piątek, 11 września 2026

Witamy wrzesień

Piątek, 11:12 

Przez ostatnie niemal dwa tygodnie nie odzywałam się tutaj, bo po pracy miałam dużo… pracy. Ah nie ważne właściwie już prawie skończyłam, a przynajmniej jakaś dodatkowa kasa wpadła. Jednakże drugi raz bym się nie podjęła, jestem już chyba w takim wieku, że po pracy potrzebuję wytchnienia od wysiłku intelektualnego. Mogę zapieprzac po domu, coś ogarniać i inne tego typu rzeczy, ale kolejna porcja myślenia to dla mnie chyba za dużo. 

Teraz w pracy mam trochę czasu to postanowiłam się na spokojnie odezwać. U mnie generalnie wszystko w porządku, ale znowu pojawiły się problemy z tym wylotem do Dubaju. Już trzeci raz w tym roku odwołali nam lot. Oczywiście zaproponowali alternatywę (inny dzień), ale nie jest to już dla nas tak korzystne. Gdybym teraz mogła wybierać to chyba już bym sobie odpuściła, bo jestem psychicznie zmęczona tym wyjazdem. Poza tym do samego końca będę czuła strach, ze odwołają po raz kolejny. Uspokoję się chyba dopiero po wejściu na pokład. Poza tym S. bardzo naciska żebyśmy lecieli (tak też mnie to dziwi), dodatkowo wynajął super hotel (na Palmie Jumeirah) i nawet jak zaproponowałam, że ja w takim razie zorganizuję tam jakieś atrakcje to powiedział, że on też chce w tym uczestniczyć. Aa no i jeszcze kupił w samolocie miejsca obok siebie, a jak ktoś kiedyś z Was leciał jakimiś lepszymi liniami lotniczymi jak Emirates to wie, że to także sporo kosztuje. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują mi na jedno!!! Albo jestem delulu albo wydaje mi się, że on mi się tam serio oświadczy… Nie chcę tego natomiast jakoś super analizować żeby nie zepsuć sobie ewentualnej niespodzianki. 

Jakie macie plany na ostatnią połowę roku? U mnie lato było bardzo intensywne, więc te miesiące jesienno zimowe planuję spędzić bardziej na spokojnie. Dużo książek, spacerów, basenu, porządków w domu, pilates. I też co miesiąc przez cały ten czas mam jakiś wyjazd. W tym miesiącu lecę do Oslo, w kolejnym Dubaj, w listopadzie Berlin i jarmarki świąteczne, w grudniu all inclusive w Egipcie oraz wyjazd do Kołobrzegu na Sylwestra, a w styczniu Sri Lanka i Malediwy. Na wiosnę natomiast lecimy do Nowego Jorku (mój prezent urodzinowy od S.). Zapowiada się przepiękny czas dla mnie, jestem pełna spokoju i pozytywnej energii. Poza tym im więcej znaków na niebie i ziemi świadczy o tym, że niedługo zostanę narzeczona, tym lepszy staje się mój związek, bo mam wrażenie, że patrzę na S. z jeszcze większą miłością. A już największa miłość to mnie ogarnia jak go sobie porównuję do niektórych chłopakow z którymi pracuje (bo spędzam z tymi osobami najwięcej czasu), wtedy to co chwila dziękuję wszechświatowi, że trafiłam na taką osobę, a nie jednego z nich… Nie zrozumcie mnie źle, to nie są jacyś tyrani, nic z tych rzeczy, ale wydaje mi się po prostu, ze to jest takie nijakie, średnie, bez polotu. Nie wiem nawet jak mam Wam to opisać żebyście zrozumiały, ale serio mam takie myśli od dłuższego czasu i pojawiają się coraz częściej. 

Powyżej napisałam trochę o moich długoterminowych planach a jeśli chodzi o takie najbliższe dni, to na szczęście za kilka godzin zaczynam weekend. Za chwilę wracam do pracy, ale jeszcze wcześniej zrobię sobie Orange espresso (kocham), po pracy jedziemy na zakupy spożywcze, a wieczorem do restauracji po kuchennych rewolucjach Magdy Gessler. Mieliśmy taki plan już na poprzedni piątek, ale niestety dostałam okres i kiepsko się czułam. Zawsze w piątki chodzę też na spacery, ale dzisiaj przez pogodę nie wiem czy to wyjdzie, bo od rana dosyć mocno leje. W weekend mam kilka rzeczy do ogarnięcia, ale są to raczej małe rzeczy jak wizyta w galerii. Chcę też iść na spacer po rynku, bo czasami lubię się poczuć jak turystka. W przyszłym tygodniu w jeden dzień idę na basen, w inny na siłownię (dostałam darmową wejściówkę) i chcę też odwiedzić babcię. 

Rozpisałam się i zasiedziałam, ale chciałam Wam dać update z życia. Wracam do pracy :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz