niedziela, 8 marca 2026

nic nie idzie po mojej myśli

 Niedziela, 16:16



Próbuje dodać ten wpis już chyba po raz 3 lub 4, ale wciąż coś nie idzie po mojej myśli. Jak nie S. wejdzie mi do pokoju, to znowu nie mam internetu, albo jest jakiś błąd. Mam nadzieję, że teraz się w końcu uda. 

Generalnie to powinnam być obecnie na wakacjach w Dubaju, ale z wiadomych względów zostały odwołane. Biuro podróży dało nam ostateczną decyzję dzień przed wylotem i już nawet nie mieliśmy czasu aby coś innego sobie ogarnąć. Także urlop przeniosłam na kolejny tydzień, właściwie tylko trzy dni, ale bardziej żeby sobie odpocząć niż gdzieś jechać. Chociaż... S. twierdzi, że coś wymyśli, ale na nic się nie nastawiam. Nie dość, że ceny są teraz kosmiczne, to jeszcze ciężko jest załatwić coś na już. Zwłaszcza, że ostatnio mamy oboje bardzo dużo pracy, ja przed planowanym wyjazdem siedziałam w biurze po 11 godzin, bo chciałam wszystko domknąć. Poprzedni weekend w całości przeryczałam, chyba nawet S. był w szoku, że tak to przeżywam. Natomiast mi nie chodziło o same wakacje, ale o to co miało się z nimi związać, czyli być albo nie być naszego związku. Myślałam, że w końcu spadnie mi ten ciężar z ramion i będę mogła iść w życiu na przód, a skończyło się jak same wiecie. Szczerze to nie wiem co mam teraz robić, chyba najłatwiej byłoby pogadać z S. i powiedzieć mu o moich oczekiwaniach, ale no nie wyobrażam sobie tego na nim wymuszać, a chyba tak by to wyszło. Generalnie to S. zachowuje się w stosunku do mnie cudownie i obecnie ciężko byłoby mi wskazać bardziej zgraną parę, ale mnie tak boli serce z powodu tej niepewnej przyszłości, że ja dłużej tak żyć nie mogę. Na ten moment po prostu zdam się na los, czas, wszechświat czy cokolwiek. Muszę sobie przede wszystkim odpocząć i może na chwilę przestać o tym myśleć. 

Ten weekend mieliśmy już dosyć udany. Wczoraj pojechaliśmy na zakupy, ja sprzątałam mieszkanie, a S. pojechał ogarnąć samochód. Na 16 poszliśmy do kina na Wichrowe wzgórza i bardzo mi się podobało. Później mieliśmy rezerwację w jednej z moich ulubionych restauracji i do domu wróciliśmy koło 22, ja padłam niemal od razu. Dzisiaj natomiast pojechaliśmy na spacer do Ojcowa i usiedliśmy w pięknej kawiarni.. 

Jeśli chodzi o moją dietę, bo muszę się pochwalić, że ona istnieje i ma się dobrze. Serio, chyba zmniejszył mi się żołądek, bo udaje mi się jeść małe porcje bez poczucia głodu. Oczywiście wydaje mi się, że tutaj także duże znaczenie ma stres i ogólny zapierdziel w pracy. Niedługo zamierzam wejść na wagę.

Idę ogarnąć jeszcze dzisiaj kilka rzeczy, a potem prysznic i kładę się na kanapie. Zdecydowanie powinnam teraz dużo wypoczywać.