wtorek, 31 października 2023

miła niespodzianka

 Wtorek, 16:48



Wstałam dzisiaj chwilkę po 8 i jeszcze chwilę pooglądałam film, który wczoraj zaczęłam, czyli najnowszą część Piły. Później zrobiłam sobie hennę na brwi i zjadłam na spokojnie śniadanie. Koło 11 wyszłam na zakupy, byłam najpierw w Action, później w Biedronce, dwa razy w lewiatanie i na końcu w piekarni. W domu zjadłam zupkę chińską na obiad i rany... tak mi smakowała. Upiekłam też ciasteczka, zarówno brownie jak i blondie i zjadłam jedno na spróbowanie, wyszły całkiem dobrze.  Zapraszałam rano Szymka do siebie i powiedział, że nie przyjedzie, bo chce sobie odpocząć, później się wygadał, że chce mi zrobić niespodziankę. Także bardzo się cieszę na wspólnie spędzony wieczór, uwielbiam takie. 

Za chwilkę idę zrobić sobie jeszcze jedną kawkę, a także umyć włosy, makijaż już poprawiłam. Zamierzam także przygotować kurczaka w sosie majonezowo-śmietanowym z dodatkiem suszonych pomidorów. 


Dzisiaj w Action kupiłam sobie taki napój, jest po prostu przepyszny! Jedna z lepszych rzeczy jakie kiedykolwiek próbowałam, delikatny różany smak. Boskie! No i po prawej stronie ciasteczka :) 


poniedziałek, 30 października 2023

prezent od siebie dla siebie

 Poniedziałek, 12:26



Hejka!

W piątek Szymek przyjechał po mnie jakoś koło 17 i pojechaliśmy na zakupy do Dealz, Action, Tediego, Lidla, Auchan, Aldi i nawet yes. Także dużo jeżdżenia jak widzicie, sporo czasu nam to zajęło, ale finalnie załatwiliśmy wszystko co planowaliśmy. 


Kupiliśmy sobie takiego szampana żeby uczcić moją obronę, był przepyszny! A po prawej stronie widzicie prezent, który sobie kupiłam z tej okazji. Moim zdaniem wygląda pięknie i z pewnością będzie mi przypominał o tym dniu :) 


Pomimo późnej godziny zrobiliśmy też domowe sushi. Pierwszy raz z surowym łososiem i okazało się przepyszne! 

Ogólnie tego dnia dużo udało nam się zrobić. Nawet zdążyliśmy posprzątać mieszkanie. W sobotę mieliśmy jechać w góry, ale dzień wcześniej tak padało, że stwierdziliśmy, że będzie zbyt ślisko. Zostaliśmy więc w domy, zrobiliśmy porządek w koszulach Szymka, dzięki czemu jak zyskałam kilka nowych wieszaków. Zjedliśmy też pyszną szakszukę na śniadanie, popołudniu wybraliśmy się na długi spacer, a wieczorem zamówiliśmy pizze. 


Pizza była pyszna, wzięliśmy dyniową ze względu na nadchodzące halloween. 

W niedzielę mieliśmy maraton ukrytej prawdy, wiem że to głupota, ale tak czasami wciąga :) Koło 13 pojechaliśmy do mnie do domu i tam spędziliśmy resztę dnia, bo mojej mamy nie było, a staramy się nie zostawiać kota samego na długo jeśli to nie jest konieczne. Ogólnie to miałam wczoraj jakiegoś strasznego pecha. Wszystko mi leciało z rąk, ucięłam sobie paznokcie na tarce, nie dogotowałam ziemniaków, brakło mi produktów, chleba nie było w piekarni, a jeszcze na sam koniec zablokowałam sobie dostęp do banku, a no i telefon mi się psuje. Za chwilę postaram się go ratować. Dobrze, że już od jakiegoś czasu wychodzę z założenia, że jeśli coś się da rozwiązać, to nie jest to problem. Inaczej bym się pewnie wczoraj załamała. 


Integracja :)


W piątek gdy wracaliśmy z S. do domu to w samochodzie mi powiedział "pewnie będziesz zła, ale bratowa znowu coś mi tam dała". W tedy nie byłam zła, bo pomyślałam, że może chodzi o jakąś jedną koszulkę czy coś, ale przyjeżdżamy do domu, a tam pełna siata ciuchów. Wysyłałam przyjaciółce zdjęcie, więc i Wam mogę pokazać. 


Dokładnie o to mi chodzi. Tam były ze trzy pary spodni, kilka koszulek z nike, kilkanaście par skarpetek. No i powiem Wam, że się wkurzyłam nie na żarty. S. powiedział, że bratowa przecież nie wiedziała, że ma mu nic nie kupować, więc wziął te rzeczy... no okej, ale nadal nic nie wie, bo jej nie powiedział. Także znowu z nim porozmawiałam, tym razem ostrzej i mam nadzieję, że coś zrozumiał. Później przez cały wieczór i kolejny dzień gdy coś mi mówił/ o coś prosił to powtarzałam żeby bratowa mu zrobiła skoro tak się o niego troszczy. No cóż, jeśli normalna rozmowa za pierwszym razem nie skutkowała, to trzeba było do tematu podejść inaczej. 


piątek, 27 października 2023

w ten weekend świętujemy :)

 Piątek, 13:14



Właśnie podgrzewam sobie zupkę, więc pomyślałam, że to idealny moment żeby się do Was odezwać. 

Tak jak napisałam, wczoraj miałam obronę. Z rana się jeszcze trochę uczyłam, później poszłam na spacer i przy okazji kupiłam słodycze dla komisji. Zdecydowałam się jednak na takie czekoladki- baryłki alkoholowe, bo wydawały mi się dosyć eleganckim prezentem. Miałam mieć egzamin o 14, przyjechałam chwilę przed czasem i nie wiedziałam gdzie mam iść, bo moja promotorka nie odpisywała na moje maile. Także udałam się do sekretariatu, gdzie dowiedziałam się, że zrobiła samowolkę, bo nikogo nie poinformowała o obronie. Później było już tylko lepiej, bo zorientowała się, że podała mojemu recenzentowi złą godzinę i musieliśmy na niego czekać 45 minut. Jak już przyszła godzina obrony, to się okazało, że dziewczyna, która miała być po mnie musi być jednak przede mną, bo ma autyzm i ona nie chce być druga. Także finalnie czekałam 1,5 godziny. Jak już weszłam to obrona przebiegła bardzo sprawnie. W sumie jakieś 20 minut i po sprawie, wszyscy byli bardzo mili i bardzo wyrozumiali. 


Wczoraj gdy czekałam na obronę, to zobaczyłam taki plakat. 

Po obronie spotkałam się z przyjaciółką, która wręczyła mi mały prezent. Trochę słodyczy, własnych przetworów i kartkę, która bardzo mi się spodobała. 


W ramach odwdzięczenia się zaprosiłam ją na ramen. Do domu wróciłam jakoś po 18, wzięłam dłuższą kąpiel i jeszcze zrobiłam sobie paznokcie. Będę z pewnością długo wspominać ten dzień :) 



Poszłyśmy do Ramen People, jak dla mnie najlepsze miejsce, a jadłam już w wielu miejscach :) 


Ogarnęłam z rana wszystko co miałam zrobić, jestem też już spakowana. Na 15 umówiłam się z mamą na zakupy, a o 17 ma przyjechać Szymuś. Zaprosił mnie do restauracji na jakieś jedzonko, ale wydaje mi się, że przełożymy to na jutro, a dzisiaj spędzimy wieczór w domu, bo jest okropna pogoda. Chcę też dzisiaj jeszcze pojechać do Dealz, dokupić coś do kalendarza, a także do galerii, bo chciałabym kupić sobie prezent z okazji obrony. Wybrałam bardzo ładny pierścionek. 

To tyle na dzisiaj :) Ja uciekam dokończyć oglądać film, który wczoraj zasnęłam. Odezwę się dopiero po weekendzie, bo nie biorę ze sobą nawet laptopa. 


czwartek, 26 października 2023

szczęśliwa po obronie

 Czwartek, 20:48



Ja już szczęśliwa po obronie, ale z pełną relacją przyjdę do Was jutro! Chciałam tylko dać znać, że wszystko poszło po mojej myśli :) 


środa, 25 października 2023

udany wieczór z chłopakiem i jutrzejsza obrona

 Środa, 21:21



Trafiła mi się anielska godzina, z pewnością na szczęście :) 

Wczoraj spędziłam bardzo udany wieczór z Szymkiem. Najpierw obejrzeliśmy wiadomości, a potem zrobiłam nam dobrą kolacje. Zaczęliśmy też oglądać serial o Tomaszu Komendzie, a później jakieś show rozmawiając. Cały wieczór zakończyliśmy naprawdę bardzo udanym seksem. S. pojechał dopiero po 23. Ja jedynie zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka, zasnęłam dopiero koło 1. 

Dzisiaj od rana przysiadłam nad przygotowaniem do jutrzejszej obrony. Najpierw zaczęłam od rzeczy najważniejszych, czyli ogarnęłam sobie ubranie :) Później natomiast przygotowałam wypowiedź ustną, która polega na streszczeniu pracy, jakieś główne założenia itd. Później zadadzą mi kilka pytań, które stanowią dla mnie niewiadomą. Ale z pewnością sobie poradzę. Dostałam też dzisiaj kolejną recenzję pracy i była pozytywna, lepsza od tej, którą wystawiła mi własna promotorka... 

Nie stresuję się, chcę to potraktować jako doświadczenie życiowe :) 

Mimo to trzymajcie kciuki o 14!

wtorek, 24 października 2023

:)

Wtorek, 16:59



Ja czekam właśnie na Szymka, stęskniłam się za nim. 

Wczoraj obiecałam sobie, że to będzie dobry dzień i rzeczywiście taki był. Poszłam na siłownie, zrobiłam super trening, później zahaczyłam do Rossmanna i udało mi się znowu dokupić coś do kalendarza adwentowego. W domu szybko zjadłam zupę, a później poszłam na korepetycje. W drodze podeszłam do punktu ksero i pani, która tam zawsze obsługuje zapytała się mnie czy mogłabym udzielać korki dla jej córki. Od razu się zgodziłam! Bardzo lubię tę kobietę. Jest przesympatyczna i bardzo kompetentna (pracuje w takim sklepie ze wszystkim). Czekam aż się odezwie. Później korepetycje także przebiegły w miłej atmosferze, zaraz po nich poszłam do Biedronki zrobić małe zakupy, a w domu przygotowałam sałatkę. Moja promotorka dodała już recenzję pracy magisterskiej i co Wam powiem... trochę mi pocisnęła. Finalnie dostałam od niej 4, ale niektóre elementy pracy mocno skrytykowała. Jestem trochę zła, bo cały czas mówiła mi coś innego. Raz, że praca jest super, a innym razem, że beznadziejna. Jeśli chodzi o sam egzamin, to staram się to traktować nie jako test, ale jako takie wydarzenie życiowe. Coś co będę sobie mogła kiedyś wspominać :) Myślę, że to fajne podejście. Myślę też o tym jak będziemy świętować z S. w piątek i to dodaje mi skrzydeł. 



Trening zaliczony, endorfiny zadziałały :0


Tutaj pokazuję zakupy z Rossmanna, te które kupiłam dla siebie. Czyli dwie maseczki, których nie trzeba zmywać, super nawilżają. Wzięłam też płatki pod oczy i ulubiony podkład. 
Po prawej stronie smaczki dla koty, które uwielbia :) 

Dzisiaj natomiast byłam też na zakupach, bo jedzonko mojego kota było w promocji. Popołudnie spędziłam w całości na gotowaniu rzeczy dla Szymka. Zrobiłam mu kanapeczki, tosty, sałatkę, makaron, placuszki z borówkami :) Wszystko przebiegło mi bardzo sprawnie. 

Teraz trochę zdjęć jedzenia


Placuszki borówkowe z masłem orzechowym. 


Kanapka z hummusem, s serkiem i szynką, warzywa i twarożek grani, który uwielbiam. 


Wczorajsza sałatka i kanapka.


I kanapeczki z rana.


Wiem, że takie batony nie są zdrowe, ale miałam ochotę na coś takiego, a do tego kawa z mlekiem owsianym, które jest ostatnio moim ulubionym. 


Dzisiaj rano się wyjątkowo kiepsko czułam, bolała mnie głowa, co mi się rzadko zdarza. Wzięłam natomiast tabletkę i poszłam na spacer, od razu pomogło. Teraz czekam na Szymka. Jesteśmy już ze sobą jakieś 10 miesięcy, często się widujemy, a ja i tak za każdym razem wyczekuje niecierpliwie kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że takie uczucie będzie trwać zawsze :) 


poniedziałek, 23 października 2023

to nie jest mój czas, ale chcę to zmienić

 Poniedziałek, 10:46



Ostatnio nie mam ochoty tutaj pisać. Czuję, że wszyscy wchodzą mi na głowę. Dosłownie wszyscy, nawet osoby z bloga, a wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało. To przestało być miejsce, w którym mogę napisać wszystko i po prostu się wygadać. Natomiast ogromny problem tkwi przede wszystkim we mnie. Ja sama nie wiem czego chcę i tyczy się to każdej dziedziny życia. Nawet jeśli chodzi o jakieś bzdury. Tak jakbym straciła całą radość życia, cały sens. Kiedyś uwielbiałam gotować, a teraz robię tylko tyle ile muszę. Gotuję dla Szymka, dla mamy, a sama jem byle co. Wczoraj na laptopie znalazłam taką składankę zdjęć swojego jedzenia  i byłam w szoku, że jeszcze nie tak dawno temu umiałam sobie przygotowywać różne dania. Teraz jem co jest. A gdy np. gdzieś wychodzę na miasto, czy to z Szymonem czy koleżankami, to zawsze mówię te jebane słowa "dopasuje się, zjemy na co masz ochotę". Bo to jest mi totalnie obojętne, rzadko kiedy mam na cokolwiek ochotę, chyba że po prostu warzywa. Podobnie jest z seksem. Ja to już totalnie nie mam ochoty na takie rzeczy. S. ma ochotę, to okej, zawsze się zgodzę, ale rzeczywistych chęci brak. Mogłabym to przełożyć na wiele dziedzin mojego życia. Na spotkania ze znajomymi, sprzątanie czy nawet opiekę nad kotem. 

