sobota, 25 stycznia 2020

86-87 || 23 latka

Sobota, 09:55

Kochane, na wstępie chciałabym Wam podziękować za życzenia urodzinowe. Bardzo doceniam to, że tyle osób o mnie pamiętało. Dziękuje i jeszcze raz dziękuję! 

Jak spędziłam swoje urodziny? 
Sama nie wiem z czego wynika moja niechęć do tego święta, ale wczoraj było lepiej niż myślałam, że będzie. Pobudka o 8, zebrałam się, pouczyłam ze dwie godzinki i pojechałam spotkać się z przyjaciółką. Zaprosiłam ją na kawę i deser do Kociej kawiarni z okazji moich urodzin. Miło spędziłyśmy czas :) Koło 17 byłam już w domu, chwilę nauki, poczekałam aż mama wróci od babci ze szpitala i razem posprzątałyśmy mieszkanie. Wieczorem wpadła moja ciocia i też sobie razem posiedziałyśmy. Zrobiłam pizze i wyszła nawet lepsza niż ostatnio. Potem tylko kąpiel, serial i do spania. Wam może wydawać się "dzień jak codzień", ale mi to bardzo pasowało :) 

Plany na dzisiaj to nauka na egzamin, który mam w poniedziałek i obiecałam sobie, że nauczę się jeszcze na przynajmniej jeden egzamin, który mam za dwa tygodnie. Wieczorem długa kąpiel, bo od przyjaciółek dostałam masę kul do kąpieli i pewnie znajdę sobie jakiś nowy serial, bo już skończyłam oglądać Wiedźmina :) 

Miłego weekendu :) 

czwartek, 23 stycznia 2020

82-85 ||

Czwartek, 11:38


Cześć Kochane! 
Odzywam się w zasadzie tylko po to, aby powiedzieć, że żyję. W okresie sesyjnym nie mam za bardzo Wam o czym opowiadać. Cały poniedziałek poświęciłam na naukę, tak samo wtorkowy poranek, a potem pojechałam na egzamin. Poszedł mi w miarę okej. Miałam wolny wieczór, więc trochę posprzątałam i oglądałam Wiedźmina. Wczoraj przyjechała do mnie K. Dostałam już od niej prezent urodzinowy, mimo że urodziny mam dopiero jutro, ale nie będziemy się wtedy widziały. Spędziłyśmy razem prawie cały dzień, zrobiłyśmy domową pizzę, gadałyśmy i obejrzałyśmy film i trochę serialu. To był bardzo miły dzień, pierwszy w tym roku, w którym się nie uczyłam. Przyniosło to taki efekt, że dzisiaj jest mi się ciężko do tego zabrać, kompletnie nie mogę zebrać myśli, a pracy mam dużo. Za kilka godzin wychodzę, umówiłam się z koleżanką w bibliotece na pisanie pracy zaliczeniowej. Do tego czasu chciałabym zrobić notatki i powtórzyć materiał na środowe kolokwium. 



Prezent, który dostałam. Słodycze, herbatka i pełno maseczek i kuli do kąpieli. Wszystko mi się przyda! To świetny prezent :) 


Idę do nauki!

niedziela, 19 stycznia 2020

78-81 || Wygrałam swoją pierwszą rozprawę sądową!

Niedziela, 14:12

Miałam napisać dopiero w środę, ale tęskniłam, poza tym mam chwilę czasu, więc postanowiłam odezwać się już dzisiaj. 

Czwartek 
Cały dzień nauki. 

Piątek
Nauka i kolokwium z prawa kościelnego. Zdałam. 

Sobota
Rano pisałam dwa kolokwia z prawa rzymskiego, poszły mi w miarę okej, mam nadzieję. Potem jeszcze jedne ćwiczenia z Konsty, a następnie poszłam na egzamin z prawa kościelnego. Zdałam :) 

Niedziela, czyli dzisiaj
Dzień dobry jak i bardzo zły. Rano, nawiązując do tematu posta, mieliśmy symulacje rozprawy sądowej. Przypadła mi rola adwokata, miałam bronić dróżnika, oskarżonego o zaśnięcie na służbie i nie opuszczanie szlabanów na przejeździe kolejowym i... wygrałam! Piszę to pierwszy raz w życiu, ale z pewnością nie ostatni. Wygrałam swoją pierwszą rozprawę i jestem z siebie dumna! Potem miałam kolokwium z historii państwa i prawa polskiego i poszło mi tragicznie, dosłownie tragicznie. Bardzo dużo się na to uczyłam, a efekt żaden. Nie jestem przyzwyczajona do porażki, dziewczyny. 

Okej, jakie plany na resztę niedzieli? 
Nauka, oczywiście. Przyszły tydzień jest luźniejszy, bo mam tylko jeden egzamin. Właściwie to dwa, ale na jeden nie idę, bo to zerówka opisówka i nie zdążę się nauczyć, a z pustego to nawet ja nie naleję xd Wieczorem za to rozsiadam się na łóżku i mam zamiar obejrzeć dwa odcinki serialu, poczytać książkę i położyć się spać o przyzwoitej godzinie! 

Trochę nudny wpis, ale bardziej chciałam się podzielić wiadomością z tematu. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, mimo iż zdaję sobie sprawę, że to tylko zabawa. W roli obrończyni czułam się FENOMENALNIE. Studiowanie kierunku, który się kocha przynosi wiele satysfakcji, a co dopiero mówić o wykonywaniu zawodu, który kochasz! :) 

Kochane, dziękuje za tyle wspaniałych komentarzy pod poprzednim postem! Wow! <3 


środa, 15 stycznia 2020

77 || Miła niespodzianka!

Środa, 21:43


Wczoraj miałam świetny dzień! Tak jak Wam pisałam, przez cały poranek się uczyłam, a po południu pojechałam na zajęcia, przedstawiałam prezentację i poszło mi całkiem dobrze. Zaraz po uczelni pojechałam do przyjaciółki, poszłyśmy na zakupy, zrobiłyśmy sałatkę, wypiłyśmy wino i sporo gadałyśmy. Gdy byłam u niej dowiedziałam się, że zdałam poniedziałkowy egzamin, zaliczyłam prezentację i zaliczyłam kolokwium z prawa konstytucyjnego! Do domu wróciłam przed północą, jedynie się wykąpałam i poszłam spać. 
Dzisiaj też dzień spędzam na nauce, po południu zrobiłam sobie przerwę, bo mózg mi parował i obejrzałam film "Miłość w trudnych czasach", był po prostu piękny. Zazwyczaj nie oglądam filmów wojennych, bo za bardzo mnie poruszają, ale ten był tego wart. Wspaniała historia! 
Teraz jeszcze chwilę się pouczę i lecę spać, czeka mnie ciężki weekend, ale staram się tym nie przejmować. Stale powtarzam sobie, że nie musze być we wszystkim najlepsza, że istnieją drugie terminy i najważniejsze jest opanowanie. Pomaga? Raczej nie. 

W komentarzach jedna z Was zwróciła mi także uwagę, że mało piszę o diecie. To prawda, kiedy mało o niej wspominam to znaczy, że ona nie istnieje. Aktualnie się nie przejadam, staram się po prostu jeść zdrowo, ale nie powiem żebym przywiązywała do tego dużą wagę. Już kiedyś Wam wspominałam, że nie potrafię dojść do sytuacji kiedy i dieta i ćwiczenia i nauką i spotkania ze znajomymi są na dobrym poziomie. Zawsze to jest coś kosztem czegoś innego. 

Kochane, odezwę się do Was dopiero w przyszłą środę. Mam teraz za dużo nauki żeby myśleć o blogu. Bardzo proszę trzymajcie kciuki za te wszystkie kolokwia, egzaminy i eseje! To moja pierwsza podwójna sesja, więc nie jest mi łatwo wszystko ogarnąć. 

wtorek, 14 stycznia 2020

75-76 || Feed

Wtorek, 10:56


Cześć! 
Wczoraj miałam pierwszy egzamin, zerówkę z analizy gier strategicznych. Poszedł mi dosyć kiepsko, nie chodziłam na wykłady, bo miałam w tym czasie zajęcia na drugim kierunku, więc nie spodziewałam się, że będzie aż tyle zadań obliczeniowych. Niestety, z większością nie potrafiłam sobie poradzić. Pójdę na konsultację do babeczki i poproszę żeby mi je wytłumaczyła. Egzamin skończył się po przed 13, wróciłam do domu, pouczyłam się, zjadłam obiad i znowu pojechałam na zajęcia. Miały trwać od 18:30 do 21:00, mieliśmy dopracowywać projekt grupowy, ale ja go już w całości zrobiłam (bo grupa kompletnie olała mnie i cały projekt, nikt mi nawet nie odpisał). Dlatego babeczka wypuściła naszą grupę już po 19. Co prawda grupa mi podziękowała, że się wszystkim sama zajęłam, czyli odrobiłam robotę za 8 osób (!!!), ale to nie tak powinno wyglądać. W domu obejrzałam film "Feed". Nie było to jakieś świetne kino, ale mimo to mi się podobało, więc jak będziecie miały ochotę do polecam. Niby film reklamowany jako "walka z anoreksją", ale ja zrozumiałam to bardziej jako "chorobę psychiczną", jestem ciekawa waszego zdania. Znalazłam go na cda. 



Dzisiaj jadę tylko na jedne zajęcia, bo mam sporo nauki. Potem odwiedzam przyjaciółkę i będziemy robić razem sałatkę. Nie planuje siedzieć u niej długo, koło 23 chciałabym już być w domu :) 
Miłego dnia! 

niedziela, 12 stycznia 2020

74 || To będzie ciężki tydzień

Niedziela, 20:23

Cześć Kochane!
Dodaje post na szybko i lecę jeszcze poczytać lekturę na studia. 
Dzisiaj wstałam po 9, uwielbiam się wysypiać! Od razu dzień staje się lepszy. Koło 12 usiadłam do nauki, najpierw powtórzyłam materiał na jutrzejszy egzamin. Teorie umiem, zadań prawie wcale, ale to dopiero zerówka, jeżeli mi się nie uda zaliczyć to trudno. Potem skończyłam pisać pismo procesowe i przygotowałam notatki z na kolokwium z Korony. Obiadek i poszłam do babci. Kilka dni temu znowu trafiła do szpitala, tym razem na rehabilitację, ale niestety nie ma żadnej poprawy. Wręcz przeciwnie, dzisiaj byliśmy u niej w kilka osób i powiedziała, że ona już z tego szpitala nie wyjdzie. Bardzo przykro mi się zrobiło, widzę jak się męczy. Byłam u niej godzinkę, wróciłam do domu i nauczyłam się trzech tematów z Korony. Przed chwilą się jeszcze wykąpałam i tak jak już pisałam uciekam do czytania lektury, w przyszłym tygodniu mam kolokwium, a przeczytałam zaledwie kilka stron. Dzisiaj poświęcę na to godzinkę, a potem poczytam jeszcze "książkę dla przyjemności" jak to mam w zwyczaju mówić :) Nadal czytam "Dom bez klamek" i właśnie zaczęłam się wciągać. 

Jutro zaczynam ogień zaliczeń. Mam w następnym tygodniu dwa egzaminy, cztery kolokwia, dwie prezentacje zaliczeniowe i dwie prace pisemne. Wierzę, że będzie dobrze! 

Bilansu nie piszę, bo jadłam co chciałam. Nie dużo, ale dietą tego też nie nazwę. 

sobota, 11 stycznia 2020

73 || Utracone przyjaźnie

Sobota, 21:43


Hejka ! 
Nie było mnie tu dwa dni, bo miałam sporo rzeczy na głowie, a wczoraj wieczorem po prostu zrobiłam sobie wolne i odpoczywałam, ale jestem teraz. 

Czwartek
Właściwie nie mam co opisywać, nie poszłam na korki z konstytucji i prawa rzymskiego, znowu. Cały dzień siedziałam nad nauką do egzaminu z gier strategicznych, który mam w poniedziałek. Kompletnie mi nie szło. Dylemat więźnia i Równowagę Nasha rozkminiałam jakieś dwie godziny, a nadal wszystkiego nie umiem. 

Piątek
Wyspałam się i zrobiłam projekt z doktryn politycznych, zeszło mi nad tym kilka ładnych godzin, ale zwalnia mnie on z pisania egzaminu, więc warto. Po południu przyjechała do mnie przyjaciółka i razem rozpaczałyśmy nad utraconą przyjaźnią, ja nawet więcej niż ona. Nasza najlepsza (była) przyjaciółka wyszła wczoraj za mąż, nas na ślub nie zaprosiła, ale jakieś przypadkowe osoby, z którymi w czasie studiów zamieniła kilka zdań tak. W poprzednie wakacje całkowicie się od nas odcięła, kompletnie bez powodu. Zaszła w ciąże z chłopakiem, którego zna dwa miesiące, wczoraj był ślub, a my o wszystkim się z instagrama dowiedziałyśmy. Taka to przyjaźń. Chociaż wczoraj razem z przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że skoro się tak zachowała to lepiej dla nas, obie nie potrzebujemy takich osób w swoim otoczeniu. 

Sobota czyli dzisiaj
Obudziłam się koło 6 z kacem jak stąd do Warszawy, ale wzięłam dwie tabletki, zdrzemnęłam się jeszcze i mi przeszło. Wypiłyśmy tyleee wina, że i tak czuję się lepiej niż na to zasługuje. Niestety upiłam się typowo na smutno i nawet płakałam, strasznie przeżyłam sytuację z zerwaniem przyjaźni. Tak poza tym, to miałam dzisiaj home-taking exam z prawoznawstwa, czyli dostałam temat eseju o 8 rano i miałam 24 godziny żeby go napisać i odesłać wykładowcy. Tyle pracy, a okazało się, że jego zaliczenie zwalnia tylko z jednego pytania na egzaminie, suuper. Po 11 byłam już w bibliotece i zaczęłam pisać esej, bardzo chciałam zostać w domu, ale niestety nie miałam potrzebnej literatury, potem dołączyła do mnie jeszcze koleżanka i tak siedziałyśmy do 17. W domu jedynie poprawiłam przypisy i już zdążyłam go odesłać.Teraz pracuje nad pismem procesowym w spraw uniewinienia dróżnika, przypadła mi rola adwokata, więc yeees! Bardzo się cieszę!

Wiem, że trochę Was nudzę tymi opowieściami o studiach i pewnie nawet nie wiecie oczym piszę, ale nie mam po prostu co pisać. Jeść jadłam słabo, to tu coś, to tam. Niby nie dużo, ale niezdrowo.  
Lecę jeszcze trochę się pouczyć, mam straszne tyły. 

środa, 8 stycznia 2020

72 || Siłownia

Środa, 20:58


Cześć! 
Pobudka o 8. Po 9 byłam już na uczelni, bo miałam konsultacje z moją promotorką, oficjalnie przyjęła mnie na seminarium i nawet powiedziała, że temat licencjatu się jej podoba. Kazała mi wprowadzić niewielkie zmiany do konspektu, ale generalnie wszystko było dobrze, bardzo się cieszę, bo wczoraj siedziałam nad tym kilka godzin. Potem podeszłam jeszcze do biblioteki żeby rozglądnąć się za książkami do pracy dyplomowej, a następnie do carrefoura, słyszałam, że są wegańskie sery sprzedawane na wagę i bardzo chciałam ich spróbować, ale niestety nie było. Następnie pojechałam na siłownie, pierwszy raz w tym roku, więc się mega cieszę, tęskniłam. W drodze powrotnej zrobiłam jeszcze zakupy spożywcze, bo w lodówce już nic nie było, w domu obiad i usiadłam do nauki. 

BILANS:
8:20 - 2x pomarańcza (malutkie), 2x wafel ryżowy, 3x łyżki jogurtu kokosowego
13:30 - 3x wafel ryżowy, zupa krem z warzyw
17:20 - kasza gryczana, kotlet roślinny, fasolka szparagowa; pół porcji fit tiramisu 
20:00 - bułka z ziarnami, z vege szynką, serem mozarella i szpinakiem 

1422 kalorie 

AKTYWNOŚĆ: 35 minut orbitreku -307 kcal

Wiem, że malutko, ale dopóki nie wyjdę na prosto z nauką, to zamierzam robić tyle na ile mi czasu starczy. 



Dzisiejsze zakupy, nic ciekawego, ale zrobiłam zdjęcie, więc pokażę. Biszkopty i skyr były mi potrzebne do fit tiramisu :) Znalazłam ostatnio przepis i dzisiaj postanowiłam zrobić, wyszło pyszne. Po raz pierwszy kupiłam też wegańską "szynkę". Wiem, że wielu z Was przeszkadza jak używam takich określeń, bo szynka jest z mięsa, ale no nie umiem tego inaczej nazwać żebyście wiedziały o co chodzi. Wracając do "szynki", jestem wegetarianką ponad 3 lata, ale zawsze jakoś omijałam takie rzeczy, bo nawet jedząc mięso, wędlin nie lubiłam. W smaku jest okej, pewnie jeszcze kupie, ale raczej nie jest to moja ulubiona rzecz. Takie zwyczajne zakupy, kupiłabym zdecydowanie więcej warzyw i owoców, ale nie uniosłabym tego. 


Pod swoim zdjęciem, które ostatnio wrzuciłam dostałam taki komentarz, zastanawiałam się czy się do niego odnieść, czy nie, ale stwierdziłam, że czasy milczenia się skończyły. 
"Ale tłuścioch!! Na kija Ci te wszystkie diety i wegańskie wygłupy skoro Ty sie w ogóle nie ruszasz i nie spalasz tych "dobrych kalorii" , uczysz się od bladego świtu do ciemnej nocy jak jakiś poyeb przesiadujesz godzinami na dupie która Ci rośnie roścnie aż będzie wielka jak trzydrzwiowa szafa!! HA HA HA"
Ja serio dziwię się, że ktoś marnuje czas na pisanie takich komentarzy. Po co mi te diety? Żeby schudnąć. Dlaczego wegetariańskie/wegańskie? Bo kocham zwierzęta i nie chce ich jeść, bo leży mi na sercu środowisko. Jeżeli chodzi o to, że się nie ruszam.. serioo? Jestem na nogach najczęściej od 6  rano do północy, to że nie siedzę 24 na dobe na siłowni nie znaczy, że się nie obijam. I tak, dużo się uczę, bo studiuje dwa kierunki i po prostu mam dużo nauki, to nie jest moje "widzi mi się". Poza tym ktoś pracować musi, by inni mieli czas na opieprzanie się i pisanie takich komentarzy. 

Nie chce takich osób na moim blogu, odniosłam się do tego komentarza tylko dlatego, że zabolał mnie w pewien sposób fakt, że ktoś serio myśli, że jestem pojebana tylko dlatego, że ciężko nad sobą pracuje, albo dlatego, że chce zrobić coś dobrego dla zwierząt. Okropne, tyle powiem. Zdjęcie usunęłam, ale komentarz opublikowałam (post -back to reality).

Tym niezbyt miłym akcentem kończę. Idę do nauki, bo zostały mi dzisiaj jeszcze dwa tematy do przerobienia, a potem pewnie poczytam książkę :) Dobrej nocy!

wtorek, 7 stycznia 2020

71 || Pierwszy dzień na uczelni po przerwie świątecznej

Wtorek, 19:39


Hejka! 
Jak Wam minął pierwszy dzień po powrocie? Ja wczoraj, przed pójściem spać, miałam prawdziwą gonitwę myśli, a głównym pytaniem było to czy ja sobie poradzę z tymi wszystkimi egzaminami i zaliczeniami? Zasnęłam bardzo późno w nocy i wstałam dopiero po 9, zebrałam się i pojechałam na uczelnię, miałam dzisiaj zajęcia z obu kierunków. Miałam mieć też prezentację zaliczeniową, ale dosłownie dwie minuty przed zajęciami okazało się, że zostały odwołane, szkoda bo myślałam, że będę miała to już z głowy. W przerwie między zajęciami skoczyłam do hebe po kilka kosmetyków, a w drodze powrotnej do domu spotkałam się jeszcze na chwilę z mamą, która przekazała mi materiały do nauki, bo prosiłam żeby coś mi tam wydrukowała. W domu zjadłam obiad, wzięłam kąpiel i teraz będę siadała do napisaniu nowego konspektu pracy licencjackiej. Przed świętami już Wam mówiłam, że nowa promotorka nie zgodziła się na ten, który miałam, kazała mi zmienić nie tylko konspekt, ale cały temat... Trudno, do poprzedniego nie byłam przywiązana. Potem zamierzam jeszcze poczytać lekturę, bo w przyszłym tygodniu mam z niej kolokwium. 

BILANS:
9:30 - 2x wafel ryżowy z pastą jajeczną; dwie łyżki jogurtu kokosowego 
14:10- energetyk 
16:10 - 3 łyżki ryżu, trochę warzyw na patelnię (al nie zjadłam wszystkiego)
18:00 - porcja kremu warzywnego z trzema łyżkami ryżu 
+ cukierek coś a'la bounty 

Po bilansie tego jakoś nie widać, ale zjadłam dzisiaj dosyć mało, przynajmniej moje porcje były malutkie. Możliwe, że zjem dzisiaj jeszcze jaką kanapkę, bo czuję już lekki głód, a czeka mnie sporo pracy.



Ostatnio wiele z Was do mnie pisze, że też ograniczacie mięso lub inne składniki pochodzenia zwierzęcego i baardzo mnie to cieszy! Zwłaszcza w obliczu tragedii jaka aktualnie wstrząsa Australią, ma ona ogromy związek właśnie z hodowlą zwierząt przeznaczonych na mięso. Ale no nie o tym, na zdjęciu chciałam Wam tylko pokazać, że jest duży wybór zastępczych produktów. Ja najczęściej wybieram produkty z dobrej kalorii, które można znaleźć m.in. w Lidlu lub Kauflandzie. Nie są one w każdym moim jadłospisie, bo staram się ograniczyć produkty przetworzone, ale od czasu do czasu chętnie po nie sięgam. Na zdjęciu wyżej zrobiłam zapas, bo były fajne promocje, część rzeczy sobie zamroziłam i zamierzam wyciągać w miarę potrzeb. 
produkty dobra kaloria - lidl/kaufland około 8 zł
parówki - chyba wszędzie około 6 zł
mięso mielone - okazjonalnie lidl - 10 zł
burger slices - marka kauflandowska około 8-10 zł


Uciekam do naaauki!

poniedziałek, 6 stycznia 2020

70 || Back to reality

Poniedziałek, 21:33


Wstałam dzisiaj po 9, zebrałam się, ogarnęłam mieszkanie i usiadłam do nauki. W sumie wyszło mi nieco ponad pięć godzin nauki, ale bardzo produktywnych i myślę, że dużo zapamiętałam. Ugotowałam także zupę, która jest przeeepyszna! Najpierw na odrobinie oleju podsmażyłam cebulę i czosnek, a następnie dodałam kilka ziemniaków i marchewkę. To wszystko zalałam wodą i wrzuciłam 3 kostki warzywne i dodałam dwie puszki pomidorów, zupę gotowałam jakieś 50 minut, a potem wszystko zblendowałam i gotowe. Wyszło fenomenalnie, mam cały gar tej zupy, a właściwie kremu, więc starczy mi do końca tygodnia. Przygotowałam sobie też obiad i śniadanie na jutro.

Dzisiaj był ostatni dzień mojej "przerwy świątecznej". Pomimo niemal codziennej opieki nad babcią czuję, że bardzo odpoczęłam, nadrobiłam przede wszystkim sporo seriali. Watahę, You, Chyłkę, Hidden, Żmijowisko i coś jeszcze pewnie by się jeszcze znalazło. Oprócz tego przygotowałam sobie większość materiałów do nauki i już zaczęłam działać. 

BILANS: 
10:20 - 3x wafel ryżowe z serkiem kanapkowym, pomidorem; kiełbaska wegańska
14:00 - miska zupy z wegańskimi grzybowymi klopsikami 
17:30 - ryż, warzywa na patelnie, dwa kotlety a'la mielone
21:00 2x crunchella z serkiem kanapkowym, 2x jajko 

Czy ja wspominałam już, że nie lubię projektów grupowych? No nie znoszę! Napisałam już kilka godzin temu do dziewczyn z mojej grupy, wyświetliły i zero odzewu.. Skończy się tak jak zwykle, że będę robiła sama. 


Kupiłam takie wegańskie "mięso" ostatnio w Lidlu :)



Na zdjęciu dzisiejszy obiad, czyli a'la mielone. Wyszły bardzo dobre!


Tu było zdjęcie, ale usunęłam xd

A tutaj ja z Maffinem w drodze do domku <3 Już wczoraj wspominałam, że był u mamy i babci prawie dwa tygodnie i w końcu wrócił! Jechaliśmy samochodem, ale mimo to otuliłam go w kocyk żeby nie zmarł zbytnio. 

Teraz idę skończyć odcinek serialu, aktualnie oglądam "The capture", który poleciła mi koleżanka, a następnie poczytam jeszcze chwilkę książkę. Czytam "Dom bez klamek", który tym razem pożyczyła mi dziewczyna brata. 

67-69 || Aga i Maffin home alone

Poniedziałek, 10:37


Hejka! 
U mnie przez kilka ostatnich dni było dosyć okej. Trochę się uczyłam, trochę odpoczywałam, zbierałam materiały do nauki, domowe spa itd. Właściwie nic ciekawego. Wczoraj przywiozłam też kota od babci i mamy, bo ostatnie niemal dwa tygodnie spędził z nimi. I teraz oficjalnie zamieszkaliśmy sami. Moja mama wyprowadziła się jeszcze przed świętami żeby pomagać babci, a mój brat przed Sylwestrem wrócił do miasta, w którym teraz mieszka. Mama powiedziała, że myśli, iż co najmniej pół roku jej nie będzie, a ja przez ten czas będę mieszkać sama. Zawsze bardzo tego chciałam, bo niby cisza i spokój, a jednak teraz czuję się dosyć samotna, może po prostu potrzebuje się jeszcze przyzwyczaić. Mamy czteropokojowe mieszkanie, czyli znacznie za duże jak dla jednej osoby i mama zasugerowała mi że jeśli chce to mogę jakiś pokój wynająć  i pieniądze będą w całości dla mnie. Chwilę o tym myślałam, ale raczej się nie zdecyduje. Co prawda pieniądze, by się przydały, ale raczej źle będę się czuła ze świadomością, że ktoś mieszka w "moim" mieszkaniu, poza tym mój kot ma alergie na zamknięte drzwi i wchodzi dosłownie wszędzie, na dodatek boi się obcych ludzi. Na razie jestem na nie, ale może za kilka miesięcy się zdecyduje. Póki co muszę się nauczyć mieszkać sama, robić sobie zakupy, sprzątać, gotować. Zawsze byłam bardzo samodzielna, ale jednak to zupełnie inna sprawa. Dotychczas z mamą wymieniałyśmy się obowiązkami, raz ona zmywała, raz ja, zawsze mogłam poprosić żeby dokupiła mi jakiś produkt jak będzie wracać z pracy, a teraz po prostu nie mam takiej opcji. Uważam, że i tak fajnie sobie radzę, mieszkanie jest czyste, mam co jeść, ubrania uprane, kot ogarnięty, więc oby tak dalej! 

Idę teraz wypić mocną kawę i siadam do nauki! :) 

czwartek, 2 stycznia 2020

66 || Mleczna krówka, czyli mniejsze zło wg mnie

Czwartek, 19:43


W nocy dostałam okres, prawie całą noc przekręcałam się z boku na bok, bo brzuch delikatnie mnie bolał. Gdy rano zadzwonił budzik to byłam dosłownie nieprzytomna, wstałam dopiero o 7:40, a autobus miałam 7:58. Jedynie szybko się umyłam i ubrałam, jedzenie i kosmetyki wzięłam ze sobą do babci i tam się wyszykowałam. Siedziałam z babcią do 17, potem pojechałyśmy z mamą na zakupy spożywcze. Pomimo dobrych warunków do nauki mało dzisiaj przerobiłam. Jedynie 2,5 tematu z negocjacji i 1 (ale bardzo duży) temat z prawa kościelnego. W sumie 3h 50min. nauki, tak znowu wróciłam do Foresta :) Już kiedyś pisałam tutaj o tej aplikacji, pozwala ona po prostu mierzyć czas nauki, mi bardzo się przydaje. 

