wtorek, 30 stycznia 2024

in my golden era in relationship

Wtorek, 21:41



Siedzę już sobie w łóżku z kubkiem gorącej herbaty. Wykąpana, zadbana, pachnąca, no uwielbiam ten stan! 

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że już długo nie wspominam nic o swoim związku, a przez jakiś czas był to jeden z głównych tematów na tym blogu. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że przeżywamy teraz jakąś golden era w naszej relacji. Jest po prostu dobrze, rzekłabym nawet, iż bardzo dobrze. Chyba znaleźliśmy ten idealny balans energii, o którym już kiedyś Wam tutaj pisałam. Czasami odnoszę wrażenie, że gdyby nie ta sytuacja z poprzedniego lata, to mogłabym powiedzieć, że jestem w związku idealnym. Natomiast gdzieś tam z tyłu mojej głowy wciąż siedzi gniew i uraza, przez które już pewnie nigdy nie wypowiem tych słów. W kolejnych wpisach mam zamiar rozwinąć ten temat. 

Nie wiem czy wiecie, ale przez kilka lat prowadziłam photobloga i ostatnio dostałam maila, że wprowadzili nowe zasady i chcą usunąć wszystkie moje wpisy. Zastanawiam się czy nie przenieść ich tutaj, ale będzie to wyjątkowo żmudna robota. Są to całe setki (a może tysiące? nie mam póki co dostępu) postów. Nie chcę jednak żeby to przepadło, bo z pewnością za kilka lat fajnie będzie wrócić do przemyśleń 14 letniej mnie. Muszę się jeszcze nad tym zastanowić. 


i znowu odliczamy do weekendu

 Wtorek, 09:07



Wczoraj po pracy poszłam z przyjaciółką do knajpki. Dostałam od niej piękny prezent urodzinowy, pogadałyśmy i zjadłyśmy pyszne jedzenie. 


Porcja była ogromna, a to co nie zjadłam dostałam zapakowane na wynos. Super pomysł. 



A tutaj cały prezent, który dostałam. Jestem bardzo miło zaskoczona, wszystko mi się bardzo podoba. 

Po naszej kolacji poszłam na korepetycje i wydaje mi się, że już ostatni raz do tej dziewczyny. Kompletnie się nie uczy i uważam, że takie zajęcia nie mają żadnego sensu. W drodze powrotnej poszłam na chwilkę do Lidla, bo chciałam kupić wegańskiego śledzika, którego ostatnio spróbowałam i bardzo mi zasmakował. 


Są dwie opcje, obu próbowałam i zdecydowanie bardziej smakuje mi ta po prawej czyli boczniaki po kaszubsku. Bardzo polecam, zawsze to coś innego, prawda? 

A teraz trochę zdjęć jedzenia z ostatnich dni. 


Piątkowe zakupy. Od razu mówię, że parówki nie dla mnie. Jak byłam w gimnazjum to się ciężko nimi zatrułam i od tamtej pory nie jem takich rzeczy. 


Sushi które zrobiliśmy razem z Szymkiem. Jak zwykle wyszło wyborne. 


Śniadanko, z któregoś dnia. Mój ulubiony serek wiejski <3


Ostatnio zaczęłam się przerzucać na chrupkie pieczywo, mam dosyć zwykłego


Pączek, którego kupił Szymek. W środku krem pistacjowy, był dobry, ale myślę, że spróbuję zrobić lepsze :) 


To właściwie tyle, co mam Wam do przekazania. Po pracy zamierzam iść do Pepco, bo chcę kupić jedną rzecz, mam też korepetycje w pobliżu. Mam nadzieję, że przyjdzie mi też dzisiaj paczka z sinsaya, którą zamówiłam już 1,5 tygodnia temu. Wieczorem chcę sobie zrobić mini spa, bo już bardzo tego potrzebuję. Nałożę odżywkę na włosy, wydepiluje brwi, twarz, zrobię hennę, nałożę grubą warstwę balsamu, maseczkę na buzię. 

Jestem przed okresem i wyjątkowo kiepsko się czuję. Mam ochotę położyć się do łóżka i zasnąć, ale niestety za chwilkę muszę wychodzić. 


poniedziałek, 29 stycznia 2024

mały update

 Poniedziałek, 9:31



Środę, dzień swoich urodzin spędziłam całkowicie przeciętnie. Tragedii nie było, ale cieszę się, że ten dzień jest już za mną w tym roku. Czwartek i piątek miałam wolny. W czwartek miałam mieć rozmowę o pracę, ale dwie godziny przed dostałam wiadomość, że już kogoś przyjęli. Kiepsko, tak się nie robi, zmarnowałam na nich wolne. Mimo to starałam się jakoś dobrze wykorzystać ten czas. Posprzątałam mieszkanie, spakowałam się, a wieczorem pojechałam z Szymkiem na basen i później prosto do niego. W piątek natomiast sprzątałam u Szymka. Nie wiem jak to jest. Swojego mieszkania nie lubię sprzątać, ale jego już tak, bo dużą satysfakcję daje mi myśl, że mogę sobie poukładać wszystko tak jak mi się podoba. Jestem już chyba w takim wieku, że dla mnie jest to niesamowicie ważne. Gdy S. wrócił z pracy pojechaliśmy jeszcze na zakupy. Najpierw poczta, potem Dealz (uwielbiam ten sklep), a na końcu Kaufland. Na kolacje zrobiliśmy przepyszne domowe sushi! W sobotę próbowaliśmy pojechać do Ojcowskiego Parku Narodowego, ale po 15 minutach zawróciliśmy, bo strasznie się rozpadało. Dzień spędziliśmy w domu, pod kocykiem, a popołudniu pojechaliśmy do McDonalda na obiad. Skończyliśmy także oglądać serial "1670", który był genialny! Wczoraj natomiast nie miałam zbyt dobrego humoru. Jestem przed okresem i to sprawia, że jestem niesamowicie zmęczona. Także od rana przygotowałam obiad, także Szymkowi do pracy, poprasowałam i później zrobiliśmy sobie drzemkę, co mi się serio nigdy nie zdarza. Do domu wróciłam dopiero późnym wieczorem. 

Zdecydowałam się także wczoraj napisać do pani, która zajmowała się rekrutacją w firmie, do której startowałam w grudniu (przypomnienie: przeszłam wszystkie etapy rekrutacji, ale później dostałam maila, że proces został wstrzymany ze względu na zmiany w firmie). Niemal od razu dostałam informację, że zaczynają znowu od lutego i prosi o przypomnienie w tygodniu :) Bardzo się cieszę, ale także stresuję. Pokładam w tej pracy ogromne nadzieje! 

Na urodziny od rodziny dostałam pieniądze. Część zamierzam przeznaczyć na nowe ubrania, które już zamówiłam, ale coś mi nie mogą dojść. A część na fryzjera, bo już koniecznie potrzebuję wizyty. Będę odświeżać mój blond, a także skracać, ale nie jakoś drastycznie. Obecnie mam włosy niemalże do pasa :) 

Od Szymka dostałam natomiast jaśka (taką poduszka pod głowę), kartę podarunkową do rossmanna, a także wyjazd nad morze na weekend :) Najbardziej cieszę się oczywiście z tej ostatniej rzeczy, S. napisał mi przed chwilą, że już zarezerwował nocleg. 

Dzisiaj po pracy idę się spotkać z przyjaciółką, zaprosiłam ją na ramen. Później natomiast biegnę na korepetycje. 

wtorek, 23 stycznia 2024

oficjalnie odwołane

 Wtorek, 21:17



Jezu ale mi się dłuży ten styczeń... Mam wrażenie, że już tyle się stało w tym miesiącu, tyle zrobiłam, zmieniłam, że jestem w szoku, że on nadal trwa. Idę do pracy jeszcze tylko jutro,  czwartek i piątek mam wolny. 

Właściwie nie mam co opisywać z dzisiejszego dnia. Najpierw praca, potem korki, rozmowa z S. i kąpiel. Dosłownie tylko tyle się działo. 

Jutro mam urodziny, od kiedy pamiętam nie cierpię tego dnia. Po pierwsze przypina o sobie rodzina, która dziwnym trafem myśli, że może się wtrącać w moje życie. A po drugie bardzo źle mi się one kojarzą. Zawsze w tym dniu przytrafiała mi się jakaś krzywda. Jak nie awantura od matki, to pamiętam odwołane przyjęcie urodzinowe (matka odwołała, bo nie chciałam czegoś tam zrobić), a także taki jeden raz kiedy jako jedyna osoba nie dostałam tortu urodzinowego "bo jak nie zjem to nie zaszkodzi".  Same rozumiecie, ten dzień nie jest dla mnie niczym przyjemnym. Ale wiecie co? Oficjalnie stwierdziłam, że przenoszę swoje urodziny na dzień później. Kiedy już opadną te złe emocje, to wtedy ja będę mogła świętować dokładnie tak jak mi się podoba. 

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Intensywny weekend

 Poniedziałek, 21:53



W piątek miałam bardzo duże problemy z zaśnięciem. Aż głupio powiedzieć przez co... no ale dlatego, że S. spotkał się z kolegą, a ja się tym przejmowałam jakby co najmniej oznajmił mi, że jakaś przyjaciółka u niego przenocuje. Kompletnie niezrozumiałe. Pod ostatnim postem jedna z Was podesłała mi artykuł o lękowym stylu przywiązania. Na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że "oo to jestem ja"!, ale po głębszym wczytaniu się i przemyśleniu uznałam, że zbyt wiele rzeczy się nie zgadza. Ja nie obawiam się tego, że S. mnie porzuci, zrani, zdradzi albo zerwie. Nie boję się o przyszłość naszej relacji, bo uważam, że jesteśmy w stabilnym i szczęśliwym związku. Jedna z Was napisała żebym słuchała siebie i  wydaje mi się, że moje aktualne zachowanie jest jednak spowodowane sytuacją z poprzedniego lata. Probuję sobie przypomnieć czy przed lipcem też odczuwałam taki rodzaj niepokoju i zdenerwowania gdy S. gdzieś wychodził i szczerze mówiąc nie wydaje mi się. Być może ta sytuacja tak na mnie wpłynęła, że mam teraz traumę? 

Odchodząc od tematu. W sobotę byłam z przyjaciółką w Energylandi. Było genialnie, ale niestety bardzo zimno. Nie zmienia to jednak faktu, że świetnie się bawiłam. 





Uwielbiam baśniowy klimat tego miejsca!
Oczywiście zamierzam tam jeszcze wrócić w tym roku :) 


Od razu po powrocie do Krakowa pojechałam do Szymka. A on już czekał na mnie z pyszną kolacją. Jesteśmy razem ponad rok, a on ugotował coś dla mnie pierwszy raz haha. 


Było naprawdę bardzo dobre, biorąc pod uwagę jego zdolności kulinarne (zwyczajnie ich nie ma xd). 

Zjadłam ten posiłek, wykąpałam się i od razu poszłam spać. Byłam tak zmarznięta, że spałam w bluzie i na maxa odkręconym kaloryferze. Byłam wykończona po całym dniu. 

Następnego dnia mieliśmy jechać na basen, ale zwyczajnie nie dałam rady. Trochę postałam w kuchni, potem zaczęliśmy oglądać nowy serial - "1670". Jest świetny! I na 17 pojechaliśmy do teatru na sympatyczną komedię "żONa". Mega się uśmiałam, było warto :)

A co dzisiaj? Byłam w pracy, a zaraz po niej odwiedziłam rossmanna, a także babcię, bo wczoraj było jej święto. Na 19 poszłam jeszcze na korepetycje i zaraz po nich do lidla na mini zakupy spożywcze, bo kupiłam jedynie dwie bułeczki. 

Przyszło mi też dzisiaj zamówienie z shein i jestem zachwycona! Jutro porobię zdjęcia i Wam wszystko pokaże, ale zamówiłam sobie jedną bluzeczkę w stylu old money i trzy zawieszki do pandory. Jakoś wszystkich rzeczy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Zrobiłam sobie także dzisiaj zamówienie w sinsayu, bo wszystkie pary spodni naraz mi się przetarły. Chodzę w jakiś starych za dużych. Teraz kupiłam dwie pary i myślę, że niedługo dokupię koleje dwie. Oprócz tego dorwałam kurtkę zimową za 80 zł, sweter (ale coś mi mówi, że będzie za duży), kilka par biżuterii, za które w sumie zapłaciłam 10 zł i koszulkę dla Szymka. 

Okej, ja uciekam spać. Do jutra! 

piątek, 19 stycznia 2024

5/5 i wyjaśnijcie mi coś

 Piątek, 19:53



W końcu doczekałam się weekendu. Dzień miałam ciężki, ale to pewnie też dlatego, że się nie wyspałam. Za chwilkę włączę sobie jakiś serial, chwilkę pooglądam i lecę spać. Weekend zapowiada się bardzo aktywnie. Jutro jadę z przyjaciółką do Energylandii, bo dałam jej w prezencie świątecznym bilety. W niedzielę natomiast czeka mnie basen oraz teatr. 

Szymek zadzwonił do mnie dzisiaj i powiedział, że wpada do niego kolega na piwo. Niby nic takiego, co nie? A ja po prostu czuję takie poddenerwowanie i zirytowanie, że nie mogę wysiedzieć. Tak jest dosłownie za każdym razem gdy słyszę, że z kimś się spotyka. W przyszłym miesiącu jedzie na kilka dni ze znajomymi na narty za granicę i szczerzę mówiąc nie wiem jak to zniosę. 

Czy któraś z Was ma pomysł skąd się to u mnie bierze? Albo miała podobnie? Ja serio chciałabym żeby było normalnie, bo zdaję sobie sprawę, że takie spotkania ze znajomymi to nic takiego. Jak S. mnie informuje, że z kimś tam idzie, to oczywiście nie robię mu żadnych scen, tylko mówię, że "okej, dobrej zabawy". Potem siedzę w domu cała zdenerwowana, z szybko bijącym sercem. Nie wiem właściwie czego się obawiam, po prostu czuję niepokój. Być może jest to nadal spowodowane sytuacją, która miała miejsce minionego lata, ale czy siedziałoby to we mnie aż tak długo? 

Odezwę się po weekendzie!


czwartek, 18 stycznia 2024

4/5

 Czwartek, 22:14



Hej!

Przed pracą poszłam kupić ramkę na zdjęcia i kilka wydrukować, ponieważ zbliża się dzień babci i było trzeba ogarnąć jakiś prezent. Potem poleciałam do pracy, a po niej na korepetycje, a następnie jeszcze na basen. Powiem Wam, że oboje z Szymkiem byliśmy tak zmęczeni po całym dniu, że ledwo udało nam się utrzymywać głowę powyżej poziomu wody. Ale koniec końców pierwszy trening w tym tygodniu zaliczony. Ja już leżę na kanapie i rozmyślam sobie. 

Nie wiem czy pamiętacie, ale w grudnia miałam rozmowę o pracę, która przebiegła super. Myślałam, że mnie przyjmą, ale się nie odezwali, na początku stycznia dostałam informację, że proces rekrutacji został wstrzymany i że decyzję odnośnie zatrudnienia postarają się przekazać jak najszybciej.  I chciałam się Was poradzić, myślicie, że mogłabym napisać maila z zapytaniem kiedy można się spodziewać odpowiedzi? Nie chodzi tutaj o konkretny dzień, ale chociaż miesiąc. Moja obecna praca jest ok, ale tamta ma po prostu znacznie lepsze warunki. Większa pensja, prywatna opieka medyczna, multisporty i inne rzeczy, na dodatek jest zdalna i daje możliwość awansu. Tak obecna jest dobra, ale tak tylko na teraz. Sprawia, że zarabiam pieniądze, więc mogę coś działać, ale jednocześnie wiem, że nie chcę tam "utknąć". Także poradźcie mi czy w ogóle wypada tak napisać czy Waszym zdaniem nie. Od razu powiem, że babeczka prowadząca rekrutacje była przemiła! 

Uciekam spać! <3

środa, 17 stycznia 2024

3/5

 Środa, 21:11



Hej!

Dzisiaj dosyć późno wstałam i nic już nie zdążyłam rano zrobić. W pracy było dzisiaj okej, przynajmniej ze wszystkim się wyrobiłam. Po pracy od razu pojechałam na korepetycje i znowu się nieźle umęczyłam, ale tak to już jest z dziećmi. W drodze powrotnej jak zwykle pogadałam sobie z Szymkiem i odebrałam też swoje perfumy z paczkomatu. Były już rano ale stwierdziłam, że odbiorę dopiero po wszystkich obowiązkach żeby zrobić sobie jakąś przyjemność. Pachną nieziemsko! 

Zdecydowałam się na takie. Wiśnia, śliwka i cynamon to moje ukochane nuty zapachowe. Bardzo mnie cieszą takie przyjemności :)

W ogóle ta idea brania "jednego dnia na raz" dobrze się u mnie sprawdza. Niby takie nic, ale jednak pozwala mi w każdym dniu znaleźć jakiś fajny element, a nie czekać tylko na to, co sobie zaplanowałam w przyszłości. 

Przed chwilą zrobiłam sobie henne na brwi i całkiem fajnie wyszła. Teraz włączam serial i będę się bawić z kotem. Potem planuje już tylko relaks na kanapie! 


wtorek, 16 stycznia 2024

2/5

 Wtorek, 21:19



Dzisiaj rano wstałam i jeszcze przed pracą zrobiłam sobie nowe paznokcie. Mam nadzieję, że jutro tak samo uda mi się ogarnąć pedicure. W pracy było dzisiaj bardzo ciężko, miałam dużo do zrobienia, więc jak raz usiadłam do komputera, to już w ogóle od niego nie wstałam. Nie jadłam, nie piłam, nic. Mam nadzieję, że jutro będzie nieco luźniej. Potem od razu pojechałam na korepetycje, gdzie także był ciężki przypadek. W domu nawet kot dał mi popalić, bo ciągle miauuu! 

Na szczęście teraz już wszystko ogarnęłam, wykąpałam się i leżę w piżamce na kanapie. Zamierzam obejrzeć jeszcze odcinek serialu i położyć się spać. 

Na kolacje zjadłam dzisiaj makaron buldak, kiedyś go uwielbiam, a teraz zauważyłam, że kiepsko się po nim czuję. Także już więcej nie zamierzam kupować, zdrowsza przynajmniej będę. 

poniedziałek, 15 stycznia 2024

jeden dzień na raz

 Poniedziałek, 21:35



Od dzisiaj podjęłam decyzję, że będę brała "jeden dzień na raz". Czyli starała się tego konkretnego dnia, myślała tylko o nim i o tym żeby przeżyć go jak najlepiej. Mam nadzieję, że to pozwoli mi wyjść z trybu przetrwania, w którym funkcjonuje już od zbyt długiego czasu.

Przed pracą ogarnęłam trochę materiałów, porobiłam sobie notatki, które finalnie i tak mi się nie przydały, bo zajmowaliśmy się czymś innym. Ale nic straconego, kiedyś przyjdzie ich czas. Potem byłam w pracy i dałam z siebie wszystko, ale niestety z marnym skutkiem. Staram się o sobie źle nie myśleć i się nie przejmować jeśli coś mi nie idzie. Czasami wychodzi, czasami nie, ale będę nad tym pracować. 

Po pracy pojechałam na korepetycje, które bardzo szybko mi minęły. W drodze powrotnej do domu rozmawiałam z przyjaciółką, a także z Szymkiem. Po 20 jeszcze na chwilkę wyszłam, bo przyjechała Pani odebrać książki, które ostatnio wystawiłam za darmo na olx. Mam nadzieję, że wszystkie rzeczy trafiły do osób, które naprawdę ich potrzebowały. 


Piątkowa kawka z koleżanką 


Sobotnie śniadanie, które zrobiłam dla Szymka


Sobotni basen


Takiego miałam wczoraj podglądacza gdy się kąpałam :) 

Przed chwilą już się wykąpałam i ogarnęłam. Zadbałam też o kotka, więc teraz mam już spokój. Zamierzam zacząć oglądać jakiś serial na Netflixie, bo myślę, że pomoże mi się to odstresować. 

Bardzo się też cieszę, bo jutro lub pojutrze powinny przyjść już moje perfumy! Zamówienie z shein też zostało wysłane. Są tam głównie rzeczy dla mojej mamy, ale dla mnie także znalazła się jedna bluzeczka, kilka zawieszek do pandory i oszczędnik. 


niedziela, 14 stycznia 2024

no i od nowa

 Niedziela, 21:38



Hej!

Witam się z Wami już po weekendzie. Ogólnie to było super. W piątek skończyłam pracę punktualnie i poszłam na kawę z koleżanką. Posiedziałyśmy ze dwie godzinki i koło 21:30 byłam już u Szymka, który wyszedł po mnie na przystanek autobusowy. Zjedliśmy tosty na kolacje i jeszcze długo coś oglądaliśmy.

Następnego dnia pojechaliśmy na basen i było super. W domu na obiad zrobiłam nam naleśniki, zarówno na słono jak i słodko. I resztę dnia spędziliśmy oglądając film "Śnieżne bractwo". Bardzo mi się podobał, już kiedyś zresztą widziałam poprzednią wersję. Dzisiaj natomiast dzień spędziliśmy w domku. Ja dużo gotowałam, S. sprzątał jeden z pokoi, a popołudniu dooglądaliśmy ostatnie odcinki Squid Game. 

Tak oto minął mi weekend. Zdecydowania za szybko, chętnie spędziłabym więcej czasu z Szymkiem. 

Przed chwilą zrobiłam zamówienie na shein, a także kupiłam sobie nowe perfumy. Miałam zamiar kupić także afirmacje od jednej dziewczyny, bo są bardzo polecane, ale pomyślałam, że najpierw spróbuję z darmowymi i zobaczę czy to jest w ogóle dla mnie. 

Jakie są plany na ten tydzień? Właściwie nic konkretnego. Praca, korepetycje, dalsza nauka, basen. W sobotę jadę z przyjaciółką do Energylandii. Wolałabym zdecydowanie bardziej z chłopakiem... Zaczynam rozumieć ludzi, którzy po poznaniu swojej drugiej połówki decydują się na spędzanie czasu tylko z nią. Ale jestem pewna, że z K. też będzie świetnie. 

Dobranoc :) Jutro zamierzam wcześnie wstać i porobić sobie jakieś notatki do pracy żeby lepiej mi szło. 

piątek, 12 stycznia 2024

odliczam do weekendu!

 Piątek, 12:40



Dzisiaj także zaczynam szkolenie o 14, już chyba ostatni raz, więc starałam się wykorzystać poranek na maksa. Posprzątałam całe mieszkanie, poczytałam trochę notatki do pracy i przygotowałam sobie pytania, które chcę zadać, pomiziałam kota i się spakowałam. Po pracy od razu widzę się z koleżanką na kawę i lekcję hiszpańskiego, a potem jadę prosto do Szymka. 

W weekend planujemy wyjście na basen, spacer, posprzątanie mieszkania i oglądanie nowego serialu "Forst". Mam też już przygotowane całe menu i będzie naprawdę smacznie, chłopak ma zająć się dzisiaj zakupami spożywczymi. 

Cały czas rozmyślam o tym kursie, ale myślę, że się jednak teraz nie zdecyduję. Nie chcę ruszać swoich oszczędności, a wypłatę dostanę dopiero w lutym. No i dochodzi jeszcze kwestia tego telefonu. Jak już zbudować sobie portfolio, to jednak porządne, a nie takie robione tosterem. 

Nie mogę się już doczekać godziny 18 i momentu wyjścia z pracy! Miłego weekendu dziewczyny :) 

czwartek, 11 stycznia 2024

byle do jutra

 Czwartek, 21:09


Miałam dzisiaj bardzo długi i pracowity dzień. 

W tym roku się przeprowadzam i do tego czasu chciałabym się pozbyć kilku rzeczy. Co miałam sprzedać, to już sprzedałam, ale zostało mi trochę książek i gier, których nikt nie chciał. Dzisiaj wstawiłam za darmo i momentalnie znalazły się tłumy chętnych. Wszystko już znalazło nowych właścicieli. 

Rano miałam także rozmowę z przedstawicielką kursu, na który chcę się wybrać. Okazało się, że rozpoczyna się już 31 stycznia, więc wcześniej niż zakładałam. Przez cały dzień chodziłam dzisiaj z karteczką i spisywałam listę plusów i minusów. Kurs dotyczy sztuki audiowizualnej, czyli czegoś czym zajmowałam się w poprzedniej pracy. 

+ bardzo interesująca tematyka

+ chciałabym kiedyś związać z tym przyszłość

+ dostanę imienny certyfikat 

+ wykłady są nagrywane 

+ będę miała gotowe portfolio 

- nie będę miała możliwości uczestnictwa w kursie na żywo, bo pracuję w tych godzinach

- kurs jest dosyć drogi 

- mam kiepski telefon (a jest mi potrzebny do kursu)

- teraz mam dużo rzeczy na głowie 

Wiem, że jest więcej plusów, ale jednak te minusy są dosyć zasadnicze. Muszę się jeszcze zastanowić i w poniedziałek przedstawicielka ma się ze mną ponownie skontaktować. Nie wiem czy jednak nie byłoby lepiej zacząć tego kursu w maju (wtedy będzie kolejna edycja). Do tego czasu bym sobie troszkę odłożyła pieniędzy, zaklimatyzowała się porządnie w pracy i kupiła nowy telefon. 

A jeśli już o tym telefonie mowa... Pracuję w firmie zajmującej się nowymi technologiami, w tym także telefonami. I dzisiaj na podsumowaniu dnia koordynator (swoją drogą bardzo go lubię) pytał o to jakie mamy modele, co nam się sprawdza itd. Boże dobrze, że zabrakło czasu i do mnie nie doszło, bo trochę wstyd pracować w takiej branży i mieć telefon, który wyłącza się na mrozie i żeby go włączyć to trzeba  go zagrzać na kaloryferze.  Za dwa miesiące będę miała w pracy dostępne zniżki, w tym też na taki sprzęt, więc myślę, że wtedy się zdecyduję. 

W pracy było okej, ale niestety trochę mi się dzisiaj przedłużyło i musiałam odwołać korepetycje. Nie lubię takich sytuacji. Poza tym przez ilość stresu i wiedzy jaką musiałam przyjąć rozbolała mnie głowa. Ale jestem pewna, że teraz z każdym dniem będzie już tylko lepiej. W domu zjadłam dobrą kolację, zrobiłam sobie kąpiel z pianą, maskę na włosy i maseczkę na twarz. 



Moje dzisiejsze śniadanie. Było meeega syte! 
Na patelni zrobiłam omleta z dwóch jajek i położyłam na niego tortillę. Dodałam dodatki w postaci sera, szynki, sałaty i trochę ostrego sosu. Było pyszne i myślę, że jutro zjem to samo :) 


Włączę sobie jeszcze teraz odcinek serialu i będę tworzyć tablicę na pinterest. Jako taka forma manifestacji :) 

Byle do jutra!



środa, 10 stycznia 2024

basen, basen, basen!

Środa, 22:16



Wczoraj uczyłam się do pierwszej chyba i dzisiaj też wstałam wcześnie żeby wszystko sobie dokładnie powtórzyć. Na szczęście mi się udało i zaliczyłam ten test z pracy, ale powiem Wam, że łatwo nie było bo można było popełnić jedynie dwa błędy. Ja miałam jeden, dobrze że nie wiedziałam o takim wymaganiu wcześniej bo bym się cholernie stresowała.  

Po szkoleniu wróciłam jeszcze na chwilę do domu żeby coś zjeść i potem popędziłam na korepetycje, a zaraz po nich na basen. Oj było super! Bardzo mało ludzi i nieźle sobie popływałam. Niestety nie wiem ile kalorii spaliłam, bo zegarek mi się psuje i nie mogłam ustawić opcji pływanie. Myślę jednak, że dużo. Jestem teraz dosyć zmęczona, także jeszcze chwilę coś pooglądam, zrobię listę zakupów na weekend i lecę spać. 

Szukałam też sobie dzisiaj kursów, które mogłam zrealizować w ciągu roku. Jeden wpadł mi w oko, wysłałam wiadomość, że jestem zainteresowana i jutro ma się do mnie odezwać babeczka ze szczegółami i wyceną. Dosyć dziwnie, no ale zobaczymy. 


Zrobiłam nam w weekend gorącą czekoladkę :) 



Takie śniadanie jem ostatnio bardzo często. Ta papryczka posmarowana serkiem - niebo!


Wczoraj w biedronce dorwałam takiego energetyka, już go wypiłam i faktycznie smakował trochę jak wino. Średnio mi podpasował. 


A na koniec moja kruszynka. Czy wy widzicie te łapki? 




wtorek, 9 stycznia 2024

wtorek

 Wtorek, 21:54



Dzisiaj rano pojechałam do galerii żeby kupić sobie czepek, bo jutro wybieram się z chłopakiem na basen. Nie mogę się doczekać, bo serio uwielbiam pływać, to też super sposób na spalenie kalorii. Na 14 poszłam znowu na szkolenie z pracy, jutro mam test, więc wypadałoby się czegoś pouczyć. Także za chwilkę poczytam materiały pół godzinki i jutro poświęcę na to całe przedpołudnie. Zależy mi na tej pracy, więc chcę się przyłożyć. 

Po szkoleniu byłam na korkach. Dziewczyna, którą uczę we wtorki to jakiś dramat. Rzadko tutaj wspominam cokolwiek o uczniach, ale przy niej opadają mi ręce. W takich momentach cieszę się, że to już moje ostatnie miesiące "w branży". 

Za dużo dzisiaj zjadłam. 

poniedziałek, 8 stycznia 2024

motywacja jest najważniejsza

 Poniedziałek, 21:14



Dzisiaj na szkoleniu dowiedziałam się, że w mojej nowej pracy najważniejsza jest motywacja. Stoi w kolejce nawet przed wiedzą czy zdolnościami. Biorąc pod uwagę ten fakt mogę sobie wróżyć świetlaną przyszłość, bo co jak co, ale motywację to ja mam wręcz ogromną. Najbardziej motywuje mnie fakt, że te pieniądze są mi potrzebne do spełniania marzeń. 

Jeśli mowa o samym szkoleniu, to było w porządku. Dzisiaj prowadził je kierownik i mogę powiedzieć, że to naprawdę ludzki człowiek. Starałam się także zapamiętać jak najwięcej, by potem było mi łatwiej. Obym sobie tylko poradziła w tej pracy, bo wydaje się być fajna. Nie chciałabym jej stracić. Tutaj widzę, że bardzo przydałaby mi się terapia. Bo teraz cały czas myślę, że będę najgorsza, że mnie wyrzucą itd.. Lata powtarzania przez matkę, że jestem beznadziejna zrobiły swoje. 

Po szkoleniu poszłam na korepetycje, później jeszcze zahaczyłam o sklep. 

Uciekam do łóżka! 


plany na najbliższe miesiące dotyczące postanowień noworocznych

 Poniedziałek, 09:40



Na 14 idę na szkolenie do pracy, a poranek postanowiłam spędzić w kawiarni. Mam do zaplanowania i przygotowania kilka rzeczy, a moja mama jest dzisiaj w domu, więc pomyślałam, że to najlepszy sposób. Co prawda, ostatnio dogadujemy się wyjątkowo dobrze, ale wiecie... lepiej losu nie kusić nadmiernym spędzaniem ze sobą czasu. 

Kiedyś usłyszałam, że najlepszym sposobem na spełnienie jakiś marzeń czy celów jest ich spisanie i najlepiej zapomnienie. Ponoć tak działa prawo przyciągania. Ja natomiast w tym roku postanowiłam postawić na ciężką pracę i regularnie zerkam do swoich postanowień noworocznych. Staram się wszystko ułożyć, zaplanować w czasie, tak aby wszystko mi wyszło. Moje postanowienia na ten rok też się zmieniają, wczoraj np. wykreśliłam stamtąd punkt o czytaniu książek. Lubię czytać, nawet kocham i nie chcę robić z tego obowiązku. Dopisałam także punkt o dobrym zarządzaniu pieniędzmi, o którym po prostu zapomniałam. 

Teraz, korzystając z tego, że miło spędzam czas w kawiarni, postanowiłam rozpisać sobie moje postanowienia całoroczone w czasie. Tak żeby wiedzieć co i kiedy powinnam zrobić. Oczywiście to tylko plan orientacyjny i wiele rzeczy może się jeszcze zmienić. 

Moje postanowienia podzieliłam na dwie grupy: postanowienia całoroczne i "jednorazowe" bądź okresowe 

Postanowienia całoroczne: 

3. Pójść na terapię. 

Tak jak Wam mówiłam, znalazłam już sobie psychologa, zamierzam iść po pierwszej wypłacie. Jest to natomiast droga rzecz, więc postanowiłam, że póki co będę chodzić co drugi tydzień. Co myślicie o takim rozwiązaniu? 

4. Schudnąć i lepiej się odżywiać. 

To już zaczęłam od nowego roku. Bardziej uważam na to, co jem, zmniejszyłam też porcje. Myślę, że jak tylko wrócę do pracy to ta sprawa jeszcze bardziej się unormuje, bo będę miała wcześniej przygotowane posiłki. 

5. Chodzić regularnie na basen. 

Zaczynam od tego tygodnia od środy. W planie mam chodzić teraz raz w tygodniu (bo basen jest dosyć daleko), a jak tylko otworzą basen na osiedlu obok mnie (od lutego), to zacznę chodzić dwa razy w tygodniu. Innych aktywności w tym roku raczej nie planuje, chyba że będę miała ochotę na jakieś wyzwanie z Kołakowską, ale wątpię, bo czas mam dosyć ograniczony. 

7. Zacząć więcej działać na instagramie i tik toku. 

Wiem, że może Wam się to wydawać głupim postanowieniem, ale ja to bardzo lubię i chcę się jakoś zmotywować. Głównie chodzi o to, że lubię nagrywać przepisy (na tik toka) albo jakieś pomysły na randki/wyjścia ze znajomymi. Niestety tak jak Wam pisałam telefon mi się psuje. Mam go 7 lat i już ma prawo, gdy nagrywam jakiś filmik i wrzucam go na tik toka, to jakoś jest taka jakbym robiła to tosterem. Nawet ja ledwo co widzę. Także daję to jako postanowienie całoroczne, ale zacznę dopiero z nowym sprzętem, bo teraz to nie ma sensu. 

12. Znaleźć dodatkowe źródło dochodu.

Napisałam "znaleźć", ale tak naprawdę powinno być "zmienić". Póki co tym moim dodatkowym źródłem dochodu są korepetycje. Mam tylko 4 godzinki w tygodniu, ale pod koniec miesiąca robi się z tego jakaś konkretniejsza kwota pieniędzy. Lubię to i nie narzekam, ale i tak planuję je zakończyć wraz z końcem roku szkolnego. Głównym powodem jest moja przeprowadzka. Czas, który poświęcałam na korki będę wtedy przeznaczać na dojazdy do pracy. Także muszę sobie znaleźć inne dodatkowe źródło dochodu i tak już wiem co to będzie, ale zacznę dopiero po zakończeniu obecnego, czyli w wakacje. Wpadłam na to przeglądając ogłoszenia o pracę i zauważyłam jak wielkie jest zapotrzebowanie. 

15. Wrócić do nauki hiszpańskiego.

Hiszpańskiego będzie mnie uczyć koleżanka, która studiowała filologię, na dodatek za darmo. Ja w zamian za to będę ją uczyć wosu, bo ona przygotowuje się do testów na aplikację dyplomatyczną.  Umówiłyśmy się na ten piątek na pierwszą lekcję i planujemy się spotykać co dwa tygodnie. Naprawdę uważam, że lepiej trafić nie mogłam! 

16. Dobrze zarządzać pieniędzmi. 

Na podstawie tego ile będę zarabiać ustaliłam sobie plan zarządzania pieniędzmi. 


Na shein kupiłam taki segregator, w którym będę przechowywać pieniądze na jakieś określone cele. Czyli co miesiąc przeznaczam określoną sumę pieniędzy na poszczególne kategorie:  
- na telefon (700 zł)
- Szymon (urodziny i kalendarz adwentowy) (200 zł)
- na prezenty (wszelkie prezenty dla rodziny i znajomych) (100 zł)
- na czarną godzinę (500 zł)
- na wyprowadzkę (800 zł)
- na wakacje (300 zł)
- na prawo jazdy (400 zł)
Część z tego to wydatki tymczasowe, np. telefon czy prawo jazdy. Także jak już one mi znikną to trochę to pozmieniam albo zastąpię to innymi celami. Tak czy inaczej, postanowiłam sobie, że min. 3000 zł z wypłaty będę przeznaczać właśnie na takie "konkretne" rzeczy. 

Postanowienia "jednorazowe": 

1. Zrobić prawo jazdy.

Planuje zacząć dopiero na przełomie marca/kwietnia, gdy już odłożę sobie trochę pieniędzy na ten cel. 

2. Znaleźć dobrą pracę. 

Nie wiem jeszcze czy znalazłam dobrą pracę, ale znalazłam pracę. Na ten moment mogę powiedzieć, że znalazłam pracę, która jest blisko mojego domu, która pozwoli mi nadal udzielać korepetycji, dzięki której mam wolne weekendy na spotkania z chłopakiem i pieniądze na realizację reszty moich postanowień. 

6. Wyprowadzić się. 

Tak, to ten rok, w którym się wyprowadzę. Planuję to zrobić po wakacjach, okolice października. Na taką decyzję składa się wiele czynników. Przede wszystkim chcę sobie odłożyć trochę pieniędzy na ten cel żeby mieć jakieś zabezpieczenie finansowe, chcę zakończyć korepetycje, nacieszyć się tym, że mam blisko do pracy (bo S. mieszka na drugim końcu Krakowa), zrobić prawo jazdy i dojeżdżać po przeprowadzce samochodem. W tym roku chcemy także jechać z S. na wakacje i przeprowadzkę planuje dopiero po nich, żeby nie wozić kota pomiędzy domami. Bo tak chcę się przeprowadzić z Maffinem (właściwie to muszę). Jeśli to nie wybrzmiało dokładnie to chcę się przeprowadzić do Szymona. Jeszcze z nim o tym nie rozmawiałam, bo też uważam, że nie ma co tyle miesięcy w przód. Jestem natomiast pewna, że nie będzie miał nic przeciwko, wręcz przeciwnie. 

8. Naprawić ząbki. 

To rzecz, którą z pewnością zostawiam na drugą połowę roku, bo na pierwszą mam już sporo wydatków. Chyba że coś będę w stanie zrobić na NFZ, ale nie jestem pewna. 

9. Pójść do kosmetolożki i zadbać o swoją cerę. 

W całym roku planuję jakieś 3 zabiegi, także to nie będzie żadne szaleństwo. Pierwszy już sobie wybrałam i będzie to oczyszczanie wodorowe, które dobrze wpływa na zaskórniki, z którymi mam problem. Zamierzam się wybrać zaraz po wypłacie. Chcę także dbać o skórę na co dzień, ale to mi raczej wychodzi dobrze. 

10. Dokończyć depilację laserową. 

To bardzo drogi biznes. Planuję zacząć dopiero w drugiej połowie roku, gdy odpadnie mi już zbieranie na telefon i prawo jazdy. Na początek tylko pachy, gdy skończę je to w zimie może uda zrobić mi się inną część ciała, ale zobaczę jak będę stać finansowo. To zdecydowanie nie jest mój priorytet na ten rok. 

11. Kupić nowy telefon. 

Ale to już jest moim priorytetem. Mój obecny telefon ciągle się wyłącza, natomiast tak jak już pisałam, ma 7 lat i nie opłaca mi się go naprawiać. Mam już wybrany model, muszę się tylko zorientować jak najlepiej go kupić. Czy na raty, czy w abonamencie albo od razu. Natomiast najwcześniej zrobię to w marcu/kwietniu. Oby mój obecny wytrzymał do tego czasu, bo nawet nie mam żadnego zastępczego w domu.

13. Pojechać na wakacje za granicę. 

Planujemy dwa wyjazdy z chłopakiem. Jeden do Włoch na jakieś 2-3 dni pozwiedzać, a drugi to typowe wakacje z leżeniem i odpoczywaniem. 

14. Zrobić min. 3 kursy/szkolenia. 

Na pierwszy kurs miałam iść już w styczniu, ale musiałam odwołać, bo będę wtedy pracować. Natomiast nic straconego, zapiszę się na na któryś weekend. Pozostałe szkolenia także mam już na oku i są one związane z branżą, w której planuję osiągnąć dodatkowe źródło dochodu. 


To był baaardzo długi wpis i nawet nie wicie ile to pisałam. Natomiast ja też muszę sobie wszystko przemyśleć i ułożyć w głowie. Naprawdę mam super przeczucia odnośnie tego roku. Mam ogrom planów, zarówno tych większych jak i mniejszych. Chciałabym ten rok spędzić aktywnie :) 

Odezwę się do Was jeszcze wieczorem i zdam raport jak mi się podoba w nowej pracy. Mam dużą nadzieję, że faktycznie mi się spodoba, bo pod wieloma względami ta praca jest dla mnie idealna. 

w 2024 idę po to na co zasługuję





niedziela, 7 stycznia 2024

pierwsza rocznica

 Niedziela, 21:22



Spędziłam świetny weekend. W piątek miałam się spotkać z S. ale źle się czuł, więc pojechałam z mamą do babci na noc, co było fajnym doświadczeniem, bo dawno już tam nie zostawałam. Następnego dnia kolo 10 podjechał po mnie chłopak i pojechaliśmy świętować naszą rocznicę. Dostałam od niego piękny wisiorek z wygrawerowanymi naszymi imionami i serduszkiem, zaprosił mnie też do restauracji na zamku. Było wspaniale! 


Ja zamówiłam kurczaka z pak choi i jakimś sosem. Na deser wzięliśmy tartę czekoladową. Ceny były... powalające, ale naprawdę warto od czasu do czasu sobie pozwolić, bo jedzenie było pyszne. 


W domu zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. 
Ale mam długie włosy! 

Popołudnie i wieczór spędziliśmy w domu. Oglądaliśmy Squid Game, a na kolacje zrobiłam sałatkę Cezar, która wyszła obłędnie. 
Dzisiaj natomiast pospaliśmy do 10, na śniadanie zrobiliśmy twarożek, a po jedzeniu poszliśmy na zimowy spacer. W domu ugotowałam jeszcze obiad i koło 19 Szymek odwiózł mnie do domu. 

Jutro zaczynam nową pracę, więc czuję się także jakbym zaczynała nowy rozdział w życiu. Oby wszystko mi się spodobało. Wieczorem natomiast mam korepetycje. Postanowiliśmy z chłopakiem nie czekać na otwarcie basenu do lutego i wybieramy się na inny już w tę środę. Nie mogę się doczekać, kocham pływać. 

piątek, 5 stycznia 2024

wracam na dobre tory (oby!)

 Piątek, 14:14



Od poniedziałku zaczynam pracę, na początek wiadomo, mam kilka dni szkolenia, ale i tak się cieszę, że tak szybko mogę działać. Odzywają się też z innych firm i zapraszają na rozmowy, co prawda przyjmuje propozycje, ale szczerze chyba wszystko odwołam. Praca, którą dostałam jest idealna pod względem lokalizacji i myślę, że na ten moment będzie najlepszym rozwiązaniem. Mój grafik będzie wyglądał tak, że od 10 do 18 będę pracować (do pracy mam jakieś 10 minut spacerkiem), a potem od 18:20 do 19:20 będę miała korepetycje (od poniedziałku do czwartku). Dodatkowo tak jak Wam mówiłam chcę zacząć chodzić na basen, który otwiera się od 1 lutego. Także dwa razy w tygodniu po tych zajęciach chcę iść na godzinkę pływania... i siedzenia w jacuzzi :) Natomiast raz w tygodniu, także po korkach, będę chodzić do babci. Zarówno korepetycje, babcia jak i basen są na tym samym osiedlu, więc idealnie się składa, bo nie będę marnować czasu na dojazdy. 

Wczoraj szukałam sobie także szkoły jazdy. Już się na jedną zdecydowałam, bo jest obok mojej pracy, na dodatek oferują od razu badania dla kierowców, więc fajnie że nie będę musiała sama się tym zajmować. Natomiast planuje zacząć dopiero koło marca/kwietnia. Bo jest to jednak dosyć znaczny wydatek, więc chcę sobie na niego odłożyć. 

Zaczęłam się także rozglądać za psychoterapeutą. I chyba znalazłam osobę, która by mi odpowiadała. W jeden dzień w tygodniu, czyli w poniedziałki, przyjmuje pacjentów aż do 23. Także mogłabym tam jeździć zaraz po korkach. Na dodatek bierze jedynie 150 zł/50 min. To najtaniej ile widziałam. Umówię się tuż po pierwszej wypłacie. 

czyli reasumując:

poniedziałek: 10-18 praca, 18:20-19:20 korki, 20-21 terapia

wtorek: 10-18 praca, 18:20-19:20 korki, 19:40-20:40 basen

środa: 10-18 praca, 18:20-19:20 korki, odwiedziny u babci

czwartek: 10-18 praca, 18:20-19:20 korki, 19:40-20:40 basen

piątek: 10-18 praca


Zobaczymy jak mi się sprawdzi ten plan. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, bo godzinowo i lokalizacyjnie wszystko mi się świetnie zgrywa. 

Życzę Wam udanego weekendu! Ja jutro świętuję pierwszą rocznicę związku, S. ma dla mnie jakąś niespodziankę z tej okazji :) 


Tak na koniec chciałam Wam jeszcze pokazać lalkę Barbie, którą zobaczyłam wczoraj na korepetycjach u dziewczynki. Była zupełnie inna niż, te które zapamiętałam będąc dzieckiem. Nie dość, że jest starsza niż typowe lale to jeszcze grubsza. 

PS. Jestem podekscytowana nowym etapem życia! 

środa, 3 stycznia 2024

DOSTAŁAM PRACĘ!

 Środa, 20:53



Cześć! 

Tak jak w tytule... dostałam pracę! Jest to spoko pozycja, a na dodatek:

  • naprawdę bardzo dobre pieniądze
  • stałe godziny pracy (od 10 do 18 i weekendy wolne)
  • siedziba znajduje się na sąsiednim osiedlu 
Podsumowując jestem bardzo zadowolona i co tu dużo mówić... ulżyło mi! Zwłaszcza dlatego, że mam dużo planów na ten rok i trzeba skądś brać na to wszystko pieniądze. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale spokój ducha już owszem. Na dodatek dzięki temu, że praca jest tak blisko mojego domu, to myślę, że będę mogła nadal kontynuować korepetycje. Dla mnie to super wiadomość, bo uwielbiam te dzieci. 

A teraz zmieniając temat. Byłam dzisiaj w galerii i kupiłam prezent dla Szymka na rocznice. Dam mu to o co prosił, czyli torbę na siłownie. Kupiłam mu ją już trzeci raz. Za pierwszym przyszła bardzo mała, za drugim ogromna, więc teraz postanowiłam kupić stacjonarnie. Gdy wróciłam do domu zobaczyłam, że w środku torby znajduje się klips zabezpieczający... Ale pech! Także musiałam tam wrócić żeby mi zdjęli. 


Zjadłam dzisiaj takie śniadanie, czyli tosty z awokado na chlebie pełnoziarnistym z jajkiem.
Moja mama ma obok pracy sklepik, w którym ciągle są jakieś promocje, ale takie naprawdę duże. Ostatnio opakowanie awokado (czyli dwie sztuki) były po 1,50. I to takie awokado idealne do jedzenia. Kiedyś natomiast nakupiła batatów po 3 zł. 


Zrobiłam dzisiaj ramen. Był pyszny, ale ostatnio źle się czuję po tak ostrych potrawach. 


A tutaj Maffiś leży na torbie, którą kupiłam dla S. 


Idę oglądać serial i korzystać z ostatnich chwil wolnego :) Baaardzo się cieszę! 


wtorek, 2 stycznia 2024

trochę o postanowieniach

 Wtorek, 20:51



Wczoraj wcześnie położyłam się spać, bo źle się czułam, dzisiaj rano tak samo i myślałam, że choroba jeszcze bardziej mnie rozkłada. Na szczęście teraz jest już okej, będę żyła. 

Wstałam o 7:30 i poleciałam do biblioteki po kod do legimi, jako że moim postanowieniem noworocznym jest czytać więcej książek. Póki co czytnik okupuje moja mama, więc ja muszę się zadowolić telefonem, ale dam radę. Jeszcze dzisiaj zamierzam sobie wybrać jakąś interesującą pozycję. Uwielbiam kryminały, więc pewnie skuszę się na jeden z nich. 

Po powrocie z biblioteki ogarnęłam się, zjadłam śniadanie i ściągnęłam sobie hybrydy. Miałam zrobić sobie kilka dni przerwy, ale myślę, że jeszcze jutro je założę. Jakoś dziwnie się czuję bez. O 10 miałam rozmowę w sprawie pracy i poszła mi całkiem dobrze, od razu zaprosili mnie na kolejny etap. Potem miałam jeszcze jedną i myślałam, że poszła mi źle, ale później zadzwonili, że proszą jeszcze o przesłanie cv po angielsku, więc chyba jest okej. Wieczorem też wypełniłam jakieś tam testy w związku z jeszcze inną pracą. Na dodatek wysłałam dzisiaj 31 cv... Także uwierzcie mi, że mocno pracuję nad tym postanowieniem noworocznym. Jeśli już jesteśmy w temacie pracy, to pamiętacie jak przed świętami Wam mówiłam, że znalazłam sobie super ofertę, idealną dla mnie i przeszłam wszystkie etapy rekrutacji? Byłam na 99% pewna, że się odezwą, ale jednak tego nie zrobili, dzisiaj dostałam maila, że rekrutacja z jakiś ważnych powodów została wstrzymana i odezwą się do mnie wkrótce. Jaki pech! Serio to była idealna oferta. Ale koniec już o tym. 

Na przyszły tydzień umówiłam się też z koleżanką. Ona będzie mnie uczyć hiszpańskiego, a ja ją wosu bo przygotowuje się do egzaminu na aplikację dyplomatyczną. Idealny układ. Będę mieć prywatne lekcje za darmo, a wiecie ile to teraz kosztuje? 

Tak jak powiedziałam, teraz czuję się już trochę lepiej. Mam nadzieję, że wyzdrowieję w pełni przed weekendem, bo męczę się już tak ponad tydzień. 


Bardzo poruszył mnie ten filmik, ja mam DOKŁADNIE tak samo. Zwłaszcza jeśli chodzi o punkt pierwszy. Wystarczy, że ktoś ma zły humor, a ja już myślę, że to przeze mnie. 

Okej, idę oglądać serial (Już mnie nie oszukasz), filmiki na yt (aktualnie oglądam Szusz, ale tak jej odbija już, że nie mogę), a także oglądać biżuterię. Szymek chce mi kupić coś na rocznicę, na dodatek z grawerem i pomyślałam, że zrobię mu listę linków z rzeczami, które mi się podobają żeby coś wybrał. Normalnie zostawiłabym to całkowicie jemu, ale rzeczy z grawerem nie da się zwracać, a szkoda żeby wydał pieniążki na coś co mi się nie do końca podoba. 

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

 Wtorek, 12:46



Zanim przejdę do postanowień noworocznych, to myślę, że fajnie byłoby jakoś podsumować miniony rok. Powiem Wam, że był średni i to mocno. Średni, nijaki, bez wyrazu, kształtu. Mam wrażenie, że nie zrobiłam w nim nic wyjątkowego, nic nie osiągnęłam. Taka stagnacja. Pozytywną rzeczą był mój związek, chociaż i on przechodził swoje wzloty i upadki. Cieszę się także, że udało mi się trochę zwiedzić Polskę. To tyle, na głębsze refleksje nie liczcie, bo nie mam na nie ochoty. 

Teraz ciekawsza część wpisu, czyli moje postanowienia na 2024 rok. 

1. Zrobić prawo jazdy.

Bardzo się tego boję i odwlekam w nieskończoność. Gdy byłam w liceum brałam udział w wypadku samochodowym i mam okropny uraz. Mimo że np. mój brat czy Szymon są dobrymi kierowcami to i tak boję się z nimi jeździć, jestem cały czas spięta. 

2. Znaleźć dobrą pracę. 

Tutaj chyba nie muszę dużo mówić. Napisałam dobrą, ale obiecałam sobie, że wezmę pierwszą pracę, którą dostanę. Jeśli mi nie spodoba, to będę szukać innej. 

3. Pójść na terapię. 

Chcę sobie znaleźć dobrą, prywatną psychoterapeutkę. 

4. Schudnąć i lepiej się odżywiać. 

Chcę w tym roku doprowadzić moją historię z odchudzaniem do szczęśliwego końca. Niedużo mi już brakuje, raptem kilka kilogramów i modelowanie sylwetki. 

5. Chodzić regularnie na basen. 

Uwielbiam pływać  i otwierają akurat nowy na osiedlu obok. Lepiej złożyć się nie mogło. Regularnie czyli jakieś 2 razy w tygodniu. 

6. Wyprowadzić się. 

Do Szymka. 

7. Zacząć więcej działać na instagramie i tik toku. 

Bardzo to lubię :) 

8. Naprawić ząbki. 

Mam dwie przerwy pomiędzy zębami i chciałabym to naprawić. Nie wiem czy uda mi się w tym roku (bo też nie wiem jak wyglądałoby leczenie), ale chciałabym się przynajmniej zorientować. 

9. Pójść do kosmetolożki i zadbać o swoją cerę. 

Chciałabym aby pomogła mi się pozbyć zaskórników i blizn potrądzikowych, mam też kilka przebarwień. 

10. Dokończyć depilację laserową. 

Już byłam na kilku zabiegach i miałam super efekt, w tym roku chciałabym to powtórzyć. 

11. Kupić nowy telefon. 

Obowiązkowo. Aktualny mam już 7 lat i ciągle mi się wyłącza, zwłaszcza gdy jest zimno. 

12. Znaleźć dodatkowe źródło dochodu.

13. Pojechać na wakacje za granicę. 

Z chłopakiem. 

14. Zrobić min. 3 kursy/szkolenia. 

Pierwsze mam już w styczniu. 

15. Wrócić do nauki hiszpańskiego.

16. Dobrze zarządzać pieniędzmi. 


Bardzo dużo tego jest w tym roku, ale może to nawet dobrze. Skoro poprzedni rok był w ciągłej stagnacji, to teraz pora działać. 


poniedziałek, 1 stycznia 2024

2024

 Poniedziałek, 19:47



24 to moja szczęśliwa liczba dlatego liczę na to, że ten rok będzie udany

Co prawda nie zaczął się najlepiej, bo znowu dopadła mnie choroba. Przez to ostatnie dni spędziliśmy z Szymkiem w domu. Byliśmy jedynie na zakupach i jednym spacerze, a tak to całodniowe wygrzewanie się pod kocem. Nie zdało się to jednak na za wiele, bo ja zamiast czuć się lepiej, to czuję się jeszcze gorzej... Obym szybko stanęła na nogi.