Czwartek, 15:07
Hejka!
Wczoraj pracowałam z biura, czas bardzo fajnie mi minął. Jak to w korpo... pogadałam sobie, wypikałam kilka kawek, pogram w grę no i popracowałam. A tak na serio, to uwielbiam swoją pracę, uwielbiam to biuro, ludzi, chyba wszystko. Nie chwaliłam Wam się, ale prawdopodobnie dostanę awans i podwyżkę! Mam nadzieję, że nie zapeszę pisząc to :)
Po pracy pojechałam na paznokcie i zrobiłam sobie już takie walentynkowe, czerwone z serduszkami. Potem wróciłam do domu i na 20 poszłam na pilates, zajęcia wyglądały trochę inaczej niż to sobie wyobrażałam. Opisałabym to raczej jako taką gimnastykę, nie spaliłam dużo kalorii. Tak czy inaczej zamierzam chodzić, bo karnet już wykupiłam, więc chcę go wykorzystać oczywiście. Myślę, że to fajny pomysł, aby wkręcić się znowu w aktywność fizyczną. Z zajęć odebrał mnie chłopak i spacerkiem wróciliśmy do domu, to dosłownie jakieś 7 minut, więc blisko.
Dzisiaj i jutro pracuję z domu. W przerwach staram się ogarniać różne rzeczy i takie całkowicie codziennie i takie związane z wyjazdem. Ja nie wiem jak to się dzieje, że na chacie zawsze jest coś do zrobienia. Nie jestem pewna czy to kwestia tego, że tak się brudzi czy po prostu mojej pedantyczności. Nawet ostatnio, zainspirowana tik tokiem, zapytałam chłopaka, czy uważa, że utrzymuję w mieszkaniu czystość - odpowiedział, że tak, nawet aż zbyt dużą. Ale wiecie co... kiedyś sobie obiecałam, że jak będę miała swoje mieszkanie to będzie wszystko na błysk i rzeczywiście tak jest. Takie sprzątanie sprawia mi ogromną przyjemność, myślę, że to kwestia tego, że w końcu czuję się jak u siebie, ale też tego, że mieszkanie jest bardzo nowoczesne i łatwiej się tutaj sprząta.
Idę zrobić plan podróży, z innych obowiązków mam jeszcze dzisiaj zrobić foccacie i tyle.
bye.












