sobota, 30 listopada 2019

#32

Sobota, 20:46


"Cheers to all the people working on their dream and not working for the weekend"

Haj Kochane :) 
Dzisiejszy dzień miałam już dużo lepszy niż ostatnie, więc bardzo się cieszę, czuję, że wracam na właściwą drogę. Pobudka o 8:30. Ogarnęłam siebie, kota, mieszkanie i po 10 usiadłam do nauki. Udało mi się jedynie poprawić esej z prawa rzymskiego i już musiałam wychodzić. Pojechałyśmy z mamą na zakupy, obskoczyłyśmy trzy sklepy, a ja jak zwykle dopiero w domu przypomniałam sobie o tabunie rzeczy, których zapomniałam kupić. Ale trudno, kupie w poniedziałek, nic się przecież nie stało. Tak jak pisałam, weszłyśmy na chwilę do domu, rozpakowałyśmy zakupy i od razu poszłyśmy do babci do szpitala, mam szczęście, bo szpital jest na przeciwko mojego bloku, więc bliziutko. Posiedziałyśmy u babci godzinkę i znowu wróciły do domu. Ja ugotowałam obiad, zjadłam i znowu usiadałam do nauki. Skończyłam poprawianie eseju z prawa rzymskiego, zrobiłam notatki na kolokwium, także z tego przedmiotu i troszkę posiedziałam nad materiałem na kolokwium z prawoznawstwa. Zjadłam kolację i zaraz uciekam zrobić maseczkę i wziąć kąpiel. 
Ten tydzień zapowiada się całkiem spokojnie. Mam tylko dwa kolokwia, projekt i prawdopodobnie wejściówkę, więc jest całkiem okej. Ostatnio spisałam sobie wszystkie zaliczenia, które czekają mnie w semestrze zimowym i wyszło okrągłe 20 (egzaminy plus kolokwia). Ta sesja nie powinna być taka zła, ale letnia.. to będzie pogrom, czekają mnie wszystkie egzaminy z rocznych przedmiotów. Ale oki, do sesji letniej jeszcze kawał czasu :) 

BILANS:
9:00- jogurt kokosowy, 2x wafel ryżowy, 2x pomarańcza
13:45- kasza gryczana z tofu, warzywami na patelnię i sosem czosnkowym 
17:00 - zupa krem z pomidorów z kaszą gryczana i tofu
20:00 - bułka z pastą warzywną, sałatą, 1/2 plasterka wegańskiego sera żółtego, pomidor, 3x mini papryczki z serkiem

Odpowiadając na wasze pytania, babcia czuje się już dobrze. I tak jak na początku nie pamiętała jak się nazywa, zapominała nazw różnych przedmiotów, tak teraz jest już wszystko w porządku. Całe szczęście. 
I na koniec dodam parę zdjęć :) 


Dzisiejsze śniadanie :) 


Takie ciasteczka znalazłam dzisiaj w Kauflandzie. Ja zawsze staram się kupować produkty typu fit/zero/ light itd. Wiem, że nie zawsze są one zdrowe, ale ja czuję, że mam wtedy czyste sumienie. Tych akurat nie kupiłam, bo nie miałam ochoty na słodkie, ale warto wiedzieć, że ma się taką opcje. 


Jakieś tam zdjęcie żeby miała kiedyś z czym porównać xd Tak w ogóle to czarny to mój ulubiony kolor jeżeli chodzi o ubrania :) 


Notatki z pierwszych dwóch miesięcy studiów prawniczych haha :) 


Jogurty, które kupiłam wczoraj w Biedronce. Aktualnie są na promocji, jeżeli kupi się dwa to kosztują tylko 2,19. Jadłam ten po prawej i był pyszny, poza tym mają piękną szatę graficzną. 


Maffin <3


Zdjęcie sprzed jakieś godziny, czyli nasza wspólna nauka :) 


Lecę się kąpać! Miłego wieczora i niedzieli, ja odezwę się jutro wieczorkiem ;*

piątek, 29 listopada 2019

#29-31

Piątek, 20:05


Dziewczyny ostatnie dni to jakiś wielki żart. Ale chyba tak działa Prawo Murphy'ego, jeżeli coś ma pójść źle, to pójdzie tak źle, jak to tylko możliwe. Przekonałam się o tym na własnej skórze. W kilka dni posypało się dosłownie wszystko. Studia, nauka, dieta, dobre samopoczucie, a dzisiejsza noc była chyba taką wisienką na torcie. Wczoraj moja babcia się przewróciła, trzeba było zabrać ją do szpitala, bo miała rozcięte czoło, okazało się także, że nie pamięta podstawowych słów ani nawet tego jak się nazywa. Dokładnie o 1:48 moja mama dostała telefon ze szpitala, że babcia nie żyje. Obudziła mnie, przekazała złe wieści, a następnie, pomimo późnej godziny, zadzwoniła do kilku osób z rodziny. W czasie rozmowy z ciocią znowu dostała telefon ze szpitala.. okazało się, że doszło do pomyłki i że babcia żyje. Eh, ja serio nadal nie mogę tego ogarnąć, okazało się, że pomylili osoby, zmarła pani, która leżała na łóżku obok babci. Jak sobie pomyślę o tym, co przechodziłam przez te kilka minut kiedy myślałam, że babcia nie żyje, to aż mi łzy do oczu napływają. W środę miałam iść do niej, ale zrezygnowałam, wiecie czemu? Bo mi się nie chciało. Tak po ludzku nie chciało mi się ruszyć dupy i wyjść z domu żeby ją odwiedzić. Musiałam to tutaj napisać żeby kiedyś móc do tego wrócić, kiedy następnym razem nie będzie mi się czegoś chciało. 
Byłam dzisiaj u babci w szpitalu, na szczęście wszystko jest z nią w porządku :) Oczywiście ona pozostaje w głębokiej nieświadomości, nie wie o tej pomyłce, która wydarzyła się w nocy. Niech tak zostanie. 

Kochane, ta sytuacja dała mi duuuużo do myślenia, bardzo dużo. Nie będę pisać tutaj, że od jutra w magiczny sposób zmienię swoje życie, bo tak się nie stanie i wiele razy się o tym przekonałam, ale obiecuje starać się jeszcze bardziej. Chce być zadowolona ze swojego życia, szczęśliwa, pracowita i uśmiechnięta.

Idę teraz spać, w nocy niemal w ogóle nie spałam. 

środa, 27 listopada 2019

#28

Środa, 11:02



"to be the best you have to work overtime" 

wtorek
Pobudka o 6, szybko się zebrałam i pojechałam na uczelnie, miałam mieć cały dzień zajęć, ale rano okazało się, że jedne odwołali i posypał mi się cały plan dnia. Zostałam tylko na zajęciach do 11, a potem wróciłam do domu, kompletnie nie opłacało mi się czekać na dwa wykłady. W innym przypadku poszłabym do biblioteki i się trochę pouczyła, ale tym razem nie wzięłam żadnych notatek/materiałów. Zostając po prostu zmarnowałabym czas. Pierwszy raz byłam w domu tak wcześnie i pomyślałam, że wykorzystam ten czas.. na odpoczynek :) Spędziłam super popołudnie i wieczór, najpierw trochę posprzątałam, potem segregowałam notatki, przygotowałam jakieś materiały do wydrukowania, byłam na zakupach w Lidlu i oglądałam Better caul Saul. Dzisiaj miałam też szansę nie wyspać i serio, czuję się jak nowo narodzona, mam dużo siły do działania. 


W grudniu miną trzy lata od kiedy nie jem mięsa i w tamtym tygodniu spontanicznie podjęłam decyzję - spróbuje weganizmu! Minął już tydzień od kiedy jem wegańsko i czuję się dobrze, w sumie tak samo jak wcześniej. Jedyne na co mogę narzekać to, to że mój portfel na tym cierpi. Takie jedzenie jest dosyć drogie, a wiadomo, że na początku chciałabym spróbować wszystkiego, by wiedzieć co mi posmakuje, a co nie :) Jeżeli chodzi o parówki, burgery i kiełbaski to jem je już dosyć długo, napoje roślinne, sery i jogurty są dla mnie nowością. Od razu chciałam zaznaczyć, że nie będę jadła tak przetworzonych rzeczy codziennie, teraz kupiłam więcej "na spróbowanie" :) 


Grażyna, pięć minut i będe gotowy hahah


Kochane! Chciałam Wam jeszcze bardzo, ale to baaardzo podziękować za wszystkie komentarze! Są po prostu cudowne, nigdy nie myślałam, że mogę kogoś motywować, raczej nudzić xd Na wszystkie odpisałam :) 



poniedziałek, 25 listopada 2019

#24-27

Poniedziałek, 18:16



"Stan Twojego życia jest niczym innym jak odbiciem stanu Twojego umysłu"

Piątek 
Wstałam o 8:30, szybko się zebrałam i usiadłam do nauki. Miałam jechać do biblioteki, ale ostatnio tak rzadko jestem w domku, że postanowiłam zostać. Potem zajęcia od 15 do 17 i do domu wróciłam dopiero wieczorkiem i zgadnijcie co robiłam? Tak.. uczyłam się na kolokwium z rzymu. 

Sobota
Pobudka o 6 i na pierwszy ogień poszło kolokwium z rzymskich/ łacińskich paremii. Poszło mi super, napisałam wszystko, ale nie chce zapeszyć tak jak ostatnim razem. Cieszę się jednak, że poszło mi dobrze, bo siedziałam nad tym dwa tygodnie! Myślałam, że tylko ja jestem tak ułomna i nie potrafię się tego nauczyć, ale okazało się, że każdy spędził nad tym dużo czasu. Potem ćwiczenia z Konsty, pani (przemiła kobieta!) oddawała kartkówki i wiem już jakie błędy zrobiłam. Jednokrotny wybór poszedł mi super, ale wielokrotny, no masakra.. Następnym razem pójdzie mi lepiej, teraz cieszę się, że byłam w tej małej grupie osób, które kolosa zaliczyły. Zajęcia skończyłam o 13 i na dwie godzinki poszłam do kawiarni żeby się pouczyć. Potem ćwiczenia z prawa kościelnego, które jak zwykle były świetne, mimo że pan nas odpytywał (kolejna wykładowca, którego uwielbiam!). Wróciłam do domu koło 18, szybko się ogarnęłam i zgadnijcie co robiłam? Uczyłam się..

Niedziela
Pobudka o 6 i dzień zaczęłam (tak dla odmiany) od kolokwium z prawoznawstwa. Poszło mi w miarę dobrze - 8/10 punktów. Te kolokwia są bardzo stresujące, na odpowiedź mamy 30 sekund lub 1 minutę, a potem slajd znika z tablicy i już nie można do tego wrócić, myślę że gdybym miała więcej czasu na niektóre pytania, to pisałabym lepiej. Następnie ćwiczenia z Korony i znowu stres, stres i jeszcze raz stres. Pan niby fajny, ale wieczne pytania.. To są takie zajęcia, gdzie trzeba być ciągle skupionym. Do domu wróciłam już koło 14 no i po raz kolejny zgadnijcie co robiłam do samego wieczora? Taaak.. uczyłam się. 

Poniedziałek/ Dzisiaj 
Pierwszy raz odpuściłam wykład z konstytucji, bo nie byłam w stanie wstać o 6. Trochę szkoda, ale bardzo potrzebowałam się wyspać. Wstałam dopiero przed 9, zebrałam się, powtórzyłam materiał i o 12 byłam już w czytelni żeby nadal się uczyć, bo o 15 miałam.. kolokwium. Rany, normalnie never ending story xd Nie wiem jak mi poszło, pytania opisowe okej, ale te zamknięte tak średnio. Akurat na moim drugim kierunku aż tak mi nie zależy, więc tutaj satysfakcjonują mnie przeciętne oceny, bylebym nie musiała długo siedzieć nad nauką. 
Niedawno wróciłam do domku, zjadłam coś i biorę się za zrobienie szkolenia BHK, jutro mija termin więc najwyższa pora. Dzisiaj już nauki więcej nie planuje, bo mózg mi wybuchnie. Jak tylko zrobię to szkolenie to idę wziąć długą kąpiel z pianą i będę oglądać Better call Saul :)

A jakie plany na ten tydzień? Oj kochane, będzie się działo. Moja lista TO DO dosłownie nie ma końca, stale dopisuje nowe rzeczy. Pomijając fakt, że mam ogrooom nauki to jeszcze pozadawali dużo zadań, które muszę odesłać do końca tygodnia. Oprócz tego w tym tygodniu koniecznie musze się zabrać za chociażby napisanie konspektu pracy licencjackiej, upieczenie kilku blach pierniczków i kupienie prezentów! To konieczność! Ale wiecie jak to jest, skoro mam dużo nauki, to dzisiaj sobie odpocznę :) 

czwartek, 21 listopada 2019

#22-23

Czwartek, 21:15 

"Żyje się raz, ale jeżeli żyjesz dobrze, ten raz wystarczy"


Wczoraj
Jeżeli chodzi o wczoraj to jakoś nie miałam ochoty na pisanie, więc stwierdziłam, że nie będę się zmuszać. Rano była nauka, potem poszłam do babci. Ugotowałam nam obiad, posprzątałam jej mieszkanie i zrobiłam zakupy, po powrocie do domu znowu nauka i tak zleciał cały dzień. Jakoś nie miałam wczoraj humorku. 

Dzisiaj
Pobudka o 8:30, szybko się zebrałam i pojechałam na uniwersytet. Nie miałam dzisiaj żadnych zajęć, po prostu chciałam się pouczyć w czytelni. Byłam tam od 10 do 15, przerobiłam sporo materiału. Do domu wróciłam przed 16. Ugotowałam obiad, byłam w aptece, na zakupach w biedronce, bawiłam się z kotem, sprzątałam, przesłuchałam kilka podcastów i wiadomości, ugotowałam zupę, powtórzyłam materiał, obejrzałam 30 minut The Game changers. Przed chwilą posprzątałam całą kuchnie, teraz siedzę z maseczką na twarzy, poczekam aż trochę przeschnie i idę się kąpać. Mam zamiar pouczyć się jeszcze na kolokwium z prawa rzymskiego i lecę spać! : )

BILANS:
8:40 - 2x kropka chleba z guacamole, pastą sojową, pomidorem
16:20- 5 łyżek kaszy bulgur z mieszanką warzyw na patelnię
19:10 - 2x kromka chleba z pastą sojową, sałatą, ogórkiem, pomidorem; talerz kremu pomidorowo-paprykowego


Dzisiejszy wpis jakiś taki bardzo merytoryczny, ale mam jeszcze trochę rzeczy do nauki, więc staram się sprężać. Mhm.. to był naprawdę wspaniały dzień! Zrobiłam bardzo dużo rzeczy, miałam wieeele energii i to jest coś niesamowitego! Zmykam kochane dalej działać! 


W odpowiedzi na Wasze komentarze
Imperfect - sama Ci nie powiem jak ustawiłam taką tapetę, bo było to dawno temu i nie pamiętam, ale kiedyś Nikoletta P (you tuberka) objaśniała jak to zrobić, po prostu wpisz w yt jej nik i konkretne zapytanie i na pewno Ci wyskoczy :) Jeżeli będziesz miała jakieś problemy to pisz, może uda mi się coś pomóc :) 

wtorek, 19 listopada 2019

# 21


Wtorek, 21:09
"Historia będzie dla mnie łaskawa, bo mam zamiar ją napisać"

Haj dziewczyny!

Pozwólcie, że najpierw napiszę co u mnie, a za chwilkę zerknę do Was :)
Pobudka o 6. Najpierw zajęcia od 8 do 13 na jednym uniwersytecie, potem 14-15:30 wykład na drugim, a po nim znowu wróciłam na pierwszą uczelnię. Przed konwersatorium udało mi się na 30 minut zajrzeć do biblioteki i się pouczyć, zajęcia miałam do 18 i potem wróciłam do biblioteki jeszcze na 1,5h. Uczyło mi się bardzo dobrze, z chęcią zostałabym dłużej, ale już zamykali. Do domu wróciłam chwile po 20. 
Powtórzyłam dzisiaj wszystkie rzymskie paremie, nauczyłam się 52 slajdów z komentarzami do nich i kilku slajdów z prawoznawstwa. Jutro będę miała więcej czasu, więc na pewno poświęcę się temu w 100%. 
BILANS: 
6:10- pół bułki serowej (president, guacamole, pomidor); parówka sojowa
12:20- druga połowa bułki z rana 
19:40 - 3x chrupkie pieczywo żytnie -warzywne 
20:30- 2x naleśnik z pieczarkami, kapustą, serem żółtym, kubek barszczu czerwonego
+ energetyk 500 ml 


                          



Na uczelni trochę zgłodniałam i postanowiłam kupić coś takiego. Skład jest po prostu świetny, same naturalne składniki, co prawda trafił się też cukier, ale na jednym z ostatnich miejsc w składzie, więc jestem w stanie przymknąć oko. Były też inne smaki: serowe, pomidorowe. Ja jadłam już wszystkie i ten warzywny smakuje mi najbardziej :) 
100 gr - 441 kcal 

Idę zobaczyć co u Was, zrobię brzuszki, kąpiel, serial i sen. Miłego wieczorku Kochane! :) 




Odpowiadając na wasze komentarze
Olcia - Ja chyba też wolę nazywać posiłki 1,2,3 lub po prostu pisać w jakich godzinach je jadłam. Kiedy wypisuje śniadanie, obiad, podwieczorek... itd to mam wrażenie jakbym zjadłam całą masę jedzenia. 
Lil - Nie zawsze miałam tyle energii, większość życia przesiedziałam na kanapie z laptopem na kolanach. Sama nie wiem co spowodowało taką zmianę w moim zachowaniu, ale masz rację, stałam się bardziej pozytywną, radosną osobą. I uwierz mi, tak się łatwiej żyje :) 
bipolar - odpowiadałam już na Twoim blogu, ale odpowiem także tutaj. Nie, nie liczę kalorii, zawsze popadam wtedy w niezdrową obsesję. 

                         

I jak zwykle zdjęcie z biblioteki haha :)

poniedziałek, 18 listopada 2019

#20

Poniedziałek, 21:00

"Once you see results it becomes an addiction"

Haj! :)
Dzisiaj jestem na nogach od 6. Od 8 do 12 byłam na zajęciach na UJ, potem do 15 miałam przerwę, którą wykorzystałam na naukę w bibliotece. Kolejne ćwiczenia od 15 do 16:30 na drugiej uczelni, a później znowu do biblioteki na dwie godzinki. W domu byłam grubo po 19, bo zdecydowałam się wysiąść wcześniej i przejść kilka przystanków na nogach. 
Poświęciłam się dzisiaj w 100% paremią rzymskim, o ile wymowę mam całkiem okej, o tyle z pisaniem idzie mi.. kiepsko. Jutro powtórzę te paremie jeszcze raz i zacznę się uczyć komentarza do każdej z nich. W planie mam także naukę prawoznawstwa, ale szczerze to nie wiem kiedy to wszystko ogarnę, zajęcia mam od 8 do 18:15, przerwa pomiędzy nimi starczy mi jedynie na dojechanie z jednej uczelni na drugą. Jutro o tym pomyślę! 

BILANS: 
6:10- omlet (2 jajka, 3 łyżki płatków owsianych, papryka)
12:40- kanapka (dwie kromki chleba, guacamole, pasta z suszonych pomidorów, pomidor)
20:00 - 2 naleśniki z pieczarkami, kapustą, żółtym serem (odrobina); kubek barszczu czerwonego

Nie wiedziałam jak nazwać dzisiejsze posiłki, więc po prostu wypisałam godziny, o których jadłam. Jest dopiero 21, a mi oczy się zamykają.. Idę wysuszyć włoski,  zrobić brzuszki, wypić herbatę i obejrzę odcinek Better Call Saul