Czwartek, 21:38
Ostatnio nie dodaję postów tak często jakbym chciała, ale musicie mi to wybaczyć. W pracy mam szkolenia i pracuję obecnie w późniejszych godzinach niż standardowo, a to znacznie utrudnia mi życie. Po powrocie do domu mam tylko czas na podstawowe obowiązki domowe, chwilę odpoczynku i lecę do spania. Na szczęście jeszcze tylko kolejny tydzień będzie tak wyglądał, a potem wracam do normalności i mojej dobrze znanej rutyny.
W ubiegłą sobotę obchodziłam urodziny. Dostałam od S. piękny bukiet kwiatów (aż 50 róży) i słodki torcik.
Chyba nigdy nie dostałam piękniejszego bukietu kwiatów. Niestety powoli już więdną, ale to nic. Ja zawsze sobie zasuszam płatki róży i wstawiam do długich wazonów jako ozdobę. A jeśli chodzi o torcik, zdmuchiwanie świeczki jest zawsze dla mnie bardzo ważnym elementem. W tym roku gdy to robiłam, to S. naciskał na to żebym mu powiedziała życzenie, bo twierdził, że się nie spełni, no i w końcu powiedziałam, że moim życzeniem było żeby mi się oświadczył tej zimy. Odpowiedział tylko "no to zobaczymy" i temat umilkł. Myślę, że dobrze wyszło, przede wszystkim naturalnie i cieszę się, że jasno zna moje oczekiwania. To był pierwszy raz w naszym związku kiedy w ogóle wypowiedziałam słowo "oświadczyny", nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy na ten temat. Ogólnie w ostatnim czasie bardzo często myślę o naszej przyszłości. Pamiętam, że rok temu, gdy S. nagle powiedział mi, że chcę się rozstać, to jedna z Was mi napisała, że nawet jeśli nadal będziemy razem to jego słowa zostaną w tyle mojej głowy na długo. Nie pamiętam kto dokładnie to był, ale miałaś rację. Myślę, że chyba też teraz z tego względu tak zależy mi na tych zaręczynach, bo byłby to dla mnie chyba największy zapewnik wspólnej przyszłości. Bo pomimo tego, że teraz układa nam się świetnie, to ja i tak wszystkie jego słowa i zapewnienia biorę przez pół, właśnie przez pryzmat tego, co zrobił rok temu. W związku też z tym podjęłam decyzję, że jeśli nie oświadczy mi się na tym wyjeździe do Emiratów, to zakończę ten związek. Łatwo mi się to teraz piszę, a zapewne rzeczywistość to wszystko zweryfikuje. Chciałam też zaznaczyć, że nie chcę się rozstać dlatego, że mi z nim źle - wręcz przeciwnie, jest pięknie. To wszystko jest kwestią braku stabilności w związku, właśnie na skutek tego, że rok temu chciał się rozstać. Nie mogę tak tkwić w związku, w którym nie czuję się pewnie.
To chyba głównie ten temat chciałam dzisiaj poruszyć. Jestem bardzo ciekawa gdzie poniesie mnie przyszłość.
Hej, to ja byłam tą osobą, która ci to napisała. Przyznam szczerze, że zaglądam na twój blog od bardzo dawna, głównie przez pewną nostalgię którą czuję do blogów pro ana z dawnych lat. I mimo że twój blog nie jest już stricte "pro ana" to jednak w pewien sposób przyzwyczaiłam się do czytania go, choć bardzo rzadko komentuję.
OdpowiedzUsuńA co do tych słów, które wtedy napisałam to cóż...Gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak ty wtedy, wiem po prostu że tak to by się u mnie skończyło - wieczną niepewnością, analizowaniem, rozpamiętywaniem. Nie potrafiłabym nigdy do końca zapomnieć i wybaczyć. I osobiście zakończyłabym taki związek właściwie od razu. Ale to ja, rozumiem że ty widzisz to pewnie trochę inaczej. I myślę, że jasne zakomunikowanie swoich oczekiwań wraz z ustaleniem jakiegoś limitu czasowego to całkiem sensowne wyjście z tej sytuacji.
Teraz to nawet ja uważam, że zachowałabym się inaczej. Ale wyszło jak wyszło i nie żałuję, bo udało nam się stworzyć wyjątkowo dobry związek. Nad postawieniem sprawy w ten sposób zastanawiałam się już od dawań, bo oczywiście gryzła mnie sprawa tego zerwania, ale zastanawiałam się jak to zrobić, aby nie wydało się to typowym ultimatum. Myślę że wyszło dobrze, przede wszystkim naturalnie, dosyć neutralnie, ale jednak mam nadzieję że dało mu do myślenia.
UsuńSpóźnione wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńBukiet jest piękny, chyba każda kobieta chciałaby taki dostać.
Co do zaręczyn, to fajnie, że wprost mu o tym powiedziałaś, przynajmniej twój chłopak wie co i jak i jest świadomy twoich oczekiwań. Warto w związku rozmawiać na temat przyszłości.
I wiem, że łatwo się mówi, że jeśli nie coś tam, to się z kimś zerwie. Powiedzieć łatwo, zrobić o wiele trudniej.
Nieważne co się stanie i co postanowisz, życzę Ci abyś była szczęśliwa!
Bardzo dziękuję ;)
UsuńJa również życzę Ci szczęścia, w jakiejkolwiek postaci ono przyjdzie. P.S. Pięknie wyglądasz!
OdpowiedzUsuńDziękuję ;) Mam nadzieję, że niedługo odezwiesz się do nas u siebie na blogu
Usuń