Obiecałam sobie, że będę się starać. Jakby nie było to już nigdy nie będę miała tyle wolnego czasu, co mam teraz. W czwartek mam obronę, więc cieszę się, że chociaż to już jest ustalone. W piątek jadę do Szymka, z pewnością będziemy świętować. Od poniedziałku wracam do poszukiwań pracy, bo teraz to zawiesiłam na kilka dni. Postanowiłam sobie jednak, że przez ten cały czas będę korzystać z życia. Nie zamykać się w pokoju i użalać nad sobą. Jestem pewna, że takie pozytywne nastawienie też może mi pomóc. Właśnie montuje sobie filmiki z ostatniego czasu, później idę na siłownie, a na 17:30 mam korki. Wieczorem zaproponuje mamie wspólne oglądanie serialu. Jutro widzę się natomiast z Szymkiem. Nie spędziliśmy razem ostatniego weekendu, bo pojechał na imprezę rodzinną. Pisałam Wam chyba, że taka bez okazji, ale okazało się, że to urodziny jednego z dzieci jego brata. Odzwyczaiłam się od weekendów w domu i powiem Wam, że ten ciężko zniosłam. Bardzo tęskniłam za S. i właśnie zamiast się czymś zająć to tylko leżałam w łóżku. To mi nie pomaga. 

To chyba tyle, co chciałabym Wam tutaj napisać. Proszę trzymajcie za mnie kciuki żebym się jakoś podniosła. 

środa, 18 października 2023

robię prezenty

 Środa, 14:50



Wczoraj wieczorem promotorka odesłała mi pracę, także zrobiłam ostatnie zmiany, co zajęło mi może  5 minut. Dzisiaj wstałam po 7 i poszłam do kawiarni, aby wgrać pracę do systemu, zrobić wszystkie opisy, słowa klucz itd. Jeśli chodzi o moją część, to wszystko jest już zrobione. Bardzo się cieszę. 

Później poszłam do rossmanna i action, gdzie kupiłam kilka prezentów do kalendarza adwentowego, a także prezenty świąteczne dla chłopaka. 


Kupiłam mu taki kalendarz, bo nigdy nie miał, a także skarpetki. 


Natomiast wczoraj w biedronce zobaczyłam taki zestaw. Kosztował tylko 40 zł, więc myślę, że cena super. Do tego dokupię mu jeszcze torbę na siłownie i mam już całość. To jest zarówno prezent na Mikołajki jak i Boże Narodzenie, jakoś to fajnie podzielę. 



Po lewej prezenty do kalendarza adwentowego dla jednej przyjaciółki, a po prawej dla drugiej. Myślę, że kolejnym razem Wam pokaże jak już będę miała wszystko skompletowane. Robimy sobie już taką przyjemność trzeci rok pod rząd i nawet nie umiem opisać jak bardzo lubię tę naszą tradycję. 

Chciałabym się też odnieść do komentarza, który ostatnio dostałam odnośnie prezentu urodzinowego dla Szymka. Dla mnie nie ma czegoś takiego, jak wydanie za dużo pieniędzy na prezent dla bliskiej osoby. Kocham i uwielbiam robić prezenty. Jest to mój love language i nie zamierzam z tego rezygnować. W przypadku prezentu dla chłopaka dochodził także fakt, że były to okrągłe urodziny, które przynajmniej w mojej rodzinie są bardziej świętowane. 


Jeszcze tak na koniec Wam pokażę jaką fajną torbę udało mi się kupić w pepco wczoraj. Kosztowała tylko 3 zł,  jest idealna na zakupy. Zwłaszcza lubię tą rasę, która jest na środku na górze, nie wiem jak się nazywa, ale mam słabość do takich psiaków. 



Szymek mi napisał, że ma imprezę rodzinną w ten weekend. Także w piątek wyjeżdża na dwa dni do brata do Rzeszowa. Jestem pewna, że zarówno rodzice jak i rodzeństwo nieźle mu nagadają za to, że mnie nie zabrał. Za każdym razem gdy rozmawia z rodziną przez telefon, to słyszę, że chcą mnie poznać i żeby w końcu im mnie przedstawił. Jakoś nie jest mi żal Szymka z tego powodu, jak się trochę pomęczy to nic mu się nie stanie. 

Moja mama pojechała do babci na kilka dni, ma wrócić dopiero w piątek. Zostaliśmy sami z kotem. Na 17:30 idę na korepetycję, bo odezwała się do mnie mama dziewczynek, które uczyłam w tamtym roku. Bardzo się cieszę z tego powodu, uwielbiam te dzieci, są przemiłe i zawsze poprawiają mi humor. Przygotowałam sobie już wszystkie materiały, za chwilkę napiję się jeszcze ciepłej herbaty i ogarnę kuchnie. Jak wrócę to zamierzam wziąć długą kąpiel. 

wtorek, 17 października 2023

kolejny długi weekend

 Wtorek, 11:46



Hej!

Odzywam się dopiero po kilku dniach, bo akurat tak wyszło. Jestem płaczliwa, narzekająca i ogólnie bez życia. Każdy jakiś mój "zryw" powrotu do poprzedniej wersji siebie kończy się fiaskiem. Jestem o krok od epizodu depresyjnego i czuję to całą sobą. Jeśli teraz się nie ogarnę, to już przepadnę na długie tygodnie albo miesiące. Znalazłam sobie w Krakowie grupę wsparcia dla osób o podobnych problemach, spotykają się w każdy czwartek. Zastanawiam się czy nie skorzystać z takiej możliwości. 

