sobota, 17 stycznia 2026

na czym skupiam się w styczniu?

 Sobota, 12:10



Próbowałam dodać tutaj post już wczoraj i przedwczoraj, ale szczerze mówiąc słowa nie chciały układać się w logiczną całość, więc w pewnym momencie się poddałam. Jak mija Wam styczeń? Ja staram się skupiać na kilku obszarach i nawet mi to wychodzi. Wiadomo działam ile mogę, ale powiem Wam, ze odczuwam teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebę perfekcji w wielu dziedzinach życia. 

Oto rzeczy, nad którymi pracuje w tym miesiącu: 

1. Pielęgnacja- kupiłam sobie nawet specjalnie kalendarz, aby śledzić jak często wykonuje niektóre kroki pielęgnacyjne np. peeling enzymatyczny, kwasy itp. Codziennie robię zarówno standardową pielęgnację jak i rozbudowuje ją o dodatkowe kroki. Widzę ogromną poprawę mojej cery. 


Tak to wygląda. No cóż, keep it simple. Bardzo mi się sprawdza ten system. 


2. Wykorzystuję kosmetyki, które posiadam. Nie oszczędzam już rzeczy na lepsze czasy, korzystam z tego co mam i się tym cieszę. Mam od kilku miesięcy znaczną potrzebę minimalizmu. To mi zarówno wychodzi jak i nie, ale jest ku temu powód. Często zamawiam kosmetyki na allegro, aby było taniej więc kupuje więcej sztuk w zapasie, albo po prostu na promocjach w sklepie. To z jednej strony super bo oszczędzam, ale z drugiej, co uda mi się coś wykorzystać to zaraz robię zapas. 



Mam obecnie kilka droższych kosmetyków z kalendarza adwentowego i serio czuję, że robią dobrą robotę. 


3. Podobną potrzebę minimalizmu poczułam także jeśli chodzi o zapasy kuchenne. Tutaj akurat idzie mi super. Wykorzystuje stare produkty, z których wykorzystaniem czekałam z niewiadomych powodów. To sprawia, że mam więcej miejsca w szafkach i jednocześnie łatwiej mi utrzymać porządek. 

4. Skupiam się także na meal prepie. Kocham to i już Wam wspominałam, że jakiś czas temu „odkryłam” mrożenie i często korzystam właśnie z takiej  opcji. Robię więcej i mrożę dodatkowo 2-3 porcje na zapas. To mnie dosłownie ratuje w ciągu tygodnia. Codziennie jemy coś innego, a jednocześnie ja nie spędzam wiele czasu w kuchni. Bardzo mi w tym pomaga także dokładne planowanie zakupów, posiłków itd które zazwyczaj zajmuje mi 2-3 dni. Oczywiście nie mówię tutaj że ciągiem, ale stale mi się coś przypomina i dopisuję, poprawiam itd. Zawsze zaczynam od przejrzenia gazetek promocyjnych i na podstawie tego planuje posiłki na cały tydzień. To spora oszczędność. 

 
No i znowu - keep it simple. Wszystko mam pod ręką, ładnie rozpisane. 


5. Próbuje nowych dań. Akurat to robię już od wielu miesięcy, ale i tak chciałam o tym wspomnieć. Dla mnie jest to bardzo satysfakcjonujące. Nie tylko gotuję nowe rzeczy, ale także w restauracjach bardziej eksperymentuję. 

6. Skupiam się na porządkowaniu mieszkania. Ostatnio byłam w ikei kupiłam kilka rzeczy do organizacji i tak kawałek po kawałku ogarniam swoją przestrzeń. To jest długotrwały proces, nie chce wszystkiego zrobić na raz i się zamęczyć. Ale marzy mi się idealnie zorganizowane mieszkanie gdzie wszystko ma swoje miejsce i jest funkcjonalne. To jest bardzo realne i powoli do tego dążę. Chociaż jak mam być szczera to teraz też wcale nie jest źle. 

7. Na wyglądzie- ładnie się ubieram, maluję, czesze. Zawsze noszę jakieś dodatki. To bardzo wpływa na moje postrzeganie samej siebie. Na wyjścia z chłopakiem jeszcze bardziej się staram, a nawet i po domu ładnie wyglądam! Kocham to. 


To po prawej to sprzed chwili. Byłam rano na śniadaniu na mieście i tak już zamierzam chodzić cały dzień. Nie mówię, że nie zdarza mi się chodzić na luzie, zdarza, ale zawsze są to ładne rzeczy. Ostatnio zamówiłam sobie na shein ładne spodnie po domu z rozszerzanymi nogawkami. Wyglądają super, prosto, elegancko, ale są też bardzo wygodne. 

8. Oszczędzam/ planuje wydatki. Mam na koncie możliwość odkładania pieniędzy do saszetek i od kilku miesięcy intensywnie korzystam z tej opcji. Zawsze po wypłacie dzielę sobie pieniądze na oszczędności, na wakacje, na prezenty, na paznokcie itd. To sprawia, że zawsze wiem ile pieniędzy mam na codzienne wydatki i czy stać mnie na coś czy nie. Wcześniej nie miałam aż takiej kontroli i to mnie często gubiło. 


Większość z rzeczy, które wymieniłam weszły mi już w krew i są częścią mojego życia, także myślę, że mogę być z tego dumna. Ten tydzień był dla mnie nad wyraz ciężki jeśli chodzi o pracę - serio masakra. Najgorsze jest to, że kolejne trzy tygodnie zapowiadają się równie ciężko o ile nawet nie gorzej. Staram się natomiast źle nie nastawiać i traktować to jako nową przygodę, szansę na nauczenie się czegoś nowego. W takich chwilach dobrze sprawdza się u mnie powiedzenie, że czas i tak upłynie, więc może teraz jest ciężko, ale za chwilę będzie lepiej. 

Jakie plany na weekend? My wczoraj byliśmy na naprawdę dużych zakupach, bo sporo rzeczy było na promocji w kilku różnych sklepach, więc postanowiłam to wykorzystać i zrobiłam lekki zapas chemii, którą i tak wykorzystam. Dzisiaj wstaliśmy z budzikiem koło 8 i pojechaliśmy na śniadanie do Charlotte. Chodzimy tam rzadko, bo dla mnie śniadania na mieście to już całkowita rozpusta, ale przyznam, że fajnie jest od czasu do czasu nie robić tego posiłku i gdzieś wyjść. Przed chwilą zagniotłam także ciasto na pizze, którą będę robić późnym popołudniem i troszkę ogarnęłam w domu. Plan na dzisiaj jest następujący: siedzę nad magisterką dla mojego brata, aby jutro skończyć cały rozdział, a także zaplanowałam sobie zrobienie porządku w jednej szafie, a raczej lekką reorganizacje, bo porządek jest. Jutro basen, wypoczynek no i tak nieszczęsna magisterka. 


Jak zwykle klasyczne śniadanie - było obłędne! Jutro będę spalać na basenie ;) 


Uciekam do swoich obowiązków. Miłego weekendu ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz