wtorek, 27 października 2026

jestem narzeczoną!

 Wtorek, 19:00


Oh chciałabym przeżyć ten wieczór jeszcze raz! W ubiegły czwartek - 22 października zostałam narzeczoną! S. się mega ale to mega postarał. Zorganizował nam prywatną kolację na plaży w przepięknej scenerii. Co najważniejsze, mieliśmy także prywatnego kelnera, który w całości nagrał nasze zaręczyny, więc mogę sobie to najgranie odtwarzać bez końca. Nigdy nie myślałam, że aż tak się postara i zorganizuje nam taki piękny wieczór i to na drugim końcu świata. 




Jestem zakochana w tym pierścionku. Jest przepiękny i rozmiar idealny, więc od razu mogłam go nosić. 



O a tutaj są zdjęcia naszego miejsca zaręczyn. BYŁO IDEALNIE.

Do domu wróciliśmy dopiero dzisiaj o koło 4 nad ranem. Powiem Wam, że te 12 godzin lotu minęło mi całkiem szybko. Większość zdecydowanie przespałam dzięki tabletką na chorobę lokomocyjną (mega mnie otłumaniają). Zanzibar piękny, ale nie spodziewałam się, że zobaczę tam taką biedę. W czasie pobytu nie wyszliśmy ani razu samodzielnie z hotelu (tylko wycieczki zorganizowane), bo było dosyć niebezpiecznie. Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Generalnie to uważam, że wyjazd był wyjątkowo udany i bardzo wypoczęłam. Hotel przepiękny i na wysokiem poziomie (czegoś takiego też nigdy nie widziałam, bo zazwyczaj wybieramy tanie opcje). 






Było przepięknie i rajsko! 

Co oprócz tego? Na wyjeździe nie żałowałam sobie jedzenia, ale jadłam bardzo bardzo zdrowo. W jakiś 80% same warzywa i owoce, reszta to ryba, pieczywo i serek. A i jakiś deserek, ale to dosłownie mini porcja mieszcząca się na łyżce. Mimo to czuję się fatalnie ze swoim ciałem. Jakaś taka ogromna i tak samo było przed wyjazdem. W moim planie jest ogarnięcie się teraz i powrót do dodawania tutaj dużej ilości zdjęć posiłków co zawsze trzyma mnie w ryzach. 

Dzisiaj wstałam o 8, aby nie rozregulować swojej rutyny. Pojechaliśmy na zakupy spożywcze, takie dosłownie na 3-4 dni, a kolejne zrobimy w piątek. Rozpakowaliśmy się także i pierwsze pranie zostało już zrobione. Nadrobiliśmy też seriale i na obiado-kolacje zrobiłam domową pizze. Idę wziąć prysznic, będę oglądać serial i przeglądać zdjęcia z wakacji. Nie wiem jeszcze jak zagospodarować inne dni wolne, bo mam dostać okres więc wiele zależy od tego jak się będę czuła. 

Generalnie to jestem mega szczęśliwa. Dostałam tyle gratulacji z okazji zaręczyn, że dawno nie było mi tak miło. Na dodatek czuję jakąś taką dumę z S. że tak się postarał i pomyślał o tylu rzeczach jak chociażby o tym żeby to nagrać! 




niedziela, 18 października 2026

Dzisiaj wylot!

 Niedziela, 17:52 


Właśnie nałożyłam sobie maseczkę na twarz i relaksuję się na kanapie. Miałam bardzo ale to bardzo ciężkie dwa tygodnie. Głównie pod względem pracy. Byłam przemęczona, ciągle w biegu, niemal zero odpoczynku i ogrom stresu. Na dodatek miała sporo do zrobienia przy organizacji wakacji (głównie jakieś głupoty, ale jednak). W piątek po pracy odetchnęłam z ogromną ulgą! Przede mną dwa tygodnie wolnego i już zaczęłam z niego korzystać. Wczoraj pojechaliśmy do Rzeszowa na 18 urodziny osoby z naszej rodziny. Bawiłam się świetnie! Wróciliśmy w nocy i od razu położyliśmy się spać. Dzisiaj natomiast na tapecie było pakowanie. Ściągnęłam sobie też sporo filmów i książek. Lot trwa 12 godzin, więc z pewnością mi się przyda. Jutro o tej godzinie będę już na Zanzibarze 🌴 w trakcie dnia wyrwaliśmy się też na spacer nad jeziorko i zakończyliśmy sezon lodów na świeżym powietrzu (a przynajmniej w Polsce). 

Jestem bardzo podekscytowana na te wakacje. Poza tym naprawdę czuje, że odpoczynek mi się przyda. W piątek byłam na paznokciach. Zastanawiałam się długo jakie sobie zrobić. Czy typowo wakacyjne czy coś delikatnego “zaręczynowego”. Finalnie zdecydowałam się na tą drugą opcje, chociaż szczerze mówiąc mam zerowe powody aby myśleć, że mi się oświadczy. Ale mówię tak dlatego, że zawsze myślałam że się jakoś wygada, albo będą “znaki” czy coś w tym stylu. 

A zmieniając temat… to pod względem jedzenia jest ostatnio u mnie kiepsko. Czuję, że się przejadam, ciągle chodzę ociężała, mimo że nie jem więcej niż zwykle. Po powrocie z wakacje to będzie mój priorytet, bo nagle zaczęłam się źle ze sobą czuć. 

Okej uciekam! Trzymajcie kciuki za udany wyjazd :) odezwę się dopiero po wakacjach 


niedziela, 11 października 2026

o relacjach słów kilka - mama

 Niedziela, 18:12



Pamiętam, że dodawałam kiedyś wpis o swoich relacjach, myślałam, że to było niedawno, tymczasem jak sprawdziłam minęły już dwa lata, no chyba, że coś przegapiłam. Tak czy inaczej dzisiaj chciałam trochę pogadać o moich aktualnych relacjach w życiu. 

relacje z mamą

Właściwie to niedawne wydarzenia w związku z mamą zainspirowały mnie do napisania tego posta. Kiedyś Wam wspominałam, że moi rodzice zaczęli dzielić majątek, w teorii pomiędzy mnie i mojego brata, w praktyce nie dostałam nic. Finalnie skończyło się na tym, że moi rodzice przepisali bratu jedno mieszkanie i kupili drugie, a mi powiedzieli (właściwie to mama, bo tylko z nią gadałam), że jakbym kiedyś potrzebowała gotówki to mam śmiało do nich pisać i mi dadzą. Nie planowałam z tego korzystać, ale jak przyszło do zapłaty za Zanzibar, to chłopak powiedział, że on by chciał swoją połowę zapłacić gotówką, bo ma trochę wolnej, więc ja stwierdziłam, okej to ja wezmę od mamy skoro ostatnio wychodziła z propozycją. Także zadzwoniłam do niej w tym tygodniu i powiedziałam o co chodzi, oczywiście się zgodziła, ale... Ja mam zrobić przelew im (rodzicom) na konto, a oni dadzą mi gotówkę. Tak ja głupia myślałam, że jak mój brat tyle zyskał na podziale majątku, to ja sobie chociaż wezmę na wakacje, ale jak się okazało jestem naiwna jak jasna cholera. Po tej rozmowie zrobiło mi się gorzej, nawet się poryczałam. I jak już kiedyś to podkreślałam, mi wcale nie chodzi o pieniądze, ale jest mi przykro, że oni nas tak różnie traktują, to po pierwsze. A po drugie, oszukali mnie. Już kilka miesięcy temu był poruszany ten temat u mnie w rodzinie i wtedy się wkurzyłam i powiedziałam żeby dali mu wszystko, bo ja już nic nie chcę i nie zamierzam się kłócić o pieniądze. No i cóż, tak właśnie zrobili. Oczywiście od tego czasu usłyszałam, że jak mi będą potrzebne to mogę na nich liczyć, że się dogadamy, podzielimy itd. ale nie ma mowy żeby jeszcze w to uwierzyła. Lepiej będzie dla mnie jak będę liczyć tylko na siebie tak jak do tej pory. Jest mi natomiast cholernie głupio przed chłopakiem. 

