Czwartek, 22:12
Od niedzieli do wtorku byłam nad morzem. W tym roku wybór padł na Władysławowo, Gdańsk oraz Hel, z czego ostatnie z tych miejsc niesamowicie mi się spodobało. Powrót do pracy, mimo iż tylko na trzy dni, okazał się za to ciężki. Normalnie lubię, a może nawet kocham swoją pracę, uwielbiam tych ludzi i biuro, ale ostatnio coś zgrzyta. Jakoś wszyscy są negatywnie nastawieni do wszystkiego i ciągle można słyszeć narzekania, a to bardzo wpływa na mój nastrój. Ciężko jest pozostać pozytywnym w świecie pełnym pesymistów. Na dodatek gadałam dzisiaj o moim urlopie i najwcześniej mogę sobie coś planować na koniec marca... Koszmar! A pytałam o jedynie trzy dni... Nie powiem, bo strasznie mnie to dobiło. Mam masę urlopu, nawet z poprzedniego roku, a tymczasem nie mam go nawet jak wykorzystać.
Właściwie nie mam co więcej tutaj pisać. Żyję dosyć monotonnie. Praca, a po pracy ogarnianie mieszkania, zazwyczaj mam dla siebie jakąś godzinkę luzu w ciągu dnia. Chociaż cały czas pracuję nad poprawą rutyny i wygospodarowaniem dodatkowych minut/godzin.
Też nie lubię jak ktoś ciągle narzeka, bo takie zachowania się przejmuje, zwłaszcza jak to trwa dłuższy czas.
OdpowiedzUsuńOgólnie to uwielbiam Bałtyk zimą, fajnie, że miałaś możliwość pojechać.