środa, 10 czerwca 2026

w oczekiwaniu na wakacje

 Środa, 17:05



Ostatnio ciężko jest u mnie w pracy, nawet powiedziałabym, że bardzo ciężko. Jak przyjdę na 7 to siedzę tak do tej 15:30 non stop. Wątpię, że w ciągu dnia mam chociażby 20 minut odpoczynku. Najgorsze jest to, że muszę przyznać, że mam jebanego pecha! Zawsze dostaje jakieś ciężkie, nietypowe przypadki, z którymi nie wiem co robić. No i to chyba jeszcze gorsze jest to, jak widzę, że ktoś zamknął sprawę w 10 minut i siedzi na wiecznej przerwie. Staram się na tym nie skupiać, patrzeć na siebie itd. ale po prostu ten fakt mnie irytuje niemiłosiernie. Wiem natomiast, że passa się odwróci, trzeba myśleć pozytywnie, bo zaczyna się robić nieciekawie. Prawie codziennie jest tak, że nawet po pracy ciągle myślę o pracy - co mam zrobić, jak zrobić, kogo zapytać itd. To musi się skończyć, bo mocno zaburzyłam swój work-life balance. 

W weekend wybrałam sobie wakacje. Zdecydowałam się na tygodniową wycieczkę objazdową po Turcji z biurem podróży. Dzisiaj wysłałam ticketa o urlop, jak mi zaakceptują to od razu kupuję. Lubię mieć zaplanowany jakiś wyjazd, bo wtedy mam na co czekać i żyje mi się jakoś łatwiej. Wyjazd jest zaplanowany na ostatni tydzień lipca, więc akurat nieźle się styram w pracy i potem pojadę na zasłużony wypoczynek. Taki cieszy mnie najbardziej.

Ale wiecie co jeszcze zauważyłam? Że widać trochę zmianę mojego podejścia do życia. Bo wcześniej jak miałam jakieś zmartwienie to tak naprawdę mój świat stawał - dieta, dbanie o siebie, swoje otoczenie, nie pozwalałam sobie nawet na jakieś fajne wyjścia. Teraz powtarzam sobie ciągle, że czas i tak upłynie i trzeba żyć dalej. Więc nawet teraz gdy mam taki nerwowy okres w pracy, to mimo to wstaje nawet wcześniej rano, kręcę sobie włosy, robie jakieś inne fryzurki, ładnie ubieram, spędzam miło czas.