Także jakby podsumować moje relacje z mamą. Raczej staram się jej unikać. Szczerze to myślałam, że mając prawie 30 lat będę wszystko widziała z innej perspektywy. I pomyślę sobie "rany ja to byłam głupia jako nastolatka, mama chciała dla mnie dobrze, nie było tak źle, wyolbrzymiałam". Prawda jest taka, że ona zrobiła mi większą krzywdę niż myślałam. 

W kolejnych wpisach opiszę sobie tak relacje z innymi osobami w moim życiu, bo już napisanie tego powyżej mnie wykończyło. 

A co oprócz tego? Zaczęłam się wielkimi krokami przygotowywać do wyjazdu. Nie lubię potem robić wszystkiego na raz, bo to mnie zbyt stresuje. Generalnie to cały ten wyjazd mnie stresuje. 


sobota, 10 października 2026

pracowity tydzień, farma dyniowa, dron i szalone pazy

 Sobota, 19:34


Nie miałam w ogóle czasu w tygodniu, aby się odezwać. Wieczorem padałam spać zmęczona.

W poniedziałek S. miał swoje urodziny. Pojechaliśmy do biura podróży, aby wybrać sobie jakieś wakacje. Jechaliśmy z nastawieniem, że ma być niedaleka lokalizacja, stosunkowo tanio i kilka dni, ale finalnie dzień później zabookowaliśmy all inn na Zanzibarze. Czyli drożej, dalej i dłużej. Ale jestem mega podekscytowana, bo nie spodziewałam się, że w tym roku uda nam się polecieć na takie egzotyczne wakacje. Teraz jeszcze tylko tydzień do pracy i wylot mamy 19 października, spędzę okrągły tydzień w raju! 

We wtorek pojechałam do babci, a S. pojechał do biura podróży dopełnić formalności z wakacjami. Cieszę się, że wszystko jest już ustalone. Wieczorem mnie odebrał, w domu ugotowaliśmy obiad na kolejny dzień, zjedliśmy kolacje i do spania. 

W środę poszłam na paznokcie i mega zaszalałam! To totalnie nie jest mój styl, ale mimo tego bardzo mi się podoba. 


Wieczorem pojechaliśmy do kina na Verity i to także był strzał w 10, uwielbiam ekranizacje na podstawie powieści Hoovera. Teraz generalnie jest dużo filmów, na które chciałabym pójść - Lalka, Igrzyska śmierci i pewnie coś jeszcze by się znalazło. 

W czwartek gotowaliśmy i trochę ogarnęliśmy mieszkanie. Było trzeba także nadrobić Hotel Paradise. 

Wczoraj pojechaliśmy na zakupy spożywcze i zrobiliśmy domowe sushi. Wieczór z winkiem i Życiem na kredycie. 

Dzisiaj pojechaliśmy na farmę dyniową, generalnie to Wam powiem, że to droga zabawa, ale bardzo fajna atmosfera. W ogóle! Spotkałam Makówkę, nie wiem czy będziecie wiedziały kto to jest, ale ja ją od czasu do czasu oglądam. Nawet podeszłam i zrobiłam sobie z nią zdjęcie, a co! dla fabuły haha. 



A całe popołudnie spędziliśmy na polu i bawiliśmy się naszą nową zabawką, czyli dronem! Mega fajna sprawa, zwłaszcza na wakacje. 
Dzisiejszy wieczór spędziłam trochę na gotowaniu, a raczej coś sobie podszykowałam na jutro. Za chwilę włączamy film i rozsiadamy się na kanapie. To był serio ciężki tydzień, w pracy także. Boże jak dobrze, że jadę na jakieś dłuższe wakacje. Jeśli chodzi o pracę to z takich bardziej pozytywnych rzeczy to w piątek dowiedziałam się, że dostanę bonus (kompletnie się nie spodziewałam) i to serio (jak dla mnie) ogromna kwota pieniędzy. Ale zasłużyłam, serio. 

niedziela, 4 października 2026

deserki, koniec urlopu, nowy czytnik

 Niedziela, 17:31


Moje wolne powoli zmierza ku końcowi, ale nie specjalnie nad tym boleje bo raptem dwa tygodnie pracy i znowu lecę na urlop. Tym razem dłuższy i typowo wypoczynkowy, fajna jest ta końcówka roku. Niemniej jednak bardzo sobie teraz odpoczęłam, zregenerowałam się i nawet fajnie będzie wrócić do rutyny. Te ostatnie dwa tygodnie zamierzam sobie wypełnić w różny sposób. Jadę do babci, na paznokcie, do kina i to dwa razy, randki w nowych restauracjach i mam nadzieję, że przy dobrej pogodzie wpadnie wypad do Szczawnicy, która jest piękna jesienią. W piątek kupiliśmy także drona! I to nawet wybraliśmy takiego bardziej zaawansowanego. Mieliśmy ten zakup zaplanowany dopiero na wakacje na Malediwach, ale uznaliśmy, że fajnie będzie kupić go już teraz i trochę się przyzwyczaić do latania. 




Wczoraj uruchomiłam nowy czytnik. Super zakup! Jedna z lepszych rzeczy jakie posiadam. W ubiegłym miesiącu udało mi się przeczytać trzy książki, w tym już jedną i z pewnością wiele przede mną. 

A poniżej możecie zobaczyć deserki jakie upiekłam na urodziny chłopaka do jego pracy. Podzieliłam sobie pracę na trzy dni i muszę przyznać, że wyjątkowo sprawnie się z tym uwinęłam. 




Część dam koleżance jutro w pracy i kilka zawiozę także do babci. 


W piątek po odebraniu drona pojechaliśmy po sushi, aby uczcić ten zakup. 


Za godzinkę jestem umówiona z chłopakiem na wspólny seans filmowy. Dzisiaj wybrałam dla nas Rain Man. Także idę się kąpać, zrobię sobie na jutro śniadanie i rozsiadam się przed telewizorem z herbatką. Na jutro zrobiłam także zdrowy lunch zgodnie z moim założeniem, ale ehhh smakuje średnio. 


czwartek, 1 października 2026

city break w oslo

 Czwartek, 17:26


Dzisiaj w nocy wróciliśmy z wycieczki do Oslo. Generalnie było bardzo fajnie, ale Norwegia mnie nie zachwyciła. Poza tym było niesamowicie drogo. Podliczyłam sobie wszystkie koszty i za 2,5 dnia wyszło 2,607 zł, ale raczej oszczędzaliśmy. Wolałabym te pieniądze wydać w innym kraju, ale to był wyjazd urodzinowy dla chłopaka, więc ważne, że on był zadowolony. Mam nawet kilka zdjęć do pokazania. 








Powyżej zdjęcia z wycieczki na fiordy. Pogoda nam tego dnia wyjątkowo dopisała. Ponadto możecie zobaczyć mój nowy kolor włosów. Tak jak mówiłam, są trochę ciemniejsze, bardzo naturalne, przy twarzy mam dwa jasne pasemka. 




Kocham to! 


Wybraliśmy się także do muzeum Munch. To chyba mój ulubiony punkt tej wycieczki. To obraz, który bardzo mi się spodobał, oprócz tego widziałam także Krzyk i to w kilku odsłonach, najbardziej do gustu przypadła mi ta standardowa. 


Na koniec zdjęcie pięknej opery.


Generalnie trafiliśmy na super hotel, normalnie nie przywiązuje do tego większej wagi, bo tam zazwyczaj tylko śpimy, ale mimo to jestem zadowolona. Mieliśmy super widok z 9. piętra na panoramę miasta.

A jeśli chodzi o jedzenie, to mieliśmy śniadania w hotelu, a tak to powiem szczerze, że oszczędzaliśmy bo straszna drożyzna. Zwykła mała cola kosztowała 20 zł...



Słynna kardamonka - oczywiście spróbowałam i była wyborna. 


Byliśmy także w kawiarnii i tam skosztowałam cynamonki 


Jak zwykle będąc za granicą skusiłam się na żelki na wagę. Kocham wyschnięte żelki xd


Byliśmy także na street foodzie i było pyszne! 

Niestety, ale w samolocie w drodze powrotnej zorientowałam się, że mój czytnik się zepsuł. Miałam go ponad 4 lata i niemal codziennie używałam, bez niego jak bez ręki. Na dodatek zaraz po wyjściu z samolotu dostałam okres - chyba z tego stresu. Na szczęście chłopak od razu powiedział, że kupi mi nowy, powinien być u mnie już jutro. Bardzo się cieszę. Niby mogłam sobie na niego pozwolić, to nie jest jakaś super droga rzecz, ale fajnie, że mam w kimś wsparcie finansowe. 


Zawsze z każdego kraju staram się przywieźć sobie jakąś pamiątkę. Z Norwegii przywiozłam sobie taką muszelkę, oryginalnie to mydelniczka, ale ja będę tego używać na biżuterię. 


A tutaj jestem już przygotowana na pieczenie deserków na urodziny chłopaka do pracy. Meeega sie cieszę! W sobotę dokupię sobie jeszcze jakieś świeże owoce żeby mieć do babeczek. Może jakieś malinki albo borówki? 


Dostałam dzisiaj od chłopaka kwiaty, ostatnio praktycznie co tydzień dostaje jakiś mały bukiecik. Bardzo mnie to cieszy. 

Właśnie olejuje sobie włosy, za chwilkę zrobię everything shower bo chcę się trochę zregenerować. Nie czuję się zbyt dobrze przez ten okres. Byliśmy dzisiaj na zakupach spożywczych, ja cały czas na uwadze miałam, że chcę się bardziej ogarnąć z jedzeniem. Wymyśliłam sobie sama przepisy na zdrowe bowle. Jeden to połączenie kaszy z buraczkami, a drugi kasza, feta, edamame i suszone pomidory. To mi się przyda zwłaszcza przed wakacjami all in. 


niedziela, 27 września 2026

dzień przed wylotem

 Niedziela, 16:41


Właśnie nałożyłam olejek na włosy i stwierdziłam, że wypadałoby się tutaj odezwać ostatni raz w tym miesiącu. Przeziębienie już powoli (bardzo powoli) mi przechodzi, więc cieszę się, bo jutro przed 6 mam wylot od Oslo. Wczoraj byłam u fryzjer, pewnie jakoś na dniach dodam zdjęcie. Ale zdecydowałam się na ciemniejsze odcienie, takie bardziej eleganckie, na których odrost nie będzie się rzucał w oczy. Jestem mega zadowolona z efektu, w końcu poczułam, że to jest mój kolor, o dziwo wygląda jak mój naturalny, więc chyba faktycznie natura zawsze wie co robi. Z pewności na ten okres jesienno-zimowy przy nim zostanę, a na wiosnę wrócę do ciutkę jaśniejszego koloru. 

Po fryzjerze zaprosiłam chłopaka na obiad do naszej ulubionej wietnamskiej restauracji. Chciałam mu się odwdzięczyć, bo jednak ostatnio ciągle gdzieś mnie wozi - do fryzjera, lekarza, galerii itd. Mega to doceniam. Wracając do restauracji, zamówiłam sobie zupkę pho bo potrzebowałam takiego dania w czasie choroby. 


Obiecałam sobie, że po powrocie do pracy mega przykładam się do diety. Teraz nie jest źle, jadam raczej lekko i bez szaleństw, ale jednak potrzebuję większej kontroli. Akurat będę miała motywację, bo chyba uda nam się polecieć na te wakacje na Wyspy Zielonego Przylądka. Ale powiem Wam, że to wszystko jest takie stresujące i problematyczne... to przez bierność i zwłokę linii lotniczych. Ah.. pocieszam się, że przynajmniej bardziej docenię te wakacje. Mam nadzieję, że wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu i uda nam się wykupić wyjazd. Trzeba myśleć pozytywnie. 

Miłego tygodnia!