niedziela, 28 lutego 2021

500 || Podsumowanie lutego

 Niedziela, 21:13


Haj dziewczynyy! 

Jak Wam minął weekend? Ja spędziłam go głównie na zajęciach. 

Dzisiaj zajęcia miałam zaczynać od 8, ale się nie dobudziłam niestety. Wstałam dopiero pół godzinki później i poranek spędziłam na ogarnianiu spraw na korepetycje, więc w sumie jak zwykle. Miałam kilka wypracowań do sprawdzenia i zadań. Zajęcia miałam finalnie od 11 do 15, a zaraz po nich miałam dwie godzinki korepetycji. Wieczór spędziłam na grze na pianinie (i tak, dodam zdjęcie jak tylko zrobie), dzisiaj przećwiczyłam kawałek "Dla Elizy", a potem nauczyłam wstępu z Harrego Pottera. Zaraz lecę położyć się do łózka i pooglądam jeszcze chwilę serial. 

Dzisiaj jest ostatni dzień lutego, więc czas na jakieś podsumowanie. W tym miesiącu nie ćwiczyłam niestety tyle co w poprzednim... no dobra ćwiczyłam chyba trzy razy haha. Natomiast zamiast tego zaczęłam częściej wychodzić z domu na spacerki z moją koleżanką i jej psiakiem. Plan na marzec? Prawdopodobnie znowu będzie wyzwanie z Kołakowską, więc zamierzam wziąć w nim udział. Do tego czasu tylko spacerki, chciałabym częściej wychodzić, bo jednak robi się ciepło. 

Jeśli chodzi o odżywianie, to kilka razy zjadłam chipsy, miałam też dni w których zjadłam więcej niż bym chciała, ale mimo to uznaje ten miesiąc za udany pod tym względem. Chciałabym, aby marzec był równie dobry.

Z takich bardziej kluczowych rzeczy to zdałam całą sesję  w pierwszych terminach (i to na dobrych wynikach), a także rozpoczęłam lekcje gry na pianinie i kupiłam pianino. Oprócz tego zaczęłam też prowadzić 5-letni dziennik ten tutaj . W tym miesiącu matka odcięła mnie od kasy, więc co za tym idzie luty to także miesiąc mojego usamodzielnienia się finansowego. 

Myślę, że mimo, że luty był krótki, to wiele się w nim wydarzyło. Zarówno dobrego jak i złego, ale w końcu jakaś równowaga musi być zachowana. Marzec także będzie przełomowy, bo mam zamiar zająć się działalnością w ramach organizacji pozarządowej (w związku z tą misją humanitarną, o której Wam ostatnio pisałam). Mam nadzieję, że wszystko mi się uda oraz, że w magiczny sposób moja doba "urośnie" o kilka godzin, bo bardzo by mi się to przydało :) 

Boże.. ale mam ochotę na lody! Teraz na takie wodne (moje ulubione), a kilka dni temu chodziły za mną oreo albo jakieś karmelowe. 


Dobranoc, pchły na noc! <3

sobota, 27 lutego 2021

498-499 || Pianino, meal prep i weekend na studiach

 Sobota, 21:13


Cześć! 

Wczoraj wstałam koło 8 i pierwsze kilka godzin poświęciłam na ogarnięcie rzeczy na korepetycje. Pierwsze zajęcia miałam o 11, a potem od 14 dwie godzinki korepetycji. Całe popołudnie i wieczór właściwie poświęciłam na grę na pianinie, bo tak, w końcu wczoraj przyszło. Także ćwiczyłam ile się dało, bo wiedziałam, że dzisiaj będzie ciężko z czasem. Założyłam sobie, że będę ćwiczyć pół godzinki dziennie i raz w tygodniu będę miała lekcje z korepetytorką. 

Dzisiaj wstałam o 8:30 i z rana ogarnęłam trochę mieszkanie, potem od 11 do 17 miałam zajęcia. Zaraz po nich miałam mieć korepetycje, ale dziewczyna odwołała, więc ja poświęciłam czas na gotowanie. 


Jedzenie na kilka najbliższych dni. Mam zupę, która będę jadła albo na drugie śniadanie, albo na kolacje z tostami. Zrobiłam też ryż ze szpinakiem, brokułem i papryką, starczy mi na min. 3 obiady, jak nie więcej. Upiekłam też fit ciasto brownie. Upiekłam też warzywa (ziemniaki, marchew) i tofu oraz ugotowałam brokuła. Zrobie z tego sałatkę, wystarczy dodać oliwki, fetę i jakiś dresing. Oprócz tego mam sałatkę z jajka, ogórka i pora na śniadanie (dodatek do kanapek) oraz surówkę colesław do obiadu, aby było jednak więcej warzyw, a nie sam ryż z brokułem. Zrobiłam także kolejną porcje shotów z imbiru oraz kurkumy. Piłam je przez ostatni tydzień i przyzwyczaiłam się już do smaku. 

Ostatnio trochę Was dziwiło, że robię tyle jedzenia i że mi się chce. Ale jakbym nie zrobiła to bym nie zjadła, bo nie mam na tyle czasu w tygodniu roboczym żeby gotować. Poza tym kuchenka mi się zepsuła i działa tylko jeden palnik (najmniejszy), więc gotowanie schodzi mi kilka razy dłużej niż normalnie. 

Teraz siedzę z maseczką oraz popijam winko. To jeszcze nie koniec dla na mnie, zaraz będę się przygotowywać na korepetycje, które mam w poniedziałek. Myślę, że zajmie mi to ze 30 minut, chciałabym się wcześniej położyć, bo jutro zaczynam zajęcia od 8. 


czwartek, 25 lutego 2021

495-497 || Powrót na studia i zakupy spożywcze

 Czwartek, 15:26


Hej! 

We wtorek miałam głównie korepetycje, a wieczorkiem przyszła do mnie koleżanka i razem robiłyśmy sushi! Wyszło przepyszne.. jestem ciekawa czy sushi kiedyś mi się znudzi albo przeje. Odkąd pierwszy raz go spróbowałam (jakoś w październiku) to mogłabym jeść non stop. Wczoraj natomiast miałam prawie cały dzień korki, z jakimiś drobnymi przerwami na obiad.

Dzisiaj wstałam o 7:30, bo godzinkę później miałam zaczynać korepetycje, ale dziewczyna mi odwołała. Nie mam pretensji, bo mam z nią zajęcia jakoś od grudnia i zawsze się pojawiała. Dzisiaj także wracałam na uczelnie, a raczej po prostu na studia. O 9:45 zaczynałam pierwsze zajęcia z public relations, babeczka przemiła, ale to jednak nie są przedmioty dla mnie, znacznie bardziej wolę te związane z dyplomacją lub prawem. Zaraz po zajęciach wyszłam z koleżanką i jej psiakiem na spacer, pochodziłyśmy z godzinkę, a potem poszłam na zakupy spożywcze. Ostatnio (odkąd matka odcięła mnie od pieniędzy) dokładnie planuje co będę jadła i co mam kupić, poluje też na promocje i póki co idzie mi dobrze. Dałam sobie limit 100 zł na zakupy spożywcze oraz chemie na tydzień. Póki mam jakieś zapasy makaronu/kaszy/ryżu to wcale nie jest tak źle, natomiast zdrowe odżywianie po prostu kosztuje. Głównie chodzi o warzywa i owoce. Pod zdjęciem zrobię taką rozpiskę, więc jeśli któraś z Was jest ciekawa to może przeczytać. Będę także robiła takie podsumowanie jak w poprzedniej notce.


Zakupy są tym razem na 1,5 tygodnia

Śniadania: 

W tym tygodniu będą kanapki, bo mam sporo chleba w zamrażalniku. Kanapki będą głównie z mozarellą (była na sporej promce), wegańską szynką z pistacjami, a także zwykłym serkiem śmietankowym. Oprócz tego kupiłam gotową pastę z łososia, mam zamiar zrobić także twarożek z rzodkiewką. Dodatkami będą wegańskie parówki, serek wiejski, kabanosy i rzodkiewka (kupiłam więcej). Pewnie wpadnie także jajecznica z pieczarkami (mam zamrożone). Oprócz tego chciałabym zrobić kanapki z burakami i sosem miodowo-musztardowym. Wszystko będzie podane z roszponką i dużą ilością kiełków, tym razem kupiłam kiełki z rzodkiewki, moje ulubione, lekko pikantne. 

Obiad:

W ubiegłym tygodniu jadłam głównie kotlety z ciecierzycy, a w tym stawiam na kasze/makarony/ ryż. Będzie spaghetti z wegańskim mięsem mielonym (udało mi się kupić na promocji za 5 zł, data ważności do dzisiaj, więc zamrożę). Innego dnia zrobie makaron z fetą i pomidorkami, a także ryż ze szpinakiem i brokułem. Oprócz tego planuje sałatkę z kaszą, burakiem i warzywami, a także inną z pieczonymi warzywami.

Przekąski:

Upiekę fit brownie z podwójnej porcji, a innym razem zrobię dietetyczne cynamonki. 

Kolacja:

Częściowo powtórzenie tego co na śniadanie, ale poza tym planuje ugotować zupę a'la warzywną. Będzie z marchewki, ziemniaków, pietruszki, a także dorzucę ten korzeń od brokuła. Będę ją podawać z tostami (mam zamrożony chleb tostowy). Będą także sałatki, aby wykorzystać resztkę fety oraz warzywa. 

Imbir i kurkumę kupiłam, aby zrobić szoty :) 

Mam jutro lekcje pianina, niestety moje nadal nie doszło co wprawia mnie w frustracje. W tym tygodniu raczej nie dojdzie niestety, szkoda wielka, bo chciałabym poćwiczyć. 

Za pół godzinki mam kolejne zajęcia na studiach, wieczór planuje wolny. Ja, kocyk i serial :) 

poniedziałek, 22 lutego 2021

493-494 || Dzień, w którym kupiłam pianino

 Poniedziałek, 22:30


Heej! 

Wczoraj się nie odzywałam, bo zwyczajnie nie miałam z czym. W sobotę położyłam się spać dopiero przed 3 nad ranem, bo pisałam esej, miałam jakiś strach, że nie zdążę, ale zupełnie niepotrzebnie. W niedzielę wstałam zaraz po 8 i go kończyłam, jeszcze przed południem wysłałam i miałam z głowy. Oprócz tego miałam wczoraj 2h korepetycji. Późnym wieczorem zrobiłam sobie paznokcie. Na nogach króluje krwista czerwień, a u rąk tym razem sama odżywka. Ze względu na pianino musiałam spiłować paznokcie, z długimi podobno nie da się grać. Mówię podobno, bo nie próbowałam. Wieczorem malowałam obraz.

A dzisiaj standardowych chyba dzień. Staram się nacieszyć ostatnimi dniami ferii i trochę odpocząć. Wstałam po 8 i zajęłam się ogarnianiem korepetycji. Sprawdzałam zadania, robiłam notatki itd. Oprócz tego rano zamówiłam pianino! Wczoraj po kilku godzinach rozmyślań w końcu wybrałam odpowiedni model. Ponoć dobry dla początkujących jeśli wierzyć opinią w Internecie. Myślę, że jeszcze w tym tygodniu będzie u mnie. Dosłownie nie mogę się doczekać! Na kolejne korepetycje z pianina umówiłam się na czwartek :) 

O 13 zaczynałam pierwsze korepetycje i z krótkimi przerwami zeszło mi aż do 19:30. Przerwy pomiędzy poszczególnymi zajęciami są najgorsze, bo za mało czasu żeby odpocząć i za mało żeby wziąć się za jakąś pracę, więc zazwyczaj wtedy sprzątam albo coś gotuje. Jeśli już mowa o jedzeniu to dodaje kilka zdjęć posiłków z ostatnich dni. 


Pieczone talarki ziemniaczane. Do tego łosoś wędzony, który wrzuciłam na patelnię z dodatkiem przyprawy cytrynowej. Oprócz tego zrobiłam surówkę z marchewki i jogurtu naturalnego.


Tych talarków oraz surówki zrobiłam więcej, tak żeby mi zostało. Następnego dnia podałam je z kotletami sojowymi, które usmażyłam na patelni w pikantnej panierce.




Śniadanie. Zwykłe kanapki i jajecznica. Jajecznica robiona z dwóch małych jajek, objętości dodają pieczarki i cebulka. Świetny sposób na zwiększenie objętości posiłku, bez podbijania kalorii.


A tutaj postanowiłam wykorzystać ciecierzycę i zrobiłam sałatkę, trochę było z tym pracy, ale warto. O ile robienie sałatki to minuta roboty, o tyle gotowanie ciecierzycy schodzi. Wiem, że można kupić w słoiku lub w puszcze, ale taka "sucha" wychodzi taniej. Ja użyłam jedną szklankę już ugotowanej ciecierzycy, trochę rozgniotłam, dodałam startą na tarce marchewkę, trochę kukurydzy, sok z cytryny, tahinii, musztardę miodową i przyprawy, a także łyżkę jogurtu naturalnego. Wyszło pyyyyszne!


Tę sałatkę wykorzystuje w tym tygodniu jako dodatek do śniadania. Wystarczy mi na trzy razy.




Drugą część ciecierzycy postanowiłam wykorzystać i zrobić kotlety, one też wyszły pysznie. Do zblendowanej masy z ciecierzycy dodałam przesmażone pieczarki, cebulkę oraz marchewkę startą na tarce. Użyłam też dużo przypraw i wbiłam jedno jajko. Kotlety piekłam w piekarniku i wyszły także przepyszne. 


Wczoraj zjadłam te kotlety z frytkami. Na kotletach jest sos sezamowy (bo same w sobie są trochę suche), do całości dodałam ogórka z domowych zapasów.




Dzisiaj natomiast ugotowałam sobie do nich brokuła. Jutro zjem w ten sam sposób, tylko zamiast ogórka będzie sałatka, także z domowej piwniczki. Zostanie mi jeszcze jeden kotlet, którego wykorzystam do domowych burgerów. 


Właściwie brakuje tylko kolacji. Jakoś zapomniałam o zdjęciach. Ale w sobotę ugotowałam zupę krem z pomidorów i ją jadłam na kolację z tostem. Mam nadzieję, że takie zestawienie Wam się podobało, bo normalnie dodaje jakieś pojedyncze zdjęcia. Aktualnie jestem na etapie gdzie próbuje nowych potraw i smaków, więc myślę, że częściej się będą takie pojawiać :) 


sobota, 20 lutego 2021

492 || Całkiem nudna sobota

 Sobota, 21:54


Tak jak Wam wczoraj mówiłam, dzisiaj zaplanowałam sobie przeciętną, nudną sobotę. Chodziłam w dresie, bez makijażu, a to serio zdarza mi się raz na ruski rok. Przede wszystkim się wyspałam i z łóżka wyszłam jakoś przed 11. Punkt w południe zaczęłam sprzątanie. Zeszło mi kilka godzin, ale w między czasie ugotowałam trochę posiłków. Zrobiłam zupę krem z pomidorów, sushi, przygotowałam jakieś półskładniki na sałatkę oraz na kotlety z ciecierzycy, które będę jutro robić. Koło 17 wzięłam się za szukanie pianina, bo niestety to, które sobie wczoraj wypatrzyłam ktoś sprzątną mi sprzed nosa. Wybrałam jakieś inne, drożdże, ale też lepsze trochę. Wysłałam jeszcze zapytanie do mojej korepetytorki, aby coś mi poradziła, ale niestety jak jest super kochaną osobą, tak utrzymanie z nią kontaktu graniczy z cudem. Rzadko kiedy odpisuje. Wieczorem wzięłam się w końcu za pisanie eseju, ale mało co z działałam w związku z czym czeka mnie teraz jeszcze praca. Planuje posiedzieć ze dwie godzinki i lecę spać. Jutro z rana poprawię esej i wyśle. Oprócz tego mam jeszcze 2h korepetycji, a tak to planuje odpoczynek. Może w końcu pomaluje trochę obraz, bo ostatnio idzie mi dosyć opornie. 

piątek, 19 lutego 2021

491 || Pierwsza lekcja pianina

 Piątek, 22:37


Cześć! 

Dzisiaj wstałam po 8, dosyć się wyspałam mimo, że znowu położyłam się koło 1. Czytacie teraz coś fajnego? Ja wczoraj zaczęłam pierwszą część "True blood" po angielsku. Możecie kojarzyć taki serial, kiedyś bardzo go lubiłam, jak wszystko co związane z wampirami :) Teraz raczej czytam kryminały, ale z racji tego, że to książka po angielsku to wybrałam coś prostszego. Do południa siedziałam nad esejem. Mam 4/6 stron, także jutro zamierzam skończyć i wysłać. Później miałam dwie godzinki korepetycji, a o 16 wyszłam na lekcje pianina. Było fenomenalnie! Po prostu wspaniale i upewniłam się, że to instrument dla mnie. Pochwale się także, że całkiem dobrze mi szło, nawet korepetytorka to przyznała. Umiem już grać "Panie Janie" i część "Wlazł kotek na płotek". Wbrew pozorom to drugie jest całkiem trudne hahah No musiałam się Wam pochwalić. Jestem na etapie szukania pianina do kupna. Sama nie wiem na co się zdecydować. 

Lecę oglądać serial. Jutro mam dzień wolny. Zamierzam wysprzątać całe mieszkanie, napisać esej i uzupełnić jakieś sprawy na korepetycje. 

czwartek, 18 lutego 2021

490 || I am gonna make it!

 Czwartek, 21:55


Cześć! 

Wstałam dzisiaj jakoś przed 10, udało mi się odespać poprzednią niemal nieprzespaną noc. Od razu jak się zebrałam, to wzięłam się za przygotowywanie materiałów na korepetycje. Musiałam trochę uzupełnić notatki, przygotować materiały, sprawdzić zadania i tak dalej i tak dalej. Zeszło mi aż do 16, potem miałam jedyne dzisiaj korepetycje - 1,5h. Robiłam z dziewczyną maturę z wosu i wiecie jakie to dziwne.. Kiedyś egzamin maturalny wydawał mi się baardzo trudny, teraz robiąc sama machnęłabym go w 20 minut. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować moich uczniów tak dobrze do maja, aby sami uznali, że to prosty egzamin. 

Zaraz po korepetycjach wzięłam się za pisanie eseju na studia. Deadline mam do końca tego tygodnia, więc mało czasu, ale przynajmniej temat przyjemny. Rozważam, czy Thatcher można uznać za symbol feminizmu. Lubię takie zagadnienia. 

Jutro mam pierwsze zajęcia z pianina, ale coś się zaczęłam stresować, bo korepetytorka się nie odzywa. Mam nadzieję, że się nie rozmyśliła. Nie podała mi adresu, więc jeśli się nie odezwie to nawet nie wiem gdzie jechać. 

Oprócz tego na sam koniec wpisu postanowiłam Wam opowiedzieć o jednym z moich największych marzeń. O ile mnie pamięć nie myli to nigdy jeszcze tutaj o tym nie pisałam. Od kilku lat bardzo, ale to bardzo, chcę jechać na misję humanitarną/stabilizacyjną do innego kraju jako wolontariuszka. Dzisiaj postanowiłam, że najwyższa pora, aby spełnić to marzenie. Póki co znalazłam tylko jeden wolontariat, który nie wymaga bycia "wierzącym i praktykującym". Swoją drogą uważam, że to śmieszne. Dlaczego taki wyjazd jest uzależniony od naszego wyznania? Ale mniejsza z tym. Oferuje wyjazd na Ukrainę oraz Madagaskar i jeszcze gdzieś, nie są to co prawda takie kierunki o które mi chodziło, ale może znajdę jeszcze coś lepszego. Powiem Wam, że zabieram się za to w idealnym momencie, ponieważ zapisy są od października, a teraz będę miała kilka miesięcy żeby się zaangażować w działalność w Polsce. Po zapisaniu się trzeba przejść 10 miesięczne szkolenie. Oprócz tego płaci się jedynie 10% kwoty wyjazdu oraz zapewniają darmowe szkolenia medyczne oraz kursy językowe. Myślę, że oferta jest świetna. Spotkania są organizowane w każdą środę i to akurat w moim mieście, więc wybieram się już w przyszłym tygodniu :) 

Mam jeszcze do Was pytanie. Co Waszym zdaniem sprawia, że życie staje się piękne? Bo według mnie jest to możliwość spełniania marzeń :) Jestem ciekawa co Wy o tym myślicie. 

Teraz kładę się do łóżeczka i zamierzam jeszcze pooglądać serial :) Jutro szykuje się intensywny dzień!