Znowu jestem w pracy i postanowiłam się tutaj odezwać. Dla mnie to najlepsza opcja, bo po privacy jestem już zajęta innymi sprawami, więc nie zawsze mam chęci jeszcze coś tutaj pisać. Tydzień minął mi w błyskawicznym tempie, mam wrażenie że mrugam i znowu jest piątek. Ostatnio przyszła do mnie taka refleksja, że jest taka jedna rzecz, która niezwykle zmieniła moje życie, na lepsze oczywiście. I jest to, to że przestałam czekać. Kiedyś miałam do tego niezdrową tendencję, czekałam na weekend, na wakacje, na to jak przeminą jakieś gorsze chwile, na to jak schudnę, ciągle odliczałam dni, zamiast po prostu żyć. Logika stała za tym taka “ja sobie tutaj przeczekam, niech ten świat się toczy poza mna”. Bardzo żałuję, że tyle pięknych lat mojego życia mi uciekło, że nie korzystałam z życia, zamykałam się na świat i ludzi. Już od dłuższego czasu (własicie kilku lat) staram się wyeliminować ciągłe czekanie na coś i z sukces mogę powiedzieć, że mi się udało. Teraz nie ma dla mnie większego znaczenia czy mamy randomowy poniedziałek, sobotę czy inny dzień, bo z każdego potrafię coś dla siebie wyciągnąć. Nie skupiam się już na tym aby tylko przeżyć, ale po prostu żyć. Super uczucie i polecam każdemu. Jednocześnie wiem jak ciężko osiągnąć taki stan spokoju w chwili obecnej.
Macie jakieś plany na weekend? Ja o dziwo nie, gdyby była ładna pogoda to nie miałabym tego problemu, ale jest jak jest i pora się do tego przyzwyczaić. Napewno coś wymyślę. Wczoraj pierwszy raz poczułam jesienną atmosferę i chyba pierwszy raz w życiu cieszę się na tą porę roku. Może dlatego, że w końcu mam wrażenie, że udało mi się w pełni wykorzystać lato. Opalałam się na plaży, czytałam książkę na kocu, pływałam w jeziorze niemal każdego ciepłego dnia. Chodziłam na lody, spacery, w góry, byłam na wakacjach, zwiedzałam, zajadałam się jagodzinkami, grillowałam. Naprawdę wspaniały czas.
Teraz gdy ciepła pogoda powoli się kończy to ja skupiam się bardziej na mieszkaniu. Robię małe porządki, wszystko układałam i cieszę się swoim minimalizmem, który po kilku miesiącach pozbywania się rzeczy z mieszkania/ zużywania przynosi ogromne rezultaty. Utrzymanie porządku jest łatwiejsze, wszystko ma swoje miejsce, a ja jestem spokojniejsza i nie mam już tylu obowiązków. To chyba kolejna taka moja rzecz, która zmieniła moje życie na lepsze.
To tylko taki krótki wpis, chciałam zasygnalizować że żyję. Tymczasem wracam do pracy :) muszę któregoś dnia usiąść do laptopa i dodać tutaj zdjęcia- mam sporo z wakacji, nowe przepisy, ciekawe jedzenie czy inne zajęcia, które wypróbowałam w ostatnim czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz