piątek, 3 kwietnia 2026

dołek psychiczny

 Piątek, 19:04


Powiem Wam, że ten tydzień był dla mnie dosyć trudny. Odezwał się u mnie syndrom do połowy pustej szklanki. Naprawdę uważam, że kiedyś zabiłabym za to żeby żyć swoim obecnym życiem, myślę że jest świetnie, ale dopóki nie zaczynam się porównywać z innymi. I właśnie w tym tygodniu to wypłynęło. Bo tutaj znowu słyszę o jakiś zaręczynach, tutaj koleżanka w ciąży, inni budują dom. I ja mam właśnie takie wrażenie, że ze wszystkim jestem spóźniona. Pociesza mnie jedynie myśl, że kiedyś tak samo myślałam z pracą, a jednak wszystko mi się ułożyło. 

W tym tygodniu gadaliśmy z S. trochę o naszym mieszkaniu (właściwie jego mieszkaniu, w którym razem mieszkamy) tak po prostu o rzeczach, które nam się tutaj nie do końca podobają. S. powiedział, że właściwie moglibyśmy zacząć szukać kolejnego, bo on już spłacił kredy na obecne mieszkanie, więc jest "wolny". Zaskoczył mnie tym, generalnie pozytywnie, ale wiecie jakie myśli pojawiły się w mojej głowie? Że chyba wolałabym sama kupić mieszkanie, bo moja matka wielokrotnie wyrzucała mnie ze swojego mieszkania, jakby nie było S. ponad rok temu chciał ze mną zerwać i też musiałam się wyprowadzić (finalnie do tego nie doszło, ale jednak). A ja chciałabym mieć miejsce, z którego nikt mnie nie wyrzuci. Wiecie co? Ilekroć o tym nie myślę, to robi mi się przykro. Trzeba mieć chyba bardzo skrzywioną psychikę i trust issue żeby w pierwszym odruchu myśleć właśnie o takich rzeczach. Zastanawia mnie też czy kiedykolwiek będę w stanie znowu zaufać S. tak jak wcześniej. Z jednej strony jestem pewna tego związku, a z drugiej, tak jak Wam już kiedyś mówiłam, wydarzenia sprzed roku bardzo odbijają się na naszej relacji. Wiem, że on planuje mi się w tym roku oświadczyć - powiedział mi, mam nadzieję, że to wydarzenie okaże się przełomowe i oddzieli przeszłość grubą kreską. 

Obiecałam sobie, że po świętach bardziej zadbam o swoją dietę. Robi się coraz cieplej, będzie więcej warzyw i owoców, więc nic tylko korzystać. Mam też plan wrócić tutaj do pokazywania potrwa, bo w ostatnich tygodniach trochę to zaniedbałam. 

Jutro popołudniu jadę do domu na święta - dramat. Nie lubię tego miejsca, czuję się tam niespokojna, zestresowana. Generalnie dobrze mi się on nie kojarzy, ale chyba nie ma mi się co dziwić. Ale pomyślałam, że skupię się na sobie - będę czytać książkę, oglądać filmy. Oczywiście na ile sytuacja pozwoli, bo różnie to może być. 

Od razu zrobiło mi się lżej na sercu po napisaniu tego posta. Od dwóch dni się strasznie męczyłam. 

2 komentarze:

  1. To znaczy co, nie kochał cię i nagle się znowu w tobie rozkochał? Interesujące ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nigdy mnie nie kochał, teraz też nie kocha i nie pokocha. Jest ze mną bo tak mu jest wygodnie.
      Myślę, że to są słowa, których potrzebowałaś usłyszeć. Czy prawdziwe? Dla Ciebie to chyba najmniej ważne.

      Usuń