niedziela, 27 września 2026

dzień przed wylotem

 Niedziela, 16:41


Właśnie nałożyłam olejek na włosy i stwierdziłam, że wypadałoby się tutaj odezwać ostatni raz w tym miesiącu. Przeziębienie już powoli (bardzo powoli) mi przechodzi, więc cieszę się, bo jutro przed 6 mam wylot od Oslo. Wczoraj byłam u fryzjer, pewnie jakoś na dniach dodam zdjęcie. Ale zdecydowałam się na ciemniejsze odcienie, takie bardziej eleganckie, na których odrost nie będzie się rzucał w oczy. Jestem mega zadowolona z efektu, w końcu poczułam, że to jest mój kolor, o dziwo wygląda jak mój naturalny, więc chyba faktycznie natura zawsze wie co robi. Z pewności na ten okres jesienno-zimowy przy nim zostanę, a na wiosnę wrócę do ciutkę jaśniejszego koloru. 

Po fryzjerze zaprosiłam chłopaka na obiad do naszej ulubionej wietnamskiej restauracji. Chciałam mu się odwdzięczyć, bo jednak ostatnio ciągle gdzieś mnie wozi - do fryzjera, lekarza, galerii itd. Mega to doceniam. Wracając do restauracji, zamówiłam sobie zupkę pho bo potrzebowałam takiego dania w czasie choroby. 


Obiecałam sobie, że po powrocie do pracy mega przykładam się do diety. Teraz nie jest źle, jadam raczej lekko i bez szaleństw, ale jednak potrzebuję większej kontroli. Akurat będę miała motywację, bo chyba uda nam się polecieć na te wakacje na Wyspy Zielonego Przylądka. Ale powiem Wam, że to wszystko jest takie stresujące i problematyczne... to przez bierność i zwłokę linii lotniczych. Ah.. pocieszam się, że przynajmniej bardziej docenię te wakacje. Mam nadzieję, że wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu i uda nam się wykupić wyjazd. Trzeba myśleć pozytywnie. 

Miłego tygodnia! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz