Jak na mnie byłam dzisiaj niezwykle produktywna. Nowy miesiąc, oznacza nowe wyzwania. Skończyłam już pracować nad Bullet Journalem i dzisiaj zaczęłam go uzupełniać. Mimo iż nie wyszedł mi tak idealnie, jak to sobie wymyśliłam, to i tak postanowiłam, że pochwalę Wam się niedługo efektami.
W końcu udało mi się dzisiaj pójść na siłownie! Nie byłam tam całe wieki, teraz postanowiłam, że będę chodziła w poniedziałki, środy, piątki i czasami w niedzielę na jogę. Zaraz po siłowni poszłyśmy z mamą na zakupy w poszukiwaniu dosłownie kilku rzeczy, ale nachodziłyśmy się za wszystkie czasy. Po powrocie nogi wchodziły mi do d..., a oczywiście musiałam jeszcze ugotować obiad. A jeżeli poruszam już ten temat.
BILANS:
ŚNIADANIE: omlet z dwóch jajek z pieczarkami, żółtym serem i ketchupem
II ŚNIADANIE: 3 wegańskie trufle (orzechy włoskie, daktyle i kakao), śliwka
OBIAD: pieczone bataty, brokuł, sos z tahini
PODWIECZOREK: mała porcja lodów
KOLACJA: 3 crunchelle z pastą tofu z cebulką, pastą z grilowanego bakłażana, pomidorki
Dzień zleciał mi jak pięć minut. W między czasie zdążyłam jeszcze pójść do Rossmanna, posprzątać pokój, pobawić się z kotem i pewnie jeszcze kilka rzeczy, by się znalazło.
Teraz poczytam jeszcze chwilę książkę i lecę spać :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz