czwartek, 11 kwietnia 2024

moja dieta ostatnio

 Wtorek, 21:48

oraz

Środa, 23:37


Próbowałam wczoraj dodać wpis, ale nie mogłam załadować zdjeć. Także część jest pisana wczoraj, a resztę kończę teraz. 

Moje zmęczenie sięga już dzisiaj zenitu, a mamy dopiero wtorek. Niezbyt ciekawie się zapowiada. Zaraz po pracy spotkałam się z koleżanką na kawę i plotki, bardzo się zrelaksowałam, trochę pożaliłam. Nigdy nie pomyślałabym, że tak bardzo się zaprzyjaźnię z tą osobą. Jestem bardzo wdzięczna, że mam ją w swoim życiu. Jutro widzę się natomiast z chłopakiem, a w czwartek z przyjaciółką, także tydzień pod względem spotkań z pewnością będzie intensywny. 

Mówiłam Wam, że w ostatnim czasie jest u mnie na prawdę bardzo dobrze jeśli chodzi o jedzenie. Uważam, że osiągnęłam całkiem dobrą sylwetkę, a przede wszystkim w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy mój stosunek do jedzenia także znacznie się poprawił. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Mimo iż zdaję sobie sprawę, że nie jest jeszcze idealnie, to wiem, że to tylko kwestia czasu aż będzie.

Poniżej dodaje kilka zdjęć, pochodzą one z ostatnich paru tygodni. 


Jem bardzo dużo sałatek. Kaloryczną fetę wymieniłam na mozarelle light, a pieczywo na wafle ryżowe. Tutaj akurat wersja z krewetkami. 


Jogurt naturalny + mus z truskawek jako fit śniadanie. Potem dodałam do tego granolę. Oczywiście domową, bez żadnego syfu w składzie. 


To super propozycja na obiad, czyli sałatka z makaronem i kurczakiem. 


Tosty - uwielbiam! Są idealne na śniadanie, zwłaszcza w towarzystwie dodatkowego źródła biała jak np. twaróg, serek wiejski czy grani. 


Tutaj już coś bardziej kalorycznego czyli foccacia z burratą. Wyszła fenomenalnie i oczywiście wszystko co się dało zrobiłam sama. Własna foccacia, domowa szynka (samodzielnie uwędzona). 


Oczywiście zdarza się także jedzenie na mieście. Wtedy zazwyczaj sięgam po porcje dla dzieci, tak jak widzicie to wyżej. Tutaj byłam akurat w restauracji "U Fiarka" - najlepiej oceniana w całym Zakopanem i z menu dziecięcego wybrałam nuggetsy z frytkami i surówką. Jeśli nic z menu dla dzieci mi nie odpowiada, wtedy wybieram jakąś zdrową opcje z menu dla dorosłych np. grillowany kurczak. Raczej unikam sałatek w takich miejscach, bo ich jem dużo w domu. 


Omlet z kiełbaska i cebulką, posypany serem. Do tego zawsze porcja warzyw, czasami większa, czasami mniejsza, to zależy od tego co jest w lodówce. Patrzcie jaki ładny kwiatek z rzodkiewki mi wyszedł :) 


Bułka podpieczona na maśle, z warzywami, serem żółtym i serkiem grani. Bardzo często sięgam po takie białkowe opcje na śniadanie, bo niesamowicie mnie sycą. 


Jeśli mam ochotę na słodycze to sięgam po lepsze zamienniki lub piekę coś sama. Na zdjęciu akurat baton twarogowy, który jest moim ukochanym!


Tutaj inna opcja śniadaniowa, tym razem z chrupkim pieczywem, ale jakaś forma białka musi zawsze być. 


Na koniec dodaje zdjęcia aktualnej sylwetki. Po lewej robione kilka tygodni temu, bo widzę, że jeszcze miałam stary telefon. A po prawej jest z dzisiaj. Ja tam się sobie podobam! Z pewnością wyglądałabym szczuplej gdybym miała mniejszy biust, ale z tym to ja już nic nie zrobię. 

Jeśli chodzi o aktywność fizyczną to chodzę jedynie na basen i teraz doszły jeszcze góry w weekendy, co też jest niezłym wysiłkiem! 

A teraz przechodzimy do dnia dzisiejszego, przede wszystkim poświęćmy chwilę uwagi na to, jak piękne zdjęcie zrobiłam kotu. 


Czyż on nie jest śliczny? Jest! Widzicie to serce zrobione z łapek?

Dzisiaj po pracy pojechałam na małe zakupy spożywcze, a także odebrać zamówienie z sinsaya. Kupiłam jedynie kilka par skarpetek i majtek, od kiedy mieszkam na dwa domy to potrzebuję więcej takich rzeczy żeby nie wozić ich ciągle. W domu pogadałam chwilę z mamą, ale ona szybko zmyła się do babci. Ja wzięłam się za gotowanie. Później przyjechał S. ale jedynie coś zjedliśmy i on zasnął na kanapie. Nie dziwie się mu jednak, ma teraz ciężki okres w pracy, bo kończy projekt. S. zajmuje się projektowaniem mostów, wiaduktów, tuneli i tym podobnych rzeczy, czym zawsze mi imponuje. Ja gdy patrzę na jego rysunki czy wyliczenia, to nie rozumiem dosłownie nic.


Także ja sobie oglądałam serial, a on spał. Gdy pojechał do domu, to ja ogarnęłam kilka rzeczy, w tym siebie i od razu wzięłam się za kończenie tego posta... i omg. Nawet nie wiecie ile mi to zajęło. Zdjęcia z nowego telefonu dodają się dosłownie po kilka minut każde! Nie mam pojęcia czy jest to kwestia lepszej jakości czy czegoś innego, ale będę musiała coś podziałać, bo dzisiaj straciłam sporo czasu na to. 

Dobranoc! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz