wtorek, 26 sierpnia 2014

 21:51

 

 

Wróciłam do domu około 8 i teraz jestem padnięta. Poszłyśmy tylko do kilku sklepów, a potem nudziłyśmy się siedząc w Galerii. Lubię z nimi przebywać, ale dziwnie się czuję nie wiedząć o czym mówią. Jedyne co udało mi się dowiedzieć, to to że K. wcale nie żyje w raju, ma problemy z chłopakiem. Nie chciała więcej powiedzieć, a ja nie naciskałam chociaż chciałabym wiedzieć o wszystkim co z nią związane. Mam nadzieję, że nasze zbliżenie się do siebie jest tylko kwestią czasu. Mimo tych problemów i tak chętnie zajełabym jej miejsce.

 

Jestem bardzo zmęczona, idę spać!  


 11:13

 

W przyszłym tygodniu o tej godzinie będę już siedziała w szkole, w nowej klasie, wśród nowych osób. Wróci ten cały stres. Jestem podekscytowana, ale chętnie odpoczęłabym sobie jeszcze z dwa-trzy tygodnie. Do szkoły mam już wszystko przygotowane, udało mi się kupić wszystko co zamierzałam. Mam pełno nowych ubrań, nowe kosmetyki i oczywiście książki/ zeszyty itd..

O 16 jestem umówiona z K. i P. Jedziemy do galerii, bo dziewczyny chcą popatrzeć za kurtką na jesień, ja już swoją kupiłam wczoraj. Mam nadzieję, że uda się nam także długo porozmawiać, mamy tyle do nadrobienia. 

Idę się trochę ogarnąć, bo na razie jestem w proszku. 

Napiszę wieczorem ;) 


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

 U góry macie fragment mojego posta z początku czerwca, naprawdę myślałam, że te wakacje będą udane. Niestety tak nie jest, a raczej powinnam powiedzieć, że nie było, bo dobiegają już końca. Może w przyszłym roku będzie lepiej. Może. Chciałabym pojechać gdzieś z K. i P. jednak będzie to możliwe tylko wtedy gdy schudnę. Teraz wstydzę się wyjść w ubraniu, a co dopiero w stroju kąpielowym. To nie do uwierzenia, ale przez te dwa miesiące w ogóle nie odpoczęłam. 

Pamiętam też gdy pisałam o tym, że w nowej szkole nie zamierzam się z nikim zadawać. Nie wiem czy uda mi się żyć w cieniu, chyba się do tego nie nadaję. W obecnej chwili chęć "rozerwania się" stawiam wyżej niż  myśl o późniejszym zranieniu. Gdy tylko sobie pomyślę, że K. jest teraz ze swoim kolegom, a ja ZNOWU siedzę z laptopem przed telewizorem trafia mnie szlak. Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania, to jak poznawanie Jej na nowo. O właśnie się dowiedziałam, że spotykamy się jutro. Idziemy na zakupy, cieszę się, że o mnie pomyślały. Od razu mam lepszy humor. 

niedziela, 24 sierpnia 2014

 13:16

 

 

W piątek spotkałam się z K. i P. Pierwszy raz od maja, dużo rozmawiałyśmy. Miały świetne wakacje, dużo nowych przyjaźni. Tak strasznie im zazdroszczę, ja przesiedziałam całe dwa miesiące w domu na kanapie przed telewizorem. Dzisiaj poszłam z K. do kościoła, ale nie było jak rok temu. Czas robi swoje i czuję jak bardzo się od siebie oddaliłyśmy, może jeszcze uda się to naprawić. Po prostu było inaczej. Jutro przyjeżdża do niej kolega, aż z Wrocławia! Rozchwytywana ta moja K. Tak bardzo za nią tęskniłam, ale czy przepisanie się do jej szkoły tylko, by być bliżej niej było dobrym pomysłem. Pamiętam ile razy przez nią płakałam, przez to że jest taka idealna i przez to, że nie jestem nią. Ma idealne życie. Przystojny chłopak, idealna przyjaciółka, gromada koleżanek, kochający rodzice, pieniądze, urodę, zainteresowanie...

Właśnie napisałam wiadomość na fb koleżance, z którą chodziłam do gimnazjum i teraz będę chodziłą do jednej klasy w liceum. Przynajmniej kogoś znam ;)  

czwartek, 7 sierpnia 2014

 Dzisiaj obchodzę rocznicę. 3 lata z Aną. 

Co osiągnęłam:

-depresja

-brak akceptacji

-wahania wagi

 

Czy warto było? Tak.

 

Z tej okazji głodówka. Pierwsza od xxx czasu. 

wtorek, 5 sierpnia 2014

 Jestem jedną wielką życiową porażką.

Nienawidze ludzi, którzy mnie otaczają równie mocno jak nienawidzę siebie. 

Dzisiaj poważnie zaczęłam się zastanawiać jak to będzie znowu zacząć chodzić do szkoły z K. Być tak blisko kogoś kto doprowadza mnie do szewskiej pasji samą swoją obecnością. Kimś za kogo wygląd i życie bym zabiła. Kimś komu tak zazdroszczę...

Ja sie chyba nigdy od Niej nie uwolnię. M. miała rację, ona jest zbyt idealna. 

 

Mimo, iż całymi dniami nic nie robię jestem zmęczona jak nigdy. Naprawdę bardziej wypoczęta byłam w roku szkolnym .

środa, 30 lipca 2014

 30.07.2014

 

Wiecie jaki jest najlepszy spsób na to by nie zostać zronionym?

 Nie zangażować się w nic. Żyć samotnie i nikomu nie zawadzać. 

Właśnie taki mam plan na najbliższy rok. 

Jestem chyba chora. 

Myśl o tym, że musze wyjść z domu przeraża mnie. Boże, co ze mną nie tak?!