BILANS:
9:20 Maca z wegańską pastą, papryką; parówka sojowa, ketchup i musztarda
12:00 zupa pomidorowa (sama woda bez makaronu); 3x mandarynka
15:00 kasza gryczana, warzywa na patelnie 
16:00 mały kawałek szarlotki, 3x mandarynka, garść chipsów
18:30 batonik ze zdjęcia
i będzie jeszcze sałatka na kolacje

Za dużo, za dużo.. Ale jak siedzę u babci to tracę głowę. Wszędzie słodycze, chipsy, prażynki, dla mnie to jakiś chory raj. 

Będąc na zakupach w Kauflandzie wpadł mi w oko taki batonik i postanowiłam kupić na spróbowanie. Był dobry, nawet bardzo, jedna sztuka ma 97 kcal, w porównaniu z innymi batonikami nawet spoko. A ja uwielbiam smak krówki <3 Wiem, że dużo osób twierdzi, że już lepiej zjeść normalnego batona, ale ja po wyrzutach sumienia bym się nie pozbierała i wolę coś takiego. W ogóle spacerując alejkami znalazłam wiele ciekawych rzeczy, wszystkich kupić nie mogłam, bo zjadłabym na raz, ale postanowiłam sobie, że raz w tygodniu będę kupować jakąś nowość i przy okazji wrzucę to na bloga. Mogę ktoś będzie chciał spróbować. 




Idę się wykąpać, przygotuje sałatkę i dzisiaj zamierzam obejrzeć serial "Ślepnąć od świateł". Chciałam go już dawno zobaczyć, ale wszędzie był płatny, dzisiaj znalazłam za darmo. Ma aż 7,8 gwiazdki, a ja ufam ocenom Filmwebu :) 

65 || Wymiary i waga & Sylwester i pierwszy stycznia

Czwartek, 09:58

"No days off"



Sylwester i pierwszy dzień 2020
Sylwestra nie obchodziłam, spędziłam go w domu, obejrzałam serial i przed 23 poszłam spać. Znacznie lepiej jest napisać, że nie obchodziłam Sylwestra niż, że świętowałam go sama. 
Wstałam po 9, zebrałam się, ogarnęłam mieszkanie i usiadłam do nauki. Zrobiłam prezentacje na transport, zadanie z negocjacji, a potem uczyłam się jeszcze na kolokwium z tego przedmiotu i na kolokwium z prawa kościelnego. Wieczorem obejrzałam dwa odcinki drugiego sezonu "You" i koło 23 już spałam. 

BILANS 
10:35 Maca z twarożkiem, wegańską pastą, sałatą, pomidorkami, papryka 
14:00 50 gr makaronu, warzywa na patelnię, tofu 
17:05 Barszcz czerwony z 77 gr wegańskich grzybowych klopsików
21:00 Sałatka (sałata, kukurydza, pomidory, papryka, oliwki, 50 gr serowych tortellini, sos z jogurtem, łyżeczką wegańskiego majonezu)

kalorie 1408 
białko 55,4 g
tłuszcze 50,5 g
węglowodany 175 g

Długo zastanawiałam się czy liczyć kalorię, zawsze gdy zaczynam to robić, to popadam w jakąś niezdrową obsesję. Dlatego postanowiłam, że będę to robić tylko w niektóre dni kiedy będę miała czas :) Chciałabym jeść 1200 - 1400 kcal maksymalnie.  Nawet nie licząc kalorii będę się starała nie jeść więcej niż ten górny limit. 

WAGA I WYMIARY - 01.01.2020

Waga 83,2 kg
Szyja 35,5 
Ramię 35 
Nadgarstek 16,5
Nad biustem 96,5
Biust 110
Pod biustem 90,5
Talia 96
Biodra 104
Udo najgrubsze  63
Udo najchudsze 46
Łydka 44
Kostka 24,5

Zdaje sobie sprawę, że dotychczas rzadko dodawałam informacje o wadze i wymiarach, ale to dlatego, że nie lubię o tych mówić, no ale gdzie mam to robić jak nie tutaj. Poza tym wstydzić to bym się mogła jakbym nic z tym nie robiła, a nie jak się staram. Teraz będę je zamieszczać na początku miesiąca. Waga i wymiary mogą być odrobinę zawyżone, bo dzisiaj dostałam okres, no i dochodzi świąteczne obżarstwo. 

To będzie wspaniały rok!! <3