Czwartek, 11:45
Miałam wczoraj okropny, okropny dzień. Pierwszy od długiego czasu. Zjadłam rzeczy, których nie powinnam była jeść. Teraz dobiero widzę jak bardzo skurczył mi się żołądek i jestem z tego powodu zadowolona. Zjadłam wczoraj chipsy z buraka, pieczone w piekarniku z małą ilością tłuszczu. Do tego zrobiłam wegański sos serowy z ziemiaka. Wiem jak to brzmi, ale jest naprawdę pyszny. Jakieś 3/4 puszki kukurydzy konserowewej (uwielbiam) i trochę lodów śmietankowych.
Na dodatek zrobiłam wczoraj straszny bałagan w domu i nie posprzątałam. Chyba pierwszy raz w życiu nie zmyłam makijażu przed snem, wykąpać mi się też nie chciało. Dzisiaj rano obudziłam się z pełnym, wystającym brzuchem, totalnym syfem i rozmazanym makijażem.
NIGDY WIĘCEJ NIE CHCE SIĘ TAK CZUĆ.
Wstałam chwile po ósmej i pierwszą rzeczą, którą zrobiłam była kąpiel. Musiałam się jakoś doprowadzić do porzadku. Potem posprzatałam całe mieszkanie i dopiero wszystko wróciło do normy.
Dla Was, to może nic takiego. Każdy z nas czasami zje za dużo albo nie posprząta mieszkania, ale ja w takich chwilach uświadamiam sobie jak beznadziejna jestem. Takie obżarstwo przypomina mi też stare czasy, w których zajadałam smutki. Dzisiejszy dzień będzie lepszy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz