poniedziałek, 20 listopada 2017

 Poniedziałek, 20:23

 

Oh, miałam dzisiaj wspaniały humor. Nawet do hiszpańskiego podeszłam z pozytywnym nastawieniem i od razu wszystko zaczęło mi wychodzić i wydawało się łatwiejsze niż zazwyczaj. 

Wczoraj z koleji miałam dzień totalnego lenia, to znaczy uczyłam się, ale szło mi to jak krew z nosa. Kompletnie nie mogłam się skoncentrować. Dzisiaj rano, w ciągu dwóch godzin, zrobiłam więcej rzeczy niż wczoraj przez cały dzień. No cóż, bywa i tak. Grunt, że się starałam. 

Jutro mam ważnego kolosa z angielskiego, więc zaraz siadam i robię jeszcze jedną powtórkę. Póki, co dobrze stoję z punktami i nie chcę tego zepsuć. 

 

BILANS:

ŚNIADANIE: 3x wasa, pasta warzywna, awokado, parówka sojowa, ketchup

OBIAD: ryż basmati, warzywa mrożone, colesław

PODWIECZOREK: jabłko, daktyle

KOLACJA: 2x maca, 2x jajko, serek kanapkowy, ogórek suszone pomidory, ketchup

+ 2x kawa z mlekiem 2%

 

 

Możecie życzyć mi powodzenia i trzymać kciuki za jutrzejszego kolosa! :) Stresuję się jakoś. Tak, czy inaczej jestem pewna, że jutro będzie świetny dzień :) 

 

niedziela, 19 listopada 2017

 Niedziela, 11:45

 

 

Dodaje wpis tylko żeby życzyć Wam i samej sobie udanej niedzieli. Kiedyś to był mój znienawidzony dzień, bo nie lubiłam wracać do szkoły. A teraz? Oczywiście lubię weekendy, ale zdecydowanie bardziej wolę tydzień roboczy kiedy mam dużo obowiązków, czas mi szybciej wtedy leci. 

 

Ja mam w planie poświęcić całą niedzielę na naukę. Chciałabym sobie wszystko nadrobić i w końcu ruszyć się na siłownię w tygodniu. Wiem, że będzie ciężko, bo już mam pełno planów, ale się postaram. 

 

Także udanej niedzieli :) 

sobota, 18 listopada 2017

 Sobota, 20:32

 

BILANS:

ŚNIADANIE: 2x maca, pasta warzywna, sałata, parówka sojowa, awokado, cebula, musztarda

II ŚNIADANIE: 5x mandarynka, daktyle, kawa z mlekiem 2%

KOLACJA: sałatka (sałata, tofu, pestki słonecznika, kukurydza, pomidory suszone, awokado, cebula, ogórek); barszcz czerwony; 1x maca z pastą warzywną

+ trzy domowe ciasteczka

 

kalorie: 984/1200 + ciastka (nie mam pojęcia jak policzyć z nich kalorię dlatego po prostu dopiszę w ten sposób)

białko: 35/45

tłuszcze: 34/33

węgle: 141/180

 

Przegapiłam dzisiaj dwa posiłki. Nie chciałam, aby mój bilans stanął poniżej 1000 kcal dlatego podgoniłam domowymi ciasteczkami. Niestety problem w tym, że była to inwencja twórcza mojej mamy, nie mam pojęcia jak policzyć kalorię, więc musi zostać tak jak jest. Trudno. 

 

Widziałam się dzisiaj z koleżankami z liceum. Niestety spotkanie było nijakie jako, że nie mamy ze sobą zbyt wielu wspólnych tematów. No i przegapiłam przez nie posiłki haha :) Oczywiście poszłyśmy coś zjeść, ale w fast-foodowym menu nie znalazłam nic dla siebie. Samych hamburgerów czy frytek nie chce jeść, bo po pierwsze mają w cholerę kalorii, a po drugie źle się czuję po takim jedzeniu. 

 

Jutro czeka mnie cały dzień nauki, więc życzcie mi powodzenia :) 

 Sobota, 11:20

 

BILANS ZE WCZORAJ: 

ŚNIADANIE: 3x wasa, pasta warzywna, pomidor, ogórek, parówka sojowa, ketchup, cebula

II ŚNIADANIE: kosta gorzkiej czekolady

OBIAD: pieczone frytki z batatów, 2x domowy falafel, ogórek, ketchup, colesław; barszcz czerwony 

PODWIECZOREK: 3 mandarynka, pomarańcza, daktyle

KOLACJA:sałatka (sałata, tofu, pomidor, pomidory suszone, pestki słonecznika, awokado, cebula), 1 x maca, pasta warzywna

 

kalorie: 1259/ 1200

białko: 39/45

tłuszcze: 21/33

węgle: 212/180

 

Wczoraj czytałam swoje wpisy i z góry chciałam Was przeprosić za ortografię. Chyba czasami wyłączam myślenie i robię takie błędy, że aż mi potem wstyd. Znalazłam za, to wpis, którego szukałam z moim celami wagowymi :) 


 

3 czerwca 2017

WZROST: 170 CM

WAGA: 82 KG

WAGA DOCELOWA: 55 KG 

 

CELE:

1) 79kg- osiągnięty (lipiec)

2) 72 kg- osiągnięty (26 października 2017)

3) 69kg

4) 62kg

5) 59kg

6) 54kg 

 

Nie jestem jeszcze pewna, co do wagi docelowej. Być może w czasie odchudzania uznam, że czuję się dobrze z wyższą wagą i będę chciała na tym poprzestać. Wszystko wyjdzie w praniu. Ja tymczasem nie mogę się doczekać zobaczenia tej magicznej szóstki. 

 

Miłej i produktywnej soboty! :) 

czwartek, 16 listopada 2017

 Czwartek, 23:17 

 

 

71 kg/ 170 cm

-11 kg za mną

 

Odważyłam się, stanęłam na wadzę. Przez ostatnie dwa tygodnie praktycznie nie trzymałam diety, wpadło trochę słodyczy, chipsów, a nawet fast- foody, ale starałam się nie przejadać. Byłam pewna, że zobaczę na wadze dwa, a nawet trzy kilogramy więcej, a tu taka przyjemna niespodzianka. Schudłam cały kilogram :) Mimo że czuję się lepiej w swoim ciele, to nadal mam wrażenie, że jestem otyła. Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu założyłam sobie cel: 68 kilogramów do końca roku. Zmierzam do niego wielkimi krokami :) 

 

BILANS: 

ŚNIADANIE: omlet (dwa jajka, trzy łyżki płatków owsianych górskich, cebula, papryka); ketchup

II ŚNIADANIE: jabłko 

OBIAD: barszcz czerwony; ryż, warzywa, ogórek

KOLACJA: sałatka (sałata, tofu, pomidor, pomidory suszone), 1 x maca z pastą warzywną

 

Kalorie policzyłam, ale jak się domyślacie jest ich bardzo mało. Nie głodzę się, naprawdę. Po prostu, pierwszy raz w życiu nie czuję potrzeby bezustannego wpieprzania. Dobrze mi z tym, jedzenie już nie ma nade mną takiej kontroli. 

 

DIETA: zaliczam

AKTYWNOŚĆ: nic

NAUKA: zrobiłam część notatek z angielskiego

 

Zmarnowałam dzisiaj dużą szansę, nie wiem czy jeszcze kiedyś się powtórzy.

 

 

środa, 15 listopada 2017

 Środa, 21:10

 

 

BILANS: 

ŚNIADANIE: tofucznica, 2x wasa, pasta warzywna

OBIAD: barszcz czerwony; ryż, warzywa, tofu, ogórek

KOLACJA: 3x wasa, pasta warzyna, pomidor; zupa pomidorowa

+ piwo grzane (570!!), 4 pierogi (274)

 

kalorie: 1289/ 1200

białko: 36/45

tłuszcze: 19/33

węgle: 168/ 180

 

Trochę przekroczyłam dzisiejszy limit kaloryczny, a to wszystko przez to grzane piwo. Gdybym wiedziała, że ma tyle kalorii, to bym go nie wypiła, zdecydowanie nie było tego warte. Kalorie znalałazłam w internecie, więc też nie jestem ich pewna na 100%. 

Oprócz tego dzień mogę zaliczyć na plus. Miałam dzisiaj kolejną prezentację specjalizacji i naprawdę bardzo, ale to bardzo mi się podobało.  Stoję teraz przed ciężkim wyborem, mam miesiąc na decyzję. Potem popracowałyśmy z koleżankami nad naszym projektem. Prezentyjemy go dopiero w styczniu, ale jego wykonanie jest bardzo czasochłonne dlatego zaczęłyśmy jeszcze w ubiegłym miesiącu, póki co dobrze nam idzie. Popołudniu byłam w kinie na "Piła: dziedzictwo". Jestem ogromną fanką tej serii i także tym razem się nie zawiodłam, film trzyma w napięciu do ostatniego momentu. Polecam wszystkim lubiącym krwawe horrory/ thrillery. Później z dziewczynami wybrałyśmy się na zapiekanki (ja się powstrzymałam od jedzenia i jestem z siebie dumna) oraz grzane piwo, które moim zdaniem było mocno średnie. 

Rany, to był długi ale świetny dzień. Uśmiech nie schodził mi z ust, stale szczerzyłam się sama do siebie :) 

 

 

wtorek, 14 listopada 2017

 Wtorek, 22:18

 

 

Dzisiejszy dzień był znacznie lepszy, fizycznie czułam się dobrze, więc naprawde nie mogę narzekać. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to fakt iż nic się nie uczyłam, a miałam czas..

 

BILANS:

ŚNIADANIE: tofucznica z cebulką i pieczarkami, wasa z pastą sojową i serkiem, pomidor, ogórek 

II ŚNIADANIE: 2 małe pomarańcze

OBIAD: makaron, tofu, warzywa mrożone, ogórek; barszcz czerwony

PODWIECZOREK: 3 kostki gorzkiej czekolady, gruszka

KOLACJA: 4x wasa z pastą warzywna, serkiem kanapkowym; parówka sojowa; ogórek, pomidor, ketchup

 

kalorie: 1047/1200

białko: 43/45

tłuszcze: 29/33

węgle: 159/180 

 


 

Czy macie wokół siebie osobę, którą uważacie za zbyt idealną? Jeżeli ktoś jest ze mną już od kilku lat (niestety chyba nikt już nie został), to pewnie pamięta dziewczynę, której nadałam przezwisko Piękna. 

Piękna jest idealna. Jest moją największą zmorą jak i motywacją do działania. Ostatnio znowu zaczęłam o niej myśleć. To niesprawiedliwe, że niektórzy wiodą takie cudowne życie (ona), a inni wciąż mają pod górkę (ja). 

 

ONA- Ma wspaniałą, kochającą rodzinę. Mamę, z która o wszystkim może porozmawiać i tatę, który się nią interesuję.

JA- Mam mamę, która czasami denerwuję mnie samym faktem istnienia i która nigdy nawet nie zapytała "jak mi minął dzień" - mówię poważnie. Posiadam najwspanialszą na świecie babcię, która rozpieszcza mnie i opiekuje się mimo tego, że jest już starszą osobą. Mam też brata, który znajduję się wiele kilometrów stąd. Temat taty przemilczę.. 

 

ONA- Posiada przyjaciół, takich prawdziwych od serca.

JA- Nie potrafię zaufać ludziom, nigdy się nikomu nie zwierzam.

 

ONA- Zawsze mogła przebierać w chłopakach, każdy się nią interesował, zaczepiał..

JA- Mam 20 lat i nigdy nie byłam zakochana.

 

ONA- Jest chuda jak patyk, ma IDEALNĄ figurę, a mimo to może jeść na co ma ochotę. 

JA- Jestem gruba od kołyski, tyję od samego patrzenia na jedzenie.

 

Mogłabym tak wyliczać bez końca.. Wiem, że moje życie w ostatnim czasie zmienia się na lepsze, ale gdy tylko pomyślę o Pięknej, to zawsze mam wrażenie, że jestem "tą gorszą". Tą gorszą, tą grubszą, tą brzydszą, tą bez chłopaka, bez przyjaciół..

 


 

Musziałam sobie gdzieś ponarzekać, przepraszam.