poniedziałek, 2 czerwca 2025

za rok będzie jeszcze lepiej?

 Poniedziałek, 20:07


Przed chwilą przeczytałam te wypociny, które napisałam wczoraj i o rany musicie mi wybaczyć, bo nawet ja sama nie wiem o co chodzi w tym wpisie. Jedyne co mnie usprawiedliwia, to fakt, żę pisałam posta, gadałam z Szymkiem i oglądałam film, więc moja uwaga była rozproszona na trzy! Nie mam w zwyczaju usuwać wpisów, więc niech zostanie, ale teraz mam chwilę czasu to bardziej się rozpiszę. 

A więc... jeśli chodzi o poprzedni tydzień to był ciężki, ale jednocześnie wspaniały. W poniedziałek dostałam świetny prezent w postaci odkurzacza, we wtorek komplet talerzy od bratowej Szymka, a w piątek odwiedziły mnie koleżanki. Dodatkowo udało nam się zrobić wiele zarówno małych jak i dużych zmian w mieszkaniu, większość to głupoty, ale wiecie co? W końcu zaczynam się czuć jak u siebie i bardzo mi się to podoba. 

Weekend był także dobry, w sobotę trochę odpoczęliśmy, pojechaliśmy na małe zakupy i skończyliśmy oglądać serial "Andor", teraz wzięłam się za film "Łotr", bo to jest to samo uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nigdy nie oglądałam, ale teraz bardzo mi się spodobało. Byłam też na zakupach w Rossmannie żeby wykorzystać swój kupon z maratonu. Wczoraj natomiast pojechaliśmy nad jeziorko, było wspaniale, piękna pogoda, lody, słońce.. cudownie! 


Od tyłu wyszło piękne zdjęcie, ale niestety od przodu... wyglądam jak wieloryb i nie żartuję. 

Ostatnio na tik-toku zobaczyłam taki filmik: 



Właściwie nie chodzi o sam film, ale o dźwięk. Bardzo zaczęłam się nad tym zastanawiać w kontekście mojego własnego życia, bo wiecie... to ile zmieniło się w moim życiu przez ostatni rok, to jest jakiś szok i niedowierzanie. Może nie obróciłam swojego życia o 180 stopni, ale o takie 100 to na spokojnie, a te pozostałe 80 to właśnie mój wygląda, który bądź co bądź nadal mi ciąży. Teraz czuję, że to taka ostatnia cegiełka, która pozwoli mi w pełni powiedzieć, że mam zajebiste życie. Ale łatwiej powiedzieć, a gorzej zrobić. Nie będę Wam mówić co chcę zmienić w swoim życiu, co teraz będę jadła, co ćwiczyła, bo takie treści były tu zamieszczane zbyt wiele razy. Po prostu będziecie w postach widzieć co mi się udaje zrobić lub co nie... 

Będę starała się o tym myśleć jako o ciekawej, nowej przygodzie, może taki mindset mi jakoś pomoże. Motywację to ja mam akurat wielką w postaci wakacji w Tajlandii, na które wyjeżdżam 3 listopada. A to wszystko potęguje jeszcze myśl o potencjalnych zaręczynach, na których chciałabym wyglądać bosko! Ej nie no dziewczyny, jak o tym pomyślę w ten sposób to nie ma bata żeby się nie udało schudnąć. 

niedziela, 1 czerwca 2025

Lato czas zacząć

 Niedziela, 18:18


Hejka! 

Za mną szalony tydzień, był bardzo pracowity. W piątek gościłam u siebie koleżanki, a jakiś czas temu sobie obiecałam, że do tego czasu postaram się zrobić jak najwięcej rzeczy w domu, takie wiecie, które odkładałam. I powiem Wam, że w sumie nam się udało. Oprócz takich pierdol w domu, które poczyniliśmy dostałam świetny prezent w poniedziałek… dysona! Chodzi o odkurzacz, ja już jestem w takim wieku, że jaram się bardzo takimi rzeczami. Mieliśmy go razem kupić, już nawet rok temu, ale oboje uznaliśmy, że to trochę za dużo na odkurzacz, a teraz takie zaskoczenie i dostałam. Przez cały tydzień jest intensywnie użytkowany i jest świetny, zwłaszcza u nas, bo mamy kuchnię przechodnią. Dodatkowo w prezencie od bratowej szymka dostaliśmy zestaw nowych talerzy, który jest piękny. Sama sobie chciałam kiedyś kupić, a tu znowu niespodzianka! Dodatkowo w pracy dostałam premię :) to był udany, ale ciężki tydzień. Któraś z Was pytała mnie w komentarzach czy udało mi się poćwiczyć, niestety z telefonu nie mogę odpisywać, ale odpowiedź brzmi nie. No cóż, jutro też jest dzień. 


Chciałam Wam tu powstawiać trochę zdjęć, ale niestety znowu coś nie działa i nie chcą się przesłać :( spróbuję jutro może się uda. Jeśli chodzi o weekend, to minął bardzo przyjemnie, wczoraj byliśmy pozałatwiać kilka spraw, a potem odpoczywaliśmy w domu. Dzisiaj trochę pogotowałam, zrobiłam prawko, byliśmy na wyborach, nad jeziorem i na lodach. Bardzo uda niedziela. 

Trochę bardziej postaram się rozpisać jutro :) udanego tygodnia! 




niedziela, 25 maja 2025

Bo teraz jest idealnie

 Niedziela, 19:32


Hej! 

Miałam zamiar pokazać Wam dzisiaj wszystko co upichciłam na przyszły tydzień, ale mam problem z przesłaniem zdjęć na komputer, więc chyba ten wpis będzie musiał poczekać. Ogólnie troszkę męczy mnie już gotowanie tak wielu dań w weekend i chyba na jakiś czas przerzucę się na gotowanie "na świeżo", zobaczymy jak będzie mi się to sprawdzać. 

Mam mocne, bardzo mocne postanowienie żeby od jutra zacząć treningi z Kołakowską, albo ogólnie inne wyzwanie treningowe. Ale szczerze, to będę pochodzić do tego już setny raz, no cóż, może za którymś się w końcu uda. Uważam, że aktywność fizyczna bardzo, ale to bardzo by mi się przydała. Ostatnio nie podałam Wam poniedziałkowej wagi, bo zmieniłam taktykę i będę się ważyć raz w miesiącu, a dokładnie w pierwszych kilku dniach miesiąca. Moim celem nie jest zobaczenie określonej liczby na wadze, a po prostu dobre samopoczucie we własnym ciele. 

Ten weekend minął mi bardzo, ale to bardzo szybko, nawet nie mogę powiedzieć żebym zbytnio wypoczęła. Myślami jestem już tak naprawdę w pracy i układam sobie w głowie wszystkie zadania, które muszę jutro wypełnić. Mam do zamknięcia kilka zaległych spraw i od wtorku mam nadzieję, że już będzie z górki :) Sukcesy w pracy bardzo mnie cieszą, ale wiecie jak to jest, potem człowiek ma już chrapkę na więcej i więcej. 

Wczoraj gdy wracaliśmy z S. z ranki, jadąc samochodem, pomyślałam sobie, że kocham swoje obecne życie. Pierwszy raz jest chyba tak dobrze, tak spokojnie i chciałabym żeby tak już zostało. No, ale jak wcześniej powiedziałam... apetyt rośnie w miarę jedzenia i liczę na to, że będzie jeszcze lepiej :) 

Idę zjeść kolacje i oglądać kolejne odcinki Andora :) 

Udanego tygodnia! 


sobota, 24 maja 2025

w końcu weekend!

 Sobota, 08:33



Hejka! 

O rany w końcu weekend! Nawet nie wiecie jak się cieszę, ten tydzień był bardzo ciężki jeśli chodzi o pracę i potrzebuję odpoczynku i regeneracji. Kolejny też będzie wymagający, ale sobie poradzę. W piątek pod sam koniec pracy dostałam wiadomość od managera z gratulacjami z powodu kolejnego dobrego wyniku - rany, ale się cieszę! Zrobiło mi to totalnie dzień, bo wiem, że moja ciężka praca jest doceniana :) Super! 

Wczoraj pojechaliśmy z S. do biblioteki, a potem do galerii, bo miałam tam do odebrania paczkę z nową torebką - jest piękna. Poszliśmy też na małe zakupy, bo większe jakąś godzinkę wcześniej dostarczyło frisco. Bardzo polubiłam zakupy spożywcze przez internet i Wam także mogę polecić. To sporo zaoszczędzonego czasu, a jeszcze mi się nie zdarzyło żeby coś przyszło nie świeże lub nie takie jak bym chciała. A no i wpadł wczoraj McDonald, bo już żadnemu z nam nie chciało się nic przygotowywać na kolacje. Nie żałuję! 

Wstałam jakieś pół godzinki temu i już nastawiłam pralką, podszykowałam śniadanie i wymalowałam się, nakarmiłam kotka. Teraz czekam aż S. wstanie, bo mamy na dzisiaj fajne plany, a mianowicie bierzemy udział w maratonie Rossmanna :) Wieczorem idziemy na randkę na sushi. 

Udanego weekendu! Ja zapewne odezwę się jutro i pokażę co takiego ugotowałam na kolejny tydzień, a mam parę pomysłów :) 

wtorek, 20 maja 2025

weekend, meal prep

 Wtorek, 19:44



Weekend minął mi w bardzo szybkim tempie. W piątek pojechaliśmy na pyszny ramen, fajnie było spędzić piątek poza domem. W sobotę natomiast kupiłam kwiatuszki na balkon, bardzo podoba mi się jak to wyszło, tak delikatnie i dziewczęco. Kupiłam też kilka innych dodatków do domu, za dwa tygodnie przychodzą do mnie koleżanki i chciałabym do tego czasu "wykończyć" mieszkanie. W 100% mi się to nie uda i wiem to już teraz, ale warto próbować. To urządzanie mieszkania niesamowicie mnie cieszy. W niedziele pojechałam się spotkać z koleżanką na śniadaniu, to było dosyć szybkie spotkanie, bo każda z nas musiała wracać do swoich obowiązków, ale cieszę się, że mimo to się udało. Potem poszliśmy razem z S. na wybory, a resztę popołudnia spędziłam na gotowaniu. Bardzo lubię w niedziele poświęcić na to więcej czasu żeby w tygodniu roboczym mieć łatwiej, poniżej wstawiam zdjęcia tego co przygotowałam. 


Ale najpierw chciałam pokazać Wam to :) 
Chat GPT przygotował mi takie zdjęcie, chciałam je wydrukować w większym, plakatowym formacie i wstawić do łazienki. Na nim jest mój kot gdyby ktoś nie poznawał. S. nie podoba się ten pomysł, więc chyba będę się musiała obejść smakiej. 


Na niedziele zrobiłam typowy polski obiad, robię taki dosłownie raz w roku 


Pulpeciki z mięsa indyka w sosie śmietanowo-warzywnym z ryżem i do tego brokuł. 


Zupa krem z marchwi, którą jemy na kolacje. 


Galaretka z owocami 


Faszerowana cukinia


Makaron ze szparagami i szpinakiem 



A tutaj zrobiłam sama deserki. Na spód dałam nasączone w mleku ciastko korzenne, potem skyr waniliowy, truskawki, znowu skyr waniliowy i na górę pudding karmelowy. Wyszło obłędne. 


U mnie w pracy były dzisiaj lody za darmoszkę, więc oczywiście skorzystałam. Ja wzięłam beza z maliną oraz mango :) Pyszne były. 


Miałam dzisiaj rozmowę 1:1 z managerem, całkiem dobrze mi poszła i potwierdziło się, że dostanę bonus w tym miesiącu za poprzedni rok. Nie jest tego dużo, ale biorąc pod uwagę, że pracuję tam tylko od sierpnia i to na jednym projekcie to myślę, że mogę być zadowolona. Zwłaszcza, że nie każdy dostał. W całości przeznaczę to do skarbonki zwanej "Tajlandią". Bardzo się stresowałam, że do października nie uda mi się uzbierać całej kwoty, ale powiem Wam, że właściwie już mało mi brakuje. Co uważam za naprawdę duże osiągnięcie, bo w tym samym czasie kupiłam sobie trochę nowych ubrań, byłam na weselu (drogi biznes), a także kupiłam loty dla mnie i S. do Wiednia. Cieszę się, że tak mi się to wszystko pospinało, że teraz nie muszę się stresować. 


piątek, 16 maja 2025

kociol

 Piątek, 16:55



Hello :) 

U mnie jest kocioł. I to dosłownie. Zarówno w życiu jak i w pracy, ale ma to raczej pozytywne znacznie. Ale zacznijmy od początku. W pracy mam masę nowych obowiązków, zadań oraz wyzwań, ale coraz bardziej się w to wkręcam i nieśmiało mówię... podoba mi się! Czuję się jakbym odnalazła swoją drogę, ścieżkę kariery, fajne miejsce. Z pewnością będę się rozwijać w tym kierunku, ba.. postanowiłam sobie, że będę najlepsza :) 

W takim ogólnym życiu także mam kocioł. Czasami nie wyrabiam ze wszystkim, bo chciałabym zrobić tyle rzeczy. Natomiast to już jest kwestia moich dużych ambicji i tego, że zawsze lubię mieć wszystko elegancko zrobione. Wiecie... fajne posiłki ugotowane, super posprzątane, zorganizowane itd. Ogólnie powiedziałabym, że mi to wychodzi, ale jestem łakoma i ciągle chcę więcej. 

Nie wiem nawet czy ten wpis ma sens, ale musicie mi wybaczyć. Cieszę się, że dzisiaj już jest piątek, w planie mamy wyjście na ramen, zakupy do domku oraz noc muzeów, chociaż pogoda kiepska to i tak staram się korzystać ile się da. 

wtorek, 13 maja 2025

wesele i waga

 Wtorek, 18:48

waga: 87,0


W weekend byliśmy na weselu i o dziwo bardzo dobrze się bawiłam! Szłam troszkę negatywnie nastawionam, bo ostatnie, na którym byłam było kiepskie, ale tutaj miłe zaskoczenie. Mieliśmy wrócić wcześnie do domu, a bawiliśmy się do 2. Nie żałuje i cieszę się, że poszliśmy. 


Na pamiątkę mam piękne zdjęcie

Wczoraj miałam bardzo ciężki dzień w pracy, dosłownie nic mi nie wychodziło, dostałam super ciężkie przypadki i musiałam się z tym męczyć. Plus jest taki, że dzień minął mi wyjątkowo szybko, a zaraz po pracy poleciałam na pazy i patrzcie z jakimi cudami wyszłam! Chciałam paznokcie w kolorze malinowej mamby i myślę, że mi się udało, super na wiosnę. 


Dzisiaj już w pracy było dobrze, nawet całkiem sporo zrobiłam i jutro także liczę na taki produktywny dzień. Chyba nie ma dnia, w którym nie dziękowałabym za to, że mam pracę, którą lubię. Jak sobie pomyślę co było rok temu... płakać mi się chce. Po powrocie do domu zrobiłam wszystkie obowiązki, ugotowałam już obiad na czwartek, a także zrobiłam kolacje i śniadanko na jutro. Na włosy nałożyłam natomiast wcierkę i za chwilkę lecę się kąpać. Zmieniłam pościel, więc będzie mi się dzisiaj super spało. 

Obiecałam się ważyć co poniedziałek i tak też wczoraj zrobiłam, okazuje się, że po tygodniu diety... przytyłam hahha Nie przejmuję się tym, bo to zapewne kwestia okresu, który dostałam, kolejne ważenie będzie bardziej wiarygodnie. Jeśli natomiast mam być z Wami w 100% szczera to dieta nie idzie mi jakoś super łatwo, moim największym problemem obecnie jest podjadanie przy gotowaniu i muszę się koniecznie tego oduczyć. Dzisiaj było już trochę lepiej, ale nadal nie idealnie. Cieszę się natomiast, że coś już robię w kierunku utraty wagi.