Środa, 16:41
Ale ten czas leci, już mamy środę. W poniedziałek byłam nad jeziorem po pracy, a wczoraj pojechałam do babci, aby dać jej i mojej mamie prezent z Turcji. Cała wizyta skończyła się płaczem, oczywiście z mojej strony. Generalnie to cały dzień przeżywałam, że muszę tam jechać, jak już widzę znajome otoczenie to robi mi się słabo, mówię serio. To bardzo źle mi się kojarzy. Pomijam już to, że jak np coś mówię do mamy, albo sie o coś pytam to zazwyczaj zero odpowiedzi. Patrzy gdzie indziej i po prostu mnie olewa. Ale jak już się do mnie odezwie to dziewczyny… gorzej niż do psa. Ona nie mówi tylko krzyczy, to po pierwsze, po drugie traktuje mnie jak kretynke albo małe dziecko. A jak jej zwracam uwagę żeby tak nie robiła to mnie wyśmiewa. Wczoraj miała jakąś straszną alergię, więc zaproponowałam że pójdę jej na szybko do apteki bo za chwilkę miał po mnie przyjechać chłopak. To się uparła że chce ze mną iść.. no i możesz mówić że się się spieszyć, ale to nie dociera, bo ona to jednak nie chce do apteki tylko w inne miejsce, a jeszcze musi śmieci wyrzucić itd. W ogóle mnie nie słucha, celowo ignoruje. Ale właśnie to sposób w jaki się do mnie zwraca jest dla mnie najgorszy, równie dobrze mogłaby mnie walić po twarzy, to byłoby to samo.
Dzisiaj mija dwa lata od kiedy jestem w obecnej pracy. To był strzał w dziesiątkę, chociaż akurat dzisiaj wszyscy mnie irytowali. Ale chyba po prostu nie mam humoru, na co złożyło się wiele rzeczy. Na szczęście zawsze po napisaniu wpisu czuję ulgę i taką lekkość. Chyba wlanie dlatego robię to już od tyłki lat.. a właśnie 7 sierpnia minie 15 lat od kiedy prowadzę bloga. Uwierzycie? Poznałam tyle wspaniałych osób w czasie tej przygody, że chyba to jest moja największa nagroda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz