niedziela, 29 listopada 2020

408 || Zwyczajna niedziela

 Niedziela, 19:35


Cześć :)

Jak minęła Wam niedziela? Leniwie czy raczej pracowicie? U mnie w sumie i tak i tak. Wyspałam się dzisiaj.. bardzo. Wstałam dopiero koło 10, ale tak świetnie mi się spało, jak nigdy. Ogarnęłam się, zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać. Wiem, że w sumie w niedziele się nie powinno, ale nie miałam kiedy tego zrobić. Także starłam kurze, odkurzyłam, posprzątałam kuchnie i obie łazienki. Zeszło mi na tym trochę ponad dwie godziny. Potem razem z mamą pojechałyśmy na cmentarz i na obiad do babci. Jadłam dzisiaj frytki i czeski przysmak "smażony ser", a do tego colesław. Kalorii pewnie miało z milion, ale i tak się cieszę, że się nie przejadłam, wręcz przeciwnie, sporo zostawiłam na talerzu. Dla mnie to już jakiś sukces. Wyrównało się też z małym śniadaniem i kolacją, na którą zjem sałatkę :) Wróciłam do domu koło 16 i wzięłam się za przygotowywanie materiałów na wtorkowe korepetycje, zeszło mi aż do teraz, ale jestem super przygotowana, więc się cieszę. Lecę zrobić kolację, wykąpie się, obejrzę jakiś film, a przed snem przeczytam notatki z admina, które wczoraj zrobiłam. Miłego wieczorku :) 

W ogóle skanowałam dzisiaj materiały na korepetycje i zrobiłam z kotkiem coś takiego. Moja nowa tapeta na laptopa <3



PS. Dzisiaj spadł pierwszy śnieg :) 

sobota, 28 listopada 2020

404-407 || Czy potrafisz odpoczywać?

 Sobota, 13:09


Cześć!

Witam Was po kilku dniach nieobecności. Miałam mały remont kuchni, który w efekcie potrwał 3 dni i nadal nie jest skończony, ale przynajmniej da się normalnie funkcjonować, mam już kuchenkę i zlew. Przez te kilka dni jadłam głównie kanapki, a na obiad kaszotto. Myślę, że tragedii na dobrą sprawę nie było :) 

Meg dodała ostatnio dosyć ciekawy komentarz odnośnie odpoczywania, ja odpowiedziałam Ci już w komentarzu, ale myślę, że jest to na tyle ciekawy temat, że chciałabym go jeszcze tutaj poruszyć. Myślę też, że wiem, o który filmik Ci chodziło, więc wstawię go na dole. 




Jak to jest u mnie z odpoczywaniem? Ciężko.. To znaczy nie mówię, że nie odpoczywam, absolutnie. Czasami zdarzają się dni kiedy jedyne co robię to leże, jem i oglądam netflixa. Nazywam to "zawaleniem". Dla mnie odpoczynek to zawsze jest zawalenie, bo przecież można w tym czasie się pouczyć, posprzątać albo zrobić cokolwiek produktywnego, a nie leżeć. I tak myślę, że ma to duży związek z tym jak zostałam wychowana. Wiele razy pisałam Wam tutaj o tym, że moja matka... nie była do końca normalna. Jako dziecko miałam praktycznie całe dzieciństwo szlaban na telewizor. Pamiętam, że zawsze w niedziele wieczorem leciał program "Postaw na milion". Moja matka i brat zawsze go oglądali, a ja nigdy nie mogłam, matka mówiła zawsze "no widzisz, gdybyś dobrze się uczyła, to mogłabyś teraz z nami oglądać, a tak to siedź nad książkami" (dokładnie te słowa, utkwiły mi w pamięci już chyba na zawsze). Więc ja siadałam w przedpokoju na ziemi, tak żeby nie było mnie widać i oglądałam z odległości kilkunastu metrów. W weekendy nigdy nie mogłam (i nadal nie mogę) pospać dłużej, bo matka zawsze od rana (mam na myśli 7-8) wyciągała odkurzać i goniła mnie do pracy albo głośno przekładała talerze w kuchni obok, której mam pokój. Gdy jej mówiłam żeby była ciszej, bo śpię, to słyszałam, no ja też bym sobie chciała pospać, ale trzeba sprzątać. To się tyczyło tylko mnie, mój brat nie dość, że mógł spać do południa to jeszcze dostawał śniadanie do łóżka (mówie serio).  Tak samo sprzątanie mieszkania dotyczyło tylko mnie, bo za brata sprzątała matka. Nawet jak organizował u nas sylwestra, to potem sprzątałam ja i matka, a on leżał. Teraz też na ogół długo sobie nie pośpię, bo od rana dostaje jak nie sms, to telefony od matki. Jeśli zapytacie dlaczego się nie przeciwstawiłam? Bo to zawsze skutkowało awanturą, ogromną aferą. Zawsze okazywało się, że jestem najgorszą osobą na świecie, skończoną egoistką, pasożytem, leniem itd. Moja matka potrafi krzyczeć dosłownie cały dzień. Zazwyczaj jakikolwiek sprzeciw kończył się dla mnie jeszcze gorzej, byłam dosłownie mieszana z błotem. To trwa do teraz, ale już nie tak mocno. Np. wczoraj sprzątałam kuchnie po remoncie, dzisiaj matka robi to jeszcze raz, bo ja ponoć źle posprzątałam. 

wtorek, 24 listopada 2020

403 || Co robiłam tego dnia 7 lat temu

Wtorek, 19:34


Przez wiele lat prowadziłam photobloga, wczoraj postanowiłam wejść i tak z ciekawości poczytać wpisy z tego okresu sprzed kilku lat. Pomyślałam, że dodam tutaj ten, który napisałam dokładnie 7 lat temu. 

Oki, ale na początku napiszę o dzisiejszym dniu. Wstałam jak zwykle późno, ale dzień miałam dosyć pracowity. Skończyłam montować filmik na zajęcia. Robiłam to non stop od 11 do teraz, więc serio zajęło mi sporo czasu. Mam nadzieję, że dziewczyną z grupy się spodoba i nie będę miała dużo poprawek do wniesienia. Jutro z kolei mam też ambitny plan i będę robić notatki z admina i się uczyć. Za dwa tygodnie mam aż trzy kolokwia z prawa, więc materiał ciężki. 

Postanowiłam dodać ten wpis, bo idealnie odzwierciedla to, o czym ostatnio mówiłam. Tyle lat minęło, a moje myśli stale kręcą się wokół tego samego. Perfekcja, nauka, dieta, idealny porządek. Poznałam Anę gdy miałam 14 lat i jakby czas się od tego momentu zatrzymał. 

24.11.2013 rok

19:40

 

Na zdjęciu ja. 

Patrząc na swoje zdjęcia nie czuję obrzydzenia, czuje tylko żal. Współczuje tej dziewczynce, bo wiem, że nikt nigdy się nią nie zajmie, że zawsze sama będzie się musiała o siebie troszczyć. A co najdziwniejsze - będzie jej to wychodziło. Z dnia na dzień jest silniejsza, ale o tym nie może się dowiedzieć. Jest szczuplejsza, bardziej inteligentna, ale w lustrze do końca życia będzie widziała grubą idiotkę. Dlatego jest mi jej tak żal. 

Już nawet przestałam czuć czas, który ucieka mi pomiędzy palcami. Jestem tak zmęczona. Nie fizycznie, lecz psychicznie. A to duża różnica. W tym pierwszym wypadku wystarczy masa jedzenia i weekend w łóżku. Jednak moje zmęczenie psychiczne przejawia się beznadziejnościa, bezsilnością, z którą coraz trudniej jest mi sobie poradzić. Wiem, że wszystko, to co się teraz we mnie dzieje odbija powolne piętno na mojej psychice. Jeżeli dożyje starości, będę wariatką. 

Znowu nie poszłam do kościoła. NIe widzę sensu, aby tam chodzić skoro i tak nie wyciągam żadnych lekcji z kazań. Zwykłe marnowanie czasu, a jak wszyscy wiedzą tego nie lubię robić. Pewnie teraz większość zastanawia się do kogo zwracam się z moimi prośbami, bo wiadomo jak trwoga to do Boga, ale co zrobić jak się w niego nie wierzy? Może w końcu pora uwierzyć w siebie, nie sądzisz? Zaufaj, odmawianie paciorków nie sprawi ,że napiszesz lepiej kartkówę. Wszystko zależy od tego ile czasu włożysz w daną czynność i jak bardzo Ci zależy. Jednak jak wiadomo każdy ma swój rozum. Dla jedych Bóg istnieje i jest wszechobecy w ich życiu, jednak ja przynajmniej ten jeden raz postawiłam na siebie. Zamiast do kościoła poszłam do Rossmanna, jak wiadomo -40% jest, więc iść trzeba. Kupiła kilka rzeczy, ale dopchać się do czegokolwiek, to prawdziwy cud, ludzie pchają się jak zwierzęta. Jeżeli uderzysz kogośc koszykiem w głowę, czy tak trudno jest powiedzieć przepraszam?! Zdenerwowało mnie, to wyjścię. 

We wtorek sprawdzian z historii, a ja umiem tylko podstawy. Oh, będę jutro płakała... Czy Ty jesteś naprawdę jesteś aż tak leniwa Agnieszka? 


PODSUMOWANIE TYGODNIA:

DIETA: Zrzuciłam jedynie kilka gramów, które na pewno wróciły przez weekend. Teraz jestem dodatkowo zmotywowana i wierzę, że pod koniec tygodnia zobaczę 6 z przodu. Dzisiaj zrobiłam też mnóstwo galaretek z owocami, tak na wszelki wypadek, zawsze to lepsze niż słodycze. Dodatkowo robię tak jak postawnowiłam, czyli rezygnuje ze śniadań. Będzie ciężko, bo w niektóre dni swój pierwszy posiłek będę jadła dopiero koło 16, ale jak mus to mus. Nie ma że, boli, bo boleć musi. Nic wspaniałego nie przychodzi łatwo. 

SZKOŁA: Bałam się zebrania, ale niepotrzebnie. Mama jest ze mnie dumna, ale dlaczego mnie to nie cieszy? Przecież właśnie o to chodziło. 

Jeżeli chodzi o oceny:

* -4 z zadania pisemnego na język polski

* dwie 5 z religii za recencję z filmu (piszę o tym, bo było można dostać 6, za mało się postarałam)

* -5 z odpowiedzi z PP, sama sie zgłosiłam - szok. Mina mojej koleżanki- bezcenna. [moje nazwisko] CO TY ROBISZ? IDZIESZ NA MISJE SAMOBÓJCZĄ?

* -5 ze sprawdzianu z francuskiego. Miło mnie zaskoczyła ta ocena. Sprawdzian był tylko z liczebników, ale każdy kto się kiedykolwiek uczył francuskiego wie jaki, to jest ciężko kawałek chleba, szczególnie dla nowicjuszy (mnie na przykład). Najgorzej było, gdy pani profesor (cudna babeczka) zaczęła nam dyktować liczby, a my mieliśmy je zapisać. Myślałam, że to będzie klęska, bo na lekcji szło mi słabo, ale nawet sobie poradziłam 3/5 miałam dobrze ;) Reszta, to rozpisywanie i czytanie, które zrobiłam bezbłędnie. Miłe też było to, że nie musiałam się uczyć do tego sprawdzianu, naprawdę, jedynie powtórzyłam pisownie. Zalety nauki na bierząco. 

* 3 ze sprawdzianu z WOS'u . Powinnam być z siebie dumna, bo to najwyższa ocena w klasie, ale nie jestem. Zbyt dużo się uczyłam, by dostać TYLKO marną trójkę. Life is brutal

DOM: Coraz to bardziej oddalamy się od siebie. Dziwne, bo myślałam, że bardziej się już nie da. Nie mam najmniejszej ochoty na rozmowy z moimi domownikami. Schodzę im z drogi i chciałabym, by oni robili, to samo. 


 

Ten tydzień będzie paskudny. Dużo sprawdzianów, kartkówek. Myślałam, że sobie odpocznę, bo są próbne matury, ale niec z tego. Swoją drogą wszystkim piszącym życze powodzenia, wyobrażam sobie jak musicie się stresować. 

Mam taki porządek w pokoju, że aż miło mi się tu siedzi. Ja zawsze mam porządek, od jakiegoś czasu nie umiem funkcjonować w innych warunkach. Wszystko ma swoje miejsce. Moje ubrania leżą równiótko w stosie czekając na jutrzejszy dzień, wyprasowane, dobrane kolorystycznie. Mam zaplanowane jak się wymaluje, jak ułożę włosy oraz jakich perfum użyję. Lubię, to uczucie. Perfekcja, czyż nie?

  

poniedziałek, 23 listopada 2020

401-402 || Niedziela i poniedziałek

 Poniedziałek, 21:37


Cześć :) 

Wczoraj miałam tylko jedne ćwiczenia z prawa międzynarodowego i całkiem fajnie mi się pracowało. Potem pojechałam na obiad do babci i już koło 15 byłam w domu. Całe popołudnie pracowałam nad filmikiem, który muszę przygotować na zajęcia z antysemityzmu. Dzisiaj poranne zajęcia mi odwołali, więc poszłam załatwić kilka rzeczy. Wybrałam nowe blaty do kuchni i byłam w Rossmannie. Miałam mieć jeszcze angielski o 15, ale ostatecznie go sobie odpuściłam. Po prostu nie miałam ochoty na robienie ćwiczeń, zamiast tego od 16 siedzę nad tym filmem. Zostało mi jeszcze sporo pracy. 

Bilans z dzisiaj: 


Pół bułki wieloziarnistej z plasterkiem szynki wege i żółtego sera, mini pomidorki; jajecznica z dwóch jajek na odrobinie masła



Warzywne trio (brokuł, kalafior i marchewka) z kaszą gryczaną. Na górze trochę mozarelli light. Zjadłam też dwie godziny przed tym kapuśniak - gotowany "na niczym", sama kapusta, pieczarki i koncentrat pomidorowy


Sok pomarańczowy 


Dwa tosty z serem mozarella light, ketchupem, cebulą, 1 plasterkiem szynki, odrobiną majonezu wegańskiego; pomidor; marchewka 

Miałam teraz jeszcze siedzieć nad filmem na zajęcia, ale jestem już dosyć zmęczona. Idę "zrobić włosy" - odżywki, olejki i te sprawy. A potem położę się w łóżku i myślę, że obejrzę jeszcze kawałek jakiegoś filmu. 


sobota, 21 listopada 2020

400 || To już 400 dni!

 Sobota, 21:03


Cześć :) 

Witam się z Wami w 400 dniu! Wow, ale ten czas szybko leci, wcześniej też tutaj blogowałam, ale niestety mój blog został usunięty, szkoda, bo z pewnością miałabym sporo wspomnień.. i dobrych i złych rzecz jasna. 

Dzisiaj jestem już w lepszych humorze. Wczoraj szukałam dla siebie psychologa, chcę iść na NFZ, bo niestety wizyty są bardzo drogie, a żeby były efekty trzeba chodzić co tydzień. Znalazłam jedną osobę, która przyjmuje w szpitalu obok którego mieszkam, mam nadzieję, że uda mi się do niej dostać. Zależy mi też na sesjach twarzą w twarz w gabinecie. 



Tutaj powinien pojawić się filmik z tik toka, mam nadzieję, że się wyświetli. Zgadzam się w pełni z tym co jest tam napisane. Cały czas ma wrażenie, że jak schudnę to w magiczny sposób zmieni się całe moje życie. 
Jeśliby się jednak nie wyświetlił to jest w nim napisane: "Bycie grubym to dosłownie zakorzenione poczucie, że nie jesteś w pełni człowiekiem dopóki nie schudniesz. To jest jedyna bariera między Tobą i życiem pełnią życia."

Dzisiejszy foodbook:


Pół bułki wieloziarnistej z plastrem szybki wege, połową plasterka sera żółtego, parówką sojową, ketchup i musztarda 


Kawałek mango 


Pół kostki wędzonego tofu, warzywa (brokuł, kalafior i marchewka), 4 łyżki kaszy gryczanej 


Pół bułki wieloziarnistej z masłem, sałatka (sałata, ogórek, pomidor i kukurydza) z sosem złożonym z jogurtu naturalnego i majonezu (proporcja 4:1) 

Oprócz tego zjadłam jeszcze jedno jabłko i wypiłam 3 kawy z mlekiem sojowym. 






piątek, 20 listopada 2020

399 || Jestem w naprawdę złym stanie psychicznym

 Piątek, 18:40


Jestem w naprawdę złym stanie psychicznym. Myślę, że od kilku dni się na to zanosiło. Stale ryczałam, wspominałam przeszłość, myślałam o znajomych mających idealnie ułożone życie.. tak to za każdym razem kończy się dla mnie źle. Wczoraj jeszcze jako tako się trzymałam, ale dzisiaj już nie było tak dobrze. Szukam psychologa. 


czwartek, 19 listopada 2020

397-398 || Megan is missing & ramen i wstałam lewą nogą

 Czwartek, 10:40


Cześć! Wczoraj miałam całkiem pracowity dzień. Byłam wysłać paczkę, na zakupach spożywczych, uczyłam się, zrobiłam sushi i miałam zajęcia. 


Zrobiłam zapas pieczywa. Była promocja w Biedrze, że pieczywo 100% za darmo, to znaczy płaciło się i można sobie tą kwotę za pieczywo odebrać przy następnych zakupach. Ja sobie wszystko pokroiłam i zamroziłam będę wyciągać w miarę potrzeb. Kupiłam też dwie typowo chińskie zupki. Wczoraj zjadłam ramen, ale trochę po swojemu. Dodałam do tego trochę zamarynowanych pieczarek, doprawiłam i dodałam natki pietruszki. Wyszło pysznie i bardzo syto. Wiem, że takie zupki to syf, ja je uwielbiam i od czasu do czasu po nie sięgam. Oprócz tego kupiłam też sporo warzyw i owoców. A także coś na kanapki i oczywiście na sałatkę. 


Tak wyszedł "ramen", jestem pewną, że kiedyś zrobię swój własny od podstaw. Co dziwne, bardzo się tym najadłam.. bardzo. Potem zjadłam tylko obiadokolacje - sushi. A na śniadanie zjadłam małą miseczkę płatków z mlekiem (serio mini porcja).


We wtorek obejrzałam taki film, ostatnio jest o nim głośno na tik toku, więc się skusiłam i szczerze mówiąc... był wstrząsający. Historia oparta na faktach, film nagrywany na wzór dokumentalnego. Ja bardzo interesuje się takimi zagadkami kryminalnymi, niemal codziennie słucham czegoś na spotify, a ta mną bardzo poruszyła. Jakbyście chciały obejrzeć to nie zrażajcie się początkiem. 

Dzisiaj chyba będę miała kiepski dzień.. po prostu wstałam lewą nogą. Nawet powiem Wam, że znowu miałam takie myśli żeby sobie "odpuścić dzisiejszy dzień (a przez chwilę chciałam nawet cały tydzień)" i poleżeć w łóżku, objeść się i zacząć od jutra, ale obiecałam sobie, że więcej tego nie zrobię. Ile można zaczynać od jutra, od nowa, od poniedziałku itd... Za każdym razem jest mi coraz częściej zaczynać. Nie zmienia to jednak faktu, że kiepsko nadaje się dzisiaj do życia, ale przynajmniej spisałam sobie listę takich prostszych rzeczy do zrobienia i zamierzam je wykonać. Zrobię zadanie z angielskiego, poczytam notatki, wyśle paczkę, wystawie kolejne rzeczy na vinted itd. Taki luźniejszy dzień. 
Udało mi się sprzedać już dwie rzeczy na vinted, pierwszy raz korzystam z tej aplikacji i jestem naprawdę zadowolona. Sprzedałam co prawda tylko dwie kurteczki, za 40 zł każda, ale nie chodziłam w nich, więc lepszy rydz niż nic. Dzisiaj wystawię też kurtkę z Levisa, vintage, unikat, lata 90. W necie znalazłam tylko jedną taką, za blisko 600 zł... także bardzo dużo. Ja wystawię oczywiście połowę taniej, ale i tak nie wiem czy ktoś się skusi. Wszystkie pieniądze, które zarabiam na udzielaniu korepetycji i ze sprzedaży odkładam sobie "do skarbonki". Zbieram na wakacje w przyszłym roku, a część przeznaczę na prezenty świąteczne. 


To jest ta kurtka, którą chcę sprzedaż. Jest bardzo ładna, ale nie dość, że nie mój styl to jeszcze jest na mnie za duża. 










wtorek, 17 listopada 2020

394- 396 || "Normalny" foodbook w zdjęciach

Wtorek, 10:12


Cześć :) 

Niedzielę spędziłam dosyć leniwie, sporo odpoczywałam, oglądałam filmy i seriale. Wczoraj za to nieźle zapieprzałam haha :) Udało mi się zrobić dużo rzeczy. Prezentacje, notatki, ogarnąć tematy na korepetycje, wystawić rzeczy na vinted, zadanie z angielskiego i oczywiście wszystkie zajęcia. Nawet pojeździłam na rowerku, ale tylko 15 minut. Chociaż patrząc na to, że przez ostatnie dwa miesiące nic nie ćwiczyłam to i to wydaje się dobre. Póki co chciałabym właśnie ćwiczyć codziennie przez kwadrans, wiem że efekty da to marne, ale chodzi mi bardziej o wyrobienie nawyku. Potem będę zwiększać ilość minut, tak jak robiłam to w sierpniu :) 

A teraz chciałabym dodać foodbook, nie są to jakieś dietetyczne posiłki, ale i tak pomyślałam, że dodam, bo ostatnio rzadko co się tutaj pojawia. Liczba ćwiczeń będzie wzrastać, a liczba przyswajanych kalorii maleć, ale wiecie... nie wszystko naraz. Czytam teraz bardzo ciekawą książkę "Nawyki warte miliony" i staram się w miarę możliwości stosować do rad tam podanych, zobaczymy co z tego wyjdzie. 



Dwie kromki jasnego pieczywa z awokado, sałatą, serem żółtym, pomidorem i ogórkiem; parówka sojowa wędzona z musztardą




Zupa pomidorowa z ryżem 


100 gr makaronu z pszenicy durum z warzywami; posypane sezamem z imbirem marynowanym




Dwie kromki jasnego pieczywa z serkiem śmietankowym, sałatą, serem żółtym, pomidorem, dwa jajka z odrobiną majonezu


Dzisiaj mam także dużo rzeczy do zrobienia. Teraz biorę się za naukę, robienie notatek i muszę jeszcze przygotować ćwiczenia na dzisiejsze korepetycje. W międzyczasie mam też zajęcia i idę wysłać paczkę, chce też wystawić kolejne kilka rzeczy na vinted :) 




sobota, 14 listopada 2020

390-393 || Sushi party i plany blogowe

 Sobota, 11:55


Cześć :) 

Witam się z Wami po kilku dniach i tym sushi party, którego tak wyczekiwałam. Było całkiem miło, paczka z produktami doszła, więc niczego nie musiałyśmy przekładać. Narobiłyśmy tego sushi jak dla wojska, ale dużo rozdałyśmy. Zostało mi jeszcze sporo produktów, więc jestem pewna, że jeszcze to powtórzę. 



Tak, jak mówiłam.. sushi wyszło bardzo dużo, a my zjadłyśmy może po 10 kawałków? To chyba taki typ jedzenia, którego nie da się zjeść dużo, więc myślę, że idealnie dla mnie. Przyjaciółka wróciła jeszcze następnego dnia i znowu urządziłyśmy sobie miły wieczór :) 

Dzisiaj znowu wstałam późno... niestety. No nie potrafię się ogarnąć z tym wczesnym wstawaniem. Wiem, że Olcia poleciła mi nastawianie budzika, ale mi nic to nie daje, bo go po prostu wyłączam. Dzisiaj mam w planie po prostu wcześnie się położyć, już koło 22 i liczę na to, że jutro uda mi się wstać koło 7. 
Plany na dzisiaj? Biorę się za robienie notatek z prawa administracyjnego, zrobię prezentację na zajęcia i zadanie na angielski. Chce też wystawić kurtkę na vinted. 
Ostatnio też często myślę nad tym jak chcę żeby ten blog wygląda, wydaje mi się, że jest jakiś bez ładu, bez składu i.. że nie wnosi nic pozytywnego do mojego życia. Obiecałam sobie, że nad tym też popracuję i będę się starać żeby po prostu był lepszy w odbiorze, może ciekawszy :) 

Miłego weekendu Kochane!


wtorek, 10 listopada 2020

388-389 || Najpierw reszta świata, a potem ewentualnie JA

 Wtorek, 10:28


Cześć!

Późno dzisiaj wstałam... znowu. Serio muszę nad tym popracować, bo sama źle się z tym czuję. Dzisiaj wstałam dokładnie o 9:20, właśnie robią mi się tościki na śniadanie, a ja postanowiłam napisać wpis, bo czuję taką potrzebę. 

Wczoraj miałam pierwsze zajęcia o 9:45, w przerwie robiłam projekt na uczelnię, a o 15 miałam dwie godziny angielskiego. Potem robiłam kolejne zadanie na uczelnię, a wieczór spędziłam oglądając yt oraz serial "Znaki", bardzo mi się spodobał. Dzisiaj mam też tylko dwa zajęcia online, oprócz tego będę robić kolejny projekt na uczelnię i notatki z prawa żeby było mi łatwiej w przyszłym tygodniu. 

A nawiązując do tematu wpisu.. to odzwierciedla on w 100% to jak się ostatnio czuję. Zaprosiłam moją przyjaciółkę na tzw. sushi party. Powiedziałam, że będzie fajnie, pogadamy sobie, zrobimy sushi i będzie sobie mogła zabrać część do siebie żeby poczęstować współlokatorki. Sama kupiłam wszystko co potrzeba (łącznie jakieś 250 zł wydałam), ale niestety nie wiem czy jedna paczka z produktami dojdzie mi na czwartek (na dzień, w którym się umówiłyśmy), więc pytam grzecznie czy może być "w razie W" piątek. To od razu słyszę, że niee.. beznadziejnie.. że ona chce w takim razie zamówić sushi (po tym jak ja wydałam tyle kasy na składniki), bo w piątek to ona chciała sobie pojechać do domu na weekend (jakby nie mogła jechać po naszym spotkaniu albo następnego dnia), a jak zostanie tutaj w Krakowie, to ona w piątek chciała sobie pokój posprzątać, więc też jej nie pasuje. Ja rozumiem, że też ma swoje plany, no ale jednak wydałam tyle kasy na to wszystko (część rzeczy się po prostu zepsuje), a ona nie jest w stanie przełożyć sprzątania pokoju? Czasami chyba za bardzo się staram... Niestety ostatnio z moją przyjaciółką coraz częściej dochodzi do takich dziwnych sytuacji. Np. po mojej obronie umówiłyśmy się na opijanie. Oczywiście musiałam ją odebrać spod pracy (zawsze o to prosi) i czekałam pod tą pracą ponad 30 minut... Jak w końcu przyszła to się jej pytam co się stało, że tak się spóźniła, a ona do mnie, że nic, po prostu chciała sobie jedną rzecz dokończyć żeby już jutro nad tym nie siedzieć. I zrobiła to doskonale wiedząc, że na nią czekam i to jeszcze w moje święto. Kolejną rzeczą, jest to, że ciągle opowiada mi o jakiś imprezkach, posiadówkach czy też spotkaniach ze znajomymi, ale nigdy mnie nie zaprasza. Chyba ta część boli mnie najbardziej. Ostatnio właśnie mówiła, że ze znajomymi wynajęli sobie domek na Sylwestra, mówiła jak będzie super itd. wiedząc doskonale, że ja nie mam żadnych planów. Myślę, że nic by ją to nie kosztowało gdyby mnie zaprosiła, a ja z pewnością bym się ucieszyła, że ktoś w ogóle o mnie pomyślał. 

Stale mam wrażenie, że jestem gdzieś na samym końcu. Za znajomymi, imprezami, współlokatorkami, a nawet schodzę na bok gdy w grę wchodzi sprzątanie pokoju. Kurde.. to nie jest wrażenie tylko rzeczywistość. 

niedziela, 8 listopada 2020

383-387 || I kolejny tydzień za mną

 Niedziela, 18:37


Hej :) 

I tak oto minął kolejny tydzień z życia. Nie jestem z siebie jakoś super zadowolona, ostatnio mam trochę problemów z koncentracją. Myślę, że jest to spowodowane zajęciami online, w domu dużo rzeczy mnie rozprasza, ale będę się starała nad tym pracować. Kolejnym moim problemem jest późne wstawanie, czyli około 8-9, muszę się jakoś przestawić. Z innych rzeczy, to muszę też ograniczyć siedzenie na tik-toku, instagramie itd.. generalnie na telefonie. Oki, to ponarzekałam sobie na początku posta :) No ale w końcu jak nie tutaj, to gdzie? Myślę, że połową sukcesu jest uświadomienie sobie problemów. 

Ten tydzień będzie dosyć pracowity, mam zamiar przygotować trzy prezentacje. Deadliny mam co prawda dopiero w grudniu, ale wolę wszystko robić wcześniej. Mam też sporo wykładów do nadrobienia, muszę je sobie odsłuchać i porobić notatki. To straszne, dopiero zaczął się drugi miesiąc nauki, a ja już serio mam  trochę zaległości. Muszę się ogarnąć  i więcej nie grzeszyć. 

Miłego tygodnia Dziewczyny! 

W tym tygodniu będę miała więcej czasu, więc z pewnością częściej się będę odzywać, przynajmniej bym chciała :) 

wtorek, 3 listopada 2020

381-382 || Sporo nauki i korepetycje

 Wtorek, 22:01


Cześć :) 

Ola zasugerowała żebym pisała o tym co mnie boli, cieszy czy smuci, więc zamierzam tak robić. W końcu ten blog miał być o moim życiu, a to nie zawsze jest ciekawe, a raczej powinnam napisać.. nigdy nie jest ciekawe. 

Wczoraj miałam fartem odwołane wszystkie zajęcia, więc zajęłam się nauką. Robiłam notatki i przygotowywałam się do korepetycji. Dzisiaj dosyć podobnie. Wstałam po 8, uczyłam się kodeksu karnego i na ćwiczenia z admina. O 15 miałam jedne zajęcia, a od 16:30 do 18:30  korepetycje. Myślę, że ich udzielanie idzie mi coraz lepiej. Dziewczyna, którą uczę też jest przyjazna, poza tym praca bez wychodzenia z domu, więc nie mogę narzekać. W weekend planuje dodać jeszcze raz ogłoszenie, mam nadzieję, że ktoś się jeszcze zgłosi :) Wpadło by mi akurat trochę grosza, w sam raz, zwłaszcza przed świętami! 

Wczoraj nie wytrzymałam i znowu miałam STRASZNĄ ochotę na sushi! No chyba nie skłamie jeśli powiem, że się uzależniłam hahah. Ale lepiej od sushi niż od fast-foodów. Sushi jest zdrowe i ma bardzo mało kalorii (oczywiście to też zależy z czym akurat jemy), ale generalnie to danie jest niskokaloryczne.  Wczoraj musiałam zadowolić się zestawem z żabki (który o dziwo jest serio dobry), a w przyszłym tygodniu planujemy zrobić sushi razem z koleżanką, jestem ciekawa jak wyjdzie :) 


To w sumie tyle ode mnie. Idę poczytać jeszcze prawo karne na dobranoc i myślę, że włączę sobie z 30 minut jakiegoś filmu/serialu. Ostatnio skończyłam oglądać Alienistę i muszę przyznać, że był całkiem okej :) 



niedziela, 1 listopada 2020

376- 380 || Czas szybko leci

 Niedziela, 10:36

To, że czas szybko leci wiadomo nie od dzisiaj, ale jakoś dzisiaj mnie to uderzyło. Dopiero wróciłam na studia, a tutaj już minął miesiąc. Ten miesiąc, jak i cały rok, nie był dla mnie zbyt udany niestety, ale cały czas staram się żeby ta końców roku minęła dobrze, mam nadzieję, że się uda. 

A jeśli mowa o szybko płynącym czasie to serio mam wrażenie, że dopiero tutaj pisałam, a to było we wtorek... Przepraszam, kiedyś pisanie codziennie było dla mnie czymś oczywistym. Teraz wydaje mi się, że nie mam o czym pisać. Będę próbowała do tego wrócić, ale zobaczymy jak mi wyjdzie. W czwartek, po tygodniu ciężkiej pracy zrobiłam sobie miły wieczór. Ja, kieliszek taniego wina i sushi. Planuje robić sobie takie wieczory w co drugi czwartek, myślę, że to będzie dla mnie świetna motywacja i będę miała na co czekać. Dzisiaj chce też zacząć ćwiczyć z Kołakowską. Kto mnie zna, ten wie, że serio nie lubię ćwiczyć, ale teraz, kiedy mam zajęcia online i cały dzień spędzam przy biurku, wiem jak ważne jest żeby trochę się poruszać. Także zobaczymy jak mi to wyjdzie. Oprócz tego jadę do babci na obiad, będę robić zadania z angielskiego i notatki z wykładów. Czyli taka standardowa niedziela :) 


Miłego dnia!