Szymek przyjechał do mnie w piątek rano, zjedliśmy razem śniadanie i chwilę poleżeliśmy. Potem pojechaliśmy na zakupy spożywcze i kilka kolejnych dni minęło nam bardzo dobrze, ale też niezwykle leniwie. Nie robiliśmy zupełnie nic, bo ja kompletnie nie miałam energii, nawet odpuściłam sobie gotowanie. Dla mnie wydarzyła się także dosyć ważna rzecz, bo S. pierwszy raz powiedział mi, że mnie kocha. Ani ja, ani on nie jesteśmy wylewni pod względem takich rzeczy, więc wydaje mi się, że to dużo znaczy. Ale żeby tak nie słodzić, to muszę też ponarzekać. Szymek ma w ten lub kolejny weekend imprezę rodzinną. Żadna okazja, tylko zwykłe spotkanie, na którym będę jego rodzice i dwaj bracia z rodzinami. No i gdy Szymek mi to powiedział, to przez jedną chwilę myślałam, że mnie zaprosi, ale oczywiście tak się nie stało. Gdy dotychczas tak robił to było mi tylko przykro, ale teraz kiedy, cała jego rodzina już wie, że się z kimś spotyka od dłuższego czasu, to jest mi też głupio, że mnie nie uwzględnił. 

Wiem już, że obronę mam w przyszły czwartek. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo tylko ja wiem jak się nad tym namęczyłam. Za chwilkę zamierzam pozałatwiać wszystkie rzeczy papierkowe, aby już mieć to z głowy. 

Tak z innych rzeczy, to wczoraj wieczorem wybrałam sobie też rzeczy z shein, którymi będę wypełniać kalendarze adwentowe dla obu przyjaciółek. Przejrzałam też ofertę promocyjną z rossmanna i zrobiłam listę rzeczy, które tam kupię, w tym samym celu. Cieszę się bardzo, bo oba kalendarze nie wyniosą mnie dużo pieniędzy, a będzie to z pewnością fajny prezent na okres adwentu. 

Chciałabym dzisiaj posprzątać swoją szafę. Pochowam już wszystkie rzeczy letnie, a wyciągnę te zimowe. Na szczęście mierzyłam już swoje dwa płaszcze i kurtkę na zimę i wszystko jest na mnie dobre. Muszę sobie jedynie dokupić buty, bo te z poprzedniego roku przemakają, tak to nic więcej mi nie trzeba. 

Ostatnio jak same widzicie jest u mnie znacznie mniej jedzenia. Nie jest to spowodowane tym, że się obżeram czy coś podobnego. Po prostu jest głównie to samo, zwłaszcza jeśli chodzi o śniadania i kolacje. Nie wiem czy to obsesja, czy po prostu mam zapotrzebowanie na jakiś składnik, ale za chwilę zobaczycie o co mi chodzi. 


To jest właśnie to. Czyli dwie kanapki chleba z serem żółtym i taką specjalną kiełbaską (bez masła). I do tego ogórek, pomidor i koperek, polane dużą ilością soku z cytryny. 


Obiad to cokolwiek, ale porcja takich samych warzyw musi być. 


I to śniadanie z dzisiaj. Czyli znowu dwie kromki chleba, ser żółty i warzywka. Tym razem dałam jeszcze paprykę posmarowaną serkiem. I dużo soku z cytryny. 

Jem tak od jakiś dwóch miesięcy? Jezu jak nie więcej. Póki co było okej, wydaje mi się, że nawet schudłam, bo jak widzicie porcje pomimo tego, że są duże, to nie są kaloryczne. To głównie warzywa. Natomiast sezon na owoce i warzywa już się kończy i zastanawiam się jak będę dalej jeść. Bo teraz to się dosłownie trzęsę jak sobie nie walnę takiego śniadania i kolacji. Nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, ale nie doszukiwałabym się zbytnio. Chyba po prostu warzywa udaje mi się kupować dobrej jakości więc i smak jest świetny. 


środa, 11 października 2023

miniony długi weekend

 Środa, 09:46



Hej!

Właśnie przyszłam sobie do kawiarni żeby trochę popracować nad pracą magisterską. Postanowiłam, że będę romantyzować sobie życie w ten sposób, dla mnie to bardzo ważne, zwłaszcza w chwilach kiedy nie mam dobrego samopoczucia. Taki rodzaj self-care. 

Zanim jednak siądę do pracy, postanowiłam, że napiszę o tym jak mi minął weekend. Jednym słowem było: wspaniale. Szymon przyjechał po mnie w środę koło 17 i najpierw pojechaliśmy na zakupy do Action. Kupiłam kilka rzeczy do kalendarza adwentowego dla przyjaciółek, a także trochę słodyczy. Od razu pojechaliśmy na zakupy spożywcze, a potem do domu. Dałam Szymkowi prezent urodzinowy i oczywiście bardzo mu się spodobał, jedynie buty okazały się niewygodne, więc wymienimy na inne.

W czwartek z samego rana pojechaliśmy na termy. Pierwszy raz byłam na termach w tygodniu roboczym i było zajebiście. Niemal w ogóle nie było ludzi, wszystkie zjeżdżalnie nasze! Później wróciliśmy do domu, wzięliśmy prysznic i pojechaliśmy na sushi. Tam na S. czekała niespodzianka w postaci torciku urodzinowego. Był miło zaskoczony.



W piątek pojechaliśmy w góry. Na jelenią skałę, droga w jedną stronę to jakieś 1,5h, więc nie tak źle. Chociaż my nieźle się umęczyliśmy. Spaliłam niemal 1000 kcal. Super! Wróciliśmy do domu koło 16, chwilę odpoczęliśmy i ja poszłam pod prysznic, a Szymek pojechał kupić coś do jedzenia. 



W sobotę zrobiliśmy sobie tzw. reset day. Czyli posprzątaliśmy mieszkanie, zrobiliśmy pranie, pojechaliśmy na zakupy spożywcze, a wieczorkiem zrobiliśmy pizze. Był to bardzo miły dzień.

W niedzielę dopadł mnie dołek emocjonalny i na nic nie miałam siły ani ochoty. Spędziliśmy ten dzień pod kocem, oglądając filmy i seriale. Nie przepadam do końca za takimi dniami. Wieczorem wróciłam do domu i obiecałam sobie, że będę miła dla matki. Ona to chyba czując nosem wykorzystała i zrobiła mi takie prześwietlenie, że ja pierdolę. Co robiliśmy, co jedliśmy, co ugotowałam, a dlaczego nie ugotowałam czegoś innego, a dlaczego rosołu nie było itd. Potem pokazałam jej zdjęcia z gór, no to tym razem się nasłuchałam, że Szymek jest gruby, a ja z kolei chuda, ale w rzeczywistości tak szczupło nie wyglądam. Super. 

Tak minął mój weekend. Ja i tak uważam, że był zajebisty! 

Odezwę się tutaj jeszcze wieczorem, a tymczasem wracam do pracy nad magisterką. Szczerze mówiąc to mam nadzieję, że się szybko z tym uporam, bo w tej kawiarni jest niesamowicie gorąco! 


wtorek, 10 października 2023

dzień za dniem

 Wtorek, 20:48



Byłam wczoraj na korepetycjach i powiem Wam, że to był strzał w dziesiątkę. Potrzebowałam się zająć czymś produktywnym poza domem. Jakoś po nich odżyłam, poza tym bardzo lubię tę dziewczynkę. Jak wracałam do domu, to pod samym blokiem spotkałam mojego brata. Ja i mama wnosiłyśmy jego rzeczy, a on siedział w samochodzie, uroczo co nie? Na dodatek mama chce mu kupić prezent za studia i obronę licencjatu. Zajebiście, że on dostanie prezent za moją ciężką pracę. To ja robiłam za niego każdą rzecz. Gdy tylko próbuje się na ten temat odezwać, to w domu od razu wybucha awantura i ja nie żartuję. Znowu słyszę od matki, że jestem egoistką, że nic mi nie można powiedzieć, że wiecznie uważam się za poszkodowaną. Ale do tego tematu jeszcze dzisiaj wrócimy. Wieczorem dokończyłam jeszcze swój kurs excela i poszłam spać.

Dzisiaj wstałam koło 8. Zjadłam śniadanie, zrobiłam sobie manicure i pojechałam na rozmowę w sprawie pracy. Czuję, że średnio mi poszło, miałam wrażenie, że babeczka chce jak najszybciej skończyć spotkanie. Sama praca mi się natomiast podoba i bardzo dobrze płacą. Mają się odezwać do końca tygodnia. W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do galerii. Kupiłam sobie moją ulubioną zupkę chińską i w good loodzie odebrałam darmowy słoiczek masła orzechowego, akurat przyda mi się do owsianki. Nie jadłam jej od lat i coś mnie naszło. Później pojechałam do urzędu odebrać zaświadczenie o prawie do głosowania w dowolnym  lokalu. Miałam takie samo załatwić dla mamy i brata, ale się nie dało bez ich podpisu. Jak zadzwoniłam potem do mamy jej to powiedzieć, no to kolejna afera. Tym razem o to, że miałam radosny głos i cieszyłam się, że się nie udało... No zabijcie mnie. W drodze powrotnej do domu poszłam do mojej siłowni załatwić jedną rzecz i już prosto do domu. Koło 17 usiadłam do magisterki na jakieś dwie godzinki i tak minął mi dzień. Teraz jestem już wykąpana, pojedzona i siedzę w łóżku z herbatką. Za chwilę puszczam serial pt. "Ogrodnicy". 

Jestem zadowolona z dzisiejszego dnia pomimo tego, że matka mocno mi nerwów napsuła. Jeśli zastanawiacie się natomiast dlaczego ja jej ulegam w pewnych kwestiach, to uwierzcie mi, że czasami tak jest łatwiej. Łatwiej jest już coś zrobić niż potem przez kilka dni znosić albo krzyki albo obrazę majestatu. Myślę, że wiele osób, które miały kiedyś kontakt z narcyzem mnie zrozumieją. 

