Poniedziałek, 19:59
Hejka!
Od razu dziękuje za wszystkie gratulacje, bardzo miło się to czytało i nie wiedziałam, że aż tyle osób regularnie czyta tego bloga. Pozytywne zaskoczenie :)
Ja od dzisiaj wracam do swojej rutyny. Chciałabym napisać, że super wypoczęta, ale jednak wiecie... dobrego nigdy za dużo. Ale napewno wróciłam z pozytywnym nastawieniem i trochę się stęskniłam za pracą. A teraz mix zdjęć z ostatnich dni.
Mówiłam Wam, że mam nagrane zaręczyny i zrobiłam sobie takiego screena na pamiątkę. Kocham to zdjęcie, oboje jesteśmy tacy uśmiechnięci.
Zdjęcie mojej aktualnej sylwetki. Jak widzicie nie jest dobrze i trochę się "ulałam" i ja sama to widzę.
Ostatnio zrobiłam serek z jogurtu greckiego. Smakuje to fenomenalnie i ma mniej kalorii niż klasyczny serek na kanapki. Można zrobić różne wersje smakowe, w moim przypadku było z ziołami i suszonymi pomidorami (też w formie ziół).
Codziennie pije także pokrzywę, która zapobiega gromadzeniu się wody w organizmie.
sushi <3
W weekend dostałam od S. biszkoptowe róże. Akurat sama poprosiłam go o jakiś bukiet kwiatów, bo bardzo chciałam mieć na pamiątkę (zaręczynowe). Natomiast ja zamówiłam nam torcik, chociaż to chyba bardziej z łakomstwa bo są wyborne. Niby taka mała rzecz, ale mega się cieszę, że będę mieć taką pamiątkę. Mamy też piękny filmik.
Zdecydowałam się zrezygnować z bulki tartej i kupiłam płatki kukurydziane, które delikatnie zblędowałam.
Mały meal prep - gofry z serka wiejskiego, owsianka i papryka faszerowana.
Ta owsianka to mi dzisiaj w gardle stawała... nigdy więcej.
A tutaj pizzerinki z serka wiejskiego, mega dobre, zjedliśmy dzisiaj na kolacje.
Piękne są te kwiaty
Deska serów i wędlin. Do tego wypiliśmy szampana ;)
Bilans na dzisiaj
śniadanie - owsianka z prażonym jabłkiem, bananem i masłem orzechowym
2 śniadanie - pół kaki, 3 małe śliwki
obiad - papryka faszerowana mięsem, ryżem i kukurydzą w sosie pomidorowym
podwieczorek - 3 wafle ryżowe z serkiem śmietankowym
kolacja - 3 pizzerinki
Dni od powrotu z Zanzibaru minęły mi cudownie. Odpoczywałam, oglądałam seriale, robiłam zakupy online. No cud, miód i orzeszki! Teraz pora wziąć się do roboty. Tęsknie za moją rutyna. Zamówiłam sobie wczoraj buty do ćwiczeń, bo moje ostatnie zniszczyły się na pilatesie. Także jak już przyjdą to nie ma przeproś, mam też dwie darmowe wejściówki na siłownie, które koniecznie muszę wykorzystać.
Zaczęliśmy także rozmowy o ślubie. Wstępnie jesteśmy zdecydowani na sierpień przyszłego roku. Nie będzie to tradycyjne wesele, a raczej taki obiad w gronie najbliższych, po zliczeniu wszystkich wyszło nam 47 osób. Póki co wybraliśmy dwie sale i w sobotę jesteśmy umówieni na oglądanie jednej z nich. W ogóle taka mała odskocznia - jestem mega dumna z siebie, że doszłam do takiego momentu w życiu, w którym mogę sobie wybrać dowolną rzecz (akurat tak o tym pomyslałam wybierając sale) i nie patrzeć na to, że jest to drogie. Pięć lat temu leżałam w łóżku z depresją. Ale życie potrafi się zmienić w tak krótkim czasie. Ej jestem z siebie mega dumna!






