciskam. Uwielbiam jej smak i chyba będę kupować częściej. 


Oki, lecę oglądać serial! 


środa, 27 maja 2020

211 || Poprawiłam koronę i idę dalej

Środa, 20:11


Haj :) 
Od razu proszę żebyśmy zapomniały o wczorajszym, dziękuje za wszystkie komentarze, każdy przeczytałam, ale rano zdecydowałam, że ich nie opublikuje i wyłączyłam taką możliwość. Przepraszam, ale myślę, że tak będzie lepiej. Dzisiaj już za to wszystko jest w jak najlepszym porządku :)

Ale co tam się oprócz tego działo. W poniedziałek byłam na większych zakupach spożywczych, a że tradycja rzecz święta to dodaje zdjęcia :) 



W Lidlu kupiłam pyszną przekąskę -fit ziemniaczki. Jeden trójkąt tylko 5 kcal a smakują jak prażynki. Cena: 3,99zł



Świetny skład :) 

Wczoraj był dzień matki i urodziny mojej mamy. Kupiłam jej m.in. tort i piękne róże. 



A co dzisiaj? O 9 zaczęłam naukę i tak w sumie spędziłam cały dzień z małymi przerwami, teraz siadam do kolacji i serialu. Aktualnie oglądam Control Z. 

Bilans: 


Dwie kromki chleba o smaku buraka z hummusem/ połową plasterka sera żółtego i połową wege szynki, pomidor, papryka, rukola i bazylia


Jogurt i brzoskwinia. 
Bardzo mi smakował :) Ja nie lubię owocowych jogurtów, a to był jogurt naturalny połączony z takim musikiem z jagód. Pycha. 


6 szparagów, 2x jajko po benedyktyńsku z sosem miodowo-musztardowym


Sałatka ta co zwykle + dwa szparagi 

W międzyczasie zjadłam też jednego cukierka i jednego wafla ryżowego :) 

Teraz zmykam do serialu, bo czekałam na ten moment cały dzień. Potem znowu wezmę się do pisania eseju :)  








wtorek, 26 maja 2020

you will never know, i will never show what i feel

Wtorek, 19:23

https://www.youtube.com/watch?v=QtKNgyZ-eFA

Piszę ten wpis pod wpływem chwili, nostalgicznej piosenki, deszczu za oknem i butelki kwaśnego wina. Nie spodziewajcie się cudów. 
Ostatnio w nadmiarze procentów powiedziałam przyjaciółce chyba więcej niż chciałam, alkohol płynął, łzy także, a ja tak siedziałam i gadałam o tym jak bardzo tęsknie za K., jak jest mi ciężko z dwoma kierunkami studiów, jebanym licencjatem, obowiązkami domowymi, opieką nad babcią i masą innych obsesji, które posiadam, a z których wy nawet nie zdajecie sobie sprawy. A wiecie co usłyszałam w odpowiedzi? "Podziwiam Cię, że tak sobie radzisz". Czy Ty mnie w ogóle słuchałaś? Ja przecież mówiłam jak sobie nie radzę, w ogóle sobie nie radzę. Z życiem obowiązkami, tęsknotą i przede wszystkim samą sobą. Czułam się jakby to wszystko co powiedziałam było bez żadnego znaczenia, równie dobrze mogłam się przymknąć. Mam totalnie rozjebaną psychikę. Potrafię cały dzień wyzywać się od idiotek, bo nie naładowałam telefonu albo spóźniłam się na autobus. Nie zrozumiecie tego, w moim świecie wszystko musi być pod linijkę 
Dzisiaj byłam u babci i włączyłam instagram. Wiecie że inne osoby w moim wieku mają życie prywatne? Mają drugą połówkę, znajomych częściej niż raz w miesiącu, wyjeżdżają na wakacje, chodza na imprezy, jeżdża na tym jebanym rowerze. A ja cały czas siedzę w domu poprawiam po 50 razy każdą linijkę eseju, szoruje zlew po 100 razy dziennie, składam ubrania w jakąś jebaną równą kostkę jakby kogokolwiek to obchodziło, powtarzam materiał na egzaminy, kolokwia, kartków po 500 razy dosłownie. Bo jak nie jest idealnie to ja czuję się głupia, czuję się skończoną ideiotką, kretynką. Gdy byłam mała miałam straszne problemu z ortografią i mama kazała mi pisać dyktanda ze słów które mnie opsiują... gnój, śmieć, iditoka. Skoro od zawsze najbliższa mi osoba myślała o mnie w takich kategoriach jak ja mam teraz tak o sobie nie myśleć. Śmiejcie się ze mnie dowoli, ale ja naprawdę uważam, że nieumyte naczynia w zlewie i 3 z kartkówi robią ze mnie brudasa i idiotkę która nigdy nic nie osiągnie. Ja tak długo nie pociągne, jest coraz gorzej. W mojej opinii jestem najgorsza, najgłupsza i najbrzydsza. 
Przepraszam za tyle błędów w tym wpisie, ale nie dość że rycze to jeszcze to wino. Oo piję wino które dostałam na 23 urodziny. 23 lata, a czuję się jakbym jednocześnie była bardzo stara i zarazem wyjatkowo młoda, głupia i niedoświadczona. 
Muszę się przespać.. i jutro zacząć od nowa. Ale jak? Dlaczego ja to sobie wiecznie robię? Dlaczego nie mogę być normalna? 
Kiedyś matka uważała mnie za beznajdziejną, teraz sama się za taką uważam, mimo że ze wszystkich stron słyszę, że jestem bardzo inteligentna i wiele w życiu osiągnę. Każdy zwiastuje mi świetną karierę, bo przecież "tobie zawsze wychodzi", "ale ty jesteś inetligentna", "podziwiam cie'. 
Ale nikt, dosłownie nikt nie wie za jaką cenę. 

niedziela, 24 maja 2020

208 || kiepski humor

Niedziela, 21:08 

Cześć ! 
Dzisiaj mam jakiś gorszy humor, czekają mnie bardzo ciężki trzy tygodnie. Masa nauki, egzaminów, kolokwiów i prac do oddania. Ale obiecałam, że dam z siebie wszystko aż do końca, nie wiem o co chodzi, ale mam w zwyczaju poddawanie się na finiszu. Teraz tak nie będzie, obiecuje. Dobija mnie też fakt, że minął te trzy tygodnie zapierdolu, kilka dni przerwy i czekają mnie kolejne trzy MIESIĄCE ciężkiej pracy. Nie tak miały wyglądać te wakacje, ale no już.. nie marudzę. Jest jak jest i wierzę, że sobie poradzę. 
Teraz idę rozplanować naukę na te trzy tygodnie, obejrzę kawałek serialu i lecę spać. Pomimo obiadu u babci dietę trzymałam, wybaczcie, ale nawet nie mam ochoty dzisiaj pisać co i ile zjadłam. 

Jakiś bardzo negatywny ten wpis i nie podobny do mnie, ale skończę pozytywnym akcentem. Dostałam dzisiaj okres, a na wadze kolejny spadek i mam te wyczekane dokładnie (co do grama, serio) - 5 kilogramów :) Bardzo się cieszę :) 

sobota, 23 maja 2020

207 || Sobota

Sobota, 21:10 


Hej :)
Właściwie dodaje wpis jedynie po to, aby wstawić bilans. Niestety z moich planów nic dzisiaj nie wyszło. Ani nie sprzątałam, ani okien nie umyłam, ani w sklepie nie byłam. Mam teraz bardzo dużo nauki i właściwie od 10 do 19 siedziałam w książkach z przerwami na jedzenie. Udało mi się jednak całkiem dużo zdziałać, więc nie narzekam. Zamierzam jeszcze przeczytać dzisiaj jeden rozdział z podręcznika i lecę spać. 

Bilans, ponownie w zdjęciach. Ostatnio bardzo spodobała mi się ta forma :) 


9:00 - kanapka z serkiem śmietankowym i hummusem, pomidor, ogórek, wegańska kiełbaska węgierska, ketchup i musztarda


12:15 - dwie pomarańcze i 3/4 banana


15:20 - breja hihi czyli ryż ze szpinakiem, kukurydzą i pomidorkami koktajlowymi 
(wygląda okropnie, ale smakuje super)


20:00 sałatka ta co zawsze

 I na koniec Maffin :) 

Jutro wybieram się na obiad do mamy i babci i bardzo się cieszę. Ostatnio te niedziele są dla mnie takim mini resetem i czasem, w którym mogę bezkarnie posiedzieć i nic nie robić :) 

piątek, 22 maja 2020

206 || Ponowny spadek wagi!

Piątek, 21:58


Cześć! Jak Wam minął dzień? 
U mnie było całkiem okej. Byłam rano zamówić tort dla mamy na urodziny, które ma we wtorek. Wybrałam jej ulubiony smak czyli beza z kajmakiem, ja też go lubię, więc z pewnością zjem kawałek :) Reszta dnia spędzona na nauce. Na przemian uczyłam się prawa konstytucyjnego i pisałam esej. Serio nic więcej nie robiłam. 

Jestem jakiś dzień przed okresem, a waga ponownie spadła, co mnie bardzo cieszy (-4,5 kg od początku diety czyli +/- 13 kwietnia). Chudnę wolniutko, ale jakoś mnie to nie smuci, grunt, że waga systematycznie spada w dół, pomimo tego, że nie zawsze trzymam się diety, ale ja serio mam słabą silną wole (wiem jak to brzmi xd) 



8: 30 - Kromka chleba 7 ziaren z hummusem i ogórkiem, serek wiejski z 4 pomidorkami koktajlowymi


13:00 - Zupa krem z pomidorów


15:40 - Jeden ziemniak w przyprawach, jajko sadzone i mizeria.
Robiłam dzisiaj kolejne podejście do jajka sadzonego i chyba ostatnie, no nie mogę się do niego przekonać kompletnie, a chciałam sobie zrobić taki "letni" obiad. 

17:20

A co to do licha jest? Pewnie się zastanawiacie hahah. Miałam straaaszną ochotę na na coś słodkiego, a że słodyczy w domu nie trzymam to zrobiłam ciasto w mikrofali. Trzy łyżki mąki, słodzik, trochę mleka, oliwy i 1/4 banana, do mikrofali na 1,5 minuty. Przepis znalazłam w necie tylko trochę odchudziłam, wyszło bardzo dobrze i zaspokoiłam ochotę na słodkie :) 


20:30 
Sałatka, ta co zwykle :) 


Wczoraj zjadłam trzy posiłki żeby przekonać się co mi bardziej pasuje i postanowiłam, że jednak zostanę przy 4-5. Tak czuję się najlepiej, a skoro waga ładnie spada to znaczy, że to mi służy :) Póki co już się nie ważę, bo okres się zbliża, mam nadzieję, że jak wejdę na wagę za jakieś dwa tygodnie to się fajnie zaskoczę i będę mogła Wam powiedzieć, że straciłam pierwszą piątkę! 


Jutro w planie mam posprzątanie mieszkania, umycie okien, naukę i wyprawę w poszukiwaniu wegańskiej szynki haha Chęć na zjedzenie kanapki dzieciństwa (z szynką, serem i pomidorem) wygrała, jeżeli nie zjadę to zrobię sobie tosta! 

czwartek, 21 maja 2020

205 || Prezentacja

Cześć Dziewczyny! 
Dodaje na szybko wpis i uciekam spać. Od 9:30 miałam jeden wykład, a zaraz po nim prezentację, o której trąbie tutaj już od tygodnia :) Poszła nam dosyć dobrze, co prawda koleżanka trochę namieszała, bo przypadkiem usunęła jeden slajd, ale w ogólnym rozrachunku cieszę się, że zachowałam spokój i jestem zadowolona. Prowadzącemu baaardzo się podobało i sama muszę przyznać, że na tle grupy chyba wypadłyśmy najlepiej :) Bardzo mi miło i liczę na dobrą ocenę :) 
Potem znowu wybrałam się do Pepco, dokupiłam jeszcze kilka drobiazgów i skorzystałam z promocji. Resztę popołudnia spędziłam na nauce. To był miły dzień! :) 

BILANS


8:15 bułka fitness z serkiem śmietankowym/hummusem, awokado, pomidor


13:30 pół torebki ryżu jaśminowego ze szpinakiem i pomidorkami koktajlowymi


20:30 dwie kromki chleba z serkiem śmietankowym, jajko, pomidor, ketchup + kubek domowego kremu pomidorowego 

Od kilku dni chodzi za mną kanapka z serem żółtym, wegańską szynką, pomidorem i szczypiorkiem. Normalnie aż się ślinię jak o tym myśle.

Oczy same mi się zamykają, więc żegnam się z Wami i do jutra :) 


środa, 20 maja 2020

204 || Kolejny bilans w zdjęciach :)

Środa, 21:35

Cześć! 
Dzisiaj taki średnio pracowity dzień. Do południa dopracowywałam prezentację, mam już jej dosyć, na szczęście jutro po 11 będzie po wszystkim i w końcu odetchnę. W ogólnie chyba Wam nie mówiłam, ale wybrałam bardzo ciekawy temat - kampania prezydencka w Internecie, czy prezydent wygrał poprzednie wybory dzięki mediom społecznościowym :) Sama go wymyśliłam i jestem zadowolona z efektu końcowego, co by się jutro nie stało. Przed śniadaniem skończyłam też na zakupy do pepco i biedry, teraz przerzuciłam się na robienie zakupów dwa razy w tygodniu, a nie raz na dwa tygodnie jak to zazwyczaj wyglądało. Dotychczas marnowałam za dużo jedzenia, teraz natomiast będę marnować czas, no ale coś za coś. Popołudniu trochę bieżącej nauki i zajęcia online. 

Tradycyjne zakupy i trochę nowości :) 


Wypiłam dzisiaj jabłko-arbuz i był pycha :) 



W ręce wpadły mi dzisiaj takie chipsy tortilla, kupiłam je nie patrząc na wartości spożywcze, bo ta firma kojarzyła mi się z jakimiś zdrowszymi rzeczami, ale w domu się zawiodłam. Smak jest super, ale liczba kalorii porównywalna z normalnymi chipsami, a mają znacznie więcej węgli. Już chyba wolę zjeść normalne Lay'sy

BILANS


Bułka fitness z awokado/serkiem śmietankowym i odrobiną hummus, pomidor



Makaron z wegetariańską wersją carbonary (z tofu wędzonym)



Jabłko i banan


Sałatka ta co zwykle :) 



Mała miseczka chipsów tortilla buraczanych 






wtorek, 19 maja 2020

203 || Foodbook w zdjęciach

Wtorek, 21:36


Witam się z Wami już drugi raz dzisiaj. Teraz wpadam tylko na chwilę, dodaje bilans i myślę, że obejrzę jeszcze z pół godzinki filmu. 
Miałam całkiem produktywny dzień. Do popołudnia robiłam prezentację, a potem wzięłam się za naukę. Prezentację mam w czwartek, ale przedstawiam ją z tak nieogarniętą dziewczyną, że już zaczęłam się denerwować. Dziwne, bo normalnie bardzo lubię wystąpienia publiczne. 


10:15 kanapki z hummusem/ serkiem śmietankowym, awokado, pomidor; pokrzywa


13:00 rosół z makaronem (sam wywar warzywny dlatego w ogóle nie jest tłusty) 


16:30 dwa spore ziemniaki, mizeria na jogurcie 


20:30 dwie mini pity z sałatką tą co zawsze :) 

Wszystkie posiłki podawane na małym talerzyku, póki co nie odchodzę od tej zasady :) 

Dobranoc!


201-202 || Spadek wagi i kot w akcji

Wtorek, 10:58



Cześć Kochane! 
Właśnie siedzę na balkonie i powiem Wam, że czuć już lato w powietrzu. Moje wakacje będą w tym roku dosyć krótkie. Sesję mam do końca lipca i potem znowu od września, ale i tak w przerwach od nauki zamierzam wykorzystać czas w 100%. Chce kupić rower, chodzić na basen i cieszyć się tym czasem :) Ale teraz cofnijmy się w czasie do niedzieli..
W końcu się wyspałam i wstałam dopiero przed 9. Szybkie ogarnięcie i jeszcze przed śniadaniem upiekłam chałkę. Wyszła świetnie, chociaż ja nie jestem fanką tego typu rzeczy. Koło 13 przyjechała po mnie mama i pojechałyśmy na obiad do babci, w końcu zjadłam rosołek wegetariański. Nie jadłam tej zupy od lat i serio teraz mam stale straszną ochotę. Popołudnie spędziłam przygotowując prezentację. Generalnie to był bardzo miły dzień i sporo odpoczęłam. 
Wczoraj także niemal cały dzień spędziłam nad prezentacją i jeszcze jej nie skończyłam. Niestety koleżanka, z którą ją robię ma na wszystko wyjebane, wysłała mi skrypt żywcem wyciągnięty z neta, nawet z przypisami. Siedziałam nad poprawkami do 1 w nocy i nadal nie skończyłam. To prezentacja zaliczeniowa, więc muszę się postarać, aby dobrze wyszło. Chyba tylko mi na tym zależy. 

Mały update wagowy. W ciągu ostatnich 9 dni zgubiłam 0,9 kg (w sumie: 4,1 kg od początku diety). Jestem nawet zadowolona, bo w tym czasie wpadła i pizza i alkohol i cukierki i chipsy.. ale wszystko w bardzo małych ilościach, więc domyślam się, że dlatego waga nadal spada :) Powoli do celu. 


Ostatnio spodobały Wam się w filmiki z kotem, więc pomyślałam, że dodam jeszcze jeden z niedzieli. Oczywiście Maffin pojechał ze mną na rodzinny obiad, pod blokiem puściłam go na chwilkę żeby sobie trawki podjadł :) 

Zmykam do nauki, myślę, że wieczorem dodam kolejny wpis z bilansem. 

sobota, 16 maja 2020

197- 200 || 200 dni

Sobota, 16:51

Hejka :)
Dzisiaj mija 200 dni od kiedy wróciłam na bloga, ale ten czas leci. Nadal jest mi smutno, że poprzedni został usunięty, ale tutaj też już się odnalazłam. 
Ja nie pisałam przez kilka dni, bo kiepsko się czułam. W środę spotkałam się z przyjaciółką i trochę.. zaszalałyśmy z alkoholem. Czwartek miałam wyciągnięty z życia, a wczoraj cały dzień się uczyłam, bo dzisiaj rano miałam kartkówkę. Generalnie mam dzisiaj produktywny dzień. Z rana pouczyłam się 1,5 godzinki, o 10 miałam kartkówkę, potem posprzątałam całe mieszkanie, byłam na zakupach spożywczych i teraz dopiero usiadłam do laptopa. W planie mam dzisiaj jeszcze robienie prezentacji na czwartek i upieczenie chałki, bo już od kilku dni mam ochotę, a nigdy jej jeszcze nie jadłam. 

Jak z jedzeniem? 
Jestem na diecie "wszystko, ale w małych ilościach" już ponad miesiąc i chyba żadna inna dieta tak się u mnie nie sprawdzała. Czuję, że żołądek bardzo mi się skurczył. Nawet jak zamawiałyśmy pizze z przyjaciółką to zjadłam tylko jeden większy kawałek i byłam pełna. Dawno nie miałam tak zdrowego podejścia do jedzenia i muszę się pilnować żeby tego nie zepsuć. 

BILANS: 
ŚNIADANIE: omlet z dwóch jajek, płatków owsianych i papryki
OBIAD: tortilla z warzywami i serem feta 
PODWIECZOREK: zupka chińska pomidorowa xd
KOLACJA: będzie sałatka 

Żeby tradycji stało się zadość.. zdjęcie z zakupów :) 


W tym tygodniu mam w planie zrobienie pierogów ze szpinakiem i fetą oraz oczywiście pełno sałatek. Ostatnio mam ochotę tylko na takie.. mhm.. czyste jedzenie? Nie wiem jak to napisać, ale na myśl o smażonym lub tłustym robi mi się niedobrze. 


Panicz zajął moje miejsce na łóżku :) 



Zazwyczaj ścielam łóżko zaraz po wstaniu, ale dzisiaj wyszłam do innego pokoju żeby napisać tę kartkówkę, wracam i już zajęte :) 



wtorek, 12 maja 2020

195-196 || Trochę płaczu

Wtorek, 11:01


W niedziele wieczorem coś mnie napadło i ryczałam w poduszkę, normalnie nie mogłam się uspokoić. Takie epizody serio się u mnie nie zdarzają i teraz dziwię się samej sobie. Może to dlatego, że ostatnio tak strasznie... tęsknie. Nieważne. Wczorajszy dzień też nie był zbyt dobry, chodziłam jakaś struta. Na dodatek babcia mnie strasznie denerwowała ciągłymi poleceniami, nie lubię gdy ktoś mi rozkazuje. 
Na dodatek wisi nade mną widmo podwójnej sesji, które uwierzcie mi jest koszmarem. Każdy z moich znajomych pisze tylko ile się uczy i czego się uczy, a ja jestem przytłoczona tymi wszystkimi przedmiotami, licencjatem i innymi pracami do oddania. Dlatego myślę, że podzielę sobie tę sesję i 12 przedmiotów zaliczę teraz (czerwiec, lipiec), a 3 przedmioty i licencjat zostawię sobie na wrzesień. Te trzy przedmioty są z prawa, a że mam tam możliwość przeniesienia części egzaminów na wrzesień to z tego skorzystam (wtedy jest liczone tak jakbym normalnie podchodziła w sesji nie-poprawkowej). Pytałam moje koleżanki ze starszych roczników i polecają mi to rozwiązanie. Daje sobie kilka dni na zastanowienie się i podejmę decyzję. 

Teraz zmykam do nauki, bo te wszystkie zadania sama się nie zrobią. 

niedziela, 10 maja 2020

194 || Niedziela

Niedziela, 21:03


Hejka! 
U mnie standardowa niedziela, sporo nauki, a wieczorem odpoczynek. W planie był obiad u babci i mamy, ale miałam dodatkowe zajęcia z logiki. Co prawda nieobowiązkowe, ale jednak chciałam uczestniczyć. Nauka nie poszła w las, ostatnio codziennie minimum godzinę siedziałam nad tym przedmiotem i dzisiaj umiałam rozwiązać wszystkie zadania i to tak śpiewającą <3 Bardzo się cieszę. Mama wpadła do mnie na chwilę, bo chciała coś z domu i jak zwykle na odchodnym mnie wkurzyła. Prawdopodobnie wraca już do pracy, więc ja znowu będę musiała przychodzić codziennie do babci. Ale czy ktoś się mnie zapytał czy mogę? No jasne, że nie. Dzisiaj po prostu usłyszałam rozkaz- przyjdź jutro. Wspaniale. Ostatnim razem uraczyła mnie też "no tak, widocznie nie masz czasu", oczywiście kpiła ze mnie. 

BILANS: 
ŚNIADANIE: 2x kromka chleba ciemnego z serkiem śmietankowym, burakiem; kawałek ogórka i 2x pomidor koktajlowy 
OBIAD: ryż z burakiem
PODWIECZOREK: 3 łyżki sorbetu mango, 1 łyżka lodów rafaello 
KOLACJA: kubek zupy krem z pomidorów, 2x chleb z serkiem śmiatnkowym

Zjadłam dzisiaj jakoś więcej, ale po prostu byłam głodna. Cieszę się jednak, że nie rzuciłam się na jedzenie. Idę coś obejrzeć i kładę się spać, niestety w złym humorze, bo matka stale do mnie pisze. Mam dość. 

sobota, 9 maja 2020

193 || Objawy diety

Sobota, 20:19


Cześć Kochane! 
Jak mija Wam weekend? U mnie pracowicie, udało mi się dzisiaj dużo zrobić, a jednocześnie ciągle mam wrażenie, że nie daje z siebie wszystkiego. Nie lubię tego uczucia, zawodzenia samej siebie.  Poza tym dopadają mnie "objawy" diety. Jest mi nieustannie zimno, mimo że jestem ubrana jak Eskimos, to ręce i nos mam lodowate. Zawsze tak się dzieje gdy jem mniej. Przetrwam to, akurat robi się cieplej :) 

BILANS: 
ŚNIADANIE: serek wiejski, 3x pomidor koktajlowy, kromka chleba 7 ziaren
OBIAD: sałatka ta sama co zwykle + 3 łyżki ryżu jaśminowego
PODWIECZOREK: banan i pomarańcza
KOLACJA: właśnie gotuje zupkę pomidorową, zjem do tego chrupkie pieczywo :)

Właśnie gotuje zupę, pomyślałam że to fajny sposób na rozgrzanie się. Za chwilę przewiduje natomiast relaks w postaci serialu :) Wczoraj obejrzałam pierwszy odcinek serialu "Szadź" i dzisiaj zamierzam kontynuować. 
Na wadze dzisiaj zobaczyłam kolejne -0,4 (w sumie: -3,1 kg) i jestem bardzo zadowolona! <3

piątek, 8 maja 2020

192 || Dzień liczenia kalorii

Piątek, 22:29

Cześć, witam w piąteczek :) 
Ostatnio zgubiłam rytm wczesnego wstawania i bardzo mi tego brakuje. Dzisiaj wstałam o 8:30 (dla mnie to za późno), zebrałam się szybko, ogarnęłam trochę mieszkanie i usiadłam do nauki. Rozłożyłam się ze wszystkimi materiałami na stole w salonie i super mi się uczyło. Czasami zmiana miejsca dużo daje :) 
Normalnie przez liczenie kalorii wpadam w niezdrową obsesję, ale dzisiaj postanowiłam to zrobić żeby zobaczyć ile mniej więcej jem. Oczywiście dzień dniu nierówny, ale jednak daje przybliżony obraz tego ile jemy, zwłaszcza że często jadam to samo. 




2x kromka chleba 7 ziaren, twaróg president z rzodkiewką, 4x pomidor koktajlowy = 234 kcal


Warzywa na patelnie, z ryżem jaśminowym i wegańską kiełbaską, pomidor koktajlowy =302 kcal


2x zblendowany, zamrożony banan, jabłko podduszone z cynamonem, kolorowa posypka :) = 274 kcal
(wygląda jak jakiś super kaloryczny deser dzięki tej posypce <3 )


sałatka dokładnie ta sama co zawsze + crunchella =299 kcal

SUMA: 1108 KALORII


Aplikacja, której używam do liczenia kalorii. Jest super prosta i dlatego ją lubię, a liczenie kalorii nie zajmuje dużo czasu. 


- kazus z prawa konstytucyjnego
- zadania z logiki
- nauka do konkursu przedmiotowego
- i wiele zadań domowych robionych "po trochu" 


Idę spać, dzisiaj odpuszczam sobie już nawet czytanie, bo oczy mi się zamykają. Do jutra :) 

czwartek, 7 maja 2020

190-191 || Co dzisiaj zjadłam?

Czwartek, 22:11

Hejka :)
Dodaje na szybkości wpis i lecę czytać książkę, aktualnie czytam "Jestem nieletnią żoną". Całkiem spodobała mi się ta seria książek, lubię tematy związane z islamem, więc może dlatego. 
Wczoraj był dzień jak każdy inny. Moja babcia miała dzień wcześniej urodziny, więc poszłam do niej z małym prezentem. Na obiad zrobiłam nam domowe hot-dogi, dla mnie wegański, a dla babci normalny. Wyszły pysznie. Potem nauka i o dziwo zasnęłam dopiero koło godziny 2, praktycznie nigdy mi się to nie zdarza. 
Dzisiaj pobudka przed 9 (maskara, nie lubię wstawać o takich godzinach) i praktycznie cały czas spędziłam z nauką. Rozwiązywałam kazusy z konsty, słuchałam zajęć, robiłam zadania z logiki. Na chwilę odwiedziła mnie mama i oczywiście musiała mnie z marszu wkurzyć. Mam ręce pełne roboty w związku z dwoma kierunkami studiów, licencjatem i konkursem przedmiotowym, a ta mi jeszcze mówi, że mam umyć okna,  podłogi pod dywanami i zrobić pełno innych rzeczy, które oczywiście  mogą poczekać. Dodatkowo irytuje mnie to, bo jestem dorosła, a ona nieustannie wydaje mi polecenia jak dziecku. Nic z tego, ja wolę mieć brudne okna i zdane egzaminy niż na odwrót. 

Tym razem bilans w zdjęciach :) 


Kromka chleba 7 ziaren z twarożkiem president z rzodkiewką, kiełki rzodkiewki, pomidor; jajecznica z dwóch jajek S z cebulką


Szklanka ugotowanego makaronu z pszenicy durum, sos pomidorowy z wegańskim mięsem mielonym i pieczarkami + mix sałat 


całe mango <3


Sałatka - mix sałat, burak, kukurydza, papryka ogórek, feta + pół szklanki tortellini