niedziela, 30 czerwca 2019

 Niedziela, 10:26

 

 

Piątek i sobota były dosyć kiepskie, nie potrafię się ogarnąć.. Rany, ja ciągle tylko narzekam i narzekam, aż sama siebie mam dosyć. Jestem słaba.

Dzisiaj urodziny Kingi, składałam jej życzenia, gadałam zaledwie kilka minut, a to spierdoliło mi humor na resztę dnia..

 

piątek, 28 czerwca 2019

 Piątek, 00:17

 

Hejka :) Wróciłam jakąś godzinkę temu, ale dopiero teraz się odzywam, wypiłam na noc trzy drinki z energetykiem, więc czuję, że prędko nie zasnę. Generalnie dzień miałam średni, nie mogłam się do niczego zmotywować, złapałam doła.. czasami tak bywa. Na 19 umówiłam się z Kingą i Kamilą, z okazji urodzin Kingi, które ma w niedzielę. Miała być większa imprezka, ale oczywiście okazało się, że nikt nie może, albo nie chce i jak zwykle zostałyśmy w trójkę. Tak poza tym, to w lokalu, do którego poszłyśmy spotkałyśmy koleżankę, która powiedziała, że nie może się spotkać, bo pracuje. W ogóle bez pytań... zachowała się jak ostatnia idiotka. Posiedziałyśmy kilka godzin, wypiłyśmy pyszne drinki i zebrałyśmy się do domu. Było spoko, ale solenizatka stale siedziała na telefonie, mhm.. nie przepadam jak ktoś mnie olewa w ten sposób :( 

 

BILANS: 

ŚNIADANIE: 3x wasa, president, pomidor i ogórek (175 kcal)

OBIAD: barszcz czerwony w kubku, warzywa na patelnię, 3 mini falafle w sosie pomidorowym ( 320 kcal)

+ 3 drinki z martini i red bullem ok. 575 kcal

SUMA: 1070 kcal

 

Teraz idę się kąpać, a potem pewnie obejrzę ostatni odcinek "Czarnobyla". Po tych red bulach to ja chyba dzisiaj serio nie zasnę. 

 

środa, 26 czerwca 2019

  

 

Spało mi się dzisiaj fenomelnie, więc podniosłam się z łóżka dopiero po 9. Zjadłam śniadanie i pojechałam do centrum, aby odebrać prezent dla Kamili i Kasi. Potem wróciłam do domu na obiadek i razem z mama pojechałyśmy do galerii, w drodzę powrotnej zahaczyłyśmy jeszcze o jeden sklep. Potem znowu do domu i do kolejnego sklepu. A już na 18 umówiłam się z Kasią, dałam jej bransoltekę lilou z koniczynką i bardzo jej się spodobała, więc się cieszę.  Szczęście jej się przyda, bo już w poniedziałek ma obronę, a z nauką jest w lesie. Posiedziałyśmy jakieś dwie godzinki i wróciłam do domu. Teraz siedzę z maseczką na twarzy i włosach, nie mam zamiaru już nigdzie wychodzić, więc wieczór spędze nadrabiając wasze wpisy :)

 

BILANS:

ŚNIADANIE: 3x wasa z pasztetem sojowym, pomidor i kiełki; czereśnie (220 kcal)

OBIAD: zupa ogórkowa; warzywa na patelnię z tofu, tzatziki (397 kcal)

PODWIECZOREK: dwie porcje sorbetu z  banana i czarnej porzeczki, melona i mięty (ok. 140 kcal)

SUMA: 757 kcal 

 

Teraz idę zrobić sobie jeszcze kolację, bo kalorii wyszło malutko, na dodatek cały dzień chodziłam, więc dużo spaliłam :)

Miłego wieczorku! 

 Wtorek, 23:56

 

Dodaje szybciutko wpis i uciekam spać, bo jutro czeka mnie kolejny długi dzień. Wstałam dzisiaj jakoś po 8, trochę pokręciłam się po domu, obejrzałam odcinek Czarnobyla (świeeetny), a koło 12 poszłam do babci, jak w każdy wtorek. Tak jak myślałam, najadłam się jej obiadem za wszystkie czasy. Na dodatek moja babcia jest taka, że jak nie wezmę dokładki, to myśli, że mi nie smakowało xd Zrobiłam jej zakupy, pranie i takie tam, a koło 16 zebrałam się już do domu. Potem spotkałam się z Kamilą, kupiłyśmy prezent dla naszej koleżanki, która urządza umprezę urodzinową w piątek, a potem poszłyśmy do Forum na piwko. Było na prawdę genialnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłyśmy tylko we dwie na jakimś wyjściu, świetnie nam się gadało . Czas zleciał nam tak szybko, że w domu byłam dopiero po 23, ale tak jak mówię, atmosfera była genialna :) 

 

BILANS: 

ŚNIADANIE: 3x wasa z pasztetem sojowym, pomidorem, kiełkami (132 kcal)

II ŚNIADANIE: nektarynka (30 kcal)

OBIAD: zupa ogórkowa; 2 ziemniaki, łosoś na parze, mizeria (około 579 kcal)

PODWIECZOREK: garść czereśni (50 kcal)

+ dwa piwa Fortuna (około 490 kcal)

SUMA: około 1281 kcal

 

Kolejny bilans z serii "około", ale nie miałam możliwości wszystkiego zważyć. Radzę sobie jak umiem :) Teraz lecę spać! 

wtorek, 25 czerwca 2019

 Sobota, 11:06

 

Cześć! 

Jestem dzisiaj w znacznie lepszym nastroju niż ostatnio, powoli przyzwyczajam się do włosów, ale i tak planuję w najbliższym czasie wizytę u fryzjera. Co tam u mnie? W poniedziałek z tego co pamiętam nic się nie działo, we wtorek spotkałam się z K. na plotkach. Ta, jak zwykle ma bujne życie miłosne, więc przynajmniej miałam o czym posłuchać.  K. stale namawia mnie na założenie Tindera, czy Badoo, ale jakoś nie jestem do tego pomysłu przekonana. Może kiedyś się przekonam. Tego samego dnia pojechałam jeszcze do babci na obiad, standardowo zrobiłam jej zakupy i trochę ogarnęłam mieszkanie. W środę wybrałam się z G. do Rossmanna na promocję, całe zakupy zajęły mi jakieś pięć, bo dokładnie wiedziałam co chce kupić. Mam teraz na prawdę duże zapasy jeżeli chodzi o kosmetyki do pielegnacji, pozwalam sobie jednak na ich kupowanie, bo wiem, że i tak wszystko zużyję. A lepiej kupić teraz na promocji, niż potem wydać więcej kasy. W czartek byłam z K. w kinie na "Niedobranych", i tak jak nie przepadam za komediami, tak taa, bardzo mi się podobała. Dawno się tak nie uśmiałam, a Charlize Theron to jedna z moich ulubionych aktorek. W szczególności podobała mi się jej rola jako Cesarzowa Furiosa w Mad Maxie, grała wtedy u boku Toma Hardy'iego, więc duet, moim zdaniem, idealny. Przed kinem poszłyśmy jeszcze do KFC, bo obie chciałyśmi spróbować nowej opcji wegetariańskiej, czyli burgera z serem halumi. No mogę Wam polecić, po prostu poezja, szkoda tylko, że ma milion kalorii, na szczęście w fast-foodach jadam baaardzo rzadko. Teraz po prostu chciałam spróbować konkretnej rzeczy. Wczoraj z kolei w końcu kupiłam nowe łóżko do pokoju! Oh, zeszło mi z tym tylko rok! Ale udało się, w dodatku załapałam się na promocję i oszczędziłam niemal 300 zł, więc super. Potem poszłyśmy jeszcze z mamą do Rossmanna, bo teraz ona chciała sobie kupić kosmetyki, a na koniec zrobiłyśmy jeszcze zakupy spożywcze. Mam teraz w domu pełno świeżych owoców. Truskawki, brzoskwinie, melon, banany itd. Dzisiaj dokupię jeszcze arbuza i na kolację zrobię z niego pyszną sałatkę :) 

Oj trochę się rozpisałam, ale jak się piszę raz na jakiś czas to właśnie tak jest. Plan na dzisiaj jest następujący. Zaraz idę zrobić makijaż, a potem biorę się za sprzatanie. Co prawda, w tym tygodniu wypada kolej mojej mamy, ale cos jej tam pomogę, to będzie szybciej. Potem idę kupić mamie prezent z okacji Dnia Matki i jej urodzin (wypadają tego samego dnia), skoczę do Biedronki, a jak wrócę do domu to rozsiadam się przed Netflixem, albo książką. Ostatnio zrobiłam sobie listę 100 książek, które warto przeczytać, sama klasyka, więc może skusze się dzisiaj na Mistrza i Małgorzatę :) 

Miłego weekendu 

poniedziałek, 24 czerwca 2019

 Poniedziałek, 22:27

 

 

Właśnie siedzę z maseczką na twarzy, zaraz lecę zmyć, zrobić sobie herbatkę i rozsiadam się na kanapie hahha :) Mam zamiar zacząć oglądać dzisiaj serial "Czarnobyl", tyle o nim słyszałam, że nie mogę przejść obojetnie obok tego tytułu. 

Dzień miałam mieć leniwy, ale napisała K. i pojechałyśmy nad Wisłę. Świetnie nam się gadało i na jutro także jesteśmy umówione. Wydaje mi się, że jeszcze trochę i będę mogła nazwać ją moją przyjaciółką. To takie dziwne, nigdy żadnej nie miałam, za to zawsze byłam otoczona wianuszkiem znajomych. Mniejsza z tym. Potem na chwilkę wróciłam do domu i zaraz ponownie uciekłam po moje gry na xbox, niestety już sklepy były pozamykane, więc nici z grania. Zrobiłam za to zakupy w Rossmannie, eh.. mam słabość do tego sklepu :) 

 

BILANS:

ŚNIADANIE: 5x wasa z pasztetem sojowym, presidenetm, pomidorem i kiełkami (194 kcal)

II ŚNIADANIE: energetyk mojito (105 kcal)

OBIAD: nic

PODWIECZOREK: melon (57 kcal)

KOLACJA: 3x crunchella, president, 2 jajka, pomidor, kiełki (409 kcal)

SUMA: 764 kcal

 

Znowu za mało zjadłam, wiem. Ale jutro idę do babci na obiad, więc wszystko nadrobię. 

 

Lecę! Miłej nocki!

niedziela, 23 czerwca 2019

 Niedziela, 23:26

 

Niedziela dzień lenia.. u mnie dzisiaj powiało nudą. Przeglądałam photobloga, oglądałam youtube i Dark. Aż żałuje, że ten dzień się juz kończy, fajnie było tak nic nie robić. 

 

BILANS: 

ŚNIADANIE: 3x crunchella, president, pasztet sojowy, pomidor, kiełki (218)

II ŚNIADANIE: bób (106 kcal)

OBIAD: miseczka zalewajki, 3 mini falafele, 2 ziemniaki, sałtka (sałata+ogórek+jogurt naturalny) (??? kcal)

PODWIECZOREK: nektarynka (32 kcal), kawałek ciasta (? kcal)

KOLACJA: sałatka (sałata, tofu, papryka zielona, kukurydza, pomidor, ogórek) (283 kcal) 

 

SUMA: OKOŁO 1375 KCAL

 

Jadłam dzisiaj obiad razem z mamą i babcią, więc nie miałam możliwości dokładnego policzenia kalorii. Wszystko liczyłam "na oko", wyszło mi, że obiad może mieć około 436 kcal, a jeżeli chodzi o kawałek ciasta to na pewno nie więcej niż 300. Wydaje mi się nawet, że mniej, ale lepiej założyć więcej niż potem dziwić się, że nie ma efektów odchudzania, prawda? W każdym razie, zmieściłam się w bilansie, więc jestem zadowolona. Niestety ćwiczeń brak... ;/

Chciałam dzisiaj pograć sobie na xbox mojego brata, niestety gry ma fatalne (czytaj: sama fifa), więc jutro pójdę do sklepu coś sobie kupić. Myślałam o jakimś quizie edukacyjnym albo grze przygodowej lub simsach! 

 

Na zdjęciu oczywiście Maffin <3