Niedziela, 16:41
Właśnie nałożyłam olejek na włosy i stwierdziłam, że wypadałoby się tutaj odezwać ostatni raz w tym miesiącu. Przeziębienie już powoli (bardzo powoli) mi przechodzi, więc cieszę się, bo jutro przed 6 mam wylot od Oslo. Wczoraj byłam u fryzjer, pewnie jakoś na dniach dodam zdjęcie. Ale zdecydowałam się na ciemniejsze odcienie, takie bardziej eleganckie, na których odrost nie będzie się rzucał w oczy. Jestem mega zadowolona z efektu, w końcu poczułam, że to jest mój kolor, o dziwo wygląda jak mój naturalny, więc chyba faktycznie natura zawsze wie co robi. Z pewności na ten okres jesienno-zimowy przy nim zostanę, a na wiosnę wrócę do ciutkę jaśniejszego koloru.
Po fryzjerze zaprosiłam chłopaka na obiad do naszej ulubionej wietnamskiej restauracji. Chciałam mu się odwdzięczyć, bo jednak ostatnio ciągle gdzieś mnie wozi - do fryzjera, lekarza, galerii itd. Mega to doceniam. Wracając do restauracji, zamówiłam sobie zupkę pho bo potrzebowałam takiego dania w czasie choroby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz