wtorek, 31 października 2023

miła niespodzianka

 Wtorek, 16:48



Wstałam dzisiaj chwilkę po 8 i jeszcze chwilę pooglądałam film, który wczoraj zaczęłam, czyli najnowszą część Piły. Później zrobiłam sobie hennę na brwi i zjadłam na spokojnie śniadanie. Koło 11 wyszłam na zakupy, byłam najpierw w Action, później w Biedronce, dwa razy w lewiatanie i na końcu w piekarni. W domu zjadłam zupkę chińską na obiad i rany... tak mi smakowała. Upiekłam też ciasteczka, zarówno brownie jak i blondie i zjadłam jedno na spróbowanie, wyszły całkiem dobrze.  Zapraszałam rano Szymka do siebie i powiedział, że nie przyjedzie, bo chce sobie odpocząć, później się wygadał, że chce mi zrobić niespodziankę. Także bardzo się cieszę na wspólnie spędzony wieczór, uwielbiam takie. 

Za chwilkę idę zrobić sobie jeszcze jedną kawkę, a także umyć włosy, makijaż już poprawiłam. Zamierzam także przygotować kurczaka w sosie majonezowo-śmietanowym z dodatkiem suszonych pomidorów. 


Dzisiaj w Action kupiłam sobie taki napój, jest po prostu przepyszny! Jedna z lepszych rzeczy jakie kiedykolwiek próbowałam, delikatny różany smak. Boskie! No i po prawej stronie ciasteczka :) 


poniedziałek, 30 października 2023

prezent od siebie dla siebie

 Poniedziałek, 12:26



Hejka!

W piątek Szymek przyjechał po mnie jakoś koło 17 i pojechaliśmy na zakupy do Dealz, Action, Tediego, Lidla, Auchan, Aldi i nawet yes. Także dużo jeżdżenia jak widzicie, sporo czasu nam to zajęło, ale finalnie załatwiliśmy wszystko co planowaliśmy. 


Kupiliśmy sobie takiego szampana żeby uczcić moją obronę, był przepyszny! A po prawej stronie widzicie prezent, który sobie kupiłam z tej okazji. Moim zdaniem wygląda pięknie i z pewnością będzie mi przypominał o tym dniu :) 


Pomimo późnej godziny zrobiliśmy też domowe sushi. Pierwszy raz z surowym łososiem i okazało się przepyszne! 

Ogólnie tego dnia dużo udało nam się zrobić. Nawet zdążyliśmy posprzątać mieszkanie. W sobotę mieliśmy jechać w góry, ale dzień wcześniej tak padało, że stwierdziliśmy, że będzie zbyt ślisko. Zostaliśmy więc w domy, zrobiliśmy porządek w koszulach Szymka, dzięki czemu jak zyskałam kilka nowych wieszaków. Zjedliśmy też pyszną szakszukę na śniadanie, popołudniu wybraliśmy się na długi spacer, a wieczorem zamówiliśmy pizze. 


Pizza była pyszna, wzięliśmy dyniową ze względu na nadchodzące halloween. 

W niedzielę mieliśmy maraton ukrytej prawdy, wiem że to głupota, ale tak czasami wciąga :) Koło 13 pojechaliśmy do mnie do domu i tam spędziliśmy resztę dnia, bo mojej mamy nie było, a staramy się nie zostawiać kota samego na długo jeśli to nie jest konieczne. Ogólnie to miałam wczoraj jakiegoś strasznego pecha. Wszystko mi leciało z rąk, ucięłam sobie paznokcie na tarce, nie dogotowałam ziemniaków, brakło mi produktów, chleba nie było w piekarni, a jeszcze na sam koniec zablokowałam sobie dostęp do banku, a no i telefon mi się psuje. Za chwilę postaram się go ratować. Dobrze, że już od jakiegoś czasu wychodzę z założenia, że jeśli coś się da rozwiązać, to nie jest to problem. Inaczej bym się pewnie wczoraj załamała. 


Integracja :)


W piątek gdy wracaliśmy z S. do domu to w samochodzie mi powiedział "pewnie będziesz zła, ale bratowa znowu coś mi tam dała". W tedy nie byłam zła, bo pomyślałam, że może chodzi o jakąś jedną koszulkę czy coś, ale przyjeżdżamy do domu, a tam pełna siata ciuchów. Wysyłałam przyjaciółce zdjęcie, więc i Wam mogę pokazać. 


Dokładnie o to mi chodzi. Tam były ze trzy pary spodni, kilka koszulek z nike, kilkanaście par skarpetek. No i powiem Wam, że się wkurzyłam nie na żarty. S. powiedział, że bratowa przecież nie wiedziała, że ma mu nic nie kupować, więc wziął te rzeczy... no okej, ale nadal nic nie wie, bo jej nie powiedział. Także znowu z nim porozmawiałam, tym razem ostrzej i mam nadzieję, że coś zrozumiał. Później przez cały wieczór i kolejny dzień gdy coś mi mówił/ o coś prosił to powtarzałam żeby bratowa mu zrobiła skoro tak się o niego troszczy. No cóż, jeśli normalna rozmowa za pierwszym razem nie skutkowała, to trzeba było do tematu podejść inaczej. 


piątek, 27 października 2023

w ten weekend świętujemy :)

 Piątek, 13:14



Właśnie podgrzewam sobie zupkę, więc pomyślałam, że to idealny moment żeby się do Was odezwać. 

Tak jak napisałam, wczoraj miałam obronę. Z rana się jeszcze trochę uczyłam, później poszłam na spacer i przy okazji kupiłam słodycze dla komisji. Zdecydowałam się jednak na takie czekoladki- baryłki alkoholowe, bo wydawały mi się dosyć eleganckim prezentem. Miałam mieć egzamin o 14, przyjechałam chwilę przed czasem i nie wiedziałam gdzie mam iść, bo moja promotorka nie odpisywała na moje maile. Także udałam się do sekretariatu, gdzie dowiedziałam się, że zrobiła samowolkę, bo nikogo nie poinformowała o obronie. Później było już tylko lepiej, bo zorientowała się, że podała mojemu recenzentowi złą godzinę i musieliśmy na niego czekać 45 minut. Jak już przyszła godzina obrony, to się okazało, że dziewczyna, która miała być po mnie musi być jednak przede mną, bo ma autyzm i ona nie chce być druga. Także finalnie czekałam 1,5 godziny. Jak już weszłam to obrona przebiegła bardzo sprawnie. W sumie jakieś 20 minut i po sprawie, wszyscy byli bardzo mili i bardzo wyrozumiali. 


Wczoraj gdy czekałam na obronę, to zobaczyłam taki plakat. 

Po obronie spotkałam się z przyjaciółką, która wręczyła mi mały prezent. Trochę słodyczy, własnych przetworów i kartkę, która bardzo mi się spodobała. 


W ramach odwdzięczenia się zaprosiłam ją na ramen. Do domu wróciłam jakoś po 18, wzięłam dłuższą kąpiel i jeszcze zrobiłam sobie paznokcie. Będę z pewnością długo wspominać ten dzień :) 



Poszłyśmy do Ramen People, jak dla mnie najlepsze miejsce, a jadłam już w wielu miejscach :) 


Ogarnęłam z rana wszystko co miałam zrobić, jestem też już spakowana. Na 15 umówiłam się z mamą na zakupy, a o 17 ma przyjechać Szymuś. Zaprosił mnie do restauracji na jakieś jedzonko, ale wydaje mi się, że przełożymy to na jutro, a dzisiaj spędzimy wieczór w domu, bo jest okropna pogoda. Chcę też dzisiaj jeszcze pojechać do Dealz, dokupić coś do kalendarza, a także do galerii, bo chciałabym kupić sobie prezent z okazji obrony. Wybrałam bardzo ładny pierścionek. 

To tyle na dzisiaj :) Ja uciekam dokończyć oglądać film, który wczoraj zasnęłam. Odezwę się dopiero po weekendzie, bo nie biorę ze sobą nawet laptopa. 


czwartek, 26 października 2023

szczęśliwa po obronie

 Czwartek, 20:48



Ja już szczęśliwa po obronie, ale z pełną relacją przyjdę do Was jutro! Chciałam tylko dać znać, że wszystko poszło po mojej myśli :) 


środa, 25 października 2023

udany wieczór z chłopakiem i jutrzejsza obrona

 Środa, 21:21



Trafiła mi się anielska godzina, z pewnością na szczęście :) 

Wczoraj spędziłam bardzo udany wieczór z Szymkiem. Najpierw obejrzeliśmy wiadomości, a potem zrobiłam nam dobrą kolacje. Zaczęliśmy też oglądać serial o Tomaszu Komendzie, a później jakieś show rozmawiając. Cały wieczór zakończyliśmy naprawdę bardzo udanym seksem. S. pojechał dopiero po 23. Ja jedynie zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka, zasnęłam dopiero koło 1. 

Dzisiaj od rana przysiadłam nad przygotowaniem do jutrzejszej obrony. Najpierw zaczęłam od rzeczy najważniejszych, czyli ogarnęłam sobie ubranie :) Później natomiast przygotowałam wypowiedź ustną, która polega na streszczeniu pracy, jakieś główne założenia itd. Później zadadzą mi kilka pytań, które stanowią dla mnie niewiadomą. Ale z pewnością sobie poradzę. Dostałam też dzisiaj kolejną recenzję pracy i była pozytywna, lepsza od tej, którą wystawiła mi własna promotorka... 

Nie stresuję się, chcę to potraktować jako doświadczenie życiowe :) 

Mimo to trzymajcie kciuki o 14!

wtorek, 24 października 2023

:)

Wtorek, 16:59



Ja czekam właśnie na Szymka, stęskniłam się za nim. 

Wczoraj obiecałam sobie, że to będzie dobry dzień i rzeczywiście taki był. Poszłam na siłownie, zrobiłam super trening, później zahaczyłam do Rossmanna i udało mi się znowu dokupić coś do kalendarza adwentowego. W domu szybko zjadłam zupę, a później poszłam na korepetycje. W drodze podeszłam do punktu ksero i pani, która tam zawsze obsługuje zapytała się mnie czy mogłabym udzielać korki dla jej córki. Od razu się zgodziłam! Bardzo lubię tę kobietę. Jest przesympatyczna i bardzo kompetentna (pracuje w takim sklepie ze wszystkim). Czekam aż się odezwie. Później korepetycje także przebiegły w miłej atmosferze, zaraz po nich poszłam do Biedronki zrobić małe zakupy, a w domu przygotowałam sałatkę. Moja promotorka dodała już recenzję pracy magisterskiej i co Wam powiem... trochę mi pocisnęła. Finalnie dostałam od niej 4, ale niektóre elementy pracy mocno skrytykowała. Jestem trochę zła, bo cały czas mówiła mi coś innego. Raz, że praca jest super, a innym razem, że beznadziejna. Jeśli chodzi o sam egzamin, to staram się to traktować nie jako test, ale jako takie wydarzenie życiowe. Coś co będę sobie mogła kiedyś wspominać :) Myślę, że to fajne podejście. Myślę też o tym jak będziemy świętować z S. w piątek i to dodaje mi skrzydeł. 



Trening zaliczony, endorfiny zadziałały :0


Tutaj pokazuję zakupy z Rossmanna, te które kupiłam dla siebie. Czyli dwie maseczki, których nie trzeba zmywać, super nawilżają. Wzięłam też płatki pod oczy i ulubiony podkład. 
Po prawej stronie smaczki dla koty, które uwielbia :) 

Dzisiaj natomiast byłam też na zakupach, bo jedzonko mojego kota było w promocji. Popołudnie spędziłam w całości na gotowaniu rzeczy dla Szymka. Zrobiłam mu kanapeczki, tosty, sałatkę, makaron, placuszki z borówkami :) Wszystko przebiegło mi bardzo sprawnie. 

Teraz trochę zdjęć jedzenia


Placuszki borówkowe z masłem orzechowym. 


Kanapka z hummusem, s serkiem i szynką, warzywa i twarożek grani, który uwielbiam. 


Wczorajsza sałatka i kanapka.


I kanapeczki z rana.


Wiem, że takie batony nie są zdrowe, ale miałam ochotę na coś takiego, a do tego kawa z mlekiem owsianym, które jest ostatnio moim ulubionym. 


Dzisiaj rano się wyjątkowo kiepsko czułam, bolała mnie głowa, co mi się rzadko zdarza. Wzięłam natomiast tabletkę i poszłam na spacer, od razu pomogło. Teraz czekam na Szymka. Jesteśmy już ze sobą jakieś 10 miesięcy, często się widujemy, a ja i tak za każdym razem wyczekuje niecierpliwie kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że takie uczucie będzie trwać zawsze :) 


poniedziałek, 23 października 2023

to nie jest mój czas, ale chcę to zmienić

 Poniedziałek, 10:46



Ostatnio nie mam ochoty tutaj pisać. Czuję, że wszyscy wchodzą mi na głowę. Dosłownie wszyscy, nawet osoby z bloga, a wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało. To przestało być miejsce, w którym mogę napisać wszystko i po prostu się wygadać. Natomiast ogromny problem tkwi przede wszystkim we mnie. Ja sama nie wiem czego chcę i tyczy się to każdej dziedziny życia. Nawet jeśli chodzi o jakieś bzdury. Tak jakbym straciła całą radość życia, cały sens. Kiedyś uwielbiałam gotować, a teraz robię tylko tyle ile muszę. Gotuję dla Szymka, dla mamy, a sama jem byle co. Wczoraj na laptopie znalazłam taką składankę zdjęć swojego jedzenia  i byłam w szoku, że jeszcze nie tak dawno temu umiałam sobie przygotowywać różne dania. Teraz jem co jest. A gdy np. gdzieś wychodzę na miasto, czy to z Szymonem czy koleżankami, to zawsze mówię te jebane słowa "dopasuje się, zjemy na co masz ochotę". Bo to jest mi totalnie obojętne, rzadko kiedy mam na cokolwiek ochotę, chyba że po prostu warzywa. Podobnie jest z seksem. Ja to już totalnie nie mam ochoty na takie rzeczy. S. ma ochotę, to okej, zawsze się zgodzę, ale rzeczywistych chęci brak. Mogłabym to przełożyć na wiele dziedzin mojego życia. Na spotkania ze znajomymi, sprzątanie czy nawet opiekę nad kotem. 

Obiecałam sobie, że będę się starać. Jakby nie było to już nigdy nie będę miała tyle wolnego czasu, co mam teraz. W czwartek mam obronę, więc cieszę się, że chociaż to już jest ustalone. W piątek jadę do Szymka, z pewnością będziemy świętować. Od poniedziałku wracam do poszukiwań pracy, bo teraz to zawiesiłam na kilka dni. Postanowiłam sobie jednak, że przez ten cały czas będę korzystać z życia. Nie zamykać się w pokoju i użalać nad sobą. Jestem pewna, że takie pozytywne nastawienie też może mi pomóc. Właśnie montuje sobie filmiki z ostatniego czasu, później idę na siłownie, a na 17:30 mam korki. Wieczorem zaproponuje mamie wspólne oglądanie serialu. Jutro widzę się natomiast z Szymkiem. Nie spędziliśmy razem ostatniego weekendu, bo pojechał na imprezę rodzinną. Pisałam Wam chyba, że taka bez okazji, ale okazało się, że to urodziny jednego z dzieci jego brata. Odzwyczaiłam się od weekendów w domu i powiem Wam, że ten ciężko zniosłam. Bardzo tęskniłam za S. i właśnie zamiast się czymś zająć to tylko leżałam w łóżku. To mi nie pomaga. 

To chyba tyle, co chciałabym Wam tutaj napisać. Proszę trzymajcie za mnie kciuki żebym się jakoś podniosła.