Szymek pojechał dzisiaj do swoich rodziców, ma wrócić w czwartek. W ogóle mam do Was pytanie! O ile ktoś jeszcze czyta tego bloga. Najpierw opiszę sytuację, a później zadam owe pytanie. Szymek ma szwagierkę, która często kupuje mu różne rzeczy. Pal licho, że to jest coś do domu, ale często kupuje mu np. perfumy, kosmetyki, ubrania itd. I nawet nie umiem powiedzieć jak bardzo mnie to denerwuje. To jest mój chłopak i jednak chciałabym żeby wyglądał/nosił/pachniał tak jak mi się podoba (albo jemu oczywiście), a nie żeby wybierała mu to obca (dla mnie) babka. Tutaj dodam, że wie, że Szymon ma dziewczynę. No i pytanie jest takie, czy moja irytacja na tę sytuację jest nienormalna? Bo kurde trochę uważam, że tak, ale z drugiej strony czy nie uważacie, iż jest to trochę zasadne? 

Jutro z rana napiszę post z podsumowaniem ostatniego weekendu, bo był naprawdę świetny :) Tymczasem żegnam się z Wami. 

poniedziałek, 9 października 2023

boje się, że będzie gorzej

 Poniedziałek, 15:10



Cześć dziewczyny 

Odzywam się tutaj po długim weekendzie spędzonym z chłopakiem, było naprawdę świetnie, ale dzisiaj boleśnie wróciłam do rzeczywistości. Szczerze... to nie wiem co to będzie dalej. Od kiedy dowiedziałam się, że nie przedłużą mi umowy w poprzedniej pracy, to mam wrażenie, że wszystko mi się posypało. Staram się pamiętać, że w życiu są dobre i złe momenty. Jedne i drugie kiedyś przeminą. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnim czasie chodzę dosyć zdołowana. Mam dużo rzeczy do zrobienia, a nie potrafię się za nie zabrać. Czuję taką bezsilność, zdołowanie. Zapewne pora roku za oknem też mi w niczym nie pomaga. Bardzo chciałabym się w końcu "ogarnąć", ale ja zwyczajnie nie jestem w stanie. Boję się, że to jest początek epizodu depresyjnego. Gdy sobie przypomnę ten, których przechodziłam rok i dwa lata temu, to aż się trzęsę ze strachu. Takie coś jest w stanie zrozumieć jedynie osoba, która była w podobnej sytuacji. 

Obiecałam sobie natomiast, że przynajmniej spróbuję wyjść z tego letargu. Rano zrobiłam sobie listę rzeczy do zrobienia. Już kilka punktów wykreśliłam. Na jutro umówiłam się też na rozmowę w sprawie pracy, pojadę też do urzędu żeby pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania oraz załatwię sprawę z siłownią. Do piątku muszę także wysłać ostateczną wersję pracy magisterskiej. Zostały mi jakieś drobne poprawki. Obronę mam prawdopodobnie 26 października. Mój brat miał dzisiaj i mu się udało. Bronił pracy, którą ja napisałam... taki to pożyje. 

Odezwała się do mnie także dziewczyna, której w ubiegłym roku udzielałam korepetycji z angielskiego. Co prawda miałam już się tym nie zajmować, bo nie wiedziałam jak to z pracą połączyć, ale stwierdziłam, że póki jej nie mam, to będzie to dobre rozwiązanie. Muszę wrócić do normalnego funkcjonowania, bo inaczej boję się, że pewnego dnia już nie wstanę z łóżka. 

Znalazłam sobie także stronę z darmowymi kursami, po których jest certyfikat. Z pewnością się na jakiś zdecyduję. Póki co oglądam wykłady dotyczące korzystania z exela. Ja już od kilku lat używam McBooka, na którym jest podobny program, ale jednak to nie to samo. A myślę, że może mi się to przydać czy to na rozmowie kwalifikacyjne, czy później już w pracy. 

Naprawdę się staram. 

Chciałabym odzywać się tutaj codziennie, bo wiem, że to mi pomaga, ale nic nie obiecuję. To miejsce w ostatnim czasie także mnie trochę przygnębia. 

środa, 4 października 2023

to już dzisiaj!

 Środa, 16:26



Właśnie popijam kawkę i czekam na Szymka. Za jakieś pół godzinki powinien już u mnie być i zaczynamy 4-dniowy weekend razem :)

Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką. Byłyśmy razem w Action, potem w biedronce i finalnie poszłyśmy do mnie do domu. Obejrzałyśmy film i pogadałyśmy sobie. Było bardzo miło, później już tylko się wykąpałam i położyłam do łóżka. Wcześniej obejrzałam też bardzo fajny, nowy film netflixa pt. Nowhere. Szczerze, to ciężko wytłumaczyć o czym to jest, więc po prostu polecam obejrzeć. 

Dzisiaj wstałam koło 8, zrobiłam sobie pedicure i pojechałam do galerii. Kupiłam mały torcik dla Szymka i zaniosłam go do restauracji, w której jutro będziemy jeść. Uważam, że to będzie świetna niespodzianka. W domu na szybko coś zjadłam, a później się spakowałam. Biorę ze sobą sporo rzeczy, bo też mamy dużo planów na najbliższe dni. Zarówno farmę dyni, romantyczną kolację, termy jak i góry. Już nie mogę się doczekać. To będzie uroczych kilka dni :) 

Okej, a więc tak jak napisałam czekam na Szymka. Chciałabym abyśmy po drodze pojechali do Dealz i zamierzam powoli kupować rzeczy do kalendarzy adwentowych dla przyjaciółek. Może akurat znajdę coś ciekawego. Pewnie wybierzemy się też dzisiaj na zakupy spożywcze i ogólnie ogarniemy mieszkanko żeby nam się dobrze żyło przez najbliższe dni. 



Widać, że zrobiło się już chłodno, bo Mafinek znowu chce być przykrywany. 


Nowa Pandora. Dostałam w weekend od Szymka. Jestem bardzo zadowolona. W ogóle powiem Wam, że jak kupowałam sobie poprzednią kilka lat temu, to było mi wtedy przykro, bo pamiętam, że wszystkie moje koleżanki w tamtym okresie dostawały je od chłopaków. Mi się bardzo podobała, więc postanowiłam sama sobie kupić, ale miałam jakieś takie uczucie smutku. 


Jak pakowałam prezent dla Szymka postanowiłam, że rozłożę statyw i to nagram żeby mieć pamiątkę. Także wrzucam też tutaj :) 





poniedziałek, 2 października 2023

ostatnie i następne dni

 Poniedziałek, 10:33



Hej!

Przez weekend już się do Was nie odezwałam, ale robię to teraz. W piątek zrobiliśmy z S. bardzo dobre sushi, napiliśmy się winka i spędziliśmy miło wieczór. Kolejnego dnia pojechaliśmy na zakupy do galerii. Dostałam od Szymka nową pandorę, jest przepiękna! Napewno na dniach Wam pokażę. Kupiliśmy też deskę do prasowania, w domu okazało się, że jest wadliwa, więc pojechaliśmy zwrócić i kupiliśmy inną. Zjedliśmy późny obiad, a ja wieczorem poprasowałam. Bardzo to lubię. Chciałabym Wam czasami powiedzieć, że jestem wyzwoloną feministką, ale w rzeczywistości lubię być kurą domową. Lubię gotować, sprzątać, prasować, prać, piec itd. Nic na to nie poradzę. 

Wieczorem długo z Szymkiem rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, ku mojemu zaskoczeniu, że S. nie miał wcześniej dłuższego związku przede mną (zresztą ja też). Jedynie jakieś 2-3 miesięczne relacje. Powiem Wam, że trochę dało mi to do myślenia. Kiedyś się przejmowałam tym, że Szymon jest taki niechętny do przedstawiania mnie rodzinie czy przyjaciołom. Ale patrząc na to, że wszystkie jego relacje z ostatnich +10 lat kończyły się po zaledwie kilku tygodniach, to trochę bardziej to rozumiem. Teraz uważam, że na wszystko przyjdzie pora, mi się nigdzie nie śpieszy. 

Wczoraj miałam korepetycje z dziewczynką, którą uczyłam od czasu do czasu w poprzednim roku. Resztę dnia spędziłam na gotowaniu, a później leżeliśmy z S. na kanapie. Taka o to niedziela. 

Za chwilkę powysyłam kolejne ogłoszenia o pracę. W środę jestem umówiona na jedną rozmowę. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie dostanę pozytywną odpowiedź. Trochę się tym stresuję, ale jednocześnie staram się myśleć pozytywnie. Także jestem pewna, że w tym miesiącu dostanę świetną ofertę! Tak trzeba myśleć. 

Później zapakuje prezent dla Szymka, bo jeszcze tego nie zrobiłam. Widzimy się już w środę i spędzimy ze sobą kilka dni z okazji jego urodzin. W czwartek mamy zamiar pojechać na termy i na sushi, w piątek z kolei w góry. 


Teraz dodaję trochę jedzenia z ostatnich dni. 


Nasze ulubione ciasteczka.
Brownie słony karmel i snickers. 


Devolay z frytkami z piekarnika i mizeria


Kanapki z serkiem śmietankowym, łososiem i awokado


Mini kanapeczki kolorowe z jajkiem przepiórczym 


Omlet z płatków owsianych + rukola z pomidorkami 


Omlet polany takim ketchupem


Kotlet schabowy z kulkami ziemniaczanymi i surówką


Kanapki z serem i kiełbaską + rukola z pomidorami 


Pałki z kurczaka z frytkami i sałatą


Domowe rogaliki z takiej tubki, którą kupiłam w Aldi. Powiem Wam bardzo fajne wyszły.