Poniedziałek, 20:23
I tak jak obiecałam, witam się z Wami po weekendzie. W piątek po pracy od razu pojechałam do Szymka, chwilkę odpoczęliśmy i pojechaliśmy na zakupy. Byłam w super nastroju, bo dostałam wypłatę i meeega mnie ucieszyła ta kwota. Wstąpiliśmy do Action, Rossmanna i do Lidla. W domu zjedliśmy na kolacje frytki z piekarnika i oglądaliśmy Książula na yt. Bardzo wcześnie położyliśmy się spać, bo po całym tygodniu dało się już odczuć zmęczenie.
W sobotę wstałam przed 8, ale bardzo się wyspałam. Jeszcze zanim Szymek wstał to zrobiłam nam omleta na śniadanko. Potem wzięliśmy się za sprzątanie mieszka i jeszcze pojechaliśmy na małe zakupki. Wieczorem S. przygotował nam fondue serowe, które wyszło kiepsko, bo nie jestem miłośniczką serów o intensywnym smaku. Ja natomiast upiekłam foccacie, która była zajebista i już mam pomysł na super przepis z nią w roli głównej.
Niedziele spędziliśmy na spokojnie. Ja z rana ugotowałam nam jedzonko, poprasowałam, a S. pracował przy komputerze. Popołudniu zaczęliśmy oglądać nowy serial i tak upłynął nam wieczór. Tego dnia bardzo dużo rozmawialiśmy i planowaliśmy kolejne tygodnie i miesiące. Głównie pod względem wyjazdów i miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. Nie chodzi tutaj o niewiadomo jakie podróże, ale np. Energylandia, termy itd. Noc spędziłam także u niego i dzisiaj rano pojechałam prosto do pracy.
Jeśli chodzi o pracę, to dzisiaj było kijowo. Miałam okropny dzień i parszywy humor. Odmieniło mi się dopiero koło 13-14 i jakoś odzyskałam chęci do życia.
W weekend, korzystając z przypływu kasy, zrobiłam większe zamówienie dla Maffina na zooplusie. Kupiłam mu kilka kilogramów suchej karmy, 25 litrów żwirku, całą masę smaczków i pastę do zębów, bo mamy ostre zalecenie szorowania. Jutro się za to wezmę. Dzisiaj natomiast zrobiłam zamówienie na sinsay, akurat było -30%. Kupiłam sobie dosłownie kilka rzeczy, tak samo dla Szymka. Na szczęście udało mi się tam dorwać także buty, zwykłe adidasy, ale bardzo teraz takich potrzebuję, bo moje poprzednie przemakają :(
Byłam też dzisiaj na korkach, przed 20 wróciłam do domu. Wykąpałam się już, zjadłam kolacje i teraz leżę w łóżku. Jeszcze tak godzinka i zamierzam położyć się spać. Akurat zdążę pooglądać yt i dopić herbatkę.
W drodze powrotnej do domu rozmawiałam z S. Ustaliliśmy, że w przyszłym tygodniu bierzemy wolny piątek. W czwartek wieczorem, zaraz po pracy wybieramy się na termy Chochołowskie. Mają tam wieczorne wejścia, które są od 19 do 22, także super. W piątek się wyśpimy i pewnie korzystając z dodatkowego dnia wolnego wybierzemy się poza Kraków. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ.
A już w ten weekend czeka mnie spa w Zakopanem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz