niedziela, 18 października 2020

364 - 366 || I tydzień z głowy

 Niedziela, 22:39


Cześć :) 

Na wstępie chciałabym Wam podziękować za komentarze, które od Was dostałam pod poprzednim postem. Nawet nie wiecie jak podniosłyście mnie na duchu, czytałam je wielokrotnie :) 

Na szczęście dzisiaj mam już o wiele lepsze nastawienie, głównie dlatego, że tydzień dobiegł końca i wiem, że nadchodzi nowy, w którym będę jeszcze lepszą wersją samej siebie. A jak na studiach? Całkiem w porządku, chociaż plan zajęć mi nie sprzyja, wiele zajęć się na siebie nakłada przez co muszę potem sama wszystko nadrabiać. Ale jakoś to przeżyje. Oprócz tego jest okej, wybrałam sobie ciekawe zajęcia. W tym roku mam na tapecie głównie prawo karne, administracyjne, konstytucyjne i międzynarodowe publiczne. Na drugim kierunku przedmioty są raczej średnie, ale przynajmniej przepiszą mi kilka ocen z pozostałych kierunków. 

Jeśli chodzi o dietę to jest już lepiej niż było, a było serio źleeee. Doszłam nawet w pewnym momencie do stanu, w którym nie rozróżniałam posiłków, bo jadłam co i ile chciałam. Masakra, mam nadzieję, że więcej do tego nie wrócę. Aktualnie wcale mało nie jem, ale też nie popłynęłam, więc uznaje to za duży sukces. Niestety nie ćwiczę i póki co nie zamierzam. Zwyczajnie nie mam na to ochoty i mam wiele innych rzeczy do zrobienia. 


A tutaj kilka zdjęć Maffina, aby podnieść Wasz poziom szczęścia w nowym tygodniu :) 












czwartek, 15 października 2020

360-363 || Ja nie wiem czy to przeżyje

 Czwartek, 15:37 


Cześć... 

Jeśli ktoś nie lubi narzekania, to możecie od razu stąd wyjść. Myślę, że rzadko narzekam, ale dzisiaj po prostu mam taką potrzebę, a gdzie jak nie tutaj? 

Tak jak w tytule.. ja nie wiem czy przeżyje ten rok akademicki. Minęły dwa tygodnie, a ja sobie nie radzę. Kompletnie nie radzę, z niczym nie mogę się wyrobić. W tym roku poszłam na magisterkę na inną uczelnię i obecnie oba kierunki studiuje na uj. Padam. Nie dość, że na prawie zrobiło się ciężej, to jeszcze na dyplomacji mam od samego początku zapierdol. Myślę, że jest to w dużej mierze spowodowane tym, że na uczelni wprowadzono obowiązkową obecność na zajęciach, w poprzednich semestrach chodziłam tylko na to co było trzeba, więc miałam więcej wolnego czasu. Teraz nie dość, że chodzę na wszystko to jeszcze mam pełno zadań domowych... 

Zaczęłam wątpić w siebie i w to czy sobie poradzę, boję się po prostu, że jestem na to za głupia. Staram się robić wszystko na bieżąco żeby nie mieć zaległości, ale nie wyrabiam zwyczajnie. Nie wiem jak to dalej będzie, może najlepiej byłoby zrezygnować z jednego kierunku, ale byłoby to dla mnie jednoznaczne z porażką.. Muszę to przemyśleć. 

niedziela, 11 października 2020

343-359 || Dużo pracy

 Niedziela, 11:08


Cześć :)

Po raz kolejny nie było mnie tu trochę, ale przyznaje się bez bicia- zwyczajnie nie miałam ochoty pisać. Chyba odzwyczaiłam się od tego miejsca, co nie znaczy, że mi go nie brakuje dlatego teraz postaram się wrócić do takiej regularności jaką miałam przez ostatni rok :) 

Co u mnie? Studia zajmują mi sporo czasu, już zdążyłam się przekonać, że nie będzie tak łatwo jak na poprzednim kierunku, ale trzymam się swojego postanowienia i naprawdę staram być regularna. Wczoraj wieczorkiem poświęciłam godzinkę i pogotowałam posiłki na najbliższe dni, nie wszystkie, ale gdy będę zajęta to zawsze wiem, że mam coś zdrowego do zjedzenia. Byłam też na dużych zakupach spożywczych i posprzątałam całe mieszkanie. Niedzielę natomiast poświęcę na naukę, właśnie do tego siadam. Powoli ogarniam także jedzonko, żołądek stopniowo się kurczy. 

Miłej niedzieli :) 

piątek, 2 października 2020

342 || Pierwszy dzień zajęć i lepszego odżywiania

Piątek, 21:46


Cześć dziewczyny! 

Dzisiaj miałam zarówno dobry jak i kiepski dzień. Wstałam o 7, szybciutko się ogarnęłam, bo miałam zacząć zajęcia o 8, ale niestety nie udało mi się dostać. Później miałam ćwiczenia z kryminologii, które bardzo mi się nie podobały, wykład z karnego, który był świetny, a reszta zajęć została odwołana. Skończyłam o 15:30, zrobiłam obiadek, trochę odpoczęłam i o 17 znowu wzięłam się "do roboty'. Poszłam na spore zakupy spożywcze, a potem posprzątałam całe mieszkanie. 

BILANS:

śniadanie: 3x kromka chleba z z pasztetem sojowym, serem żółtym, pomidorem

II śniadanie: winogrona 

obiad: tortellini serowe z warzywami zapiekane w piekarniku 

kolacja: sałatka "ta co zawsze", połowa bagietki czosnkowej 


Dzisiaj starałam się także jeść mniej i inaczej. I o czym się przekonałam? Mam cholernie rozepchany żołądek, muszę stopniowo ograniczać jedzenie żeby wrócić do tego co było wcześniej. 



Płatki na szybkie śniadanie, mieszanka chińska, bo chce zrobić ryż z sosem słodko kwaśnym, pełno warzyw do sałatki i coś na kanapkę. 

Przed chwilą zrobiłam sobie apple cider, czyli sok jabłkowy na ciepło z cynamonem i miodem. Pycha <3 Typowo jesienny napój, planuje jeszcze obejrzeć odcinek Friends i lecę spać. 


czwartek, 1 października 2020

339-341 || Koniec wakacji :)

 Czwartek, 21:10


Cześć :) 

Dzisiaj był mój ostatni dzień wolnego, jutro już zaczynam zajęcia. Obiecałam sobie sumienność i regularność, mam nadzieję, że w tym roku wszystko pójdzie mi lepiej. Wiem, że ponownie wiele ciężkiej pracy przede mną, ale bardzo odpoczęłam przez ten tydzień.

Jutro wracam też do diety, przyznam Wam szczerze, że to co się ostatnio dzieje ze mną to dramat. Ciagle jem frytki, popcorn i białe pieczywo. Pora z tym skończyć. 

wtorek, 29 września 2020

328-338 || O tym jak się obroniłam, popłakałam w autobusie, nie zdałam egzaminu i dostałam na kolejne studia

 Wtorek, 10:51


Cześć Kochane! 

Tak jak obiecałam, wraca. Co prawda z drobnym opóźnieniem, ale jednak. Najważniejsza wiadomość- obroniłam się w ubiegłą środę! I to na piątkę. Ten dzień był dla mnie bardzo ciężki, nie spałam całą noc, bo się uczyłam, potem od razu pojechałam na egzamin, musiałam wcześniej wyjść i wracałam do domu żeby zdążyć na obronę. Wszystko przebiegło dosyć szybko i sprawnie, trafiły mi się też świetne pytania. Niestety egzaminu nie zdałam i jestem zmuszona wziąć warunek. Niestety w życiu nie można mieć wszystkiego, mówi się trudno, za rok z pewnością lepiej mi pójdzie. Zaraz po obronie pojechałam się spotkać z przyjaciółką, usiadłyśmy sobie na forum i cieszyły ostatnimi ciepłymi dniami wakacji. Już koło 7 wróciłam do domu, bo byłam niesamowicie zmęczona. 

W piątek dowiedziałam się również, że dostałam się na magisterkę, na którą chciałam! Hura! Jestem bardzo zadowolona. Wczoraj złożyłam papiery i wszystko jest w porządku. Byłam razem z Zuzą, tak się złożyło, że poznałam ją na ostatnim roku stosunków międzynarodowych i razem idziemy na drugi kierunek. Później poszłyśmy coś zjeść. Zjadłam najlepszego burgera na świecie, takiego z kotletem z ciecierzycy, sałatą, cebulką i ogórkiem. Do tego były frytki ze słodkich ziemniaków i świetny drink, po prostu pysznie. 

W piątek miałam też kiepską sytuację w autobusie, bo się poryczałam.. Obserwowałam tatę z małą dziewczyną i serio serce mi pękło. Ja nigdy nie miałam ani nie będę miała żadnej więzi z rodzicami, mnie nigdy nikt nie słuchał, nie przytulał. Ten tata rozmawiał ze swoją córeczką i chyba to dla mnie było największym szokiem. Na mnie się tylko krzyczało, że jestem beznadziejna. 

Co porabiam poza tym? NIC! Leżę, oglądam netflix, spotykam się ze znajomymi i po prostu odpoczywam. To jest życie! Od piątku zaczynam już zajęcia, więc teraz staram się korzystać z wolnego czasu ile się tylko da. Koniec końców cieszę się, że w tym semestrze jest zdalne nauczanie, bo gdyby ktoś teraz kazał mi wrócić na pełen etat do studiowania to bym się załamała. Nie jestem na to gotowa, co więcej, jestem jeszcze zmęczona tym zapieprzem związanym z sesja i obroną. 

Cieszę się, że w końcu tu wróciłam, ale przyznam, że przez te 10 dni, które mnie nie był trochę odzwyczaiłam się od pisania. Muszę na nowo się wdrążyć :) Idę zrobić sobie herbatkę i z pewnością obejrzę jakiś film/serial. 

piątek, 18 września 2020

324-327 || Niezależność

 Piątek, 10:03


Hej :) 

Ostatnio odzywałam się w poniedziałek, takie przerwy średnio są do mnie podobne, ale uwierzcie, że nie mam o czym pisać. Głównie uczę się do obrony, którą mam w przyszłą środę, a także dopełniam różne rzeczy związane z nowymi studiami. Ariela zwróciła mi także uwagę, że kolejny kierunek odwróci moją uwagę od niezależności. Uwierzcie, że sama też nad tym myślałam i zastanawiałam czy sobie nie odpuścić robienia magisterki, ale ja zwyczajnie chce na nią iść, podoba mi się kierunek, przedmioty, poza tym teraz jest łatwy okres do zaczęcia studiów ze względu na zdalne nauczanie. I największy plus.. kasa. Serio, to stypendium naukowe mi się po prostu należy, a tyle kasy jednak piechotą nie chodzi. Nie wiem czy to dobra decyzja, czy zła. Czas pokaże. 

Lecę się uczyć. Następna środa będzie dosyć ciężka. Najpierw mam egzamin, a potem obronę, byle to przeżyć i już będzie lepiej. 

Odezwę się do Was jak już będzie po wszytskim :)